13!

Mogłabym napisać, że czas tak szybko płynie i zapytać retorycznie jak to w ogóle jest możliwe? Mój syn wczoraj skończył 13 miesięcy i mam wrażenie, że te miesiące lecą teraz jakby szybciej. No wiecie: tuż po porodzie człowiek się ekscytuje każdym kolejnym dniem i tygodniem. A po ukończeniu roku jakoś to wszystko nabiera tempa, tygodnie i miesiące się ze sobą zlewają. Zresztą przyznam się, że prawie przegapiłam tą datę.

Jakichś wielkich rewolucji w związku z tym kolejnym miesiącem nie zanotowaliśmy. Młody rośnie, uwielbia wspinać się na wszystko co popadnie, musieliśmy więc trochę przemeblować w jego pokoju. Kanapa, która do niedawna stała w poprzek pokoju (denerwowało mnie to jak nie wiem co, ale był to jedyny sposób, by maluch nie sięgał do kosza na pranie i na pieluchy) teraz trafiła pod ścianę, tam gdzie było jej pierwotne miejsce. Kosz na pieluchy musiał więc wyemigrować z pokoju. Strach pomyśleć co by się z nim stało, gdyby tam został:). W pokoju zrobiło się dużo ładniej i sensowniej. Jedyny problem z nowym ustawieniem mebli w pokoju jest taki, że Młody ma teraz dostęp do kosza na pranie, więc często znajduję tam jakiegoś klocka, telefon – zabawkę, albo na przykład ukochanego kumpla Boba (o którym pisałam tutaj). Czyżby początki rasizmu u mego syna – chęć wyczyszczenia czarnego przyjaciela? Skąd się to bierze, ja się pytam?

IMGP5438 Mike-julyO poranku trzeba rozwalić wszystkie pieczołowicie ułożone wieczorem przez rodziców zabawki.

