Na temat

Buenos Aires. O powietrzu.

Gdy byłam dzieckiem i mieliśmy jeszcze telewizor, to codziennie w programie regionalnym sprawdzaliśmy komunikaty o zanieczyszczeniu powietrza, pamiętam ostrzeżenia o przekroczonych normach – czasem o 100, czasem o 200 procent. Wielki przemysł dawał nam w gratisie takie skutki uboczne – tlenek siarki, tlenek azotu, tlenki węgla i wiele innych interesujących tlenków w równie interesujących stężeniach. Potem czasy się zmieniły i zmieniły się też fabryki, pojawiły się filtry, a pióropusze dymu wydobywające się z kominów przestały budzić grozę.

Nie poprawiło to jednak stanu powietrza, bo odgórne trucie zastąpiło trucie oddolne, obywatelskie.

Rozglądam się i widzę, że jest problem, a jego skala jest zatrważająca, widzę morze kominów, z których wydobywa się gryzący, żółty lub biały dym, zdecydowanie nie pachnący węglem, ani drzewem. Ludzie są różni – niektórym się wydaje, że w swoim domu mają prawo robić co im się podoba, nawet jeśli skutki tych czynów wychodzą, a w zasadzie to wylatują daleko poza posesję zainteresowanego. I skutki wylatują z dymem, bo uniwersalny kocioł „do wszystkiego” przyjmuje rozmaite śmieci, plastikowe butelki i styropianowe tacki. Oszczędność i spryt to cechy w naszym kraju bardzo cenione, więce niejeden obywatel lubi się pochwalić na forum, swoim uniwersalnym piecem, są też tacy, którzy odgrażają się, że policji ani kontroli do domu nie wpuszczą – bo to przecież skandaliczne ograniczenie ich wolności osobistej! Popularne jest też narzekanie i zrzucanie winy za zaistniały stan rzeczy na innych – bo przecież pieniędzy nie ma, państwo jest jakie jest i ludzie czują się usprawiedliwieni wrzucając śmieci do kotłów grzewczych.
Ludzie są biedni – no tak, są. Znam takich „biednych”, którzy opał zdobywają w jakieś podejrzane sposoby, palą najgorszym świństwem, ale na fajki muszą mieć kilka stówek miesięcznie. Ja kilku stówek na fajki nie mam, a roczny zapas eko-groszku spłacam mozolnie rok cały, bo przecież te 3 tysie nie leżą u mnie na kupce. A wolność osobista? No cóż, moja jest codziennie ograniczana, gdy muszę uciekać z własnego ogródka, ewakuować śpiące w wózku niemowlę do domu, okna zamykać.. bo sąsiedzi rozpalają w piecu czym popadnie.  U nas w domu swoisty folklor powstaje z tego tytułu: „Wybrali papieża” – mówi Dziadek widząc dym biały. „Zamknij okna, bo zaczęło się Buenos Aires” – informuje Babcia przez telefon.

Nad wsią, w której mieszkam każdej zimy unosi się jakby mgła.. ale to nie jest mgła – to właśnie ten dym z sąsiedzkich kominów, który otula całą miejscowość, wszyskie domy i wszystkie płuca.

Infekuje oskrzela, drogi oddechowe, osłabia układy krążenia, funduje alergie i nowotwory. I to bez względu na to, czy jesteś trucicielem, czy tylko przypadkowym „wdychaczem” z sąsiedniego podwórka. A ja coraz bardziej nie kumam tego świata – dokąd on zmierza? Czyż to nie paradoks, że ludzie fundują raka sobie i swoim najbliższym, że nie trzeba potężnej fabryki, ani spalarni, nie trzeba złych bohaterów, którzy trują, bo ci, którzy mieszkają obok nas świetnie wcielają się w tę rolę? Robiąc codzienną, wielką krzywdę środowisku, a przy okazji zatruwając postronne osoby, które mają to nieszczęście, że osiedliły się tuż obok i nie mają żadnych prawnych możliwości, by coś z tym fantem zrobić (pisałam o tym tutaj). Macie podobne doświadczenia? Proszę o komentarze.
IMGP6552 IMGP6553
Warto przeczytać: 
poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

21 komentarzy

  • Reply Martyna Świerczyńska 10/01/2015 at 12:53

    So true! Mamy ten sam problem. Ludzie są bezczelni. Pozbywają się nieczystości w różnorodny sposób- od palenia opon w piecu do wypompowywania szamba do własnego ogrodu. Cholera! Ostatnio mieliśmy od GMINY zakaz spożywania wody z kranu w związku z przedostaniem się do niej gówna( przepraszam za kolokwializm). Tu nie chodzi nawet o bycie EKO. Po prostu pewnych rzeczy się nie powinno robić.

