Codzienność

.. to boldly go where no man has gone before

Nad śniadaniem siedział wyjątkowo znudzony i dłubał widelcem w sałatce. Nagle podniósł skórkę od chleba i z błyskiem w oku zaczął nową zabawę. „Malujem!” – oświadczył miziając się delikatnie chlebkiem po policzku. „Malujem!” – powtórzył dobitnie naśladując ruchy mamy podczas aplikacji różu. „Taaaak. – rzekł mąż spokojnie – może jednak organizowanie mu kuchni do zabawy to nie był najlepszy pomysł?” – zwrócił się do mnie po czym rzekł do syna: „Malujesz się? Okej. Bawisz się, że jesteś dziewczynką – spoko. Ale naprawdę jesteś chłopczykiem.”

 „Niee!” – rzekł dobitnie Młody, a my z mężem wymieniliśmy spłoszone spojrzenia. „Jesteś dziewczynką?” – spytał ojciec spokojnie. „TAK!” – zapewnił z przekonaniem syn. Cholera! Czekasz aż zacznie mówić, a on od razu organizuje społeczne rewolucje! Na szczęście chwilę później zaczął się golić tą skórką od chleba. Ufff. A po śniadaniu wsiadł w swoje auto i pojechał zatankować .. gdzieś koło kanapy najwidoczniej jest stacja benzynowa. To dobrze, w końcu auta i stacje benzynowe są takie .. męskie. Może czas go zarzucić resorakami i pociągami? Jakieś motoryzacyjne czysto męskie lektury zakupić – „Koparkę Jarka” albo „Traktor Mariana”:)? A my nic tylko zabawa w kuchnię i czytanie.. i jeszcze ta młodsza siostra wywiera wpływ łażąc w sukienkach i falbanach. I ojciec wyrabiający ciasto w kuchni. Skąd tu brać pozytywne macho – wzorce, no skąd?
Ale tak serio to podobają mi się jego wszechstronne zabawy. To, że ugotuje mleko z miodem dla pluszowego dinozaura i mu poda w kubeczku („Chcesz mleczko?” – pyta najpierw zielonego stwora, a potem sam kiwa jego głową, że tak:), to, że swoim autkiem jeździ na zakupy i pakuje do środka cały pluszowy asortyment owocowo – warzywny.. by zaraz potem zająć się robieniem płotu i naprawianiem domowych sprzętów przy pomocy młotka i klucza francuskiego. A kolejnym zwrotem akcji jest zazwyczaj wykorzystannie tego samego młotka do.. robienia schabowych. Uwielbiam to jego skupienie podczas pracy, uwielbiam mu się przyglądać! Zresztą nie tylko ja! Ktoś jeszcze obserwuje go bardzo uważnie, patrzy ze zdumieniem, próbuje interpretować o co tu w ogóle chodzi? I jakieś swoje wnioski pewnie wyciąga, a czasem nawet próbuje dołączać się do zabawy..
Patrzę na nich, na to jak brykają razem po domu. Odkrywcy! Docierają na sam kraniec parkietów, zuchwale kroczą tam, dokąd nikt jeszcze nie dotarł, na przykład za kosz na pranie. Odkąd Kropka przemieszcza się z szybkością światła – zarówno na czworakach, jak i pełzając – to stała się atrakcyjniejszym kompanem zabaw dla Młodego. „Choooodź!” – krzyczy za nią niecierpliwie, a ona.. poszłaby za nim w ogień. Przemierza olbrzymie płaszczyzny podłogi, by dotrzeć tam, gdzie jest on, by zobaczyć jaką nową genialną zabawę wymyślił. Wspólne gapienie się na pomarańczową zasłonę. Leżenie na brzuchu i wybijanie rytmu stopami. Uderzanie otwartą dłonią o drzwi wejściowe. Widzę to jej zachwycone spojrzenie, widzę jak jej imponuje ten starszy brat, który ciągle gdzieś pędzi, nie zawsze ma dla niej czas, chociaż nierzadko Kropka uruchamia cały swój osobisty urok, cały asortyment zaczepnych pisków i uśmiechów, by brat chociaż na chwilkę się nią zajął.
Widzę jak mała znudzona moim towarzystwem pędzi do pokoiku, z którego dobiega układanie klocków. Chwilę później słyszę, jak Młody wrzeszczy: „Nieeeee” oraz „Iiiidź!” oraz imię siostry. Tak. Sporo wody w Wiśle upłynie zanim zaczną się razem naprawdę bawić, ale już widać, że jest między nimi uczucie. Mieszanina największej na świecie miłości, przywiązania, rozumienia się bez słów, a do tego szczypta irytacji i zazdrości. Myślę, że to mogłaby być definicja miłości między rodzeństwem. Tak – z autopsji to znam :).
Z pozdrowieniami dla K:)
poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

6 komentarzy

  • Reply Domi Z 01/10/2014 at 11:18

    Uwielbiam jak opisujesz ich kontakty :) :)

  • Reply kejt 01/10/2014 at 13:51

    O losie, chyba teraz to latasz z mopem po tych parkietach non-stop? :) Fajni są właśnie we dwójkę, ich bycia razem nic nigdy nie zastąpi, nie byliby tacy sami, gdyby nie mieli siebie. To fajne tak ich obserwować, a przecież najlepsze jeszcze przed nimi i przed Wami.

    • Reply Ruby Soho 01/10/2014 at 15:31

      właśnie nie bardzo latam z mopem, tylko odkurzam raz na tydzień. Nie mam za wiele czasu na porządki więc standardy higieny są.. jakie są :P

  • Reply Tissana 01/10/2014 at 18:05

    Cudowna taka miłość, prawda? :) :)

  • Reply Izabela Prońko 03/10/2014 at 07:43

    Kiedy czytam takie posty to wiem,że mój Grześko będzie miał rodzeństwo. Kiedyś… jak już wyjdą mu wszystkie zęby a ja choć trochę się wyśpię :)

  • Reply tynka 03/10/2014 at 23:14

    dopiero na zdjęciach razem jak są widać jaka różnica między nimi :) Kropeczka taka malusia jeszcze się przy Młodym wydaje :)
    A rola starszego brata bardzo odpowiedzialna :) hihi…między moją dwójką nieco mniejsza różnica wieku i po prostu obserwuję sobie jak młodsze dziecię próbuje doścignąć starszą siostrę…we wszystkim!! :)
    definicja miłości bratersko-siostrzanej ujęta perfekcyjnie…też z autopsji wiem ;) do tego jeszcze bym dodała tylko, że gdy się człowiek „pogniewa” na rodziców ZAWSZE ma oparcie w bracie/siostrze…nie? :)
    POZDRAWIAM :)

  • Napisz, co o tym sądzisz