Domek dla lalek Playtive – makeover.. i trochę o kolejnictwie.

Odkąd mam Stwory zupełnie szczerze mogę się podpisać pod tekstem, że o wiele przyjemniej jest dawać prezenty, niż je otrzymywać. Uwielbiam sprawiać dzieciakom radość, bardzo często muszę powstrzymywać się przed rozpieszczaniem ich upominkami bez okazji, choćby po to, by później móc poszaleć, gdy okazja się nadarzy.

A bywa ciężko. Czasy takie i zaopatrzenie w sklepach też, że nie tylko dziecko, ale i rodzic może zgłupieć do reszty.

Tuż przed Wigilią na przykład, w Rossmanie, dojrzałam pluszowe bałwanki Olafy z Krainy Lodu. „Och, zobacz, kochanie! Przecież oni uwielbiają Olafa!” – zaszczebiotałam do małżona i już-już miałam pakować dwa (no bo przecież nie kupię jednego!) bałwany do koszyka, gdy przypomniałam sobie jaki los – po chwilowym zachwycie – dotyka większość maskotek w naszym domu. A los ten można streścić w słowach: zapomnienie/kąt/kurz.

IMGP4683

Przy Świętach daliśmy się jednak ponieść i postanowiliśmy dać dzieciakom coś wyjątkowego. W końcu raz na jakiś czas można.

Już w listopadzie – jak połowa rodaków – udałam się do Lidla po drewniany domek dla lalek, który postanowiłam nieco przerobić. Terapeuta, gdybym takowego miała, powiedziałby pewnie, że spełniam swoje własne marzenia z dzieciństwa. No cóż, nie będę oponować. Wymyśliłam sobie, że domek będzie biały, z podłogami w kolorze naturalnego drewna, z kolorowymi tapetami. Jeśli macie podobny i też chcecie mu zafundować makeover to może przydadzą się Wam poniższe wskazówki. Pomalowałam go farbami Beckersa (mają serię rekomendowaną do mebli dziecięcych – antyalergiczną i fajnie kryjącą – tutaj). Do takiego małego domku wystarczy jedna puszka 0,5l. Przyda się też odrobina podkładu do plastików, jeśli – tak jak ja – chcielibyście pomalować również kolorowe okna, balkony i widoczne śruby. Ostrzegam, że efekt nie jest idealny, widać inną powierzchnię plastiku mimo wielu warstw malowania, ale ogólnie farba się trzyma i wygląda ok.

IMGP4570 IMGP4557 IMGP4679

Jako tapety użyłam papieru do pakowania prezentów i arkuszy kolorowego papieru ze sklepu Tiger. Te ostatnie bardzo polecam, mają fajną gramaturę, kosztują niewiele. Tapety przylepiłam za pomocą taśmy dwustronnej. Potem wystarczyło skręcić dom i umeblować (meble pochodzą z Ikei i Lidla. Niektóre z Lidla pomalowałam przy pomocy wspomnianych farb Beckersa).

Wieczorami wymykałam się do mieszkania rodziców, gdzie miałam przygotowany warsztat pracy, a gdy dom był prawie gotowy zaczęłam się zastanawiać kto ma w nim zamieszkać?

Na rynku pełno drewniano – szmacianych laleczek do takich domków, ale wyglądają one tak pokracznie, że zupełnie do mnie nie przemówiły. Są też piękne lalki, domki i wyposażenie takie, że mucha nie siada – popatrzcie chociażby na produkty z tej kategorii z Djeco. Design taki, że sama bym chciała tak mieszkać!

IMGP4687 IMGP4692 IMGP4691 IMGP4682

Ostatnio zrobiłam się nieco bardziej praktyczna i nieuległa wobec internetowych odkryć, postanowiłam więc kupić niedrogie, trwałe i uwielbiane przez dzieci ludziki Playmobil.