    • Reply Ruby Soho 10/01/2015 at 13:42

      Dokładnie – pewnych rzeczy po prostu nie powinno się robić. Nielegalne szamba to osobny rozległy temat. Zasadniczo lepiej nie hasać radośnie po nieznanych łąkach latem.. bo nie wiadomo w co się wdepnie lub wpadnie – pamiętam jak szukaliśmy kiedyś kwitnących jabłoni wraz z fotografem, by zrobić sesję ciążową. Znaleźliśmy zgoła coś innego :(

  • Reply tynka 10/01/2015 at 13:05

    fajna zmiana strony…
    co do zanieczyszczenia…masz rację…jak mieszkałam w Krakowie nim na spacer wyszłam z Zosią słuchałam, sprawdzałam, czy nie ma zakazu ze względu na smog…teraz na mojej wiosce o niebo lepiej…bo i niebo widać…a sąsiadów mamy daleko…więc…
    ale dymy na wybór papieża i inne widzimy…no cóż…mentalności ludzi nie da się zmienić ot tak!
    Ważne, że my postępujemy w zgodzie z sumieniem…z myślą o dzieciakach :) może inni w końcu też zrozumieją?
    pozdrawiam

    • Reply Ruby Soho 10/01/2015 at 13:43

      Niby tak – ważne, że my postępujemy dobrze..tylko cóż daje ta świadomość, kiedy sąsiad truje, nas również..

  • Reply radoSHE 10/01/2015 at 13:19

    Znam bolączkę. W miejscu gdzie mieszkają moi teściowie to niemal plaga. W co drugiem domu starszej generacji ludzie palą dosłownie wszystkim. Są takie dni, że naprawdę trzeba uciekać z ogródka. Zwrócisz uwagę jednemu takiemu to jeszcze reprymendę dostaniesz za wtrącanie. Sama się zastanawiam czy istnieje jakieś rozwiązanie prawne. Czy można wezwać do takich delikwentów straż miejską za zanieczyszczanie itp…i co by to dało.

    Ale ładnie i nowo się tu u Ciebie zrobiło :)

    • Reply Ruby Soho 10/01/2015 at 13:46

      Próbowałam znaleźć rozwiązanie prawne – można napisać donos (wiem, brzmi kiepsko) do gminy, do wydziału środowiska. Wtedy mają obowiązek skontrolować kominy danego osobnika. Nie wiem, czy można takie coś wysłać anonimowo – wiesz, w małych miejscowościach takie coś i tak wyjdzie, urzędnicy to też ludzie, spokrewnieni z kim popadnie. Można też dzwonić do staży miejskiej (w mieście) lub na policję (na wsi). Z tym, że policja i tak odsyła do straży miejskiej i robi problemy. Ostatecznie olewa sprawę, przynajmniej u nas (patrz link w tekście). Nie wiem co jeszcze można zrobić, może ktoś z czytaczy wie?

    • Reply Ruby Soho 10/01/2015 at 13:51

      p.s. na razie to takie hand – made’owe zmiany w bloggerze. Mam nadzieję, że wezmę się za bloga porządnie z pomocą jakiegoś grafika :)

  • Reply Kamila Gawarecka 10/01/2015 at 13:19

    Ja trochę z innej beczki. Pamiętam, że kupiłaś na początku 2013 matę PlaySpot Skip Hop Zoo. Jak oceniasz matę po niemal dwóch latach użytkowania? Nie starły się kolory na zwierzakach? Bo widzę w jednym poście z września 2014, że są odwrócone do podłoża…Pozdrawiam

    • Reply Ruby Soho 10/01/2015 at 13:48

      Faktycznie z innej beczki:) Matę właśnie sprzedałam przez Allegro – na zakończonej aukcji są zdjęcia – zwierzątka się starły częściowo i nie wyglądają już tak dobrze, trochę się rozczarowałam, bo większość produktów Skip Hop z jakimi miałam do czynienia ma lepszą jakość, a ta mata – nie tania przecież – nie spisała się aż tak dobrze. Pozdrawiam

    • Reply Ruby Soho 11/01/2015 at 19:20

      Kamilo, tu jest link do zakończonej aukcji: http://allegro.pl/mata-skip-hop-playspot-zoo-blogo-wyprzedaz-i4965338914.html
      Powinna Ci się wyświetlić, tam doskonale widać w jakim stanie jest mata po mniej więcej dwóch latach użytkowania.
      Gdybym teraz miała kupować, zdecydowałabym się na gładką wersję – bez zwierzątek – dość, że te maty są większe, to również bardziej wytrzymałe.
      Bo wszystkie elementy poza nadrukami po dwóch latach wyglądają nadal okej – no, poza tym, że mata ma jakieś wgniecenia i ślady zębów, ale to normalne, wszak mata jest z pianki. Wybacz, nie widziałam Twojego wcześniejszego komentarza pod innym postem.Mam nadzieję, że pomogłam :)

    • Reply Franka Kacperska 12/01/2015 at 12:03

      Ze się tak wtrącę ;) Rzeczywiście mata bez wzorów jest o wiele bardziej wytrwała niz ta ze zwierzątkami. przekonałam się o tym na własnej skórze. A raczej moje dziecko. :) Ale warto mieć w domu taki „sprzęt” bo kiedy nasza pociecha zaczyna raczkować, wtedy ma do tego miejsce :) Generalnie fakt, ze ich produkty nie są tanie, ale warto zainwestować. My jeszcze mamy bidony, talerzyki, sztućce i miseczki.

