Na temat

Życie jest gdzie indziej.

Jest noc, w domu cisza. Wciśnięta w ciepły szlafrok siedzę w fotelu, wyjątkowo dzisiaj nie usypiam na siedząco, stąd właśnie te słowa, które płyną spod moich palców, światłowodami błyskawicznie prosto na Wasze komputery.

Myślę dziś o tym, jak wiele czasu współcześni my spędzamy wpatrzeni w zimną poświatę swoich urządzeń mobilnych. Ta refleksja dojrzewa we mnie już od jakiegoś czasu, niedawno dałam jej wyraz w tekście o.. ostrzeniu kredek (o tutaj), a dziś chciałabym rozwinąć tamtą myśl. A moim punktem wyjścia będą..

Jedyne w swoim rodzaju lata dziewięćdziesiąte :).

Prawdopodobnie część z Was, drodzy Czytelnicy, przeżywała wtedy swoje nastoletnie chwile. Ja również. Gdy pomyślę o tych, wcale nie tak odległych czasach, uderza mnie to, że przecież internet był wówczas marginalnym zjawiskiem, niezbyt istotnym dodatkiem do życia.

Życie było zupełnie gdzie indziej.

Spotykaliśmy się z innymi ludźmi. Może dziś wydaje się to dość ektrawaganckie, ale podczas towarzyskich okazji koncentrowaliśmy się na obecnych, a nie na osobach znajdujących się w innym mieście, czy kraju. Zapewne popijaliśmy coś podejrzanego z butelczyn, ale była też rozmowa, był kontakt wzrokowy. Ulice mojego niedużego miasta w piątkowe i sobotnie wieczory zapełnione były młodymi ludźmi włóczącymi się w poszukiwaniu swoich znajomych (bo to zawsze była ruletka kogo z nich się spotka).

A w domu? Długimi godzinami zapełniałam kartki „dziełami sztuki” słuchając psychodelicznej muzyki. Muzyka grała z kaseciaka, czasem z nielicznych płyt CD. Farbami akrylowymi tworzyłam malowidła na koszulkach. Układałam zdjęcia w albumach, tworząc do nich zabawne (w moim ówczesnym mniemaniu) podpisy. Ze starych zegarków, kamieni i guzików tworzyłam biżuterię. W skrzynce na narzędzia Taty znalazłam miedziany drut, obcążki i inne narzędzia, które pomagały mi w pracy. Palce miałam całe skłute tymi drutami, ale za to na mych palcach pełno było dziwacznych ozdób, jakich nie miała żadna dziewczyna w klasie. Próbowałam też robić witraże na szklanych szybkach i butelkach po winie.

Lubiłam oglądać stare mapy, jeszcze gdy byłam w podstawówce, odwzorowywałam je czasem przez cieniutki papier. Rzeka po rzece, miasto po mieście. Nie mam pojęcia dlaczego to robiłam, zawsze gotowa byłam tworzyć, byle nie zajmować się tym, co miałam zadane. Gdy dziś na to patrzę, moje pozaszkolne zajawki były całkiem wartościowe.

Ale nie tylko o hobby chciałam napisać. Również o czynnościach życia codziennego. O listach pisanych na papierze, wysyłanych na poczcie. O zakupach, po które zawsze trzeba było pojechać do sklepu, sprzedaż wysyłkowa nie była przecież zbyt popularna. O wiadomościach, które wyczytywało się w gazetach – na froncie te sensacyjne, a na ostatnich stronach sportowe i humor. O wielkich tomach „Encyklopedii PWN”, w których sprawdzałam interesujące pojęcia, a pod każdym z nich odnośniki. I trzeba było wyciągać z półki kolejne księgi i wertować dalej, by dowiedzieć się dodatkowych rzeczy. O przelewach bankowych, dla których trzeba było pofatygować się do banku. O rozmowach telefonicznych, które w naszym domu odbywały się w jednym miejscu, w przedpokoju przy niewielkiej komódce zawalonej małymi karteluszkami, przed dużym czarnym telefono-faxem (który dalej działa nota bene, takie sprzęty wówczas robiono).

Zakładam, że niemal każdy z Was, urodzony w latach osiemdziesiątych lub wcześniej, ma takie wspomnienia. Tymczasem w dzisiejszym dziwnym świecie zarówno obowiązki, przyjemności, hobby, zakupy.. wszystko robimy za pomocą komputera/telefonu.

Rozmowy z rodziną, pisma urzędowe, praca, konto bankowe, obróbka zdjęć, hobby, zakupy, tłumaczenia, zdobywanie informacji.. I mimo wszystkich zalet tego rozwiązania, gdy takie urządzenie do pracy, komunikacji i rozrywki przyczepi się do nas za bardzo, to zaczyna być nieciekawie. Niezdrowo.

Widziałam kiedyś taki rysunek. Człowiek, z urzeczonym wyrazem twarzy siedzi z telefonem w dłoni. Na ekranie piękne miejsca i sceny. Dookoła człowieka szaro, buro, jedna wielka ruina. Czy to nie jest tak, że wolimy podpatrywać czyjeś lepsze (w naszym mniemaniu) życie w sieci zamiast zakasać rękawy i zabrać się za własne?

