Współpraca, Zabawa

Djeco Animambo. Prawdopodobnie najpiękniejsze instrumenty muzyczne dla dzieci.

Jak każdy rodzic obserwuję codzienne zachowania moich dzieci, ich zainteresowania, małe dziwactwa, przyzwyczajenia i zastanawiam się co też z nich wyrośnie? Czym się będą inspirować, jakie znajdą hobby, jakimi będą ludźmi za 20-30 lat?

Widzę to: Młody zostanie kucharzem! Szefem kuchni we wspaniałej restauracji, w jakimś dużym kosmopolitycznym mieście, może w Paryżu, a może w Nowym Jorku. Będzie rezerwował dla rodziców najlepsze stoliki, na które normalnie trzeba czekać tygodniami, a pytany o początki kariery z rozrzewnieniem odpowie, jak to uwielbiał gotować ‚na niby’ jako dwulatek, jak zmuszał rodziców do czytania w kółko przepisów z „Książki kucharskiej Kubusia Puchatka”, będzie opowiadał jak robił mamie „hejbatę majchewkową” i podawał największą muffinkę, i jak ją zapraszał do stołu słowami: „pjoszę siadać, hejbatkę zapaziłem!”.
Kto wie, może wybierze jednak inną drogę kariery – może zostanie stylistą? Bo przecież zna nazwy wszystkich kosmetyków w maminej szufladzie. Wie, że to jest „juź. Juź do policzków”, a to podkład, a to „kjedka do bjwi”. Jest też duża szansa, że mój potomek pójdzie w zupełnie inną stronę, ale tak ZUPEŁNIE zupełnie inną: niewykluczone, że gdy dorośnie będzie się spełniał jako.. hydraulik. Jedna niepozorna książeczka, czytana na dobranoc, zapoczątkowała prawdziwą lawinę – wielką i gwałtowną miłość do rur. Zmusza mnie teraz do łazienkowych opowieści: „tu płynie ciepła woda synku, a tu zimna. A to rura odpływowa, kanalizacyjna” – opowiadam, a on chłonie każde słowo patrząc na rury z nieskrywaną fascynacją. Kiedyś przybiegł do mnie wołając: „mamo, mamo! Jestem jujką, taką ciepłą, taką gojącą (…) a to jest mała jujka, zimna jujka” – rzekł wskazując na siostrę. „Mamusiu – podjął po chwili – ty jesteś.. ty jesteś..- w tym momencie miałam ochotę powiedzieć: ‚eeej! Ja się tak nie bawię!’ ty jesteś juja ka-la-na-za-cyjna! Taka GJUBA JUJA” – oznajmił radośnie.
Tak. Będzie hydraulik jak się patrzy.
Zastanawia mnie w jakim stopniu my – rodzice – mamy wpływ na przyszłe wybory życiowe naszych dzieci – inspirujemy je przecież codziennie, dobieramy lektury (na przykład o rurach ;) i zabawki. Pisząc „inspirujemy” nie mam wcale na myśli tego, że wstając rano rozważam jaką kreatywną i fascynującą zabawę wymyślę dziś dla dzieci. Nie – o siódmej rano myślę raczej o tym, dlaczego do cholery nie mogę pospać jeszcze z godzinę. A jęczący mi nad głową Młody („mamooo, cyyytaaaj, prosę cytać!”) jest często spławiany, bo mama też musi umyć zęby, ubrać się i tak dalej. Wydaje mi się, że przede wszystkim inspirujemy dzieci tym, co sami robimy oraz JAK to robimy. Podczas gotowania opowiadam synkowi jaki efekt chcę uzyskać, używam „specjalistycznego” słownictwa – „soczysty”, „aromatyczny”, „puszysty”, „chrupiący”.. to wszystko trafia do jego małej głowy i zaczyna tam kiełkować jakaś ciekawość, dociekliwość. Nie zawsze potrzebujemy teatrzyka z kartonu, taśmy na podłodze robiącej za autostradę, czy malowania palcami (co też jest fajne oczywiście) – czasem wystarczy po prostu robić to, co musimy, ale robić to w interesujący sposób i ciekawie o tym opowiadać.
W dalszym ciągu nurtuje mnie jednak kwestia, czy dostarczenie dzieciom mądrych i ładnych zabawek, książek czy puzzli będzie miało jakikolwiek wpływ na ich życie? Może chociaż wykształci w nich poczucie estetyki? Raczej nie uchroni nas przed etapem „Transformers”/”Monster High”, który nastąpi pewnie za kilka lat, ale niewykluczone, że po dziesięciu młodzieńczych latach nurzania się w kiczu nasz narybek odkryje w sobie zamiłowanie do ładnych, porządnych rzeczy. Osobiście jestem zdania, że warto kupować z głową, kupować solidne, estetyczne i przede wszystkim mądre zabawki. 
Solidne, by przetrwały ten zmasowany atak Hunów i Barbarzyńców, by za miesiąc nasze zakupy nie straszyły oderwanymi odnóżami, zdrapaną farbą i ogólną rozwałką.  Estetyczne – być może dziecku jest wszystko jedno, ale rodzicowi niekoniecznie, ale to oczywiście indywidualna kwestia. Dziecko moich znajomych bawi się tym, co odziedziczy po starszych kolegach, a są to różne rzeczy, czasem (mówiąc między nami:) bardzo brzydkie. Czapki z głów, bo rodzice ci postępują tak nie ze względów ekonomicznych – po prostu mają przekonania przeciwne przesadnej konsumpcji, wolą ponownie użyć coś, co już zostało wyprodukowane i zakupione. Szanuję takie podejście, ale na myśl o tym, że w moim domu po podłodze będą walać się lalki bez głów i resoraki bez świateł oblewa mnie zimny pot. I wreszcie –  zabawki powinny być mądre – by zapewnić dziecku rozwój w wielu kierunkach. Celowo nie piszę „edukacyjne”, bo uważam, że to słowo jest stanowczo nadużywane przez producentów. Ich zdaniem wszystko jest edukacyjne – począwszy od nocnika (wtf? No chyba każdy z nich jest edukacyjny!)  po dziwne plastikowe grająco świecące twory, nie podobne zupełnie do niczego. Nie zapominajmy jednak, że zabawa ma być przede wszystkim zabawą, nie ma co się przesadnie spinać z nauką – jeśli dostarczycie odpowiednie „narzędzia” i będziecie obok, by odpowiedzieć na dziecięce pytania to nauka przyjdzie sama.

