Styl życia

Bałtycka ballada o Stworach

Idziemy przez wydmy. Powykręcane przez wiatr sosny gibają się nad naszymi głowami na tle błękitnego nieba, a pod nogami szeleszczą piach i szyszki. Prowadzę ich za ręce, które nagle zaciskają się na moich nadgarstkach, bo szum słyszany z oddali materializuje się wreszcie w postaci spienionych fal. Teraz spogląda na nas Bałtyk.

Dzieci nieruchomieją i wpatrują się w dal z zachwytem i zdumieniem.

Pierwsze w życiu małych ludzi chwile nad morzem to idealny moment dla praktycznej matki fotografującej co popadnie. Siadam na piasku, by zdobyć najlepsze ujęcia i robię całą serię pięknych zdjęć. Oczywiście nikt nie włazi nam w kadr, bo popularna plaża na Półwyspie Helskim jest zaskakująco pusta. A już w szczególności w kadr nie wchodzą panie w kwiecie wieku eksponujące w swych bikini nieco więcej niż bym chciała zobaczyć i okrągli panowie z dumą obnoszący swoje opalone brzuchy, które fachowym okiem oceniam na ściły finał ciąży.

IMGP1598 IMGP1603 IMGP1615 IMGP1628 IMGP1630

Romantyczna wizja ma to do siebie, że różni się od rzeczywistości.

Gdy po dwóch godzinach dotarliśmy do pięknej Juraty Stwory miały kompletnie dość podróży i pociągu. Młody był jednym wielkim jękiem i krzykiem błagającym o lody, wiaderko, piasek, cokolwiek. Gdy wspólnymi (naszymi i Dziadków z Gór) siłami dotarliśmy wreszcie na plażę okazało się, że Kropka już śpi. My – minimaliści bez parasoli, bez koca, czy ręcznika nawet – odprowadzani zapewne pogardliwymi spojrzeniami przez właścicieli parawanowych królestw dookoła. Czym prędzej znaleźliśmy kosz plażowy wypożyczany na godziny, by położyć naszą córkę i przykryć ją bluzą brata i chustą matki z braku odpowiednich gadżetów.

Tymczasem do podglądania pierwszych nadmorskich wzruszeń został mi pierworodny. Chwyciłam za aparat, a on.. gdy już się uspokoił po kolejnym wkurzeniu (że chce chodzić po plaży w bucikach) to natychmiast zniknął z łopatką w wielkiej dziurze, wykopanej tuż przy wodzie.

IMGP1631 IMGP1635 IMGP1661 IMGP1687 IMGP1699 IMGP1704 IMGP1709 IMGP1713 IMGP1716 IMGP1718 IMGP1721 IMGP1724 IMGP1747

Przez kolejne dwie godziny kropkowej drzemki z dołu Młodego wystawała zazwyczaj sama czapeczka.

Potem Kropka wstała i ruszyła w stronę wody, Młodego porwała fala i zaniósł się wrzaskiem po całej plaży, Kropka upadła buzią w piasek i zaczęła ryczeć. Asystujący we wszystkim dorośli w liczbie trzy nieustannie wchodzili w plan zdjęciowy, by asekurować aktorów pierwszoplanowych i w rezultacie moja wymarzona bałtycka sesja nie doszła do skutku. Gdy już udało się wyciągnąć Młodego z dołu, a Kropka doszła do siebie pojawiła się komenda „siiikuuuu” i trzeba było zmykać z plaży.

Kolejne perypetie zawierały ogarnianie Stworów w eleganckiej kawiarni Cafe Elite przy głównym deptaku (sernik z wiśniami tak samo pyszny jak 5 lat temu), spacer po pięknym molo, które lubię o wiele bardziej od sopockiego, łapanie Kropki na owym molo, bo brak dolnej barierki rodził przerażające wizje w matczynej głowie (dziecko za burtą!). Gdy już udało się sprowadzić Kropkę bezpiecznie na ląd nagle, ni z tego, ni z owego.. usnął Młody.

IMGP1749 IMGP1758 IMGP1767 IMGP1770 IMGP1774 IMGP1775 IMGP1779 IMGP1782 IMGP1786 IMGP1809 IMGP1823 IMGP1830

Usnął i zaległ na długie chwile na ławce. Oczywiście zrobiłam mu zdjęcie, a między nami przyznaję, że mam takie, na którym śpię w równie nonszalanckiej ławkowej pozie po jakimś studenckim melanżu w Czechach.

