20 miesięcy Młodego

Cóż mogę napisać.. że czas płynie to chyba wiecie. Szczęściem widać to jedynie po naszych dzieciach, a nie po nas samych (prawda?:). Tak się składa, że mój syn właśnie skończył 20 miesięcy, lecz ten piękny okrągły jubileusz jest trochę na drugim planie wielkich wydarzeń, bo jak na szpilkach czekamy kiedy na świecie pojawi się młodsza latorośl..

Czasy, kiedy każdy kolejny  miesiąc przynosił spektakularne postępy w rodzaju nauki turlania, raczkowania czy chodzenia dawno minęły. Życiowe postępy Młodego są teraz stopniowe, czasem ciężkie do wychwycenia dla nas, rodziców, bo w końcu spędzamy z maluchem całe dnie.

Dużo bym dała za spektakularny sukces w kwestii jedzenia: wprawdzie Młody potrafi pięknie jeść łyżką, i widelcem, i pić z kubeczka też. Ale od pewnego czasu jedzenie go.. rozkojarza. Zachęca do zabawy. A w kubeczku ląduje zwykle zawartość talerza i tak kończą się jego posiłki.

IMGP1762 IMGP1763 IMGP1767

Za to w dalszym ciągu uwielbia pomagać w domu: rozwieszamy razem pranie, ścieramy kurze, „układamy” ubrania w szafkach.. a ostatnio to nas naprawdę ujął – przed posiłkami sam podchodzi do kaloryfera, ściąga śliniak i niesie go na stół – by już tam sobie czekał. Coraz częściej potrafi „zatracić się” w zabawie. Zupełnie o nas wówczas zapomina, wpatrzony w swoje klocki lub puzzle. Lubi też grać na bębenku, chociaż nie jest to aż taki hit, jak zakładaliśmy (po miłości do książek w stylu „Lalo gra na bębnie”). Bębenek i mnie trochę rozczarował. Firma Boikido ma wprawdzie piękne wzornictwo i kolory, ale jakość wykonania jest kiepska: farba odchodzi, klekotka i perkusja są przytwierdzone do zestawu .. gumką zawiązaną na supełek (!). To już drugi produkt tej firmy, który mnie rozczarował (po rozklejających się puzzlach), więc od teraz mam nauczkę, by zbierać na porządne drewniane zabawki, w stylu Djeco albo Villac.

IMGP1004 IMGP0654

Poza zabawkami na topie wciąż są książki – przeglądy prasowe odbywają się codziennie, a Młody coraz lepiej radzi sobie z książkami nie-kartonowymi. Stara się delikatnie przewracać strony, czasem jakąś zegnie, ale nigdy celowo, w każdym razie na wszelki wypadek czytamy nie dziecioodporne lektury pod ścisłym nadzorem. Poza tym maluch wciąż ma zajawkę na litery: rozpoznaje już bezbłędnie A, B, O i M, poza tym zna kilka innych liter, ale trochę mu się mylą. Nic mu nie narzucamy w tej kwestii, on po prostu lubi alfabet i znajduje literki wszędzie – nawet tam, gdzie ich nie ma (każde kółko występujące w naturze to „O”, a większość trójkątów to „A”:). Poniżej jabłkowe litery zrobione przez Tatę.