Istotna jest też dywersyfikacja – jeśli Wasze dziecko – tak jak Młody – uwielbia książki, puzzle i gotowanie, to może warto spróbować zainteresować je czymś innym. Motoryzacja? Zabawy plastyczne? Muzyka? Dlaczego by nie!? Niech zabawki będą różnorodne, niech maluch próbuje swoich sił w różnych dziedzinach! Wychodząc z takiego założenia ostatnio zaopatrzyłam Młodego w pierwsze instrumenty muzyczne. A przy okazji chciałabym zaprezentować Wam te wyjątkowe produkty, zaprojektowane przez moich ulubionych speców od designu z francuskiej firmy Djeco.

Młody póki co wyżywa się na ksylofonie z kotkiem, który jest prezentem od sklepu „Edukatorek” (przy okazji pozdrawiam sympatyczną panią Asię, z tego co wiem, czyta nas regularnie :). Kropka, która ma niesamowity zmysł obserwacyjny, również parę razy dorwała się do pałeczek i uderzała nimi rytmicznie to w ksylofon, to w fotel stojący nieopodal. Strasznie płakała, gdy zakończyłam tę wspaniałą zabawę. Sam ksylofon jest wykonany z drewna, pomalowany w kolorowe wzory (piękne – popatrzcie tylko na ogon tego kota!), płytki są metalowe i wydają bardzo miły dla ucha dźwięk.. przynajmniej wtedy, gdy gram ja :). Dom rozbrzmiewa muzyką, a to jeszcze nie koniec naszych muzycznych przygód, bo na Gwiazdkę maluch dostanie od Dziadków.. gitarę! Tylko nic mu nie mówcie – to oczywiście niespodzianka. Gitara Djeco Animambo jest – moim subiektywnym zdaniem – najpiękniejszym tego typu produktem na rynku. Ta czerwień, te wzory.. cudowności! Zaskoczyło mnie trochę, że pudło rezonansowe jest wykonane z tworzywa, a nie z drewna, przypuszczam, że chodziło o wagę produktu -w końcu to gitara dla najmłodszych. Gryf jest oczywiście drewniany, a całość wygląda baaardzo profesjonalnie. Póki co porwałam gitarę na sesję zdjęciową i zaniosłam w miejsce, do którego Młody nie ma dostępu – na antresolę. Muszę przyznać, że wkomponowała się tam idealnie.

