Dwa i pół roku bombardowania miłością

Dwa i pół roku bombardowania miłością daje niesamowite efekty, tak jak w tym wyświechtanym frazesie, że dobro zawsze wraca do Ciebie. Miłość też wraca. Naprawdę pięknie wraca, zwłaszcza gdy obiekt bombardowania zaczyna wyrażać swoje emocje słowami. Codzienne: „Mamusia psitul” albo „Mamusiu, kocham Cię, bajdzo, bajdzo!”, przyklejanie się do nóg, obejmowanie rączkami za szyję, prośby o całowanie paluszków lub głowy, co to się właśnie zderzyła z szafą („juź nie boli, bo mamusia pocałowała!”). Wybaczcie ten poziom słodyczy, po przeczytaniu posta proponuję wypić gorzką kawę, by przywrócić równowagę w przyrodzie.

W środku nocy czasem słyszymy głośne „tup, tup” – ktoś biegnie w naszą stronę, a chwilę później z impetem pakuje się w sam środek małżeńskiego łoża. Ten ktoś jest bardzo niespokojny, ale wycisza się natychmiast, gdy tylko wtuli się w nasze poduchy, gdy poczuje bliskość rodziców. Ostatnio długo nie mógł zasnąć, obejmując się moją ręką niczym kołderką i gładząc dłoń swoimi małymi łapkami. „Mamusia, moja miękka mamusia, mamusia miękką jączkę (rączkę) daj” – mówił cichutko. Albo „o tu, na pleckach jączkę połóż!”- i wiercił się niespokojnie, dopóki nie okryłam go kołdrą, nie pomiziałam po pleckach. Tyle wystarczyło, by maluch uśmiechnął się z takim spokojem i poczuciem bezpieczeństwa, by pogładził mnie po twarzy i patrząc w oczy powiedział, że kocha. Chwilkę później już spał.
„Mamusiu, muffinkę psiniosłem. Kawkę zapaziłem” – 
mówi Młody zapraszając mnie do salonu.

Moje dzieci są przyzwyczajone do ciągłego obejmowania i całowania, do codziennych wyznań miłości – od samego początku uznałam, że to najbardziej naturalne i oczywiste, najważniejsze co mogę im dać: bliskość. Widzę jednak dużą różnicę między stworami, wiadomo, że jako matka dwójki porównuję ich zachowanie i tak jest w tym wypadku. Pamiętam małego Młodego, który przytulał się na mikrosekundę i od razu uciekał do swojej zabawy. Teraz to się zmieniło, z czasem zaczął czerpać przyjemność z objęć i tulenia, z tym większym zdumieniem obserwuję malutką (chociaż już 10 miesięczną niemal!) Kropkę, która od dawna, intuicyjnie jakoś, uwielbia się przytulać. Podchodzi kładzie mi główkę na kolanach i tak sobie trwa przy mamie. Lubi przylgnąć do mamy, taty, babci, dziadka, lubi oprzeć tą małą głowę o czyjąś pierś i potrafi się tak tulić długą chwilę, co zupełnie rozbraja wszystkich bliskich.

Kropka zasadniczo jest bardzo samodzielnym małym człowiekiem: potrafi siedzieć w kojcu i bawić się zabawkami, gdy akurat jest najedzona, przytulona i wyspana. Siedzi sobie pośród klocków i grzechotek, coś tam naciska, coś ustawia, śmieje się sama do siebie. Wydaje przy tym niesamowite piski, które do złudzenia przypominają małego droida R2D2 z „Gwiezdnych Wojen”. I dopiero gdy poczuje się samotna, to wyciąga rączki i domaga się natychmiastowego przytulenia.. a chwilę później przyciska się kurczowo do mej piersi i obejmuje małymi rączkami. Słoooodycz!

Młody podczas śniadania: „Mamusiu, zakochałem!” – oznajmia
„W kim się zakochałeś, skarbie?” – pytam.
„Mamusi!!” – odpowiada on, a moje serce topnieje.

