Czytelnia, Książki dla dzieci

Zimowe lektury dla dzieci

Książki. Dla małego człowieka mają dużo większe znaczenie, niż dla nas – dorosłych. W dziecięcym postrzeganiu świata rzeczywistość i fikcja nie mają aż tak wyraźnych i konkretnych granic, wyobraźnia działa na wysokich obrotach, a świat z kartki papieru niemal ożywa i nabiera materialnych kształtów.

Widzę to, gdy czytam synkowi książki, obserwując go kątem oka: siedzi nieruchomo w miejscu, słucha skupiony, by nie uronić ani słowa z opowieści, gdy akcja się rozkręca w jego oczach zapalają się iskierki, a te oczy! – szeroko otwarte, zafascynowane, zachwycone.

Czasem mogłabym przysiąc, że dostrzegam w nich bohaterów, przedmioty, a nawet dania z tych książek.. że to wszystko jest trójwymiarowe, ma swój kształt, zapach i smak, a jego szeroko otwarte oczy, niczym projektor, powodują, że ja też trochę to widzę. Ale tylko trochę, bo moja wyobraźnia już tak nie wymiata jak jego wyobraźnia.
IMGP4975 IMGP4976
Książki mają to do siebie, że nie są tylko zapychaczami czasu, kolejną zabawką, która zajmie nasze dziecko na chwilę – książki dają dziecku coś wspaniałego: pomagają mu ułożyć sobie w głowie całą wiedzę o świecie, jaką otrzymują o nas, rodziców. Wiedzę o zjawiskach, o przedmiotach, o zwyczajach, wszystko to, co im tłumaczymy na co dzień mogą zweryfikować, porównać z niezależnym źródłem informacji. Stąd taki temat – przyszła zima, idą Święta, więc czytamy (lub opowiadamy) dziecku o zimie i o Świętach, staramy się przygotować je na wszystkie zaskakujące rzeczy, które pojawiają się wraz z nową porą roku. Zaczynając tradycyjnie od..

Od „Ulicy Czereśniowej”. „Zima” gościła już na blogu rok temu (tutaj), a od trzech tygodni jest znów pracowicie wertowana przez naszego synka (i córkę zresztą też:).

Młody coraz więcej rozumie, pamięta zeszłoroczne Święta i choinkę, więc książka nie jest dla niego taką abstrakcją jak rok temu. No i przede wszystkim ma 2,5 roku, więc pewne zjawiska można mu już najzwyczajniej w świecie wytłumaczyć.
IMGP4979 IMGP4982 IMGP4987 IMGP4988

Książki o Basi autorstwa Zofii Staneckiej, ilustrowane przez Mariannę Oklejak są w naszym domu prawdziwym hitem i zastanawiam się czasem dlaczego. Dlaczego akurat Basia?

„Mamusiuuu! Cytaj! Cytaj prosę. Poprosę cytać o BASI I O WSIĘTACH!!” – słyszę niemal codziennie. Basia huśta się na stołku, chociaż jej nie wolno, pakuje ręce w jogurt, czasem jest zła i płacze, czasem pomaga rodzicom, czasem kłóci się z rodzeństwem.

Nie jest czarna, nie jest biała – jest kolorowa.. a konkretnie „pasiasta”, co również dodaje jej autorytetu w oczach mojego syna:). Młody bardzo przeżywa wzloty i upadki tej postaci, myślę, że odnajduje w niej samego siebie – prawdziwego, nie przerysowanego małego człowieka, który ma swoje uczucia, swoje emocje – te dobre i te złe. „Basia płakała” – mówił mi czasem tak po prostu w czasie dnia, w momentach dalekich od czytania lektur. „Basia płakała” to coś jak gdyby – „Basia jest z krwi i kości dzieckiem. Jest taka jak ja.” Odcinek o Bożym Narodzeniu jest ostatnio naszym ulubionym czytadłem. Historia Basi i jej rodziny, która musi sobie poradzić ze świątecznymi przygotowaniami bez pomocy chorej mamy wzbudza żywe zainteresowanie Młodego. 

