Codzienność, Dziecko

Rodzeństwo. Interakcje.

Interakcje między dziećmi bywają mylące. Jeśli jesteś wraz z nimi tylko ciałem, a nie także myślami to możesz przegapić subtelne niuanse w młodzieńczych relacjach. Możesz przypadkiem nie zauważyć który kuksaniec był pierwszy, kto odepchnął, a kto dyskretnie poprzedził odepchnięcie szarpnięciem za włosy. Łatwo być niesprawiedliwym w ocenie.

Trzylatek o oszałamiających rzęsach i rozkoszna, roczna dziewczynka. Gdy masz pod opieką jedno z nich, prawdopodobnie stwierdzisz, że jest to kochane, dobre dziecko. Zaczaruje Cię spojrzeniem, obejmie za szyję rączkami. Starsze wyzna miłość słowami („mamusiu, jesteś najślicniejsa” – powiedziane o szóstej rano), a młodsze wtuli się z taką dawką uczucia, że żadne słowa nie będą już potrzebne. Ale jak to w życiu – jest miód, jest też łyżka dziegciu. Gdy więc w pakiecie otrzymujesz dwójkę dzieciaków naraz, wówczas zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki. Ich relacje są bardzo różne, ciężkie do jednoznacznej oceny, dość często jest to jednak brutalna walka, podczas której okazuje się, że te pulchne przytulające rączki i słodkie usteczka są zdolne do całkiem mocnych uszczypnięć, ugryzień i podrapań.

Ale nie zawsze jest źle. Rano biegają po całym domu z pluszowymi dinozaurami w dłoniach. „Grrrrrrr!!!”– wrzeszczy Młody wymachując dinozaurem. „Graaauauauauauauaa!!!” – o wiele głośniej i dosadniej wrzeszczy Kropka. „Ja siem jednak tjochę boim tego dinozałja” – oznajmia speszony Młody. Kątem oka obserwuję jak współpracują przy śniadaniu. Młody zasiada w uprzywilejowanym miejscu przy stole, na dorosłych warunkach, z dostępem do talerzyków z wiktuałami. Kropka oddzielona od cywilizacji plastikową tacką i pasami swojego krzesełka, może czuć się nieco pokrzywdzona. Na szczęście brat dba, by miała dostęp do smacznych kąsków. Nielegalnie podbiera ogórki z talerzyka, po czym wychyla się z wysiłkiem, by przekazać je siostrze. Kropka wyciąga rączkę. Przez chwilę widzimy niemal „Stworzenie Adama” z Kaplicy Sykstyńskiej. Te symbolicznie wyciągnięte dłonie! Wreszcie ogórek trafia do adresata. Kropka odwdzięcza się bratu rodzynką wydłubaną z chleba. Symbioza, zasady handlu wymiennego  wyssali – możnaby rzec – z mlekiem matki!

Rozczulają mnie, gdy każde siedzi ze swoją książką w pokoju. Młody wygłasza zazwyczaj jakieś głośne uwagi – trudno określić, czy kieruje je do siostry, czy to rozmowa z samym sobą. Kropka wpatruje się w niego jak urzeczona, naśladuje go, stara się bawić tak, jak brat chce. Patrzę na nich i wycofuję się po cichutku z pokoju. Czasem lepiej nie wkraczać, nie interweniować, jeśli nikomu nie dzieje się krzywda. Gdy jesteś obok zaczynają rywalizować o względy. Gdy się dyskretnie ulotnisz nagle zaczynają współpracować. Ot, cała tajemnica.

IMGP0051 IMGP0054 IMGP0059 IMGP0062 IMGP0066 IMGP0070 IMGP0078 IMGP0090 IMGP0095 IMGP0096 IMGP0098 IMGP0102 IMGP0107

logo

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

8 komentarzy

  • Reply Matko Zabawko 14/04/2015 at 17:55

    Moje ulubione wirtualne rodzeństwo :)
    Ciekawa jestem jak to będzie kiedyś u nas…dogadywanie się, zabawy.

    • Reply Ruby Soho 15/04/2015 at 12:50

      Ulubione :) Jak miło <3

  • Reply Pola - Odpoczywalnia 14/04/2015 at 22:54

    Haha, jak ja doskonale wiem, o czym piszesz!
    Bardzo fajnie opisane zresztą :)

    Pozdrowienia dla Twoich słodziaków

  • Reply No.2 14/04/2015 at 23:15

    Czytam i uczę się, notuję ;) (w zakładkach).