Nie było łatwo uzbierać rodzinę z trójką dzieci (wiadomo – innej sobie już nie wyobrażam) bez domów, aut i innych sprzętów. Matkę z dzidziusiem w wózku i synkiem przy boku znalazłam dość szybko w serii „City”. Kropkę po dłuższym reaserch’u odkryłam w serii „Country”, gdzie zajmowała się.. karmieniem osiołka. Męża znalazłam sobie przy stercie drewna z siekierą w dłoni. Gdy schowałam drwalowi narzędzia, a małej wiejskiej dziewczynce osiołka powstała z nas rodzina jak się patrzy.

W paczce przyszło sporo gratisowych ludzików, więc do szuflady (wraz z osłem, marchewką i siekierą) powędrowali też policjanci, cowboje i bandziory z Dzikiego Zachodu, pani z pieskiem i wróżka z warkoczem do pasa. Uznałam, że średnio pasują do mojej familii. Może kiedyś się przydadzą.

Jakież było moje zdziwienie, gdy po odpakowaniu zestawu z mamą i dziećmi okazało się, że.. mama jest dziwnie okrągła. Cholera! Zamówiłam jej trójkę dzieci, a ona ZNOWU w ciąży??

Ooooo co to to nie! – powiedziałam sobie. Szybko schowałam dzidziusia do szuflady (tak, wiem – z bandziorami i osłem). Niech matka sobie na razie chodzi w ciąży, a potem (mniej więcej w kwietniu) dostanie tułów od pani z pieskiem. I znów będzie szczupłą, zgrabną mamą trójki dzieci. TRÓJKI. I ani jednego więcej!

No i nadszedł ten moment – wreszcie, po raz pierwszy w historii pokazuję moją rodzinę na blogu. Wszyscy jak na dłoni – mama, tata i dzieciaki, szczerzą się ze zdjęć specjalnie dla Was.

IMGP4695 IMGP4694 IMGP4697 IMGP4700 IMGP4699 IMGP4716 IMGP4719 IMGP4704 IMGP4703 IMGP4702 IMGP4706 IMGP5543

Od dawna staramy się nie kupować drobnych zabawek na co dzień, tylko czekać na porządne okazje. Staramy się też uzgadniać prezenty, by rodzina nie kupowała w ciemno.

Mogłam sobie pozwolić na nieco dziewczyński prezent dla Stworów, bo wiedziałam, że podarunki od Dziadków idealnie go zrównoważą. Przedstawiam infrastrukturę kolejową z Toy’s r us i Lidla – tory są kompatybilne, więc można z nich budować nieskończone kombinacje tras. Dzieciaki układają póki co z pewną taką nieśmiałością, jednak z każdym dniem coraz bardziej się rozkręcają. Myślę, że za pół roku zaczną tak naprawdę ogarniać możliwości tego zestawu, na razie to ja i mąż musimy się bardziej wykazać.

Dodatkowo zaprzyjaźniony sklep Edukatorek wysłał nam solidną matę pod tory z Big Jigs (do kupienia tutaj). Idealnie nam pasuje pod górskie miasteczko. Dziękujemy :).

IMGP5547 IMGP5550 IMGP5568 IMGP5559 IMGP5557 IMGP5556 IMGP5569 IMGP5554 IMGP5566

Ciekawa jestem Waszej opinii o kupowaniu prezentów. Czy lepsze są drobiazgi na co dzień, czy konkret na wyjątkowe okazje?

1

19 comments

  1. Patrycja says:

    Wow! Domek jest przepiękny! Uznanie za takie zaangażowanie w przeróbkę domu,efekty są powalające :)

  2. Patrycja says:

    Biorąc pod uwagę, że kiedyś książka okazała się prorocza, to ta mama z brzuszkiem jest trochę przerażająca… ;)

    • Agata / Ruby Times says:

      Haha, no właśnie! Dlatego też postanowiłam nie kusić losu, ona sobie może być w ciąży na razie. W sumie to nawet się dobrze składa, bo dzieciakom bardziej przypomina mamę. Potem po prostu odda brzuch pani z pieskiem (teraz moje wszystkie koleżanki, które mają włosy blond i niewielkiego czworonoga mogą się poczuć zagrożone;D

  3. Moje zdanie w tej kwestii znasz ;) mało, rzadko, fajnie i konkretnie :)
    Szkoda tylko, ze rodzina męża ma w tej spawie inna opinię… odkąd wróciliśmy do Polski dzieciaki zyskały trochę grajaco swiecącego badziewia, ech. Dyskretnych uwag nie chwytają na zbytnią dosadnosc też nie mam ochoty…

    Wasz domek przepiękny i brawa dla Ciebie za te gustowne przeróbki!

