Codzienność

Chwilo

Czytając zaplątana w miękki koc trafiłam na to jedno, jedyne zdanie. Zatopiłam się w nim całkowicie. Kartkując dalej książkę myślałam o nim aż wróciłam znowu do tej strony z zagiętym rogiem. To niezwykłe, gdy spiżowe pomniki przeszłości, srodzy i nudni ludzie ze świata przed naszym urodzeniem okazują się być z krwi i kości.

Jak to napisał Piotr Czerski do „późnego wnuka”:

Czy jest w Twoich oczach choćby ta pobłażliwość, podszyta wyższością, z jaką my spoglądamy — ze swej wysokości — na zabawne figurki w czarno-białych filmach?… Na tryumfalne tytuły w pożółkłych gazetach… Pary, tańczące fokstrota na płonących parkietach…”

Tak właśnie, mniej więcej w ten sposób patrzymy na ludzi z przeszłości. I fajnie czasem znaleźć.. cieniutką nić porozumienia z minioną epoką.

Takie sobie zdanie, a że napisane w 1661 roku (autorstwa japońskiego pisarza i samuraja – Asaia Ryoia, fragment „Opowieść z płynącego świata/ Ukiyo Monogatari”, zaczerpnięte z książki „Hiroshige” Adele Schlombs).

„Żyj dla chwili, spójrz na księżyc, na kwitnące wiśnie i na liście klonu, kochaj wino, kobiety i poezję, z humorem wyjdź na spotkanie nędzy, która zagląda ci w oczy i niech cię ona nie zniechęci, pozwól się nieść rzece życia jak tykwa unoszona prądem – to właśnie znaczy ukiyo”.

To jak azjatycka wersja naszego poczciwego Horacego i Pieśni do Leukonoe, i powszechnie nadużywanego „carpe diem”.

I wiecie co. Te notatki są dokładnie sprzed roku. Jesienią napisane. Złożone na pół w wirtualnym zeszycie, schowane za okładką, czekające aż znów zaowocuje dzikie wino, by zdjęcia wyglądały wiarygodnie. I chociaż róże w tym roku nie kwitną tak bujnie, wózek dawno wyszedł z użycia i bryluje teraz na olx, a domek przeszedł lifting to jednak wrzucam ten mini wpis i zdjęcia. Bo z chwytaniem dnia to jest tak.

Gdy się chwyta, to nie ma czasu pisać.

poprzedni wpis

Przeczytaj koniecznie

Brak komentarzy

Napisz, co o tym sądzisz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.