Codzienność

Stała się rzecz niesłychana!

Wiem, może ta egzaltacja jest nieco nie na miejscu, ale zrozumcie matkę, która od rana jedzie na piątym biegu. Przewijanie – nocnikowanie – gotowanie – jedzenie – sprzątanie – mycie zębów (w tym czterech Kropkowych – tak, już ma swoją szczoteczkę:), wszystko zajmuje 120 % czasu!
Aż tu nagle latorośle padły po obiedzie. Ni z tego, ni z owego, solidarnie, na sąsiednich krzesełkach każdy ze stworów przyciął komara! Kropka subtelnie z główką do tyłu i rączkami razem, Młody na dziko, powyginany i obklejony ryżem. Szybkie decyzje – trochę na miarę sapera, bo mylisz się tylko raz – które najpierw wytrzeć, zanieść do łóżka. Ocena ryzyka (prawdziwy ‚risk management’:), gdzie większe szanse na stabilny sen, a gdzie nastąpi pełna wrzasków i protestów pobudka. O dziwo śpią teraz oboje w swoich łóżeczkach, a ja herbatę piję, jak na popołudnie przystało i cieszę się. Cieszę się ciszą.
Mogłabym Wam teraz opisać dzisiejszą prozę życia. Deszcz za oknem, szare niebo i dym wszędzie, bo takich sąsiadów mam, co nie pogardzą kaloszem, gdy coś do kotła trzeba wrzucić. Jesień – już nie złota, a szara, przygnębiająca. Dzieciaki brykające od rana. Młody i jego teksty. „Kocham zwieziątka! Kocham wsiśtkie zwieziątka!” – odpowiedź na moją uwagę, że nie może zabrać wszystkich pluszaków do łóżka, albo: „Mamo – UM!” – gdy powiedziałam, że nie umiem rozdzielić jakiegoś plastikowego ustrojstwa. A po przeczytaniu książeczki „Babo chce” (dawno już była passé , dziś nagle sobie o niej przypomniał) biegał po domu wrzeszcząc: „jestem Ajsza, jestem Ajsza!” bo w książce Ajsza może stać przy piekarniku i pilnować ciasta, a on nie może.
Tak, mogłabym pisać o tym wszystkim, ale wolę wrócić na chwilę do wakacji :)
Wakacje były krótkie i niezbyt dalekie, ale.. pierwsze koty za płoty, cieszę się, że udało się nam wreszcie gdzieś pojechać we czwórkę i że nie było na tyle ciężko, by to nas zniechęciło do podejmowania podobnych prób w przyszłości. W odpowiedzi na Wasze pytania: byliśmy w Kotlinie Kłodzkiej, w malutkim uzdrowisku o nazwie Długopole Zdrój. Jest tam piękny Park Zdrojowy, a na przeciwko hotel.. i to w zasadzie tyle atrakcji.
 

Pobyt mieliśmy w atrakcyjnej cenie dzięki ofercie z Groupona, a sam hotel naprawdę przyjemny. Świetne przygotowanie pokoju na przyjazd niemowlaka zupełnie mnie zaskoczyło – poza łóżeczkiem turystycznym z czystą pościelą dostaliśmy przewijak, wanienkę, podgrzewacz do butelek i nawilżacz powietrza.

Dużym plusem hotelu był pokój zabaw.
A ten widok z okna mogłabym mieć codziennie..
Spacery po Parku Zdrojowym..
.. i życie codzienne na wakacjach.
Nowy przyjaciel Młodego – George, który rzekomo przybiegł do hotelu aż z Polanicy Zdrój, po tym polubił tego małego chłopczyka, oglądającego świnki na stoisku z pamiątkami.
Kuracjuszka w pełnej krasie :)

Nie mieliśmy wielkich ambicji planując te wakacje – że będziemy dużo zwiedzać, czy chodzić po górach. Rozkoszowaliśmy się tym, że ktoś nam daje jeść i sprząta pokój, że większość dnia możemy spędzać razem bez marnowania czasu na irytujące prace domowe. Wybraliśmy się jedynie na wycieczki do pobliskich miasteczek uzdrowiskowych – Lądka i Polanicy, a tak naprawdę to większość wolnego czasu spędzaliśmy na spacerach i basenie. Pustym, tylko naszym w 90% przypadków, basenie, na który za dnia chodziliśmy całą rodziną, a rankami i wieczorami wymykaliśmy się na zmianę z mężem na indywidualną porcję relaksu :). W wodzie Młody wpadał w totalną euforię, krzyczał „Pywam, pywam!” machając dziko nogami. Myślałam, że Kropka będzie miała choć lekki atak paniki przy pierwszym kontakcie z tak dużą ilością wody, ale nic z tych rzeczy – natychmiast zaczęło się chlapanie, piski i śmiechy. Wprawdzie urodziła się w wodzie, ale.. to już było jakiś czas temu! Nieustannie zaskakuje mnie jaka dzielna i silna z niej dziewczynka! Gdy kończę pisanie tego posta mała właśnie usypia mi przy piersi – taak, mimo mojej powyższej euforii obudziła się nim zdążyłam dopić herbatę. Jedzonko i przytulas – to taka niewielka łapówka od mamy, by Kropka nie obudziła brata! Ponieważ jednak pisanie lewą ręką, z uwzględnieniem polskich znaków, przy jednoczesnym siedmiokilowym obciążeniu reszty ciała jest dość uciążliwe niniejszym żegnam się naciskając na „opublikuj”, a Was zostawiam ze zdjęciami. Pa!

