Codzienność

Sen

Cieżko człowiekowi żyć bezsennie, ale podobnie jak do wszystkich innych rzeczy, do tego również można się przyzwyczaić. Gdy już zasypiasz i żadne dziecię akurat nie skopuje cię po twarzy z subtelnością betoniarki, to sny robią się wyjątkowo wyraziste. Jak prawdziwe, zapadające w pamięć, barwne!

IMGP5265 IMGP5304

Pewnego razu szłam sobie przez las. Intensywnie zielony, gęsty las. Soczysty taki od zieleni, jakby właśnie spadł deszcz, zmył z liści cały kurz i zostawił świeży kolor. Powietrze cudownie krystaliczne, wypełnione ozonem. Wzięłam głęboki oddech.

Szłam dalej, mijając wielkie paprocie na nieco podmokłym terenie, a przez ciemne szczyty drzew z trudem przedostawały się smugi słonecznego światła. Wszystko takie wyraźne i piękne! Nagle poczułam coś dziwnego, jakąś siłę ciągnącą mnie do tyłu, szarpiącą za włosy. Zignorowałam tę niedogodność, ruszyłam dalej, ale aż mi głowa poleciała do tyłu tak mocno coś mnie chwyciło.. wreszcie otwarłam oczy, po to by znaleźć się we własnej sypialni. Oto leżałam na lewym boku, a za moimi plecami ukochane me dziecię, urocza dwu-i półletnia dziewczynka leżała sobie, rytmicznie i zdecydowanie pociągając za moje włosy..

IMGP5305 IMGP5306 IMGP5308

Zdarzyło się też, że byłam w dużej, przestronnej kawiarni.

Przy stoliku czekały na mnie dwie koleżanki, chociaż nie mogę sobie teraz za nic przypomnieć które. Za to pamiętam, że stałam przy ladzie, rozmawiałam z kelnerką. Ona mi mówi, że bezę lubi niespecjalnie, bo to takie słodkie. A ja właśnie zamawiam drugi, imponujący kawałek tortu Daquoise! I mówię, że ja też kiedyś nie przepadałam, ale odkąd nastała moda na te torty z kremem na bazie mascarpone z bitą śmietaną, to pokochałam bezy. Bo przecież ten krem łagodzi słodycz wypieku, a całość smakuje po prostu niebiańsko. Tak sobie gawędziłam z panią, dokładnie pamiętam tę rozmowę. Aż przede mną postawiła wysoką szklankę z dużą latte. Piękną latte z idealną warstwą pianki i długą łyżeczką do mieszania. Tuż obok równiutko leży talerzyk biały, a na nim ten apetyczny tort z owocami na wierzchu. Już, już wyciągam portfel, by za to wszystko zapłacić, by pofrunąć jak na skrzydłach do stolika, do moich towarzyszek, by oddać się ploteczkom. Jak by to wieszcz powiedział, już byłam w ogródku, już witałam się z gąską. Nagle poczułam mocne kopniaki w plecy. Cholernie mocne. No przecież co to za kultura, by w kawiarni, przy torcie ludzi w plecy kopać, zdąrzyłam jeszcze pomyśleć, po czym znalazłam się, jak się już pewnie domyślacie, w naszym małżeńskim łożu, o poranku.

Obok Młody z Kropką bawili się i jednocześnie machali nogami.

Kopiąc. Prosto. W moje. Plecy.

Ja naprawdę nie potrafię wyrazić słowami  rozczarowania po tej pobudce. Dalej mam przed oczami ten wielki, trójkątny kawałek bezowego tortu i szklankę z latte. To był po prostu prawdziwy ból, smutek i żal o poranku!

IMGP5320 IMGP5322

Ale karma ma to do siebie, że wraca do człowieka. Pewnego razu obudził mnie wielki płacz. Pobiegłam szybko do dziecięcego pokoju, gdzie Młody siedział na swoim łóżku i chlipał żałośnie. „Co się stało?” – zapytałam zatroskana.

„Ona zniknęła..zniknęła!!!” – chlipał Młody.

„Ale co? Co zniknęło kochanie?” – zapytałam. – „To tylko sen, nic się nie martw!” – dodałam.

„Ale ja nie chcę, by ona zniknęła!!” – Młody rozpłakał się na dobre. Opowiedział mi o tym, że właśnie był w Wiśle, właśnie wgryzał zęby w pyszną, wielką jagodziankę, wypakowaną po brzegi owocami.. kiedy owa rozpłynęła się, a on znalazł się w nieutulonej rozpaczy w swoim własnym łóżku.

W tej sytuacji potrafiłam znaleźć w sobie dużo empatii. Poradziłam dziecku, by zamknęło oczy i spróbowało wrócić do Wisły, i do jagodzianki, którą niespełna tydzień wcześniej zajadało się w tamtejszej kawiarni. Syn posłusznie zamknął oczy i wytężył wszystkie siły, by wrócić do swojej wizji. Usnął po chwili oddychając ciężko, a wieczorem, gdy wreszcie miałam okazję zapytać go jak się skończyła historia z bułką, rzekł rozczarowany:

„Za każdym razem jak chciałem ją ugryźć, to znikała”.

Nie było rady, sernik z jagodami zrobiłam piękny na otarcie łez. Dla siebie i dla niego. Bo z tymi snami to bywa naprawdę piekielnie ciężka sprawa!

IMGP5324 IMGP5333 IMGP5336 IMGP5452 IMGP5454 IMGP5458 IMGP5465

1

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

5 komentarzy

  • Reply Pola-Odpoczywalnia 13/08/2016 at 20:25

    Takie przetykane czestymi pobudkami sny sa najbardziej intensywne! Ja mam najlepsze podczas mikrodrzemek w podrozy gdy dzielnie towarzyszę kierującemu mężowi i walczę z sennoscia:)

  • Reply ania 14/08/2016 at 10:35

    O rety! Uśmiałam się serdecznie, za co serdecznie przepraszam, bo nieładnie się śmiać z cudzego nieszczęścia. Bardzo bliski jest mi ten Twój tekst, mam bowiem za sobą falę bezsennych nocy z kopniakami w tle. Ty jednak masz taki talent, jakże bliska mi Kobieto, że barwy nadajesz szarości. Ależ ja Cię lubię :))

    • Reply Agata / Ruby Times 14/08/2016 at 16:46

      Dziękuję! Dobrze, że się uśmiałaś, co my byśmy zrobiły bez śmiechu (choć czasem przez łzy :D

  • Reply Magda Z. 15/08/2016 at 12:37

    Ja też kiedyś przerobiłam taki „wstrząsający” sen. Tyle że mi śniło się mocno potrząsane przez kogoś młode drzewko… Nietrudno domyślić się, że za drzewko robiłam ja, a za „potrząsacza” mój próbujący mnie dobudzić Synek!:D
    A teraz kilka słów na inny temat. Obserwowałam dziś w kościele rodzinę: rodzice z trójką dzieci (dwaj chłopcy i dziewczynka). Zgadnij, jakaż to rodzina przyszła mi od razu na myśl!:D Od razu rzuciło mi się w oczy, ileż to się człowiek musi nakombinować, gdy potomstwo zyskuje liczebną przewagę. W objęciach taty zasnęła dziewczynka, u mamy na kolanach rozsiadł się chłopczyk. Pytanie: kto miał bujać wózek z kilkumiesięcznym chłopcem domagającym się, by ten nieustannie był w ruchu?:D

    • Reply Agata / Ruby Times 15/08/2016 at 21:59

      No wypisz wymaluj MY :)

    Napisz, co o tym sądzisz