    • Agata / Ruby Times says:

      Dziękuję! Do nas też trafi czasem jakiś plastikowy badziew od przypadkowych gości, ale coraz rzadziej. Chyba już wszyscy znają moją opinię na ten temat :)

  4. coverbaby says:

    Konkret na wyjątkowe okazje. Jednak… nie potrafię się powstrzymać przed kupowaniem gier planszowych i książek :) tłumaczę sobie, że przecież wykorzystam je do bloga ;)

  5. Helen says:

    Nie lubie prezentow na urodziny dzieci, bo dzieci nie dostaja takich prezentow, jakie powinny. I nie o kase tu chodzi. Mozna kupic cos malego o fajnego, a nie wielkie dziadostwo. Ostatnio na urodziny na 4 zaproszone rodziny 1 zapytala, co kupic… Ogolnie kupuje „prezenty”, gdy widze, ze moj starszy synek wyrasta z poprzednich, ktore przejmuje stopniowo mlodszy… Urodziny to duzo na raz i nie zawsze fajne w moim mniemaniu.
    P.S. Medal dla Mamy Ruby za remake domku. Tez lubimy ludziki Playmobile, sa super :)

  6. Kasia says:

    Po pierwsze gratulacje za przepiękną metamorfozę domku. Córka też dostała na gwiazdkę od dziadków tyle że ona ma dopiero roczek i pewnie jeszcze trochę w szafie poczeka a może i też doczeka się jakiś małych przeróbek. Tory u nas szał. Synowi wróżka przyniosła w zamian za smoczka :P Sama się tak mocno w te tory wkręciła ze swoim mężem że tylko dokupowała ciągle coś nowego. I w sumie to wieczorami stanęło na tym że jak dzieciaki zasypiały to sami z mężem budowaliśmy myśląc czego to NAM jeszcze brakuje! Ale zabawy przy tym pełno choć i nerwów też. Dwu i pół-latkowi ciężko wytłumaczyć że roczna siostra chce tylko chwilę popatrzeć, zdemolować wszystko i odejść do innej zabawki.
    Ps. Z niecierpliwością czekam na czasy kiedy moje stwory zaczną się ze sobą wspólnie bawić jak Twoje. I uwielbiam Twoje teksty o budowaniu relacji pomiędzy rodzeństwem.

    • Agata / Ruby Times says:

      Dziękuję :)
      Relacje budują się mozolnie i powoli, ale jak widzę czasem spontaniczne przytulenia, albo jedno się uderzy, a drugie pociesza, to myślę, że chyba idziemy dobrą drogą.
      A z torami mamy podobnie. Ja buduję i odsuwam dzieci, by mi nie psuły :D

  7. kasia od Blizniakow says:

    Wspaniale prezenty- domek i tory. Piekny lifting domku, zazdroszcze ze przy dwojce dzieci i trzecim w drodze oraz pracujac mialas czas i wytrwalosc na taka zabawe☺ zazdroszcze tez Rodziny ktora dogaduje sie w sprawie prezentow. Jak sie okazalo w te swieta- ja musze nad tym jeszcze oopracowac. Duzo popracowac☺

  8. Justyna M. says:

    Ladny. Ja dokladnie ten sam domek model tez pomalowalam. Dodalam diranki w malych oknach i oświetlenie w pokojach na baterie :)

  9. Wiola says:

    Drewniane mebelki dla lalek wyglądają cudnie! Nie mogę się na nie napatrzeć. My też mamy w planach zakup domku, jednak musimy jeszcze trochę poczekać, aż dzieci podrosną. Mam nadzieję, że będą się świetnie bawiły :D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.