migawki

 Z higieną osobistą też radzi sobie dobrze – wprawdzie pedicure dalej wykonuje tata, ale mycie zębów, buzi i rąk idzie maluchowi coraz sprawniej, a od pewnego czasu sam dopomina się o mycie zębów, co mnie bardzo cieszy. Pojawiło się też u Młodego coś takiego jak własna inicjatywa, którą.. narzuca innym. Podchodzi do ofiary, bierze za rękę i prowadzi za sobą w różne miejsca: do łazienki (na wspomniane mycie zębów), do radia (by tańczyć), do kuchni (by coś zjeść), na kanapę (by oglądać bajki), do pokoiku (by się bawić lub czytać), a wreszcie do okna (by podlać kwiatki).
Młody jest bardzo uczuciowym chłopcem, co wiąże się pewnie z tym, że.. i ja taka jestem. Codzienne przytulaski to u nas norma, wielokrotnie w ciągu dnia maluch słyszy też, że go kocham, a do tego dochodzi jeszcze cała masa słitaśnych, acz mało oryginalnych określeń („mój: kochany/ wspaniały/ najcudowniejszy/ słodki .. skarb /kruszynek/chłopczyk/mały miś” i tak dalej).  Maluch przelewa więc swoje uczucia nie tylko na rodziców i dziadków (których oczywiście totalnie rozwala słodkimi gestami), ale również na całą plejadę swoich zabawek i pluszaków. Zwierzęta, chcąc nie chcąc muszą się do siebie przytulać, a postaci książkowe są niejednokrotnie całowane.
Jego uczuciowość sięga naprawdę daleko: podczas wizyt w Lidlu Młody zawsze wyraża chęć ucałowania bannera z kotkiem i pieskiem (banner znajduje się nad stoiskiem z żarciem dla zwierząt:) oraz bannera z owieczką (nad papierem toaletowym). W ogóle wszystkie pieski (nawet szalejące za ogrodzeniem sąsiadów ujadające bestie) są dla niego kochanymi „chap chapami”, którym należy dać „mu-mu” (buzi).
A najwięcej uczuć okazuje ostatnio Młody jednej osobie – czyli własnej matce, którą wzrusza niemal codziennie.. na przykład buziaczkiem w podzięce za obiad, albo małym przytuleniem się od niechcenia. Zaczął mnie też pięknie nazywać, i nie są to już dwie sylaby „ma-ma”, lecz konkretny wołacz „mamaaa!”, który pojawia się, gdy tylko zniknę z pola widzenia. Czasem zamykam się w łazience i już słyszę „mamaaa” i odgłos cmokania:). Tym bardziej martwię się, jak on sobie poradzi w nowej sytuacji, najpierw gdy będę musiała pojechać do szpitala i nie będzie mnie przez minimum dwie doby.. a potem, gdy zjawię się z powrotem, ale nie sama. Wielkie próby czekają malucha w tym miesiącu, trzymajcie więc za niego kciuki!

16 comments

  1. tynka says:

    Młody zapewne zniesie to wszystko lepiej niż Ty…
    tak to jakoś jest ;)
    czytaliście może „Miffi króliczątko”? w fajny sposób przygotowuje malucha na przyjęcie rodzeństwa :)
    z tego co piszesz o M. to mi się wydaje, że będzie bardzo opiekuńczym starszym bratem, będzie Ci pomagał w kąpieli, w przebieraniu…zobaczysz :)
    a 2 doby bez niego…hmmm…hehe wtedy zauważysz te zmiany, o których dziś napisałaś, że „nie są już tak widoczne” ;p
    buziaki…
    trzymam kciuki…za całą Waszą Rodzinkę :)

  2. Mag SP says:

    Jeśli chodzi o jedzenie to … skąd ja to znam, moja Mała jest w podobnym wieku (19mcy) i też bawi się w małego chemika, ostatnio tak przelewała, że maślanka którą dałam jej w kubeczku wylądowała w kubku na długopisy, dodam że kubeczek taki specjalnie do długopisów przeznaczony, z ikei cały dziurkowany :D więc zawartość znalazła się na kanapie, ach te Dzieciaczki :)

  3. agn_k says:

    Najlepsze życzenia dla Młodego!

    Nadchodzi (jeszcze bardziej) ekscytujący czas. Trzymam cały czas kciuki, by wszystko przebiegło bezproblemowo.

    Co do zabawek, to ja z kolei byłam rozczarowana jakością wykonania klocków Melissa & Doug. :-(

  4. Meg says:

    Jak zwykle pięknie podane jedzenie dla Malucha :) Idąc za Twoim przykładem, też zamierzam tak zachęcać do jedzenia Zochę :)

    • Ruby Soho says:

      Za pierwszym razem się NIEMAL udało (skurcze zaczęły się w terminie, a Maluch urodził się następnego dnia z rana).. a póki co wszystko wskazuje na to, że teraz.. może być podobnie :) Bo skurcze już są, ..o kurcze :))

  5. Chciałoby się zaśpiewać „20 miesięcy minęło jak jeden dzień”;) Wszystko na Twoich zdjęciach wygląda tak bajkowo, kolorowo- chciałabym mieć tyle talentu, by tak właśnie pokazywać mój świat:) Pozdrawiamy i trzymajcie się:)! Sandra z poranajuniora.blogspot.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.