Byliśmy też na obiedzie. Młodego trzeba było wnieść do knajpy i rzucić na krzesło. Potem na dworcu (Młodego trzymała Babcia), a potem w pociągu (gdzie Młody dalej spał). Gdy już się obudził w połowie drogi i zajął pożeraniem swojego kotleta, którego przewidująco zabraliśmy na wynos z knajpy, wtedy Kropka zaczęła swoje dramatyczne arie i rzucanie się po niezbyt higienicznej podłodze pociągu. Po godzinie ryków dotarliśmy do Gdyni. Kropka wreszcie usnęła w nosidle i obudziła się (całkiem zdumiona) dopiero następnego poranka w piżamce, w łóżku wynajętego mieszkania. A my, wykończeni uznaliśmy, że olewamy dzisiaj wyjazd do Gdańska.

Posiedzimy na sopockiej plaży z wiaderkami i łopatkami. Nie ruszamy się nigdzie. Bo z dzieciakami oczywiście też można zwiedzać, zdobywać góry i morza, można w sumie wszystko. Tylko, że.. to „wszystko” bywa cholernie.. CHOLERNIE męczące.

IMGP1839 IMGP1840 IMGP1844 IMGP1854

 1

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

12 komentarzy

  • Reply radoSHE 21/08/2015 at 20:25

    Co tu pisać! Na takie zdjęcia i taką relację czekałam!!!! <3
    Bawcie się nadal! Buziaki!

    • Reply Agata / Ruby Times 22/08/2015 at 22:55

      Bawimy się nadal. Ale wiesz.. wypoczynkiem nadal bym tego nie nazwała :)

  • Reply Marta 23/08/2015 at 14:34

    Widzę na zdjęciu (gdzie młody śpi na ławce) jakieś szelki. to nosidło????Jakieś konkretne???
    Rozglądam się właśnie za nosidłem-masz doświadczenia w tej kwestii?

    • Reply Agata / Ruby Times 24/08/2015 at 07:58

      To jest nosidełko firmy Tula. Niedawno był o nim wyczerpujący tekst na blogu itsmillyme.com więc odsyłam do lektury. Zresztą ten konkretny egzemplarz pożyczyłam od Zuzi z tego bloga właśnie.

      • Reply Marta 24/08/2015 at 13:39

        Dzięki, miałam nadzieję, że to jakiś tańszy odpowiednik Tuli :-)
        Na Tule nie mam funduszy, myslę nad zamiennikiem.

        • Reply Agata / Ruby Times 24/08/2015 at 17:39

          Tule są drogie, ale nie zużywają się zbytnio. Patrzę na ceny używanych i spokojnie mogłabym teraz odsprzedać moją w takiej cenie, w jakiej kupowałam (potem Tula zrobiła podwyżkę) . Ładne modele i mało używane mają wielkie branie na Allegro. Więc jest to bardziej coś w rodzaju zamrożenia środków, a nie ich utrata. Ale rozumiem, że czasem ich po prostu nie ma, dobrze znany temat. Powodzenia w szukaniu.

          • kejt 24/08/2015 at 20:46

            podróbę Ergo Baby z Chin w całkiem dobrej jakości kupisz za 100 zł w internecie

          • Agata / Ruby Times 24/08/2015 at 21:15

            no proszę :)

  • Reply Pola - Odpoczywalnia 23/08/2015 at 22:37

    Ojtam, wrócicie i zapomnisz o zmęczeniu;)
    Ale wiem o czym piszesz, w naszych wojażach z dzieciakami też czasem miałam ochotę puknąć się w głowę, że po co to wszystko, trzeba było iść na plac zabaw a nie się pchać w Alpy np :D

    Wdychajcie jod, bawcie się łopatkami, korzystajcie z morza! I odpoczywajcie też trochę;)

  • Reply Zuzi Clowes 25/08/2015 at 00:42

    Mimo tego cholernego zmęczenia… I tak uwielbiam Twoją relację! I te foty! Ooooch! Aaaaach! Aż się cieszę na moje jutrzejsze wakacje (na które, nota bene, ciągle jestem niespakowana i tym razem to nie Twoja wina :) )

    • Reply Agata / Ruby Times 25/08/2015 at 07:28

      „tym razem to nie Twoja wina”.. hmmm :)

    • Reply Agata / Ruby Times 25/08/2015 at 07:28

      „tym razem to nie Twoja wina”.. hmmm :)

    Pozostaw odpowiedź Agata / Ruby Times Anuluj

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.