Come Back Home

No i wróciłam :) Wakacje były cudowne, chociaż miejsce nie zmieniło się na lepsze, ani pogoda niestety! Za to tłumy nie widzianych od lat znajomych, szalone nocne życie, zakupy, wzruszenia, totalny chaos. Wspaniale było na chwilę zamienić się w dawną siebie – niezależną i dynamiczną dziewczynę.

Tylko na chwilę, lecz  pewnie da mi to dużo energii na dobrych kilka miesięcy. A jak wiadomo szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko:) Wakacje trwały tylko 4 dni, więc cały czas coś się działo, nie było czasu na spanie, ani odpoczynek.
Może dzięki temu zniosłam rozstanie z Maluchem zaskakująco dobrze. A po powrocie zastałam taki oto obrazek. Czyste mieszkanie, najedzony, uśmiechnięty i ładnie ubrany Młody, a jego Tatuś właśnie szykował rosół dla lekko zachrypniętej i skacowanej żony, która miała poranny lot tuż po imprezie:) Taki mąż to prawdziwy skarb! Maluch dał sobie świetnie radę beze mnie. Trochę narzekał przy wieczornych karmieniach, ale poza tym zniósł nową sytuację z dużym optymizmem. Lecę, bo piękny śnieg na zewnątrz, wsiadamy w auto i pędzimy odwiedzić rodzinkę w górach. Tym razem całą naszą trójką:)

5 comments

  1. anluna says:

    No no… Taki maz to rzeczywiście skarb. Jestem pełna uznania dla niego, bo mój nie odróżnia śpiochów od bodow do tej pory. A kiedy zostaje sam z dziećmi, o sprzątaniu czy gotowaniu nie ma nawet mowy.
    A wyjazdu zazdroszczę!

  2. sajdi says:

    Rozstania są ciężkie… nie ma co, ale potrzebne! I maluch troszkę zatęskni i mama naładuje baterie. Nas teraz czeka 4 dniowe rozstanie, ale Jaś z dziadkami zostaje a to już inna bajka… jak się wraca to trzeba takie rozpieszczone dziecko troszkę do ładu doprowadzić :P

    pozdrawiam ciepło!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.