7 miesięcy później

Jakiś czas temu pisałam o naszych perypetiach związanych z urządzaniem pokoju dla dziecka. Pokoik był pięknie odpicowany i pachnący nowością. Potem pojawił się Młody i zaprowadził swoje porządki – od tego czasu minęło już 7 miesięcy. Postanowiłam zrobić trochę fotek i pokazać jak zmieniło się u nas w tym czasie  – bez retuszu i ściemniania. Co się sprawdziło, a co poszło w odstawkę. Jak piękny nowy pokoik zamieniał się w praktyczne pomieszczenie do obsługi małego stwora.

Kanapa jest tu tylko chwilowo, przydatna przy karmieniu. Początkowo przykryta była zielonym kocykiem komponującym się z całością, ale cały czas trzeba go poprawiać, a ja już nie mam czasu na takie pierdoły:) Na oknie zdechł jeden kwiatek, a miało być tak pięknie:). Jeśli chodzi o meble to dokupiliśmy deskę – przewijak do regału Hensvik z Ikei – bardzo praktyczna rzecz, bo jak Młody podrośnie, po prostu zdemontujemy przewijak i zostanie regał.
Na desce do przewijania położyliśmy miękki piankowy przewijak z firmy Britton. Jest naprawdę fajny, nic się nie niszczy, żadna pianka nie wychodzi na rogach, jak to się często zdarza w tego typu produktach. Ogólnie Britton jest firmą godną polecenia, szkoda tylko że produkty nie są dostępne od ręki – można je zamówić w sklepach internetowych i poczekać na dostawę. To rozwiązanie z przewijakiem jest naprawdę praktyczne. Na regale trzymamy pieluchy, chusteczki i inne niezbędne rzeczy, więc wszystko jest pod ręką. Ostatnio musieliśmy jedynie przewiesić półeczkę nad przewijakiem trochę wyżej, bo nasz maluch zaczął sobie zdejmować stamtąd pieluchy i kremiki.
Karuzelka Baby Ono. Maluch uwielbia dźwięki pozytywki, które zna od pierwszych dni życia. Dają mu poczucie bezpieczeństwa i odprężenia. Mimo, że przez długi czas spał w naszej sypialni, to niemal codziennie przebywał też w swoim łóżeczku by się przyzwyczajać. Polecam ten sposób oswajania z własnym pokoikiem wszystkim mamom – jeśli tylko macie warunki, bo dziecko zyskuje dodatkowe miejsce do zabawy, a jednocześnie zaczyna czuć się bezpiecznie w nowym pokoiku. Dzięki temu, gdy nasz malec wyrósł ze swej kołyski został przeprowadzony do swojej sypialni niemal bezboleśnie. Okej, czasem brakuje nam konsekwencji i nad ranem M. i tak ląduje w naszym łóżku na poranne przytulanie, ale generalnie w swoim małym świecie dobrze się czuje. Co do karuzeli to była fajna dopóki Młody nie zaczął ciągnąć zwierząt mocno w dół (bałam się, że plastikowe elementy się złamią, bo on jest zaskakująco silny..), następnie zaczął się wspinać na plastikową rączkę, na której wisi całość. Zaczęło się robić niebezpiecznie, więc rączka musiała zostać zdemontowana.
Karuzelę zastąpiliśmy małą pluszową zawieszką z Ikei z kolorową bandą insektów:) Zawiesiłam ją na materiałowej tasiemce wraz z fragmentem karuzeli Baby Ono – to okrągłe plastikowe coś to pozytywka, która zdemontowana z zestawu wciąż spełnia swoją funkcję. Ulubiona muzyczka naszego synka gra więc dalej.
O pozostałych produktach napiszę wkrótce, bo muszę też czasem spać:).
IMGP8977 IMGP8981 IMGP9226 IMGP9234 IMGP9235 IMGP9238

5 comments

  1. Mamiczka says:

    Przewijak to bardzo fajna sprawa. My mieliśmy taki drewniany na kółkach, który dzisiaj służy nam jako stolik (kółka się blokuje). Początkowo bardzo ułatwiał mi przewijanie Malucha. Ale odkąd zaczął stawać nie ma mowy o przewinięciu go na leżąco. Nawet kupa jest zmieniana w locie.
    A tej firmy co podałaś nie znam, zaraz popatrzę na ich stronę :)
    Pozdrawiam :)

    • Ruby Soho says:

      to naprawdę fajna firma, choć mało u nas znana. Ostatnio kupiliśmy krzesełko do karmienia i również jest rewelacyjne – zarówno wzornictwo, jak i wykonanie :) Design prosty nieprzekombinowany – tak jak lubię :)

  2. Raczek says:

    Przy córce nie maiąłm przewijaka…ale miałam praktyczną półkę przy łóżeczku na wszystkie potrzebne rzeczy a w bardzo blisko stało nasze łóżko więc przebieraliśmy ją od początku na łóżku. Teraz przy drugim dziecku będzie przemeblowanie więc myślę intensywnie nad jakimś wygodnym rozwiązaniem…i nad przewijakiem właśnie:)

  3. Ruby Soho says:

    przewijak się przydaje, przynajmniej przez pierwsze pół roku jest niezastąpionu. Później maluch jest zbyt mobilny, chce złazić z przewijaka, przewraca się na brzuszek i sama jeszcze nie opanowałam zmiany pieluchy w tej nowej sytuacji, za każdym razem są akrobacje :)) Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.