Przeczytałam gdzieś, że „trzylatek dystansuje się emocjonalnie od matki” i ogarnął mnie wielki strach. Jak to? „DYSTANSUJE EMOCJONALNIE?” – zmroziło mnie, do urodzin zostało raptem pół roku, a ja wcale nie chcę by mój maluch się ode mnie oddalił! Przytulam więc jeszcze bardziej, niech się od tego uzależni, niech potrzebuje tej bliskości! Bo przytulanie jest dobre, jest potrzebne, nawet liczba połączeń neuronowych w mózgu jest większa, gdy mały człowiek dostaje tą bliskość od rodziców. Hmm.. właśnie przyszło mi do głowy, że to wszystko wyjaśnia – ja się bardzo lubię przytulać, zawsze lubiłam. Połączenia neuronowe w mojej głowie na pewno wymiatają :).

Pozdrawiam,
Ruby Soho

13 comments

  1. radoSHE says:

    Rozkleję się zaraz, ale taki mam dzień dzisiaj, no! Mega wzrusz na każdym kroku i prawie łzy na końcu nosa. Wszystkie dzieci świata bym przytuliła dzisiaj, wszystkie!

  2. jaga says:

    O dzieciach nie da się pisać inaczej ani myśleć niż w tak cukierkowy słodki sposób. Bo są kochane. Ja już nawet staram się ograniczać myślenie o tym jak bardzo kocham mojego synka bo za każdym razem ryczę i już mi po prostu wstyd :)

  3. Nie martw się, po trzecich urodzinach dziecko się nie dystansuje, przynajmniej moje :) Myślę, ze u Was będzie podobnie. Nie wiem jak to będzie dalej, ale mój syn co chwile mówi „Kocham Cię. Już zawsze będę Cię kochał” i jak tu nie wierzyć? :)

  4. Dziecko się dystansuje bo zazwyczaj w wieku 3 lat idzie do przedszkola – to spory dystans jest. Nie słyszałam nigdy, żeby była jakaś magiczna granica wieku, w której dziecko przestaje chcieć mamy. Generalnie potrzeba przytulania się, taka świadoma, generuje się później i rozwija się im dzieci są większe. Więc im starsze tym więcej miłości. Bo maluchy potrzebują bliskości, a nie przytulania się. Z resztą zaczynają obejmować za szyję stosunkowo późno przecież. Więc spokojnie – literatura fachowa mówi, że nie masz się co martwić tylko tak jak robisz – tulić, przytulać a wolnych chwilach ściskać na maksa (oczywiście wiadomo, nie na maksa ;).

    • Ruby Soho says:

      ja wiem, że dziecko dalej „chce” mamy..w skrócie oznacza to, że mały człowiek się uniezależnia, zaczyna funkcjonować w społeczności.. ja to wszystko rozumiem, tylko samo to sformułowanie, że się dystansuje emocjonalnie jest takie ciężkie do pojęcia dla matki, która ma jeszcze całkiem świeże wspomnienia z ciąży i dziecka w wieku niemowlęcym – dziecka, które jest jej częścią.

  5. Kinga says:

    Pięknie!
    Siedzę teraz i tak potwornie tęsknię do mojego synka.. Piękne, co napisałaś i pięknie, że tak się dzieje. Również obdarzam dużą dawką czułości swoje dziecię.. i mam nadzieję, że to zaprocentuje dokładnie tak jak u was! Na razie jest to takie na prośbę: „przytul mamusię, daj buzi” :-) Chociaż najczęściej rano zdarza się, że robi to sam ;-) Nachyla się wtedy z taką specyficzną minką i starannie daje buziaka :-) ..

    eh… chcę do domku, do synka, wyprzytulać i wycałować…

    • Agata / Ruby Times says:

      Ejże, chyba faktycznie czytasz bloga od deski do deski :)
      Bardzo mi miło, to największy komplement.
      Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.