  • Reply KLUSCKA 15/04/2015 at 01:50

    Słuszna uwaga z tym dyskretnym wycofaniem się z zabawy – też niedawno to odkryłam. Jak się moja trzyletnia Córka bawiła np. że jedzie z z lalą na basen to wkraczałam z tysiącem akcesorii basenowych /żeby uzasadnić ich zakup i żeby się trochę zamortyzowały podczas zabawy/ i zaraz zabawa się kończyła, bo psułam Córce plan. Okazuje się, że lala nie potrzebuje kabrioletu baby born żeby dojechać na basen, bo jedzie pociągiem – na krześle przy stole. Podobnie do zabawy niepotrzebna jest wanna z palmą, bo basen to kawałek podłogi przy oknie, a prysznic jest przy kuchennej wyspie… Dobrze, że Mąż nie wie, że to ja potrzebowałam tych zabawek, a nie Córka. A mniejsza Córka – osiem miesięcy z hakiem – uwielbia wodzić za nią wzrokiem, a czasem można je zobaczyć w akcjach, które też mnie rozczulają. Ostatnio Starsza chwyciła jakieś zgadywanki i mówi: ” no dalej dzidziu, bawimy się, co to za owoc, ojej ale ja też nie wiem co to za owoc, przykro mi dzidziu, zaczekaj pójdę spytać mamę”. Innym razem stanowczym tonem mówie dzidzi, że nie podoba mi się to grymaszenie i marsz na matę do zabawek, a na to przybiega starsza Córa i prosi: „Mamo, no nie denerwuj się na dzidzie, spróbujmy się zastanowić co się dzieje – czy chcesz zabawkę dzidziu już niosę poczekaj tu – i Córa biegnie z końca domu z ogromnym dzidziowym pianinkiem. Tak – dobro powraca.

    • Reply Ruby Soho 15/04/2015 at 12:50

      aaaa! Rozczulające :) Starsza dziewczynka chyba ma jednak więcej empatii i instynktu opiekuńczego wobec młodszego rodzeństwa. Nie wiem, może generalizuję. U nas taki instynkt występuje bardzo (BARDZO!) rzadko.

  • Reply radoSHE 15/04/2015 at 14:19

    No i to jest urok niewielkiej różnicy wieku pomiędzy rodzeństwem. To na pewno jest ogromny argument za ;) Piszę z doświadczenia, bo moje pierwsze interakcje z młodszą o 7 lat siostrą były, ujmijmy to lakonicznie, trudne :)

  • Reply KLUSCKA 17/04/2015 at 01:46

    To troszkę muszę zmienić mój plan na przyszłość. Planowałam właśnie kolejne po takiej około siedmioletniej przerwie, żeby Córeczki miały „żywą laleczkę”, którą się z chęcią zaopiekują! To mówisz, że mój plan się nie sprawdzi i nie będzie tulenia i walki o względy dzidzi? Dzisiaj pożegnałam się z gondolą i przyczepiłam spacerówkę – koniec lansu na mieście to raz;), ale taki jakiś w środku smutek, bo to przecież moja ostatnia dzidzia i już tak szybko urosła. Koleżanka z pracy /lat 50/ jak widzi te słodkie wózki za 5tysięcy zawsze mówi do Męża – jak mi taki kupisz to Ci urodzę jeszcze jedno dziecko:) /ja nie mam za 5tys, ale miałam już wózków z dziesięć przy dwójce dzieci i Mąż twierdzi, że wszystkie razem na pewno są tyle warte;)/A poważnie to moja Przyjaciółka też miała taką przerwę i drugi synek ma obecnie półtora roku z buźki aniołek tj. barokowe loczki aż do szyjki z dużymi brązowymi oczętami, a zaatakował mopem starszego o siedem lat brata. Może dlatego nie mogę się z Nią wybrać na to piwo. Zazdroszczę Wam dziewczyny, że się Wam udało spotkać. Ja się wyrwałam na ten kurs szycia /faaajnie było/,ale bilans jest dramatyczny – oba dzióbki po dyżurze z Tatą następnego dnia dostały kataru. Dramat tego jest większy, bo przez katar nie mogę karmić małej, bo się denerwuje i dusi, a jak sobie tak piła i usypiała to sobie do Was wpadałam na bloga żeby dostać świeżego spojrzenia na pewne sprawy – takiego zaczęrpnąć „powerade’a” dla mam od mam. Nie wiem co teraz bez Was zrobię…

  • Napisz, co o tym sądzisz