Książka jest zabawna i inteligentna – lubi ją nie tylko Młody – my z mężem również z przyjemnością czytamy tę i inne części serii. Podoba mi się na przykład sposób, w jaki mama wyjaśnia Basi kim był Święty Mikołaj – no klasa, właśnie tak chciałam zrobić – zamiast wciskać dziecku bajeczki o jowialnym jegomościu z dużym brzuchem, wożącym się w saniach, opowiedzieć o tradycji, o tym, że Mikołaj kiedyś chodził po świecie, że dziś ma swoich następców. Żeby kiedyś, za kilka lat mój maluch nie poczuł się oszukany.

Dodatkowym niezaprzeczalnym plusem książki jest to.. że jej bohaterowie są.. bardzo podobni do nas.

Ojciec wygląda 100% jak mój mąż – jasne włosy, ta dziurka w brodzie, nos, uśmiech. A ciemnowłosa mama w okularach to wypisz – wymaluj ja. Jest też jasnowłosy Janek (Młody jak się patrzy), oraz Basia – Kropka musi jeszcze dorosnąć do swej roli życia – na razie nie przypomina, chociaż ma potencjał. Niepokoi nas jedynie obecność małego Franka, bo nie mamy go w planach :).

Jak wszyscy stali Czytelnicy wiedzą, Młody uwielbia tematy okołokulinarne – prace kuchenne, pomoc mamie, zabawy w kuchni. To samo tyczy się książek. Jest taka prawidłowość, że jeśli w lekturze pojawia się wątek gotowania obiadu, pieczenia ciasta, podawania do stołu, to Młody od razu zaczyna uwielbiać daną książkę. On wręcz pożera wzrokiem te ilustracje z żywnością! Dlatego też wieczerza wigilijna, która pojawia się na ostatnich stronach książki, była po prostu skazana na sukces. Lepszego happy – endu dla Młodego autorzy książek nie mogli wymyślić – góra dobrego szamania to jest właśnie to!

IMGP4989 IMGP4991 IMGP4992 IMGP4993 IMGP4994 IMGP4995 IMGP4998 IMGP5000 IMGP5001 IMGP5003 IMGP5006

Ostatnia książka w dzisiejszym zestawieniu nie jest bynajmniej lekturą związaną ze Świętami, jest po prostu bardzo zimowa i śnieżna.

„Yeti” to pozycja autorstwa Evy Susso, ilustrowana przez Benjamina Chauda – znany duet, który ma na koncie takie sukcesy jak na przykład seria o sympatycznej wielodzietnej rodzinie skandynawskiej („Lalo gra na bębnie”, „Babo chce”, „Binta tańczy” – o dwóch pierwszych pisałam tutaj). Ilustracje z tych książek po prostu uwielbiam, są takie proste, kolorowe i wyraziste. Podobnie jest w przypadku „Yeti”.

To książka, która burzy stereotypy, pokazuje dzieciom, że zasadniczo to nie ma się czego bać, że potwory spod łóżek – podobnie jak włochate potwory czające się w lesie – mogą być sympatyczne i niegroźne. No bo faktycznie jak spojrzeć na aparycję tego Yeti to można się uprzedzić, a tu okazuje się, że gość jest całkiem w porządku – pomaga zagubionym w lesie chłopcom, dzieli się z nimi pyszną zupą szyszkowo – jagodową (błysk w oczach Młodego. On też musi ugotować TAKĄ zupę:) i pomaga wrócić do domu.

Tutaj również mamy szczęśliwe zakończenie w stylu Młodego – tata smażący naleśniki! Wiarygodności książce dodaje fakt, że u nas w rodzinie faktycznie to tata jest odpowiedzialny za dostarczanie ogółowi naleśników. Tylko takiego rozczulającego sweterka i fartucha w choinki nie ma, a szkoda :).