A przecież życie jest zupełnie gdzie indziej.

O tu, obok. Pierworodny zadaje pytanie. Dziewczynka wiruje w tańcu i śpiewa głośno. Najmłodszy bije sobie brawo, bo akurat mozolne próby trafienia wielkim drewnianym puzzlem w odpowiednie okienko zostały zakończone pełnym sukcesem. Obiad paruje na stole. Książka kusząco wystawia zakładkę. Szuflada nęci nićmi i igłami, jakiś materiał obok. Tyle można zrobić, gdy się człowiek rozejrzy!

Tymczasem internet przywiązuje nas do siebie coraz mocniej. Weźmy taki Snapchat i inne Insta stories, których istnienie postanowiłam zanegować. One sprawiają, że ludzie coraz aktywniej „siedzą” w swoich telefonach. Za każdym razem gdy widzę tych pięknych znanych, którzy tak wspaniale się bawią na imprezie z przyjaciółmi lub spożywają elegancki, rodzinny obiad w restauracji to myślę sobie. „Ale zaraz, zaraz.. przecież to jest pełna relacja, pełny reportaż z ich dnia”. Siedzą w knajpie nie odkładając telefonów! To nie tak, że zrobili zdjęcie i wrzucili telefon do torby – nie, oni siedzą, kręcą filmiki, odpowiadają na komentarze na bieżąco. Gdybym siedziała wraz z nimi w tym lokalu czułabym się zażenowana poziomem interakcji podczas spotkania. Bo skoro się z kimś spotykasz, to może bądź z nim na 100% (albo przynajmniej 95%, skoro już musisz zrobić fotę. Przyznaję, że ja czasem muszę :).

Zastanawiam się jak to zmienić – jak wyrobić dobre nawyki. Może dobrym wyjściem jest wyznaczenie sobie godzin na „social media”, wyłączenie dźwiękowych powiadomień z tych aplikacji, by nie sprawdzać na bieżąco, bo cóż to zmieni? Jeśli dzieje się coś naprawdę ważnego, to przecież zadzwonią. Warto też umieć „zgubić” telefon, gdy fajnie spędzamy czas z ważnymi dla nas ludźmi, gdy siadamy do posiłku. On naprawdę nie jest tam potrzebny przez 100% czasu.

Bo prawdziwe życie jest gdzie indziej. Całkiem niedaleko. Tak naprawdę zaczyna się tuż obok ekranu.

Na zdjęciach odrobina słońca w centrum listopada. Specjalnie dla Was Wisła w sierpniu <3.

poprzedni wpis

Przeczytaj koniecznie

7 komentarzy

  • Reply Lucy eS 09/11/2017 at 13:10

    Przyklaskuję. Tylko odłożę telefon i zaraz klasnę! :)

    • Reply Agata / Ruby Times 09/11/2017 at 16:51

      No właśnie, ja też zaraz odłożę, tylko zatwierdzę komentarz :D :D

  • Reply e-milka 09/11/2017 at 17:53

    A ja wlasnie napisalam maila, a teraz widze ten tekst. :) Tez sie nie odzegnuje od internetu ani komorek, ale troche mnie boli, kiedy goscie nie rozpakowawszy walizek jeszcze pytaja o klucz do wlanu. Wtedy zastanawiam sie, po co przyjechali tak naprawde. Na studiach mialam komorke jako jedna z pierwszych i dobrze, bo dzieki mojemu telefonowi dostalam prace i ja i moja kolezanka na stancji, ale wlasnie jak juz sie spotykalismy, to nie pamietam, zeby ktos telefonowal, a przynajmniej nie jakos namietnie. Na zajeciach sie umawialismy, plyny rozne staly, owszem, nie przecze, na to zawsze jakos bylo, chocby potem do konca miesiace zupki chinkskie, sucha bula i kisiel i zaczynaly sie nocne Polakow rozmowy. W realu. Z ludzmi obok. Taki oldschool. :)

    • Reply Agata / Ruby Times 10/11/2017 at 01:22

      Fajny ten oldschool był :) Jak ktoś chciał się odciąć od towarzystwa to brał ksiażkę :)

  • Reply Martyna 09/11/2017 at 22:03

    Właśnie skończyłam czytać. Na telefonie rzecz jasna! Bardzo przyjemny tekst, skłania do refleksji. Pozdrawiam

    • Reply Agata / Ruby Times 10/11/2017 at 01:22

      Pozdrawiam również :)

  • Reply Algo 10/11/2017 at 08:54

    Fajny tekst Długo nie korzystałam z portali społecznościowych. Zaczęłam kilka miesięcy temu i przepadam coraz bardziej. Te instastory też mnie zadziwiają. Skąd ludzie mają na to czas. Przypomniałaś mi że mam gdzieś jeszcze w domu specjalne szkolne zeszyty do bazgrołów i pudełko listów pisanych z ludzmi poznanymi na koloniach :) I pocztówki z wakacji od znajomych! I bransoletki z muliny! Ale to było fajne! A czerwony telefon z tarczą do wykręcania numeru i słuchawką na poskręcanym kablu to dla mojego dziecka przecież jakiś kosmos będzie :)

  • Napisz, co o tym sądzisz