22 i 2

Życie płynie, blog leży odłogiem, dzieci się powiększają, matka chudnie. Czasu mam coraz mniej by wszystko ogarnąć, a tu jeszcze święta, goście, lekarze, pierdoły, ciągle coś trzeba załatwić, gdzieś jechać, coś kupić, czy – o zgrozo – obiad ugotować. Przy okazji – pewnie zauważyliście, że blogowy dział kulinarny nie był aktualizowany od miesięcy? Hmm.. ciekawe dlaczego? Na szczęście Małżowi właśnie zaczął się urlop, więc mam nadzieję, uda mi się nadrobić wszelkie zaległości w rozmaitych dziedzinach. A tymczasem..

Tymczasem dzieciaki pięknie rosną. Kropka niebawem skończy dwa miesiące i pewnie do tego czasu podwoi masę urodzeniową. Usilnie nad tym pracuje, trzeba jej przyznać, je z dużą radością i rozkoszą, zamykając błogo oczy.. Uwielbiam na nią patrzeć, jest absolutnie przesłodkim stworzonkiem.

IMGP3707 DSC_5821 DSC_5837Młody niezmiennie zafascynowany kosmetykami mamy

Młody niedawno skończył 22 miesiące i można powiedzieć, że już oswoił się z nową sytuacją – dzieci są jednak bardzo elastyczne i zaskakująco szybko przyzwyczajają się do zmiennych okoliczności przyrody. Gdy jest w dobrym humorze, to potrafi być.. hmm.. naprawdę tolerancyjny względem siostry. Kocykiem przykryje, po głowie pogłaszcze, bardzo delikatnie i czule, choć z dużym dystansem. Czasem podchodzi do jej kołyski, ot tak sobie na nią popatrzeć. Ja próbuję go trochę ośmielać, mówię „Ooo, zobacz jak na ciebie patrzy! Uśmiecha się! Wiesz, ona cię bardzo kocha!”. Młody się wówczas cieszy i również uśmiecha do siostry. Gorzej, gdy jest marudny, niewyspany lub głodny i potrzebuje mamy na wyłączność. Wtedy trzeba uważać, bo mógłby rękę braterską podnieść na maleństwo. W końcu jest małym chłopczykiem i brak mu jeszcze tej empatii i zrozumienia, że mógłby komuś zrobić krzywdę..
IMGP3769 IMGP37861 IMGP3807

Przy dwójce dzieci z tak małą różnicą wieku (20 miesięcy) trzeba się czasem wykazać dużym sprytem i kreatywnością, by były symultanicznie zadowolone, najedzone i by wszystko w domu było w miarę ogarnięte.

Zabawna sytuacja towarzyszy nam ostatnio przy posiłkach. Młody zauważył już, że siostra nie dostaje normalnego jedzonka, pyta więc niestrudzenie czego ona nie może jeść, pokazując na siostrę i kolejne warzywa, owoce, rodzaje mięs, serów, ciast i napojów pojawiające się na stole. Dużo łatwiej byłoby wprawdzie ustalić co Kropka może, ale najwidoczniej dociekanie czego nie może jest dużo przyjemniejsze dla naszego synka. Młody pokazuje więc na Kropkę i macha przecząco głową, a my jak mantrę powtarzamy:
„Niee, ona nie może zjeść kiełbaski, jest za mała (..) niee, ona nie może napić się herbatki (..) nie, ona nie potrafi pić z kubeczka (..) nie, ona nie umie tak ładnie jeść zupki (..) nie, ona nie może jeść brokuła” (w domyśle „ale ty możesz, więc DLACZEGO NIE JESZ??”).
IMGP3447 IMGP3441
Zwykle grzeczna Kropka akurat w czasie posiłków lubi sobie popłakać, wiadomo – chce zjeść z rodziną. Młody interpretuje to po swojemu, a my jeszcze utwierdzamy go w przekonaniu zwracając się do małoletniej tymi słowy: „Nie maluszku, nie możesz dostać takiego pysznego kotlecika, nie ma co płakać, jesteś za mała”. A przejęty Młody spogląda na siostrę, która ryczy bo kotleta by chciała. I triumfalnie pokazuje na siebie, że on – i owszem – kotleta może sobie zjeść. Po czym bardzo z tego zadowolony zjada rzeczonego kotleta.

