Czytelnia – „Pan Maluśkiewicz i wieloryb”

Pan Maluśkiewicz wraz z wielorybem dość długo czekali w komodzie aż Młody dorośnie do lektury. Ostatnio nieśmiało wyjrzeli z ukrycia i okazali się prawdziwym hitem czytelniczym u naszego synka. Wprawdzie tekstu jest dużo, ale spokojnie czytam maluchowi całą opowieść o dzielnym, choć bardzo małym podróżniku..

Książka wydana przed „Dwie Siostry” jest wyjątkowa, głównie dzięki ilustracjom mojego ulubieńca Bohdana Butenki. To oczywiście reedycja lektury znanej mi z dzieciństwa, doskonale pamiętam tą właśnie oprawę graficzną..

IMGP4017 IMGP3977 IMGP3981 IMGP3983 IMGP3984 IMGP3986

Historię o śmiałku, który wyrusza w daleką podróż w poszukiwaniu wieloryba z pewnością znacie. Pan Maluśkiewicz mimo swej niewielkiej postury  opuszcza Warszawę  i leci do Gdyni ( a tak na marginesie – szybki ten samolot motyli:), a potem z łupince orzecha żegluje po morzu w poszukiwaniu wielkiego ssaka morskiego. Grafika jest bezbłędna: prosta i oszczędna w kolorze, ale tak bardzo wyrazista, że bez problemu trafia do małego czytelnika.

IMGP3991 IMGP3996 IMGP3997 IMGP4003 IMGP4005 IMGP4010 IMGP4014

Ilustracja z wielkim na obie strony wielorybem należy do naszych ulubionych, tu następuje obowiązkowy postój i porównywanie olbrzymiego wieloryba z zamkniętymi oczami oraz uśmiechniętego wieloryba z oczami otwartymi, który zamieszkał na następnej stronie.

Książka wprawdzie nie jest kartonowa, ale strony są dość grube. Z dumą obserwuję jak mój niespełna dwulatek pięknie sobie radzi z takimi właśnie lekturami, które nie są dziecioodporne, potrafi być naprawdę ostrożny przewracając kartki.

31 comments

  1. Zuzi Clowes says:

    O, książka świetna! W rozdawajce wezmę na pewno udział jak będę trochę bardziej przytomna, czyli jakoś w okolicach weekendu :)))) A wydawnictwo ‚Dwie Siostry’ to ogólnie chyba świetne jest, nie? PS. Naszą ulubioną książeczką są czarno-białe obrazki dla niemowlaków. Co prawda pisze na książeczce 3msc +, ale nasza 3 tyg – Milenka ją uwielbia :)

  2. tynka says:

    u nas „Tuwimki” w wersji audio w aucie podczas podróży nieustannie ;)
    Oczywiście zastanowię się nad książką/książkami i po świętach coś napiszę :)
    Pozdrawiam
    ps. zapomniałam dodać, że zazdroszczę tego podejścia do książek przez Młodego…moja młoda tak kocha książki, że jeśli są te nie-dzieciate to często tracą kilka stron…jak ja byłam dzieciakiem to z kolei dorysowywałam co nieco w książkach…ech…natury się nie da oszukać ;0
    ps. 1 Spokojnych i pięknych, rodzinnie spędzonych świąt :)

    • tynka says:

