Człowiek z liściem

Do tej pory wychwalałam lajfstajl mojej córki pod niebiosa. No bo do czego się tu przyczepić: dziecię je i śpi, a gdy się obudzi to rozgląda się uważnie wielkimi oczami jak dwie perełki i tak sobie grzecznie leży. Czasem wyda jakiś mały odgłos tą czy inną częścią ciała, czasem zamacha małą rączką lub nóżką.. i odpoczywa rozkosznie przez większość dnia. Rośnie elegancko (głównie wszerz), zdrowe to i ładne, pycho różowe, spojrzenie bystre – dziecko marzenie, słodycz absolutna.

Ostatnio jednak Kropka pokazała pazurki. A było tak: pewnego dnia zaczęła jeść. Jadła i jadła.. odpoczywała przez chwilę.. i jadła znów. Gdy nie jadła to płakała domagając się jedzenia. I tak przez cały dzień. Trafił nam się jakiś kryzys laktacyjny i egzystencjalny przy okazji, według położnej mleko się właśnie przekształca, więc cóż mogę zrobić – walnąć się na cały dzień na łóżko i wziąć całą sytuację.. na klatę, że tak powiem. Następnego dnia Kropka była rozkoszna i śpiąca jak zawsze, mnie za to dopadła mała depresja i ..wyszłam z domu ze śmieciami, mimo że mąż bardzo mnie chciał wyręczyć. NIE. To wyjście ze śmieciami to moja walka o małą, indywidualną, spędzoną sama ze sobą chwilę.  Przez chwilę miałam dużą ochotę, by wrócić za tydzień. Dramatycznie, prawda?

Na domiar złego całodzienne karmienie miało też wymierne skutki w ilości pokarmu, bo zaraz potem dopadła mnie.. galopująca laktacja. Nadmiar. Napęcznienie i ból. Zapalenie piersi! Jakby tego mi było trzeba w sytuacji, gdy mąż akurat codziennie zmyka na pół doby do pracy, a ja mam do ogarnięcia dziecko małe, dziecko trochę większe i jeszcze siebie z tym wielkim bólem. Lekarz zalecił antybiotyk i.. okłady z liści kapusty. Doprawdy zadziwiły mnie te zalecenia. No bo.. ja rozumiem, że naturalne jest najlepsze, ale.. jakby to ująć.. kapusta w staniku to temat, który trochę mnie przerasta. Gdy mąż wrócił z warzywniaka z tą główką kapusty, spojrzałam na nią a ona spojrzała na mnie.

I co teraz? Internet okazał się pomocny, zwłaszcza ta strona, jeśli kiedyś będziecie w potrzebie. Dowiedziałam się przy okazji co też taki okład ma w zasadzie dawać. Podobno kapusta działa prawdziwe cuda. Podobno..

Rozumiem, że siedzicie teraz, drodzy Czytelnicy, z wypiekami na twarzach, zastanawiając się, czy autorka wetknęła sobie w końcu tą kapustę do stanika, czy po prostu zrobiła gołąbki? Otóż.. gołąbków nie było, próba z okładami średnio się udała, bo dziecko .. po prostu jadło za często. Dziś pewnie znów spróbuję. Siedzę i przeglądam nowy katalog z H&M, nowinki ubraniowe pod hasłem: „Bądź glamour na wiosnę”. Jak mam być glamour, ja się pytam? No jak.. z tym liściem!

14 comments

  1. radoSHE says:

    Powodzenia z kapustą. Na szczęście mnie to nie dopadło, chociaż profilaktycznie kapusta całe święta w lodówce spędziła, skończyła w bigosie. Ale podobno działa cuda. Kurde, ja też 30-minutowe wyjście na zakupy spożywcze celebruje jak święto:)A bycie glamour, ech kiedy to było…

  2. tynka says:

    ja liście chłodziłam w lodówce i mi pomagały…oj pomagały…dodatkowo lekko je tłukłam ;) żeby puściły sok…
    mam nadzieję, że i Tobie też w końcu okażą swą łaskawą stronę te niepozorne liście :)
    hehe do czasu jak założysz zwiewne kiecki będzie już cacy :) i liśćmi nie będziesz musiała „wypychać” stanika ;)
    Pozdrawiam ciepło :) szczególnie dzielnego Młodego, zadziorną Kropkę i normalną Matkę :) :) :)

  3. Pola says:

    No jak nie być glamour z takim dekoltem, a liść będzie robił za fikuśną koronkę

    I potwierdzam, kapusta działa cuda!! Tylko niech liście będą zimne i rozbite.
    Trzymaj się kochana:)

  4. Marysia says:

    :D zakończenie posta świetne. Współczuję, mam nadzieję, że Wam się te problemy szybko rozwiąże i ból odejdzie! Moja bratowa też stosowała takie okłady, twierdzi, że jej pomagały. A mój mąż stosuje teraz okłady z kapusty na kolano, z którym ma wielkie problemy. Widać ta kapusta , to lek na całe zło, może i Tobie pomoże, tego Ci życzę! :)

  5. Koniecznie wybij swoją frustrację na kapuście! Ma być przecież utłuczona, coby sok puścił. I schłodzona – tak mnie uczyli na szkole rodzenia i tak też Lady Mama powtarza, że z dziada pradziada wyniosła podobne przepisy na nawał pokarmu. Pomaga też gorący prysznic na bolące piersi. Uważaj na siebie, bo to może się przerodzić w jakieś choler***. Powodzenia!

  6. ANNA JASIK says:

    Ja miałam cycki jak banie obrzmiałe.Ból..!.Co prawda,było to 5 lat temu,ale pamiętam jak dziś.I pamiętam,jak łaziłam z tymi liśćmi (tak jak dziewczyny piszą wyżej-muszą być najlepiej chłodne i trochę ubite,by wydzielił się sok)i pamiętam,że…mi pomogły.Mnie poleciła kapustkę moja babcia.A ja babci się bardzo słucham ;)

  7. Ruby Soho says:

    widzę, że wszyscy tutaj stosowali tą retro – kapuścianą metodę :) stosuję więc i ja. Niestety u mnie występuje nie tylko obrzęk i ból, ale również zapalenie jednej piersi. Więc kapusta jest tylko pomocniczo do antybiotyku. Mam nadzieję, że to przejdzie.. bo straszne jest :(

  8. Retromoderna says:

    O ja też jestem na etapie kapuścianym – stosuje od pierwszego dnia jak przyjechałam do domu ze szpitala – to naprawdę pomaga, można się śmiać, ale to bardzo dobra metoda. Po pierwszym porodzie sprawdziła się znakomicie.

  9. Zuzi Clowes says:

    Metoda kapuściana do tej pory jest propagowana przez wszelkie nowoczesne położne, więc chyba nie jest taka retro :)))) Ale rozgnieć tą kapustę rzeczywiście, bo to się o sok z tej kapusty rozchodzi też! Mam nadzieję że szybko do siebie dojdziesz i kombo antybiotyk + kapusta zadziała… Trzymam kciuki i w tym tygodniu lecę po zapas kapusty, podobno warto mieć mały zamrożony zapasik w razie ‚W’. Dzięki że mi o tym przypomniałaś! Buźka!

Pozostaw odpowiedź Ola Fefkunia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.