Dawno dawno temu..

„Dawno, dawno temu żył sobie pewien człowiek. Był on bardzo dobry i wszystkim chciał pomagać, na imię miał Mikołaj. Gdy ktoś był bardzo biedny i nie miał co jeść, to ten Mikołaj zakradał się po cichutku pod jego domek i zostawiał tam jedzenie.. i szybko uciekał, żeby go nikt nie zobaczył. A gdy jakieś dziecko było smutne, bo nie miało.. yyy.. klocków, to on przychodził w nocy i zostawiał piękne kolorowe klocki przy łóżeczku dziecka.. i zmykał szybko, bardzo szybkoo!”.

Historię troszkę dostosowałam do wieku słuchacza, ale trafiła na podatny grunt, co wnioskuję po stanowczych rozkazach typu: „Mamusiu, mów! Mów, dalej mów!”. Dalej mówiłam o tym, że to taka tradycja, i że tamten Mikołaj, który był biskupem, ma dziś swoich następców, którzy podrzucają prezenty wszystkim grzecznym dzieciom w tą jedną noc w roku. I że jak się rano obudzi, to być może znajdzie coś koło łóżeczka.. i Kropka.. nawet Kropka coś pewnie znajdzie!

Ja niecierpliwiłam się chyba bardziej niż oni, bardziej niż gdy sama byłam dzieckiem i czekałam na Mikołaja.. czasem naprawdę przyjemniej jest obdarowywać, niż być obdarowywanym. Tego kota dla małej Kropki uszyłam w zamierzchłych czasach, w zaawansowanej ciąży. Ba, nawet dwa takie koty uszyłam, z czego jeden pojechał do mej siostrzenicy. Miało się wówczas czasu, jedno dziecko do ogarnięcia, phi! Łatwizna! Wzorowałam się na słynnych Paciaciakach (pisałam już o tym, o tu), i mam nadzieję, że taki uszytek na własny użytek zostanie mi wybaczony:).
 Poza kotem Kropka dostała też książeczkę o słońcu. Wprawdzie książek odpowiednich wiekowo dla niej jest u nas od groma, ale coraz częściej dochodzę do wniosku, że dziewczynka musi mieć coś własnego, jakąś kartę przetargową podczas negocjacji z bratem (który często jej powtarza: „nie możesz!! nie możesz NIC!”), a taka książeczka jest wprost idealna do tego celu. Jej treść zainteresowała zwłaszcza Młodego, a ilustracje są przeurocze.

Młody dostał zdecydowanie więcej niespodzianek. Wybaczcie jakość zdjęć, robionych w nocy przed wielkim świętem. A, przede wszystkim: nie jestem specem od pakowania prezentów – to się czuje, co nie? Wielka, zeszłoroczna torba z odzysku przydała się idealnie na pakunek dla Młodego. Zawsze to lepsze niż moje umiejętności pakujące, z których niezmiennie śmieje się mój mąż.

Głównym upominkiem były książki – „Gąsienica” w wersji XL, pomysłowa „Naciśnij mnie”i dwie zimowe, tematyczne lektury – „Basia i Boże Narodzenie” oraz „Yeti”. Od wczoraj czytamy na okrągło (wspominałam, że Młody jest olbrzymim fanem serii o Basi?), poza tym zestaw puzzli oraz..

Pontiac GTO z 1969 roku (firmy Welly). Jest ogień! Tak naprawdę to chciałam Dodge Challengera z rocznika 1970, bo jestem wielką fanką „Vanishing Point”, ale modelu w białym kolorze nigdzie nie było. Pontiac jest całkiem podobny do klasyka.

Vanishing Point.. Oh yeah!!  Źródła zdjęć: 1, 2
A to już mikołajkowy poranek :) Stwory w piżamkach obczajają nowości :)

Wreszcie każdy ma swoją „Gąsienicę” :)

Mapa Polski od Zuzu Toys. Układamy gdy Kropka śpi, bo dość małe te puzzle. Pierwsze efekty układania już są: „To jest flaga Niemiec”  – mówi Młody wskazując na.. flagę Niemiec :)
 
P.S. A propos Dodge Challengera.. dobra nuta na zakończenie. Mało świąteczna, ale zacna bardzo :)
Primal Scream: „Kowalski”

Pozdrawiam,
Ruby Soho
 

8 comments

  1. Jessi says:

    Super prezenty, zwłaszcza kocur.. :) Też przymierzam się z uszyciem czegoś maluchom, tylko trzeba maszynę oddać do czyszczenia ;) Na razie na szydełku jest miś :D Pozdrawiam

  2. Kaps Love says:

    Muhahaah jest moc w Pontiacu się zakochałam:) Prezenty boskie zwłaszcza kot bo jakże by nie docenić takich utalentowanych rąk, aż dziwne że z pakowanie sobie nie radzą. My świadomie przegapiliśmy to święto korzystając z okazji, że młody mało kumaty w te klocki ale odbijemy sobie w Boże Narodzenie. Ojjj będzie się działo:)

  3. SzareLove says:

    oj to autko jest mega – robi wrażenie. nie ważne zapakowanie- ważne, że każdy zadowolony z prezentu :))) chociaż Leon w tym roku też dostał prezenty Mikołajkowe od dziadków i jakie było nasze zdziwienie, że więcej czasu poświęcił na torebki, w które były zapakowane prezenty niż na same prezenty :)))

  4. radoSHE says:

    Auto jak auto ale ten kot!!! Czemu wszystkie Matki na około takie zdolne manualnie są? Jakbyś widziała jak ostatnio zapakowałam paczkę do wysyłki…no sama siebie zawstydziłam. Polecasz jakąś ciekawą księgarnie online gdzie takie cuda kupujesz?

    • Ruby Soho says:

      Zwykle kupuję na stronach wydawnictw. Np. Ładne Halo, Zakamarki, Tatarak, Dwie Siostry, Nasza Księgarnia, Czerwony Konik. To moje najulubiensze :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.