    • Reply Ruby Soho 12/01/2015 at 13:54

      To prawda, jeśli chodzi o matę to nie kwestionuję absolutnie jej przydatności – zasadniczo jest potrzebnym zakupem, który bardzo pomaga dziecku w ćwiczeniach w pierwszych miesiącach życia. Z drugiej strony moje młodsze dziecko jak już ruszyło z kopyta to i tak nic nie zatrzyma jej na macie – jest w caaałym domu:). Jakość innych produktów skip hop – również nie mam zastrzeżeń do talerzy z melaminy oraz plecaków… jedynie ten nadruk ze zwierzątkami – za tę; cenę, to się nie powinno zdarzyć!

    • Reply Franka Kacperska 13/01/2015 at 10:22

      Oj taaak, jak już maluch zacznie szaleć to nie ma przebacz ;) Skip Hop ogólnie daje radę, ma dobre produkty. Jeśli chodzi o plecaki, to ostatnio kupiliśmy z serii winter zoo, widziałaś? Taki z motywem misia polarnego. Jest śliczny. trzeba przyznać, że są pakowne i wytrzymałe. Mamy chrześniaka w rodzinie, który jest w pierwszej klasie i na nowy rok się mu bardzo taki prezent przyda. Żebyś widziała jego minę – bezcenna :) :)

  • Reply Ania Kotynia 10/01/2015 at 13:56

    Fajne zmiany na stronie :) A i ten pokoik dziecięcy tak po kawałeczku… ;p

    A co do regionu w którym mieszkasz… moją rodzinę zmusiła sytuacja chorobowa do wyprowadzki. Ciężkie i zatrute powietrze sprawiło, że cały czas chorowałam i tylko zmiana klimatu wypływała korzystnie na stan mojego zdrowia. U nas też ludzie palą czym popadnie, jednak nie ma kopalni, nie ma fabryk.. więc mimo wszystko jest o niebo lepiej :)

    • Reply Ruby Soho 10/01/2015 at 14:14

      Widzisz, kiedyś faktycznie było tak jak mówisz, obecnie kopani zostało niewiele, a fabryki mają filtry i przestrzegają norm. W tym momencie w moim regionie – podobnie jak np. w Małopolsce – największym trucicielem są po prostu gospodarstwa domowe. Ludzie sami sobie robią krzywdę – to taka głupota, że aż się w głowie nie mieści.

    • Reply Ania Kotynia 10/01/2015 at 15:24

      Ja mieszkałam w jednym z większych trucicieli.. Rybniku. Do tej pory jak jadę tam w odwiedziny do rodziny to czuć ciężar na barkach ;) nawet w lato, kiedy przecież w piecach się nie pali. Nie wyobrażam sobie, że kiedyś mogło być gorzej, jak kilka dni temu wartości smogu zostały przekroczone o 200%.. masakra.

    • Reply Ruby Soho 10/01/2015 at 16:09

      Przerażające, prawda? Nie mam pojęcia o ile u mnie są przekroczone te stężenia, ale najbardziej dziwi mnie to, że.. większość ludzi nie widzi problemu. W mediach również niewiele się mówi na ten temat, tzn. i tak więcej niż kilka lat temu, ale wciąż zdecydowanie za mało. Jestem zdania, że za mało jest edukacyjnych kampanii dla społeczeństwa – a naprawdę – są pilnie potrzebne!

    • Reply Ania Kotynia 10/01/2015 at 16:29

      Kampania na pewno by się przydała, choć sama wiesz niektórych ludzi nie da się przekonać. Gdyby media mówiły o tym problemie a na ludzi (nie tylko na fabryki czy kopalnie) były nakładane kary to może by w końcu dałoby jakiś efekt. Stężenia możesz podpatrzyć pod tym linkiem http://monitoring.katowice.wios.gov.pl/ – niestety nie jest za wiele, ale może da orientację co w regionie się dzieje :)

    • Reply Ruby Soho 11/01/2015 at 09:51

      Dzięki. Przyda się :)

  • Reply Kaps Love 11/01/2015 at 22:36

    Ojjj a teraz musimy przeczekać najgorszy okres grzewczy. Znam ludzi, którzy palą używanymi ubraniami, które kupują tonami i magazynują w garażu. Nie trudno się domyślić jaki piękny dym produkuje ich komin. Nie ogarniam tego świata tak samo jak Ty i jestem przerażona własną bezsilnością w starciu z ludzką głupotą.

    Nowy Rok nowa szata graficzna:) Trzymam kciuki za dalsze zmiany ja też czaję się na jakiegoś grafika tylko ciągle brak funduszy na taką wirtualną przyjemność:)

  • Reply Francuska Bombonierka 13/01/2015 at 12:47

    U nas cake szczęście samowoli nie ma, al i tak jest smog :( Żeby odetchnąć prawdziwym powietrzem, jezdzimy w Alpy regularnie. Pozdrawiam

  • Napisz, co o tym sądzisz

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.