IMGP5440 IMGP5451

Myślę, że ksywka „Chudy i Długi”, jaką tuż po narodzinach nadały Młodemu położne w szpitalu, nadal obowiązuje. Jest.. no naprawdę dłuuugi. Mimo, że apetytu mu nie brakuje nie należy i nigdy nie należał do pucołowatych dzieci. Gdy oglądam z zachwytem pulchne poduszeczkowate łapki u dzieciaczków znajomych zastanawiam się czy u nas wszystko w porządku. Lekarka, do której chodzimy z maluchem, twierdzi że nie ma się co przejmować i że przekarmienie to teraz główny problem wśród niemowląt i dzieci. Chyba musimy więc przyjąć, że Młody ma po prostu punkową figurę – szczupły i umięśniony jest, dobrze będzie wyglądał w spodniach – rurkach. Ale trudno się dziwić tej szczupłości, toż to wulkan energii, który najchętniej w ogóle by nie spał.
DSC_3236 IMGP5362
Ostatnio nawet miałam z tego powodu scysję z rodzicami, którzy zarzucili nam, że „dziecko powinno spać więcej i w ogóle dlaczego on nie ucina sobie popołudniowej drzemki”? No właśnie: DLACZEGO?? Co za frustrujące oskarżenie dla matki, która musi po dwudziestej trzeciej aktualizować bloga, bo wcześniej nie ma życia. Ani czasu prania nastawić, ani posprzątać zaświnionej podłogi po obiedzie. Przecież ta godzinna drzemka byłaby dla nas zbawienna. Ale on nie chce – no przecież go nie zmuszę! Nawet gdy pada wieczorem (około 21 – 22) to najpierw musi się ostro wyszumieć, wybiegać po naszym łóżku, wspinać na wezgłowie i upadać bez sił z powrotem na łóżko. Czasem to trwa dobrą godzinę i sama się tak zmęczę tym jego usypianiem, że potem to już nie mam życia nawet po dwudziestej trzeciej.
DSC_3269 DSC_3270 DSC_3272
Powyżej: Młody wyrzuca „za burtę” wszystkich swoich łóżeczkowych kumpli, po czym mówi „bach!”
A’propos spania: Młody od kilku dni śpi w przepięknej pościeli od Lullamy. Dostał ten cudny hand-made’owy komplet od Chrzestnego na urodziny, jestem zachwycona jakością, wykonaniem, nawet ładnym woreczkiem dołączonym do zestawu. Z braku kasy i czasu zwykłam pościel dla Młodego kupować w Ikei – zresztą uważam, że jest bardzo ładna i rozsądna cenowo. Ale teraz mamy to miłe uczucie wyjątkowości i nietuzinkowości. Dziękujemy Ci, Godfather!
Tak jak wspominałam powyżej nasz synek jest bardzo umięśniony i sprawny fizycznie. Bardzo szybko zaczął wstawać i chodzić wzdłuż mebli, z tego co pamiętam, to było jeszcze w zimie. Ale jeszcze nie chodzi samodzielnie. Czekamy z utęsknieniem na dzień, kiedy zacznie, ale póki co musimy się chyba uzbroić w cierpliwość. Wiem, że takich rzeczy nie można przyspieszać, każde dziecko ma swój własny rytm i wewnętrzny „grafik” rozwoju. U nas problemem jest chyba jakaś bariera psychiczna: mały jest bardzo ostrożny, co torpeduje próby chodzenia.
Nasz syn zwyczajnie się boi „puścić” krzesełka czy też stolika, więc dalej porusza się po domu pchając jakiś obiekt przed sobą, a czasem jedynie zgodzi się iść z tatusiem za rączkę (z mamusią już nie!). Obserwujemy też jego rosnącą frustrację spowodowaną tym stanem. Gdy widzi nas, przemieszczających się na dwóch nogach po domu, podczas gdy on siedzi sobie na podłodze, zaczyna czasem płakać, albo uderzać głową o parkiet. Musimy się trochę wgłębić w temat, jak mu pomóc, jednocześnie nie zaburzając harmonijnego rozwoju.
 IMGP4789
Oj, długi ten post, chyba przekraczam blogowe normy, ale piszę go głównie „ku pamięci”. Piszę więc dalej, a co! Ostatnio maluch robi duże postępy jeśli chodzi o rozumienie i przyswajanie nowych słów. Bez ustanku zasypuje nas pytaniem „a to to?” i powoli zaczyna kojarzyć nasze odpowiedzi z rozmaitymi przedmiotami. Uwielbia swoją zabawkową farmę, na której potrafi pokazać wszystkie zwierzątka, traktor i rolnika w kapeluszu (kapelusz to „pe” w jego języku). Zaraz po pokazaniu rolnika wskazuje też na półeczkę, na której leży jego własny kapelusz. Słodziak mały! Uwielbia też swoje książeczki, które obecnie nie służą już do czytania, ani nawet do przewracania stron na wyścigi, jak to było do niedawna. Obecnie służą głównie do zadawania ulubionego pytania. Chętnie pokazuje też nosy, uszy, oczy, włosy u wszystkich domowników i zabawek. U dziadka dodatkowo pokazuje wąsy:)
IMGP4545 IMGP4759
Koniec sezonu na szparagi – jak on to przeżyje? IMGP5428 IMGP5432
I jeszcze jedna super dobra nowina: od kilku dni Młody przejawia duże zainteresowanie samodzielnym jedzeniem! To znaczy zainteresowanie w postaci zabierania łyżeczki i rozbabrywania zawartości talerzyka przejawiał już dawno. Ale teraz próbuje nas naśladować i zaczyna sam jeść łyżeczką! Czasem mu to wychodzi bardzo komicznie, bo trafia łyżeczką zupełnie gdzie indziej niż pierwotnie planował. Innym razem natura Godzilli wygrywa – trzeba chwycić kaszkę łapkami i rozbabrać wszędzie gdzie się da aż miło, najlepiej z dzikim okrzykiem na ustach. Ale zasadniczo postęp jest – i widać, że udane próby jedzenia dają małemu dużo satysfakcji. Usiłuje też karmić rodziców swoją łyżeczką, co z kolei powoduje wielką radość i wybuchy śmiechu.
Na koniec tego przydługawego tekstu kilka słów odnośnie naszego menu. Ostatnio jemy już prawie wszystko to samo co Młody – oczywiście w granicach rozsądku: obiadki coraz częściej są ugotowane lub upieczone w folii, zamiast jak do tej pory na parze. Warzywa i owoce wsuwa dość chętnie, ostatnio wróciła mu miłość do ziemniaków – po okresowej utracie zaufania, po tym gdy pojawiły się młode ziemniaczki. Uwielbia też makaron i nie pogardzi ryżem lub kaszką. Wegetarianinem raczej nie będzie – szyneczki i obiadowe mięsiwa bardzo mu smakują. Okazuje to czasem mlaskając pięknie podczas posiłku i mówiąc „mniam, mniam” z wielkim zadowoleniem.
Jego miłość do owoców skutkuje dla matki wzmożonym sprzątaniem – wózek cały w arbuzie, jagodowy fotelik, truskawkowe ubranko i pachnące truskawkami brzuszek i włosy, które po deserze wymagają natychmiastowej kąpieli. Zresztą co Wam będę pisać – myślę, że znacie tę syzyfową pracę z autopsji. Tak, tak: najbardziej charakterystycznym odgłosem związanym z macierzyństwem jest dźwięk włączania pralki. Albo odkurzacza. Kończę już, bo będę żałować o piątej z rana jak się dziecię zbudzi wyspane i radosne.