      ok mam ;)
      Łukasz Łuczaj „Dzika kuchnia” wyd. Nasza Księgarnia…to lektura 3w1 :) zielnik, książka kucharska i zbiorek felietonów…możnaby nawet podpiąć czwarty element mianowicie album niesamowitych fotografii :)
      z takich do poczytania nieustannie kilka pozycji…ale na pewno je czytałaś ;) Trygve Gulbranssen „A lasy wiecznie śpiewają” (niesamowita opowieść o sile, o doświadczeniu o autorytecie…o rodzinie jako najważniejszej wartości, o przyrodzie, żywiołach z którymi człowiek musi się zmagać…zresztą czego tam nie ma?), Paullina Simons „Jeździec miedziany” (trochę romansidło…ale tak dobrze się czytało!), Eric Emmanuel Schmitt „Oskar i Pani Róża” (do tej pozycji wracam, żeby się wyryczeć, oczyścić, przejść swoiste katharsis)
      z dziecięcych wpadła mi „sama” do koszyka książka z wyd. Zakamarki „Lato Stiny”Leny Anderson, ilustracje trochę mi przypomniały dziecięce wspomnienia książkowe typu „Dzieci z Bullerbyn”, tekst? taki sobie …ale te ilustracje! sielsko-realistyczne i ukazana w książeczce w sposób bardzo sympatyczny realcja wnuczki i dziadziusia :)
      http://przezkrotkachwile.blogspot.com/2014/04/ale-lipa.html
      pozdrawiam

  3. Oczywiście ustawiamy się w kolejce! A nasz ostatni, absolutny hit książeczkowy to „Tata na miarę” Davide Cali, wydawnictwa Egmont. Przepiękne i zabawne ilustracje Anny Cantone (biust mamy wymiata), bardzo oryginalna i niezwykle rzadko spotykana tematyka. Książeczka urocza. Pokazuje, że piękno ma różne twarze, a każda rodzina jest inna. Pisałam o nie niedawno na blogu :-).
    Mój e-mail to: joanna.mackiewicz@op.pl, a plakacik konkursowy udostępniłam na facebookowym profilu Hubisiowa (wiem, że to konkurencja, ale niech inne mamy też wiedzą, że u Was taka fajna rozdawajka).
    Pozdrawiam serdecznie!

  4. Bierzemy udział.;)
    U nas ostatnio Biblia dla dzieci robi furorę.
    ” Ilustrowana Biblia dla dzieci”, Przekład: Jan Krzyżanowski, Wydawnictwo Olesiejuk.
    Czytamy przed snem na dobranoc. W ciągu dnia oglądamy obrazki.
    Bardzo spodobał mi się pomył czytania Biblii.
    Piękne ilustracjie, które przyciągają Antałkowe oczka.
    Forma modlitwy połączona z usypianiem Maluszka.!
    Polecam!

    ps. Udostępniam na facebooku, jako Panna0ceanna ;)

  5. Witam,
    Ostatnio wpadła mi w ręce książeczką pt. „Księga dźwięków” – Wydawnictwo Dwie Siostry Oryginalny tytuł – „Le livre des bruits”. Tekst i ilustracje – Soledad Bravi.
    Księga dźwięków urzekła mnie niesamowicie.Po pierwsze swoją objętością, po drugie zabawnymi obrazkami wraz z ciekawymi opisami.np.Samochód robi brum, brum, kaczka – kwa, kwa , mama robi buzi buzi :) Książeczka bardzo odporna na wszelakie uszkodzenia szczególnie małych ruchliwych rączek :) Książeczka uczy nie tylko dziecko ale i rodzica.Idealna do oglądania i czytania. Gorąco Polecam!
    Plakacik udostępniony na profilu fb https://www.facebook.com/ewelina.wawrzykmazurczak.
    Moj e-mail to : matchbox20@o2.pl
    Pozdrawiam serdecznie :) i Wesołego Alleluja

  6. Osz, to jest książka mojego dzieciństwa!
    Muszę się zastanowić, co ja przeczytałam ostatnio takiego fajnego – a nawet mi to idzie ;) i wrócę tutaj napisać :D

  7. Ja polecę „dorosłą” książkę, po którą naprawdę warto sięgnąć. Jest to „Chłopiec z latawcem” – Khaled Hosseini, wyd. Albatros.
    Jest to wzruszająca opowieść o pięknych uczuciach. Ostatnio przeczytałam dużo książek, mniej i bardziej zapadających w serce, ale ta jest taką perełką, o której nigdy nie zapomnę. Poza tym, widnieje na liście stu książek, które każdy człowiek powinien przeczytać przed śmiercią. Polecam :)

