Bohater drugiego planu

Nasz dom. Od zawsze stanowił nieodłączną część bloga, jego tło. Jak pewnie część z Was wie mam fioła na punkcie wzornictwa użytkowego oraz wystroju wnętrz, i chyba trochę to widać po naszym lokum:). Wielokrotnie dostawałam od Was prośby, by pokazać więcej domu, by z bohatera drugiego planu na chwilę stał się gwiazdą, choćby jednego posta. I.. to jest właśnie ten jeden post.

IMGP0834 IMGP0891
Spacer zaczynamy tradycyjnie, od wejścia. Za pomarańczową zasłonką schowana jest garderoba.
Poddasze. Duże, przestronne. Marzyłam o nim siedząc w korpo na Wyspach, w wolnych chwilach projektując moje własne wnętrza, bez wielkich kompromisów, bo pracując tam można było mieć gest. Dobierając mocne kolory, bo miałam dość białych nijakich mieszkań, które wynajmowaliśmy. Te wnętrza to mój ówczesny manifest kolorystyczny, na pohybel szaro-burym Wyspom, na pohybel nudzie w wystroju, na pohybel beżowym łazienkom (tak, wiem, że narażam się 95% użytkowników łazienek :). Projektowałam.. w Paincie. I w bloku technicznym (!), przyjeżdżałam do Polski na 2-3 dni i wybierałam z marszu płytki albo lampy. Chodząc po sklepie i mówiąc „to nie.. to nie.. to nie..” sto razy, aż wreszcie znajdowałam te jedne, jedyne produkty, które mi pasowały. A potem wyjeżdżałam, a najcięższą robotę – nadzór nad pracami budowlanymi – wykonywali moi kochani rodzice. Meble kupowaliśmy już mieszkając w Polsce. Tak, dobrze zauważyliście – niemal wszystkie są z Ikei, bo po powrocie do kraju gest nam się nieco zmniejszył ;).
IMGP0838
Dotarliśmy do kuchni.
IMGP0842 IMGP0847 IMGP0849 IMGP0851
Nasz open space – fragment salonu i schody na antresolę.
IMGP0855 IMGP0856 IMGP0872 IMGP0869
Kącik salonowy wciąż czeka na inwestycje: pożyczona kanapa i stoliki Lack, kupione.. po 20 zł w Ikei.
IMGP0876 IMGP0877 IMGP0885 IMGP0887
 Schody na antresolę.
IMGP0888 IMGP0889 IMGP0890
Jadalnia i konsument podczasu posiłku:). Krzesła też są z leasingu, myślę by w przyszłości zakupić takie.
IMGP0894 IMGP0896 IMGP0898
Wyżej: wejście do sypialni rodziców, pokoik dzieci (bliżej pokazany tutaj), oraz piracki statek.
5-6 lat to w wystroju wnętrz bardzo dużo, ostatnio pozmieniało mi się w głowie i znów podobają mi się biele, pastele i modny styl skandynawski. A nie minęło jeszcze pół roku od momentu, gdy kupowaliśmy ostatnią ciemnobrązową szafę.. Peszek! :). Zwłaszcza w lecie brakuje mi lekkości i zwiewności we wnętrzach, jaram się szarościami, jasnym drewnem, kolorem miętowym, ale póki co nie planujemy remontu. Za to gdy robi się chłodniej, gdy nadchodzi pora deszczowo-zimowa, zaczynam doceniać przytulność i energetyczne kolory poprawiające humor. I znów czuję się szczęśliwa w mym domku, zakopując się w fotelu, w wielkim szlafroku, z konkretnym (półlitrowym:) kubkiem aromatycznej herbaty.
W sypialni trafiamy na scenkę rodzinną – niemowlę męczy tatusia, próbującego dospać po nocnej zmianie.
Nie aranżowałam specjalnie wnętrz do sesji.. po prostu przeszłam się po domu cykając zdjęcia. Nawet pranie za parawanem jest trochę widoczne.
IMGP0913 IMGP0914 IMGP0915
Królestwo mamusi :)
IMGP0917 IMGP0920
 Za komodą stoi schowana karimata, bo w ciąży miałam w planie ćwiczyć.
IMGP0922 IMGP0927
 A wieczorem robi się przytulnie. I cicho!
IMGP0929 IMGP0934
Szybki look do łazienki.
IMGP0936 IMGP0937 IMGP0943 IMGP0945 IMGP1134 IMGP1137Antresola. W zamyśle miejsce chill outu, picia aromatycznych herbatek i palenia fajki wodnej. Widok z antresoli.
IMGP1139 IMGP1145 IMGP1143
Odkąd są dzieci antresola służy głównie jako przechowalnia sprzętów i nawet na zdjęciach widać ten kurz, pokrywający piękne szisze.
IMGP1149 IMGP1150 IMGP1152 IMGP1157 IMGP1147 IMGP1148 IMGP1161 IMGP1163
Budowanie i urządzanie było już dobrych kilka lat temu, zadomowiliśmy się na naszej wsi, a wspomnienie korpo, szpilek i miejskiego życia majaczy gdzieś w odległych meandrach pamięci. Teraz jesteśmy tu – my i nasza nowa podstawowa komórka społeczna. A te wnętrza to nasze rodzinne ciepło, nasza codzienna przytulność. Nawet jeśli życie zmieniło się o 180 stopni, a zawodowej i finansowej stabilizacji ciągle brak, to.. przynajmniej dom robi dobre pozory :).
IMGP1165 IMGP1167 IMGP1169

