Śląskie - miejsca

Zamek z bajki w brzydkim mieście

Proponuję małą chwilę wytchnienia po ostatnich nowinach, które wprowadziły moich Czytelników w stan totalnego zaskoczenia. Wygląda na to, że nikt się nie spodziewał! Bez obaw, zaskoczenie to zupełnie normalna reakcja w tej sytuacji, ja również to przerabiałam kilka miesięcy temu. Z czasem się człowiek przyzwyczaja :).

Jako odskocznię od tematów stricte rodzinnych proponuję spacer po pewnym wzgórzu i pewnym starym mieście.

Sformuowanie „zwiedzanie nieoczywiste” pojawiło się już na łamach bloga. Jego idea jest następująca: interesujące nie zawsze oznacza piękne, warto czasem obejrzeć nieciekawe zaułki, zanurzyć się w historię mimo braku lazuru morza, zachęcających parasoli, stoisk pamiątkarskich i całej tej turystycznej otoczki.

IMGP3375 IMGP3389

Będzin jest idealny na zwiedzanie nieoczywiste, bo Będzin jest .. brzydki.

To niewielkie miasto znam od podszewki, więc ciężko mi się zdobyć na obiektywizm, ale przyjezdny może czuć się tutaj zawiedziony. Reprezentacyjne niegdyś, żydowskie kamienice straciły swych właścicieli w czasie wojny, w wielu z nich powstały lokale komunalne. A to jacy są mieszkańcy przekłada się na asortyment gastronomiczno – kulturalny okolicy: pijalnie piwa, tanie papierosy, lombard, kebab, używana odzież, zakłady pogrzebowe. Oto centrum miasta. Zaraz, zaraz.. czy ja przypadkiem nie zniechęcam Was do wizyty? Czy obrzydzam średniowieczny gród, z pięknym zamkiem, z zachowanymi murami miejskimi i niesamowitą historią?

Trochę obrzydzam, ale tylko po to, byście wiedzieli, że przyjazd do Będzina nie jest dla mamich lulków, którzy liczą na wioskę rycerską, popcorn i wybijanie monet. Bo w tym mieście kluczowe jest to jak teraźniejszość splata się z historią.

Hitler i Stalin zrobili tu swoje, podobnie jak w Warszawie. W pierwszych dniach wojny spłonęła okazała, piękna synagoga, która stała tuż pod zamkiem. Sam zamek zrekonstruowano w latach 50-tych zeszłego stulecia według bardzo dowolnego planu architektonicznego. A całkiem niedawno, bo w latach 70-tych XX wieku, dokonało się tutaj prawdziwe zniszczenie.IMGP3328

Oto przez środek rynku przeprowadzono dwupasmówkę i tory tramwajowe, a najbardziej reprezentacyjna ulica zachowała tylko jedną stronę kamienic.

Niegdyś z okien domów można było spoglądać w okna sąsiada naprzeciwko, a pod oknami biegła niezbyt szeroka, staromiejska ulica. Domy były tam bogate, pięknie wyposażone: drogie meble, ręcznie malowane kaflowe piece. Gdy już zburzono kamienice z jednej strony Alei Kołłątaja, można było bez przeszkód zrealizować śmiałą koncepcję urbanizacyjną i doprowadzić szeroką trasę wprost do Huty Katowice. Najwidoczniej nie było możliwości, by stworzyć tę trasę w innym miejscu, minimalizując straty, nie rozdzierając rynku i głównej ulicy na pół.

Miasto tak okaleczone nigdy do końca się nie pozbierało.

Centrum jest.. nijakie. Pozostałości rynku wyglądają jak pierwszy lepszy plac, chociaż gdzieniegdzie możemy dostrzec co ładniejsze kamienice i elementy architektury. W jednym z rogów rynku znajdował się – i wciąż znajduje się – kościół, równie stary co miasto, otoczony własnymi murami obronnymi. A obok wciąż góruje rycerski zamek, którego charakterystyczna bryła pokazuje się wszystkim przejeżdżającym nieszczęsną trasą w stronę Huty.

aaStary Będzi

Powyżej – tak miasto wyglądało w średniowieczu. Poniżej: zdjęcia sprzed wojny. Pod zamkiem widoczna synagoga, trochę niżej znajdował się rynek*:

aaStary Będzi1

Lubię ten zamek, wygląda jakby się urwał z bajki o smoku i królewnie. Zresztą przy pierwszej wizycie musieliśmy długo przekonywać Młodego, że żaden smok tam nie mieszka, bo za żadne skarby nie chciał przejść przez bramę.

Co innego teraz. Teraz nasz pierworodny dość często przypomina, że bardzo by chciał jeszcze raz tam pojechać. W ładny dzień warto przespacerować się po niedawno odrestaurowanym Zamkowym Wzgórzu, gdzie znajdziemy nowe, estetyczne alejki i ogólnie obiekty małej architektury. Nie będę malkontentem, nie wspomnę o rewelacyjnym, niezrealizowanym projekcie odbudowy całego dolnego zamku i murów. Konserwator się ponoć nie zgodził, bo uznał, że należy zachować obecny charakter zamku.

IMGP3334 IMGP3343 IMGP3347 IMGP3352

Konserwator chyba zapomniał, że zamek był tyle razy przebudowywany, że nie przypomina sam siebie sprzed lat.

