Na temat

Wyjeżdżam

To jedno słówko kryje w sobie tyle skrajnych emocji: „wyjeżdżam”.

Po wielu miesiącach przesiedzianych w domu, który jest – co tu dużo mówić – na wsi.  Po monotonii, po zlewających się ze sobą identycznych dniach, gdy największą atrakcją było dla mnie centrum handlowe lub odwiedzanie znajomych po domach. Wreszcie gdzieś wyjeżdżam! Totalna euforia przeplata się w mej głowie z olbrzymim przerażeniem: mam zostawić Młodego na cztery dni. Nie będzie mnie w domu przez cztery noce! Jak on to zniesie? Jak JA to zniosę?
Pisząc o monotonii oczywiście mocno upraszczam, wiadomo że obserwacja rozwoju dziecka to coś naprawdę wspaniałego, ale umówmy się – codziennie to samo miejsce akcji, ten sam widok z okna, znowu pranie/ gotowanie/ sprzątanie/ zmęczenie.. – mimo wszystko monotonia to dobre słowo:)
Młody ma już 7 i pół miesiąca, jest radosnym kochanym dzieckiem. Jest bardzo ruchliwy i sprawny fizycznie. Uwielbia jeść. Uśmiecha się do wszystkich tym swoim ujmującym wyszczerzem z dwoma zębiskami. Całkowicie zawładnął moim sercem. Nasz maluch zjada już 4 konkretne posiłki dziennie, ale poza tym potrzebuje też czasem zjeść trochę mamy:) Ograniczyliśmy karmienia piersią do poranków i wieczorów. No i do sytuacji gdy jest niepocieszony z jakiegoś powodu, lub potrzebuje szybko odzyskać poczucie bezpieczeństwa, np. w obcym domu. Tak naprawdę to nie chodzi o jedzenie, tylko o nasze wspólne chwile: cudowne przytulanie, głaskanie, malutkie pieszczoty, oczka zamknięte w błogiej rozkoszy. Uwielbiam obserwować moje maleństwo podczas posiłku: długie rzęsy, małe pulchne rączki niecierpliwie ściskające mleczny dystrybutor, kochane odgłosy chłeptania mleczka. Nagle wszędobylski radosny chłopiec zamienia się znów w małego bezbronnego niemowlaczka, jakim był nie tak dawno. Wtula się w mamusię, zupełnie nieświadom tego co go czeka. Patrzę na niego i ogarnia mnie smutek i przedwczesna tęsknota. Jak ja przeżyję bez niego cztery dni?
Z drugiej strony jestem mega szczęśliwa z powodu wyjazdu: czas dla siebie, zakupy, przyjaciele, chodzenie po knajpach. Jadę odwiedzić miasto, powiedzmy tylko, że „na wyspach”. Kiedyś tam mieszkałam, a było to dobrych kilka lat temu. Jestem bardzo ciekawa jak zmieniło się to miejsce, jak zmienili się ludzie, ile zostało z moich wyobrażeń. Nie jest to jakaś metropolia, ale sam fakt przebywania w miejscowości większej niż kilkunastotysięczna gmina napawa mnie olbrzymią radością. Większość dorosłego życia mieszkałam w miastach lub miasteczkach, trochę mi brakuje tego klimatu, możliwości wyjścia do klubu, knajpy, kawiarni bez wsiadania do auta. Sama myśl o zakupach w niedrogich wyspiarskich sklepach z ciuchami również działa na mnie elektryzująco. Mówiąc delikatnie:)
Słowem, wszystko pięknie – ekscytacja jest, powiew wolności smaga me lica, czas na dobrze zasłużony urlop po 7 i pół miesiącach całodobowej pracy. Dziecko bezpieczne – tatuś wziął urlop na kilka dni, więc zaopiekuje się maluchem, a radzi z tym sobie nie gorzej niż mama. Dziadkowie są na miejscu, również chętnie pomogą – wszystko niby pod kontrolą. Skąd więc to olbrzymie poczucie winy?
poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

8 komentarzy

  • Reply Mamiczka 21/01/2013 at 18:58

    Będziesz tęsknić jak cholera :D Ale skoro Młody zostaje z tatą, to nie ma się o co martwić. Na pełen relaks to raczej nie licz, bo i tak będziesz ciągle rozmyślać, czy wszystko ok ;)

  • Reply Ruby Soho 21/01/2013 at 19:05

    Wiem że tak będzie. Tylko druga mamusia jest w stanie to zrozumieć.

  • Reply anluna 21/01/2013 at 21:25

    Na pewno tatuś poradzi sobie. A tobie należy się trochę odpoczynku od domowych spraw. Wrócisz szczęśliwa i stęskniona za synkiem z dużym zapasem nowych sił na zabawę z małym :)

    • Reply Ruby Soho 21/01/2013 at 21:26

      mam nadzieję, że właśnie tak będzie:) dzięki!

  • Reply Peacock 23/01/2013 at 14:34

    Ojoj ja wlasnie zostawilam moje dziecie w przedszkolu na kilka godzin i caly czas tylko zerkam na zegarek. Patrzac na to z innej perspektywy, to maz nareszcie bedzie sie mial okazje przekonac jaka trudna jest praca matki… Pozdrawiam serdecznie :)

    • Reply Ruby Soho 27/01/2013 at 21:37

      To już zupełnie inny etap, daleko przed nami! Mam nadzieję, że wszystko poszło dobrze z przedszkolem. Niedługo dziecię tak się przyzwyczai, że nie będzie chciało stamtąd wracać :) Pozdrawiam!

  • Reply Mamajaga 28/01/2013 at 00:12

    O, to się nazywa ładowanie akumulatorów:)I bardzo dobrze!
    Taki wyjazd to super sprawa,z drugiej strony ogromnie tęskniłabym za maleństwem.

    • Reply Ruby Soho 28/01/2013 at 17:19

      już zawsze będziemy miały takie mieszane uczucia – z jednej strony by się wyrwać z domu, a z drugiej strony tęsknota za maluchem:)

    Napisz, co o tym sądzisz