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

14 komentarzy

  • Reply mama silesia 24/10/2014 at 16:12

    piękne wakacje, bo rodzinne i Wasze po prostu :) no i taka mała chwila relaksu ze śpiącą dwójką dzieci, a jak cieszy! :)

  • Reply Mariola Majka 24/10/2014 at 17:42

    O to się trafiła chwila radości;)

    A wakacje udane:) super!

  • Reply tynka 24/10/2014 at 18:26

    na super „wakacyjną” pogodę się załapaliście :)
    Przy dwójce takich maluchów wyjście kilka razy w ciągu dnia na basen to bym traktowała jak wygraną ;p haha
    fajne fotki Wasze rodzinne :)
    to na drodze w liściach…super…i Kropka wymykająca się ze swojego łózeczka…hehe…słodziak!
    pozdrawiam

    • Reply Ruby Soho 26/10/2014 at 23:03

      oj tak, basen to największy bonus takich wakacji :)

  • Reply Zuzi Clowes 24/10/2014 at 18:40

    Wspaniałe te jesienne wakacje! Magicznie Wam tam musiało być, przynajmniej tak wynika ze zdjęć! Dzięki tej relacji z utęsknieniem czekam już na moją małą jesienną wyjazdową przygodę (choć to tylko kilkudniowa wizyta u teściów) – która z elementów przygody będzie miała brak gotowania i inych codziennych obowiązków. I mimo braku basenu – na pewno będzie cudownie! PS. George w kubku na kawę – szał! Uwielbiam!

  • Reply radoSHE 24/10/2014 at 19:11

    Ja nawet nie wiedziałam, że hotel może zaproponować takie bajery poza łóżeczkiem. LOL. Szkoda, że się o to nie dopominałam przy wakacyjnych wyjazdach. Zdjęcie na którym Młody wariuje, a Kropka ucieka z kojca-no kwintesencja wszystkiego:)

  • Reply Aleksandra B 24/10/2014 at 19:46

    Wakacji zazdroszcze, ale dzięki Twojemu wpisowi może mój małż się zgodzi :)

    • Reply Ruby Soho 26/10/2014 at 23:03

      mam nadzieję, że się zgodzi:)

  • Reply Pola 24/10/2014 at 21:31

    Ale piękne miejsce! I wakacje piękne, i zdjęcia piękne (i zgadzam się z radoSHE to zdjęcie z Młodym w firance i Kropką wyruszającą w świat z kojca… boskie:D)
    A popołudnoiwa chwila podwójnej drzemki jest absolutnie bezcenna, zawsze gdy u nas się zdarzy (a trzeba przyznać że się zdarza dość często, choć nigdy w życiu mi żadne nie usnęło w foteliku), nie wiem za co się brać z tego szczęścia.

    • Reply Ruby Soho 26/10/2014 at 23:04

      widzisz, moje NON STOP usypiają w fotelikach. Nie wiem… geny? :)

  • Reply Instytut Doświadczeń 24/10/2014 at 21:52

    Cudne fotki. Piękne wakacje (again) i przede wszystkim gratuluje synchronu drzemkowego. U mnie ostatnio ciężko uśpić jedno niemowlę, a co dopiero zestaw!

  • Reply Justyna Sz 25/10/2014 at 11:27

    Super te wakacje i hotel niesamowity :)
    Zdjęcia cudne :)

  • Reply miłości spełnij się... 26/10/2014 at 18:31

    Fajosko :))) tak sobie mysle ze w chwilo obecnej wolalabym tak wypoczywac. Sama. Znaczy z rodzinka tylko bez zbednych turystow.

  • Reply Anita Kozieł 26/10/2014 at 20:55

    Cudownie… ahhh ahhh ahhh ja też chcę takie jesienne wakacje:/

  • Napisz, co o tym sądzisz