    Banerek u mnie na blogu, na dole strony.

    mordoklejka838@gmail.com

  8. Dopiero wchodzimy w świat książeczek dla dzieci, dlatego opowiem historię z książką „dla dorosłych” :-)

    Jakiś czas temu, jadąc komunikacją miejską siedziałam na przeciwko młodej kobiety, która czytała książkę. Nic w tym dziwnego, bo masa ludzi czyta książki w tramwaju, autobusie, metrze… TO, co spowodowało, że przykuła moją uwagę, to fakt, że czytała książkę, dzięki której co chwilę parskała śmiechem, co chwilę oczy z radości jej błyszczały, co chwilę próbowała się powstrzymywać, żeby nie zacząć się histerycznie śmiać w głos…
    Pół drogi czekałam aż będę miała sposobność podejrzeć co to za książka i udało się!
    Jakież było moje zdziwienie, że owa Pani czytała książkę, którą napisał człowiek, którego nie darzę sympatią… Książka to „GRINGO WŚRÓD DZIKICH PLEMION” autorstwa Wojciecha Cejrowskiego, wyd. „Poznaj Świat”.
    Nie chcę zdradzać szczegółów z książki, zatem napisze tylko, że zawiera zabawne, niebanalne dialogi i nawet (co rzadko spotykane) przypisy są warte przeczytania – są równie zabawne, co sama treść książki :-)

    Autorstwem trochę się zawiodłam, ale dałam szansę tej książce. I nie żałuję.
    Książkę kupiłam i skorzystałam z okazji operacji i 3-dniowego pobytu w szpitalu, żeby ją przeczytać. Była tak nieziemsko zabawna (co przeszło moje oczekiwania, gdyż autor książki swoim sposobem wypowiadania zwykle mnie drażnił). Książka została przerobiona w ciągu chwil kilku, praktycznie w ciągu jednego podejścia.

    Książka zaciekawiła mnie do tego stopnia, że postanowiłam zakupić inne książki Pana Wojciecha. Nie były tak dobre jak „Gringo…”, ale równie przyjemnie się je czytało.

    W przyszłym miesiącu idę znowu do szpitala i już wiem, co będzie pierwszą rzeczą, jaką spakuję do walizki – ponownie „Gringo…”.

    Polecam wszystkim :-)

    Banerek u mnie na facebooku :) https://www.facebook.com/karolinkaaaaaa

  9. O panu Butence pisałam nawet dzisiaj na Czytelniczym przy ilustracjach w książkach dla dzieci z okazji Światowego Dnia Książki.

    Moim odkryciem natomiast są rysunki Szencera, którego „Lokomotywę” już z Młodym czytaliście.
    Ale nie wie wiem, czy znacie książkę Wandy Chotomskiej – „Od rzeczy do rzeczy” (Nasza Księgarnia 1987) z ilustracjami Zbigniewa Rychlickiego. Jako, że książka już nieco starszawa i jeszcze chyba nie dla Młodego, ale ja polecam ze względu na ilustracje :)

    A dla dorosłych jutro wychodzi nakładem wydawnictwa Studio Emka książka Remigiusza Grzeli „Złodzieje koni” o skomplikowanych relacjach trzech pokoleń mężczyzn w jednej rodzinie. Bardzo dobra obyczajówka.

    I jeszcze tak w temacie dzieci – nie wiem, czy czytałaś, ale rewelacyjne jest również „Macierzyństwo non – fiction. Relacja z przewrotu domowego” Joanny Woźniczki – Czeczott z wyd. Czarne. Niby napisane zabawne, ale to czasem śmiech przez sfrustrowane łzy obraz rodziny z dzieckiem. Ja jako wciąż nie-matka patrzę na tę książkę, jak ktoś „spoza klanu”. Ty pewnie, zważywszy na nabyte już doświadczenie, mogłabyś odebrać ją inaczej ;)

    Pozdrawiam

    ps. baner powiesiłam na Czytelniczym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.