Teksty o tym, że ona nie umie i nie może przeniosły się też na inne dziedziny życia. Trochę mi żal biednej Kropki, bo od urodzenia wszyscy dookoła koncentrują się na tym, że ona nie umie tak ładnie chodzić jak M., ani tak układać klocków, ani puzzli i że ogólnie jest do niczego. Na razie taktyka się sprawdza, bo Młody jest spokojny i szczęśliwy, że jego pozycja w domu jest niezachwiana, ale staramy się też podkreślać sukcesy dziewczynki, która przecież pięknie rośnie, jest silna, wspaniale podnosi główkę i ogólnie robi wszystko to, co niemowlak w jej wieku robić powinien. Ostatnio nawet przemajgnęła się dwa razy z brzuszka na plecy – akurat przegapiłam ten moment, ale Małż zarzeka się, że tak było.

IMGP3550 IMGP3823

Żałuję, że tak mało mam czasu, by na nią zwyczajnie popatrzeć! Jest taka grzeczna, że można o niej zapomnieć, czasem leży sobie w łóżeczku lub kołysce i po prostu rozgląda się dookoła ciekawym spojrzeniem. Ja zajmuję się synkiem i tylko zerkam, czy wszystko u niej okej i przykro mi, że nikt się nią nie zajmuje i do niej nie mówi. Co innego, gdy jesteśmy w domu wszyscy – wówczas każdy rodzic dostaje swoje dziecko i mamy zajęcia w podgrupach.

IMGP3638 IMGP3644 IMGP3741 IMGP3750Nie jest lekko tyrać przy takich dwóch wymagających pracodawcach, chociaż muszę przyznać, że żadna praca nie dała mi nigdy tak dużej satysfakcji jak macierzyństwo. Jestem z moich dzieciaków naprawdę dumna, miło popatrzeć jak szybko się uczą, jak świetnie rozwijają. Chociaż.. tak między nami, to najbardziej lubię na nich patrzeć, gdy już sobie usną, gdy leżą w łóżeczkach i mogę się wsłuchać w ten miarowy oddech, słodkie posapywanie pośród niespotykanej zazwyczaj w naszym domu ciszy. Wtedy jestem po prostu szczęśliwa.

Parawan.. zamiast kontrastowych zabawek ;)

27 comments

  1. Zojka Mama says:

    Słodka ta twoja Kropka. Zazdroszczę trochę dwóch takich maluchów. Zawsze mi się marzyły dwa brzdące, ale młody mi już wyrósł i znów mam tylko jednego, a na trzeciego się nie zanosi:).

  2. Zuzi Clowes says:

    Kropka w kropkach wymiata! I Mlody zainteresowany kosmetykami – O-O! :D Ogólnie cały post… cudowny! Czas mi zapiernicza przy jednym dziecku (i to wybitnie niewymagającym!) więc przy dwójce to już w ogóle nie wiem jak to ogarniasz – podziw z mojej strony, absolutny! Buźka!

  3. Kaps Love says:

    Już pisałam wcześniej i powtórzę za tłumem innych matek ale podziwiam Cię kochana za tą sztukę przetrwania:) I powinnaś być z siebie dumna bo dzieciaki masz cudne i to właśnie Wasza zasługa (a zwłaszcza Twoja:)) Mój synek też oczarowany akcesoriami do makijażu do tego stopnia, że potem pędzle znajduję za kanapą i w zmywarce. A taktyka na najlepszego syna bardzo przebiegła moja droga dobrze, że nieświadoma Kropka żyje w swoim świecie kropek na parawanie:) Uwielbiam Wasze zdjęcia tyle w nich ciepła, że aż poliki mnie bolą od uśmiechu. Pozdrawiam ciepło:)