Zamek można zwiedzać, podobnie jak pobliski Pałac Mieroszewskich. Po uprzedniej rezerwacji można też zobaczyć słynne podziemia, a raczej ich fragment wybudowany przez Niemców w latach 40-tych XX wieku (więcej informacji o zwiedzaniu na stronie Muzeum). Warto wiedzieć, że Będzin posiadał również podziemia średniowieczne pod Zamkiem, oraz sieć tuneli, zbudowanych przez Żydów z getta w czasie drugiej wojny światowej. Nieco dalej, na zboczu góry znajduje się stary cmentarz żydowski, z każdym rokiem coraz bardziej nadgryziony zębem czasu i zapadający się w okoliczne grunta.

Jeśli planujecie zostać tu trochę dłużej to może zainteresować Was oferta Teatru Dzieci Zagłębia. Ostatni raz byłam tam jako nastolatka, przyznaję to ze wstydem. Co jakiś czas sprawdzam repertuar, interesuje mnie zwłaszcza „Baby Scena” dla najmłodszych, ale rezerwować bilety trzeba z dużym wyprzedzeniem, bo rozchodzą się jak świeże bułeczki.

IMGP3365 IMGP3398 IMGP3410 IMGP3418

A propos tych bułeczek.. przypomniało mi się, że zwiedzanie to nie tylko głuche westchnienia nad niesprawiedliwością historii i ciężkim losem miasta.

Gdy już zobaczymy wszystko, co chcieliśmy w Będzinie zobaczyć, warto ogrzać się w przytulnym i bardzo przyjaznym miejscu, które znajduje się rzut beretem od parku przy Pałacu Mieroszewskich. Kawiarnia „Rodzinka” jak sama nazwa wskazuje jest przyjazna rodzinom. I już to wystarczy, by zyskać moją sympatię, bo uwielbiam miejsca, do których mogę bez problemu i dziwnych spojrzeń wybrać się na kawę ze stadkiem.

IMGP2556 fot (49) fot (22)

Przez ostatnie lata Będzin nie obfitował – mówiąc delikatnie – w lokale, do których w ogóle chciałoby się wejść, nie mówiąc o spędzaniu w nich czasu. Tym bardziej cieszę się, że wreszcie pojawiło się miejsce na poziomie, z pysznym asortymentem słodkości.

Podoba mi się wystrój i „wybieg” nadmorski dla dzieci wraz z pomysłową latarnią morską, do tego zabawki, wygodne poduchy oraz stosy książek. Nawet łóżeczko-kojec dla zupełnie małych dzieci, by matka – która jak wiadomo, też jest człowiekiem – mogła usiąść na mikrosekundę w spokoju. Nie wspomnę już o puszystym, przepysznym serniku! Kiedyś udało mi się tam umówić na babski meeting z Zuzią, Milenką (itsmillyme.pl) i moją Kropką naturalnie. Może ciężko nazwać taką imprezę (w towarzystwie około półtorarocznych dziewczynek) leniwym popijaniem kawy i niespieszną rozmową, ale i tak było cudownie. Polecam to miejsce, rzućcie okiem na stronę na Facebook’u -o, tutaj to będziecie wiedzieć co mam na myśli mówiąc o „pysznym asortymencie słodkości”.

fot (37) fot (66) IMGP2541 IMGP2563

Tym przyjemnym akcentem kończymy spacer po mieście. Mieście, które nie ma może turystycznego sznytu, ale ma w sobie prawdziwą historię. Warto odrobinę wysilić wyobraźnię i zrobić nieco historycznego research’u, by zwiedzić je jak należy.

Bajkowy zamek, stare kamienice, spore fragmenty murów miejskich, które wciąż stoją tam, gdzie kilkaset lat temu. Zamknijcie więc oczy i wyobraźcie sobie jak to mogło wyglądać w przeszłości..

IMGP3363 IMGP3374

*Stare pocztówki i ryciny z miastem pochodzą ze strony będzin.naszemiasto.pl. A więcej tekstów o ciekawych miejscach do zobaczenia na Śląsku (podkreślam – rozumianym ogólnie: geograficznie, administracyjnie, a nie tylko historycznie:) znajdziecie w zakładce Śląskie – Miejsca w górnym menu.

1

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

4 komentarze

  • Reply Matko Zabawko 12/11/2015 at 19:43

    Zamek niczego sobie! Szkoda kamienic, które kiedyś tętniły wspaniałym życiem, dzisiaj wyglądają ciut inaczej.

    • Reply Agata / Ruby Times 15/11/2015 at 11:20

      No, trochę szkoda, że tak się wszystko zmieniło na niekorzyść. Ale zamek, pałac i kawiarenka naprawdę warte uwagi :)

  • Reply bejotka 05/11/2016 at 23:11

    W Będzinie pobierałam nauki jazdy (maluchem!) i ZDAWAŁAM egzamin na ulicach centrum…brrr – ale jakoś się ZDAŁO;) choć stale mi się ZDAWAŁO, że w „układzie” urbanistycznym pt. bez ładu i składu jazda autem jest za karę, zwłaszcza w stresie egzaminu..- takie mam dawne i jednorazowe wspomnienie Twojego Agato miasta, ale COŚ mnie wciągnęło w lekturę bloga.. – chyba ciepło, szczerość i przywiązanie do swojego miejsca, które obiektywnie piękne nie jest, ale dzięki Twojej wiernej sympatii, znajomości trudnych dziejów – zyskuje piękno WEWNĘTRZNE ;) to jest to „COŚ”, co nie każde, nawet ładne miasto ma…

    • Reply Agata / Ruby Times 06/11/2016 at 14:40

      Dzięki! Zapraszam częściej na bloga :)

    Napisz, co o tym sądzisz