10 comments

  1. yllla says:

    Moja córcia szybko wykazywała chęć chodzenia, ale bała się samodzielnie ruszyć. Ostatecznie zaczęła sama chodzić jak miała rok i tydzień. Każde dziecko ma swój czas.

    Świetna ta pościel :)

    Zapraszam do mnie na konkurs :) Do wygrania między innymi „Basia, Franek i pielucha”

  2. Mamajaga says:

    Dobrze, że jest ostrożny „w chodzeniu”. Mój synek z kolei już chodzi, a właściwie biega jak szalony i niestety zdążył nabić sobie już guza. Chciałabym, żeby był choć trochę ostrożny.
    Poza tym, widzę, że nasze dzieciaczki rozwijają się w różnym, tempie, ale to właśnie taki urok – nie można niczego przyspieszać.
    Doskonale Cię rozumiem z tym zasypianiem,moje dzieci „padają” po 21szej, a ja razem z nimi:)I już nie mam czasu praktycznie na nic wieczorem…

  3. tynka says:

    uwielbiam takie posty…dużo, treściwie, mądrze :)
    ze spaniem mały tak miał zawsze czy od jakiegoś czasu? bo u mnie np Zosia przed skończeniem roku miała „awarię” w drzemkach i to się dośc długo ciągnęło…a teraz? jutro półtora roku skończy (też nie wiem kiedy to przelaciało??!!) i drzemka…ALE przedpołudniowa ;) idealnie w czas żeby ugotowac obiad, pranie zrobic i na SŁOŃCU wywiesic :) i zając się też młodszym braciszkiem…a czasami nawet czasu starczy by podłogi w domu pomyc i zajrzec na bloga jak teraz ;) haha
    fakt, że jest ostrożny to bardzo dobrze :) Zośka też była do tej pory jest, zwłaszcza jak przechodzi przez próg albo wchodzi na schody, ale poza tym odważniak :)
    i teraz cudowny „wiek” małego, będzie łapał wszystko w ekspresowym tempie :)
    teraz to chyba ja komentarzem przekroczyłam „blogowe” normy ;p
    pozdrawiam

    • Ruby Soho says:

      Dziękuję bardzo :) Lubię takie komentarze, przekraczające blogowe normy. Jeśli chodzi o spanie, to nasz maluszek ucina sobie przedpołudniową drzemkę – czasem trwa godzinę, czasem dwie. Tyle, że potem już nie śpi aż do 21-22. A budzi się zwykle między 5 – 8 rano. Ostatnio coraz bliżej piątej, niestety:(

    • tynka says:

      zapomniałam jeszcze dodac, że poszewki na pościel świetne…
      a no i zapytac SKĄD farma?
      ps. u mnie też przedpołudniowa drzemka…czasami popołudniowe odpoczywanie się zdarzy…w łóżeczku wieczorem przed 20 jest a zasypia ok 21 :) wstaje róznie ;) dziś akurat pobudka o 6…ale najczęściej 7 na SZCZĘŚCIE…bo mamusia nie jest ranny ptaszek a „sowa” raczej ;)
      Pozdrawiam

    • Ruby Soho says:

      Ja też bardziej sowa, syn za to ranny ptaszek:) Farmę kupiliśmy w TK Maxx, jest firmy Kiddieland. Bardzo udany zakup, jedyna zabawka interaktywna, która faktycznie jest w użytku codziennie. Kosztowała chyba stówę. Pozdrawiam również :))

  4. babooshki says:

    Dziękujemy za komentarz;)
    Dzieci faktycznie szybko rosną (wiemy to, bo same nie mogłyśmy się nadziwić jak młodsza siostra z małego brzdąca stała się dziewczynką), fajnie będzie po czasie przeczytać stare wpisy i powspominać;)
    Świetny pokoik!
    Pozdrawiamy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.