18 comments

  1. Meg says:

    Piękne mieszkanie! Ja tam lubię mocne kolory – potwierdzają to m.in. ciemnofioletowe ściany w salonie i kuchni :) Ale w kwestii łazienki to obie mam w beżach i brązach. Pewnie dlatego,że nie my ją wybieraliśmy… No i absolutnie kocham Waszą antresolę!!! Marzę o czymś takim :)

    Mieszkacie u rodziców? Skąd te poddasze? Ubóstwiam takie klimaty, może dlatego,że pół życia spędziłam mieszkając na poddaszu :)

  2. radoSHE says:

    Rewelacyjny post. Po dzisiejszym dniu naprawdę miło odpocząć od okołodzieciowych tematów…Piękne mieszkanie. Wyraziste, z charakterem i mega przytulne. I taki porządek!!! Ty naprawdę masz dwójkę dzieci, czy tylko je wynajmujesz na poczet bloga? Korzystacie często z antresoli, bo zawsze się zastanawiam, jak to później w praktyce jest z jej użytkowaniem. Też bym chciała urządzać już coś swojego..na lata..ale rzuca nas po tej Polsce jak cygański tabor i chyba się już nawet do tego przyzwyczaiłam. I no właśnie skąd to poddasze, jeśli można spytać. to domek wielorodzinny?

    • Ruby Soho says:

      Jak wyżej – to dom wielorodzinny na wsi. A z antresoli nie korzystamy wcale..odkąd są dzieciaki jest używana tylko jako noclegownia dla gości:)

  3. Zuzi Clowes says:

    <3 Ach, och! Uwielbiam Wasz dom, a najbardziej w nim lubię to, że kiedy się do niego wchodzi jest od razu tak swojsko i ciepło i pięknie (i tak, kurka wodna, wbrew temu co często twierdzisz na blogu – CZYSTO!), że człowiek od razu czuje się chciany, ugoszczony i odpoczęty (i kawa Młodego, najlepsza!). Zdjęcia cuuuuudowne! No uwielbiam no, jak tu nie uwielbiać?!