Seria Djeco Animambo ma w sobie „to coś”, dzięki czemu przypadnie do gustu zarówno dzieciom, jak i najbardziej wybrednym rodzicom. To nie są tylko zabawki – to naprawdę piękne i stylowe elementy zdobiące mieszkanie. Zasadniczo staram się nie kupować zabawek ozdobionych wzorami zwierząt, bo zwykle jest na nich jakaś oklepana żyrafka, czy inna denerwująca krowa. Jak spora część rodziców lubię wybierać rzeczy minimalistyczne, nie zalane pstrokatymi kolorami. Tutaj.. zdecydowanie nie jest minimalistycznie – kolorowe ornamenty pokrywają niemal całość pięknych bębenków, harmonijek i ksylofonów, a ja, co tu dużo mówić, zakochałam się w tych wzorach! Kolory są ciepłe i stonowane, wzory bardzo stylowe i schematyczne, nawiązujące do motywów etnicznych z różnych stron świata. Instrumenty są jednocześnie „dzieciowe” (bo przecież i kolory są i zwierzątka też), ale jednak bardzo „nie-dzieciowe” – bo równie dobrze mogłabym sobie taki bęben w słonie (zdjęcia poniżej) postawić jako wystrój mieszkania i pewnie nikt by się nie domyślił, że to zabawka. Prędzej jakaś pamiątka z podróży!
Czekam na gwiazdkową reakcję Młodego, a gitara pewnie jeszcze pojawi się na blogu, już w jego rękach. Póki co przygotowuję go do tej nowości, głównie odtwarzając mi stare klipy muzyczne (Guns’n roses i takie tam), by sobie poobserwował dobre sceniczne ruchy i odpowiednią ekspresję rockmana. Być może wkrótce do moich rozważań o hydrauliku, kucharzu i styliście dojdzie nowa wizja przyszłości syna: gwiazda rocka, profesjonalny muzyk, kompozytor :) Taaak, wiem, że bardziej prawdopodobne jest, że zostanie specem od IT albo panem z korpo.. ale kto wie, jaką lawinę może uruchomić taka gitara na Gwiazdkę dla dwu- i pół letniego chłopczyka?
Wszystkie produkty Djeco Animambo dostępne są w sklepie Edukatorek.

Cała kolekcja Djeco Animambo (tutaj).

Ksylofon (tutaj)
Czerwona gitara (tutaj)

Bęben ze słonikiem (tutaj)
Bębenek (tutaj)
 
Gwizdek (tutaj)
 
 
Tamburyn (tutaj)
 
 
Harmonijka (tutaj)
 
P.S. W nawiązaniu do gitary i do mojej blogowej absencji kawałek z dedykacją dla wszystkich zagonionych przedświątecznie mam :) 

„All we need is just a little patience” :).
 
Pozdrawiam,
 
Ruby Soho
 
 
 
poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

12 komentarzy

  • Reply Panna Oceanna 05/12/2014 at 14:28

    Cudowności!
    I te żywe kolory!
    Boskie ;)

  • Reply Hubisiowa mama 05/12/2014 at 15:36

    Kocham zabawki Djeco. Do św. Mikołaja napisałam w imieniu Hubisia list o ich puzzle, które kiedyś pokazywałaś :-). PS. Co do „gjubej jujy” stanowczo protestuję :-)!

    • Reply Ruby Soho 05/12/2014 at 21:51

      Uwielbiam ich puzzle! Już mam kolejne na liście :)
      A co do „gjubej jujy” to również protestuję. Zarówno w kwestii „gjubej”, jak i „jujy” :)

  • Reply Marcelina Rzepa 06/12/2014 at 07:23

    Kolory są genialne! Wyglądają terż na wysokiej jakości i na takie,które nie zepsują się po pierwszej zabawie.

  • Reply Domi Z 06/12/2014 at 19:41

    Djeco ma najpiękniejsze zabawki jakie kiedykolwiek widziałam ! Mamy od nich kotka do ciągnięcia tak na start, nic tylko kupować te cudowności !

    • Reply Ruby Soho 07/12/2014 at 10:57

      też jestem wielkim fanem tej firmy :)

  • Reply radoSHE 06/12/2014 at 20:23

    Piękne te zabawki! A gitara została chyba stworzona do Waszego mieszkania. Ja ostatnio zachwycam się Boikido, właśnie pchacz do nas jedzie:)

    • Reply Ruby Soho 07/12/2014 at 10:59

      Szczerze to nie mam najlepszych doświadczeń z Boikido! Wzory mają piękne, ceny do przeżycia..ale jakość bez szału: drewniane puzzle kiedyś kupiłam – po prostu się rozpadły, rozlazła się ta drewniana podstawka. A zestaw małego perkusisty był badziewnie wykonany, bębenek pękł, klekotka się rozsypała, niektóre elementy były przymocowane do całości takimi małymi gumkami recepturkami. Na zdjęciu wyglądało zdecydowanie lepiej. Przyjrzyj się dobrze temu pchaczowi zanim go zaczniecie używać!

    • Reply radoSHE 08/12/2014 at 19:21

      No to mam teraz zagwozdke :/ Zdecydowałam się na ten pchacz bo wizualnie mi podszedł, no i opinie miał świetne. Ale potestujemy zanim pójdzie w ruch. dzięki :)

    • Reply Ruby Soho 08/12/2014 at 20:59

      jeśli miał dobre opinie to może.. może jest okej? Ja już jednak do tej firmy podchodzę z rezerwą.

  • Reply Aneta Kowalska 06/12/2014 at 21:22

    piękne te zabawki!
    pozdr i zapraszam do nas

  • Reply Zuzi Clowes 15/12/2014 at 17:24

    O mamo, jakie pięęęęękności! Muszę TM pokazać tą gitarę – sam będzie ją chciał na Gwiazdkę :)
    A do do zabawek i Twojej opinii o nich – podpisuję się wszystkimi rękami i nogami którymi dysponuję. Bardzo!

  • Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.