Bawimy się – o kojcach i matach edukacyjnych

Dzisiaj trochę o naszych ‚strefach rozrywki’, czyli gdzie maluch się bawi. No, wprawdzie to już trochę nieaktualne, bo Młody niedawno ruszył w przestrzeń i jest zdania, że może bawić się dosłownie wszędzie. Ja jednak wolę, by spędzał czas w przeznaczonych do tego miejscach – zwłaszcza, gdy ja muszę akurat coś zrobić i nie mogę cały czas na niego uważać. Oto nasze podstawowe miejsca ‚rozrywkowe’:

Kojec Baby Design – fajna jakość, przyzwoite wzornictwo, konkretny rozmiar (ok. 1m x 1m) oraz naprawdę dobra cena (ok. 250 zł na Allegro, ale nie pamiętam dokładnie). Otwierane na suwak drzwiczki pozwalają większym maluchom bawić się wchodząc i wychodząc z kojca. Posiada matę, którą można wyciągnąć i bez problemu wyczyścić.

IMGP9343 IMGP9345 IMGP9347

Jedyne do czego można się przyczepić to dziwne deszczółki wmontowane w matę, które mają zapewniać stabilność produktu. Nasz maluch ma w zwyczaju konkretnie kopać wszystko w swoim otoczeniu, te deszczółki strasznie głośno trzaskają przy każdym jego uderzeniu. Również pole widzenia malucha jest dużo mniejsze niż w kojcach typu Brevi, Primi Sogni, czy Berber. Jak widać na zdjęciach ma on zabudowaną jedną stronę (tą z wejściem) a pozostałe mają czerwone paski ograniczające widoczność. Dziecko może więc czuć się nieco uwięzione. Z drugiej strony nasłuchałam się o rozrywającej się siatce w kojcach typu Berber Horn Africa , więc nie chciałam ryzykować i kupować coś, co Młody od razu rozniesie swoją energią.

Mata edukacyjna Tiny Love. Nie zamierzałam kupować Młodemu maty edukacyjnej, bo stwierdziłam, że z czegoś trzeba zrezygnować (po zakupie kojca, łóżeczka, kołyski i wielu innych rzeczy), ale tak się złożyło, że dostał matę w prezencie.

IMGP9355

Mata posiada dużo elementów przykuwających uwagę: wiszące zabawki, które dzwonią i grzechoczą, gryzaki, szeleszczące, piszczące, odstające lub różniące się fakturą fragmenty, a na dodatek dwa pałąki, na których starsze dzieci lubią się uwieszać. Jest też bezpieczne zawieszane lusterko oraz pozytywka która zaczyna grać, gdy się w nią kopnie lub pacnie rączką. Można również ustawić muzę, by sobie grała. I to nie byle jaka – od razu Mozart :) Ogólnie rzecz biorąc jestem zadowolona z maty oraz poszczególnych jej elementów, których nasz synek używa zupełnie oddzielnie (np. gryzak i grzechotka). Wzornictwo wprawdzie kolorowe fest i wcale nie minimalistyczne, zwłaszcza, że ostatnio zobaczyłam matę cud i już nic nie jest takie samo (link do najpiękniejszej maty na świecie) . No ale umówmy się, że jest to też zupełnie inna grupa cenowa.

Jedyna rzecz, na którą chciałabym zwrócić uwagę jeśli chodzi o większość mat edukacyjnych: producenci zapewniają, że tego typu produktów mogą używać dzieci 0+.  No dobrze, na początku dziecko sobie leży i ogląda zabawki, ale potem zaczyna kombinować co ze sobą zrobić. I wtedy jest dość niebezpieczny moment, gdy próbuje podnosić główkę, a ona mu bezładnie opada. Jeśli mata jest na twardym podłożu – dziecko może się mocno uderzyć. Podobnie z pierwszymi próbami obracania się na boczki/plecki/brzuszek. Maluch wykonuje swoje przewroty nieporadnie i nie powinien tego robić na takiej macie, bo nie ma ona solidnej warstwy chroniącej przed urazami. Myślę, że producenci powinni się zastanowić nad grubszą podstawą maty, być może piankową, by dzieci mogły na niej bezpiecznie ćwiczyć, bo wiadomo, że edukacja to dla Malucha głównie zabawa i ćwiczenie. Nie da się uniknąć pierwszych „dzwonów” podczas zabawy. Obecnie Młody jest na takim etapie (prawie 8 miesięcy), że mata jest dla niego bezpieczną i fajną zabawką, ale był moment, gdy ładowaliśmy pod nią grubą warstwę z koca.
 Do ćwiczeń fizycznych lepiej zaopatrzyć się w piankową matę dla niemowląt (najczęściej w formie puzzli), na której młodsze dzieciaki mogą bez obaw upadać, potykać się i przewracać. Dziecko może się na takiej piankowej, czy też gumowej powierzchni bez problemu „zapierać” rączkami i nóżkami, a dzięki temu szybciej opanuje raczkowanie.  Maty takie jak Tiny Love, albo ta  w kojcu Baby Design są zrobione tak, by mamusiom było wygodnie je wyczyścić. W związku z tym są śliskie i mogą trochę utrudniać dziecku ważne ćwiczenia. My niedawno zakupiliśmy matę Skip Hop Playspot, wykonaną z pianki EVA, bezpieczną dla dzieci już po urodzeniu. Nasz maluch ma ją do zabawy, a niedługo także do bawienia się puzzlami, ale jego przyszłe rodzeństwo będzie sobie ćwiczyło na macie na brzuszku już od pierwszych tygodni życia – tak jak zalecają pediatrzy. O produkcie Skip Hop Playspot napiszę w kolejnym poście.
IMGP97901