  4. tynka says:

    no :) pranie za parawanem mi się podoba :) swojsko przynajmniej jest :) i scenka rodzinna budzenia tatusia przez „dzidzię” ;) jakież to znajome ;) – obie sytuacje ;) tylko u mnie brak parawanu hahaha
    super te fotele na antresoli :)
    i ten „podnóżek” na książki w kuchni :) c u d o w n y :)
    pozdrawiam

  5. Stojak na książkę kucharską! Chyba znalazłam u Ciebie swój „must have”! Pięknie masz w domu, to wiadomo nie od dziś. Pasuje do Was wszystko tam – kolory, meble, nastrój. U nas… podobnie, bo i poddasze w domu wielorodzinnym, i ciemne meble, i ja owładnięta obsesją zmian na białe – wszystkiego. Post o tym… niebawem (bo kurka, wcielam w życie to bielenie), niebawem też przeprowadzka – będzie się działo. Na Pintereście szaleję ;)

  6. kejt says:

    Dużo odwagi tak pokazać swoje wnętrza na blogu, szczególnie, jak się nie pokazuje twarzy bohaterów:) Widać, że wnętrze zrobione po Waszemu, nie ma tu tego, co akurat modne, czy skopiowanych z wnętrzarskich pism układów. Podziwiam za dobór kolorów, ja sobie z tym nie radzę, dlatego zawsze wybieram szarość jako bazę. W sypialni już nie dało rady, bo całe mieszkanie na szaro u musiałam kombinować. Bolała mnie głowa od tego:))) Ja z radością wspominam samodzielne projektowanie naszego mieszkania w kamienicy, też rysowałam w bloku, które ściany wyburzę i jak będzie wyglądać zabudowa. My do tego mamy sporo rzeczy zrobionych przez siebie- stół na nóżkach od maszyny Singer, odrestaurowane fotele Chierowskiego, czy pomalowane przez nas na czerwone „szczebelkowe” krzesła. Niestety łazienki nie dane mi było robić. A w moich marzeniach w łazience jest beton, chrom i szkło plus naturalne drewno i cegiełkowe kafle. Jeśli kiedyś wybudujemy dom, to może się spełni.

    • Ruby Soho says:

      Wprawdzie mój blog jest anonimowy ale wychodzę z założenia, że jak ktoś był w moim domu, to – poza robotnikami budowlanymi (ale oni chyba nie siedzą w blogosferze, a zwłaszcza parentingowej;) raczej jest to bliska osoba, ktoś z rodziny lub przyjaciół.. i nie obawiam się zdemaskowania, nie przeszkadza mi to. Zwłaszcza, że nasze wnętrza są na tyle charakterystyczne, że to co pokazywałam do tej pory i tak zostałoby rozpoznane, gdyby ktokolwiek z bliskich znalazł przypadkiem takie zdjęcia w sieci.
      Twarze bohaterów to co innego, nie ujawniamy, bo nie chcemy być rozpoznawani przez obce osoby.. to już moim zdaniem stwarza pewne zagrożenia i wolimy jednak zachować pewną dozę anonimowości w sieci. Piszę „my” bo to wspólna decyzja podjęta wraz z mężem.
      Z tego co piszesz wynika, że macie ciekawe wnętrza! A szarości ostatnio uwielbiam.. Łazienka typu beton, kafle i to naturalne drewno przemawia do mnie. Widzę to! :)

    • kejt says:

      Oczywiście rozumiem tą decyzję o ukrywaniu tożsamości, ale dom jest taki trochę intymny, dla mnie, jako czytelnika, to miłe, że się dzielisz tym, co Ci najbliższe (w sensie przestrzennym, choć pewnie nie tylko), bo człowiek jest taki ciekawski i wszędzie by wlazł

    • Ruby Soho says:

      Wiem, co masz na myśli! Człowiek ma taką naturę podglądacza, wszyscy zaglądamy na różne blogi, sprawdzić, niczym przez dziurkę od klucza, co tam słychać. Może dlatego blogosfera święci takie triumfy, może stąd ten fenomen nieprofesjonalnej pisaniny, ta wielka popularność zwyłych osób piszących o swoim życiu, o swoich hobby, czy rodzinach – może chodzi o to, że czujemy jakbyśmy zaglądali przez okno do sąsiada ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.