IMGP5008 IMGP5011 IMGP5012 IMGP5017 IMGP5018 IMGP5020 IMGP5021 IMGP5022 IMGP5023 IMGP5026 IMGP5028 IMGP5033 IMGP5034
Ten post miałam wrzucić początkiem grudnia w ramach wprowadzania w świąteczny klimat, ale zwyczajnie rzeczywistość mnie przygniotła i voila – już jest 22-go grudnia! W międzyczasie widziałam rewelacyjną serię postów o zimowych lekturach na blogu „O tym, że”, do poczytania między innymi tutaj. Polecam, jeśli nie znacie, ten blog to prawdziwa kopalnia wiedzy o pięknej literaturze dziecięcej.

Pozdrawiam już niemal świątecznie („wsiątecznie” jakby powiedział Młody).



poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

11 komentarzy

  • Reply Matka Polki 22/12/2014 at 08:53

    Yeti wygląda interesująco, świetne grafiki :)
    U nas też post zimowo-książkowy, ale lektury zupełnie inne :)
    http://nietylkorozowo.blogspot.com/2014/12/swiateczne-zimowe-ksiazki-dla-dzieci.html

  • Reply Kaps Love 22/12/2014 at 09:35

    Nasz gust książkowy się częściowo pokrywa bo synek również uwielbia ulicę Czereśniową o każdej porze roku. Yeti jest już od dawna na naszej liście zakupowej ale ciągle jakoś przechodzimy obok, a książki o Basi brzmią trochę dziewczęco ale słyszałam wiele dobrego o nich więc pewnie też się skusimy. Bo książek jak czekolady nigdy za wiele:)

    • Reply Ruby Soho 22/12/2014 at 11:15

      Basia jakoś graficznie mnie nie zachwycała, nie miałam zamiaru jej kupować..a potem spotkałam je w biedrze za 9 zeta. Obejrzałam i polubiłam za mądrą treść. Każda część porusza wazny temat i to w przekonujący dla dziecka sposob. I wiesz.. Nie są dziewczęce. Zupełnie nie! Inna sprawa, że Młody chodzi czasem po domu mówiąc: ‚jestem Basią’ :)

    • Reply Kaps Love 23/12/2014 at 11:15

      hehe „Jestem Basią” rozwaliłaś mnie totalnie:) A co do szaty graficznej to ja czasami kupuję coś bo wydaje mi się piękne, a mój Kapsel to olewa totalnie woląc jakieś kolorowe szkaradztwo kupione na szybko przy kasie;)

  • Reply Moje Małe Gniazdko 22/12/2014 at 13:18

    Yeti planujemy kupic. Wyglada obiecujaco!
    Fakt Basia nie zachwyca – ale jesli ma wartosciowe tresci to czemu nie?

    • Reply Ruby Soho 22/12/2014 at 22:46

      Wiesz, ona nie zachwyca na pierwszy rzut oka, na drugi rzut, i kolejne rzuty zachwyca coraz bardziej. W końcu nie wszystkie książki muszą mieć tą skandynawską stylówę. Różnorodność to fajna sprawa :)

  • Reply Instytut Doświadczeń 22/12/2014 at 17:42

    U nas święta na całego w dziecięco-9-cio-miesięcznej odsłonie, więc przegląd książeczek też niebawem :) A te, cóż, nie mogę się doczekać aż Polce sprezentuję!

  • Reply Ania Kotynia 22/12/2014 at 18:32

    Do pełnego obrazka zdecydowanie brakuje wam Franka :-P
    Bardzo fajne książeczki, w tym roku już trochę przy późno bo matka zamawiając pod choinkę zapomniała domówić.. ale na przyszły rok warte zapamiętania :-)

  • Reply Magdalena 22/12/2014 at 18:37

    Muszę spojrzeć na tą Ulicę Czereśniową, bo nie pierwszy raz na blogach ją widzę :)

  • Reply radoSHE 23/12/2014 at 18:49

    Wszystkie cudowne! Brałabym wszystkie! :)

  • Reply coverbaby 07/12/2015 at 07:40

    Wróciłam dzisiaj do Twojego starego wpisu i wiesz co? Pojawił sie i Franek :) teraz będziecie mieli pełny skład – jak u Basi :*

  • Napisz, co o tym sądzisz