16 comments

  1. anluna says:

    Mate mieliśmy taką samą więc z czystym sumieniem mogę ją polecić. My podkladalismy pod spód właśnie mate piankowa, żeby nie było za twardo. Do tej pory Maja bawi się jeszcze pojedynczymi elementami, choć z samej maty juz dawno wyrosła :-)

  2. Mamiczka says:

    Ze Skip Hop mamy naczynia :)
    My kojca nie mieliśmy, bo Maluch nie daje się wkładać do takich miejsc :D Zdecydowanie woli przestrzeń. A jeśli chodzi o maty, to mamy kilka, ale w pierwszych miesiącach najbardziej sprawdziła się mata gigant Tiny Love + do tego stojak gimnastyczny Playskool.

  3. Agusiek says:

    My pod matę kładliśmy właśnie piankowe puzzle, było miękko i bezpiecznie :) Ale fakt, producenci powinni zadbać o to aby zabawa na macie już od pierwszych chwil była bezpieczna

    • Ruby Soho says:

      Właśnie o to mi chodziło – wiadomo, że rodzice sami wpadną na to, że coś trzeba dać pod spód maty, sami tak robiliśmy. Ale to producent oznacza towar jako 0+ i powinien odpowiadać za to, by ten towar był faktycznie bezpieczny dla najmłodszych po położeniu na jakiejkolwiek powierzchni, a tak nie jest. Pozdrawiam

  4. Mamy identyczną matę, ale jestem zadowolona z jej grubości. Pod spód podkładam puzzle lub po prostu wkładam mate do kojca(a tam jest materacyk)- ale dzięki temu, że jest taka cienka, to nie ma problemu z rozmontowaniem jej i wrzuceniem do pralki. Nasze dziecię dużo ulewa i również z podobną częstotliwością korzysta z maty- a często obie te czynności dzieją się równocześnie! Coś za coś. Ja wybieram cienką matę którą można wyprać w pralce aniżeli piankową i ręczne pranie!:)

    • Ruby Soho says:

      no tak, coś w tym jest :)) my też korzystaliśmy z tej maty na drugiej piankowej, a i do kojca mieściła się idealnie. Obecnie jest trochę zapomniana, czeka na kolejne dziecię :))) pozdrawiam

  5. Aaa! Zapomniałam jeszcze napisać- mamy kojec HORN COUNTRY (BERBER)- u nas siatka się nie rozerwała a dosyć intensywnie korzystamy z tego sprzętu. Póki co mogę polecić- gdybyś chciała kupić kiedyś dla Kropeczki:)

    • Ruby Soho says:

      dziękuję Ci bardzo :) Może akurat komentarze które czytałam dotyczyły jakiejś felernej serii, bo moi znajomi też mieli ten kojec i byli z niego zadowoleni, nic im się nie porozrywało :) Ale muszę przyznać, że po roku intensywnej eksploatacji naszego kojca Baby Design nie widać na nim absolutnie żadnych śladów zużycia.. i chociaż zatracił swoją pierwotną funkcję, jego „drzwi” są zawsze otwarte i stał się taką jakby „jaskinią na zabawki”, to jednak w dalszym ciągu działa i ładnie się prezentuje. Więc chyba kolejne kojcowe zakupy dla Kropeczki nie będą konieczne. A może nawet innym dzieciom jeszcze kojec posłuży, gdy my już odchowamy swoje potomstwo :)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.