  4. Marysia says:

    tak, tak, macierzyństwo to najfajniejsza praca :) a z tym podnoszeniem ręki.. ech to u nas też bywa z tym problem , bo bratanica zapędza się do bicia Zosi :( nie wiadomo, co tu z tym robić.. ona ma troszkę więcej, niż Twój synek, bo ciut ponad dwa lata, mnie jako mamę Zosi, to troszkę boli i drażni, ale też zdaję sobie sprawę z tego, że ona jest jeszcze mała i nie rozumie, że to złe.. teraz urodzi się jej siostrzyczka i coś czuję, że bratowa będzie musiała mieć non stop oczy dookoła głowy.. podziwiam Cię :) ciężko z taką dwójką z nie za wielką różnicą wieku, ale i pięknie :)

  5. Mama Krzysia says:

    Witam! Mój syn ma 10 miesięcy i już marzę o drugim dziecku, co prawda czasami nachodzą mnie wątpliwości, czy sobie poradzę i jak to będzie, ale kiedy zaglądam tutaj od razu przychodzi mi jedna myśl do głowy- najważniejsze jest to, że dzieci czują, że się je kocha! a Wasze czują to na pewno! :) Pozdrawiam!

  6. Tak poęknie piszesz, że aż mi się zachciało takiej Kropki <3 ale trzeba myśleć realnie. W jedynym pokoju u moich rodziców byłoby nam we 4 niesamowicie ciasno… Miejmy więc nadzieję, że za rok o tej porze będziemy na swoim :D :* buziaki dla Twoich pięknych dzieciaków :*

  7. Ale fajowe dzieciaczki ! Kropeczka mega ! To mama ma ręce pełne roboty !
    Sama zastanawiam się ciągle nad małą różnicą wieku ewentualnego rodzeństwa dla Małgosi, czy to się jakoś da? Patrzę na innych i widzę że da! A jakiś głos szepcze mi w głowie ale czy na pewno?
    Jeszcze to co dziś udowodniłaś tym postem a ja ciągle słyszę od znajomych i rodziny że „drugie samo się chowa” ;)
    Pozdrawiam !

    • Ruby Soho says:

      tak zupełnie samo, to się nie chowa :) chociaż wiem, co ludzie mają na myśli – pewnie to, że człowiek się tyle nie zastanawia nad różnymi pierdołami, co przy pierwszym, bo zwyczajnie nie ma czasu. Jasne, że się da, i jasne że warto! Dopiero teraz nasza rodzina jest pełna! Chociaż czasem są takie dni, że wszystko idzie jak po grudzie. Dziś okna miałam umyć, niezbyt ambitny plan w sumie przecież- wszyscy czworo byliśmy w domu.. i zupełnie nie ma bata! dzieci ryczą na zmianę, dorośli mają chęć uderzyć głową w ścianę..i tak plany przechodzą na kolejny dzień..

    • Ruby Soho says:

      To prawda, chociaż teraz się zastanawiam, czemuż ja narzekałam na brak czasu przy jednym? Przecież jedno dziecko wymaga opieki jednego rodzica – żadna filozofia, wszystko do ogarnięcia. No dobra, tylko tak straszę. Tak naprawdę to dopiero teraz jesteśmy pełną kompletną rodziną i nie wyobrażam sobie byśmy mogli nie mieć naszej małej Kropki. Początki nie są łatwe, ale z czasem będzie coraz lepiej. Jakiś rok, półtora i dzieci zajmą się przecież sobą, a my tylko będziemy rzucali znad gazety: „oddaj siostrzyczce lalkę”.. ” nie bij brata klockiem”.. i tak dalej :)))))

    • Hehehe. Ja ponieważ byłam opiekunką w żłobku jestem zahartowana w opiece nad więcej niż jednym bobasem, w ogóle jestem super szczęśliwa i wdzięczna za to że miałam okazję przejść taką szkołę życia bo to wiele mnie nauczyło, ale wiadomo, jakby się miało swoje to zupełnie co innego niż 8h w żłobku a 24/24 razem. Widzę właśnie jak Wam wspaniale :-) Na pewno nam też by było i tak jak mówisz, najgorsze początki a potem z górki (powiedzmy ;) ) I nie ma to jak rodzeństwo ! ( sama mam czwórkę ;) )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.