Codzienność

Podciepy

Czasem od rana wiesz, że coś wisi w powietrzu, ale zdarza się też, że czujność Twoja zostaje uśpiona przez przytulające się rączki, soczyste buziaki i zapewnienia o wielkiej miłości. Bywa, że musisz sprawiedliwie przyznać, że okej – powód był całkiem zrozumiały, ale niejednokrotnie wręcz ręce opadają, bo przecież nie ma bata, by zrobić dwugodzinną aferę o coś takiego. O nic!

Każdy rodzic z kilkuletnim stażem wie, że czasem nic nie poradzisz, gdy domowy mir przecina złość, wściekłość i totalne zdziczenie potomstwa. Możesz wtedy próbować dyplomacji, możesz uruchomić w sobie całe pokłady empatii i cierpliwości, ale są takie dni, kiedy równie dobrze możesz usiąść i gorzko zapłakać. Wkurz może być o wszystko – bo w zupie było za mało grzanek, a czarna koszulka jest w praniu, bo tata przyjechał autem do przedszkola, a miał przyjsć z buta, bo na kolację był chleb, a miały być bułki, bo makaron należy pedantycznie oddzielić od sosu i białko od jajka. Ile upierdliwości w nich czasem, i jaką trudną sztuką bywa wykazanie się opanowaniem (zwłaszcza po kilku godzinach walki z wiatrakami), to tylko inni protoplaści tych niewielkich, charyzmatycznych stworzeń, mogą sobie wyobrazić.

Postronni mogą wprawdzie twierdzić, że się domyślają, bo widzieli, bo obserwowali. Moja odpowiedź jest jedna – nie wiesz, NIE MASZ POJĘCIA JAK TO JEST, dopóki sam nie zostaniesz postawiony w sytuacji jeden na jeden z takim małym ludziem, napakowanym skrajnymi emocjami.

Niedawno mąż zaprezentował mi swoją teorię, według której mamy w domu jakiegoś złośliwego chochlika, czy inne diablę, które sobie przeskakuje z dziecka na dziecko. Hipoteza wydaje się sensowna, bo niemal zawsze jedno pacholę jest w wyraźnie gorszym nastroju od reszty. I zwykle to jedno pacholę potrafi storpedować wszelkie wysiłki reszty rodziny, by było miło. Natomiast gdy jedno się uspokoi, zły duch momentalnie przełazi na kolejne, tak by utrzymać napięcie w domu i emocjonalnie zaangażować całą rodzinę w roli statystów, którzy niedługo przedawkują melisę.

Podciep.

Ja się nie dziwię, że w dawnych ludowych wierzeniach występował podciep – dzieciak podrzucony przez mamunę, czy inną dziwożonę, czasem przez leśne licho albo samego diabła. No bo jak to inaczej wytłumaczyć, gdy jednego dnia masz swoje różowiutkie, radosne niemowlę, i nagle ni z tego ni z owego zaczyna się wyrywać, wyginać, wrzeszczeć w niebogłosy? Twarz wykrzywia tak brzydko, całe czerwone, wściekłe, wkurzone, że nie podchodź. Kupy strzela jedną za drugą, jakby złośliwie, a jeść to by chciało non stop.

Pewnikiem to nie to samo maleństwo, owoc miłości dwojga ludzi i żywota matczynego, to zdecydowanie siła nieczysta, to musi być jakiś podciep!

Nie wiem, czy znacie ten #funfact o mnie, ale z wykształcenia jestem antropologiem kultury. Takim „w stanie spoczynku”, bo nigdy (niestety) nie miałam okazji pracować w zawodzie, co jednak nie powstrzyma mnie przez przemyceniem Wam w tym wpisie trochę etnograficznych treści.

Marek Szołtysek pisze o podciepach bardzo fajnie, po śląsku. Jeśli nie kumacie ani trochę tej pięknej, wyrazistej gwary, to zapraszam tutaj, pod tekstem znajduje się polskie tłumaczenie. Ja jednak zdecydowanie wolę soczystą, śląską wersję :).

„We ślonskij tradycji je fol roztomajtych skrzotow, straszkow i duszkow, o kerych godo sie we  berach, bojkach i godkach. A dyć bojo sie o szczigach, meluzynach, heksach, bebokach, popszniołach, piecuchach, jaroszkach abo o utopkach, mianowanych tyż utopcami abo topielcami. I jeszcze bojo sie o podciepach – i praje to o nich se dzisioj pogodomy. A dyć te podciepy mianuje sie tyż czasym podciepkami, odmiyńcami abo dioblikami. Straszki te żyjom we chałpach. Nojczynścij lubiom miyszkać we komorze pod szrankiym, we izbie pod łożkiym eli wertikiym, we siyni pod schodami, abo tyż we kuchni pod bifyjym. Te stworki som wielgości blank małego dziecka, co yno leży i niy poradzi siedzieć ani godać. A po czym poznać podciepa? Je łon glacaty, mo wielgo gowa i je podany na nowonarodzone dziycia.  I jak we jakij chałpie baba urodzi małe dziecko, to podciep czeko yno kedy ta mamulka wylezie kaj ze izby i wtedy biere dziycia ze łożka, chowie go kaj na gora, do pywnice, do chlywa, abo wysmyczy kaj te dziycia do lasu abo na pole. A niyskorzij taki podciep som se lygo we łożku i udowo tego niymowloka. Czyli łon sie som podciepuje we miyjsce normalnego dziecka. Stond tyż jego miano – podciep! A na co łon to robi? Coby nic niy musieć robić, lygać pod pierzynom po cołkich dniach i coby dostać za darmo pojeść.

Eli jednak take podciepy mogom sie czasami przidać? No toć! Skuli podciepów matki bardzij opiekujom sie swoimi dzieckami. Wahujom je i niy odstympujom od nich ani na chwileczka. Bestoż skiż ochrony przed podciepami, wzrosto poziom opieki nad niymowlyntami. Yno czasym sie to niy udo, bestoż nawet dzisioj idzie trefić pociepa i potym taki je wychowywany we ślonskij chałpie i udowo Ślonzoka, a tak po prowdzie je podciepym. I tera już wiycie skond się bierom te niyposuszne i gupie dziecka, ale tyż roztomajte pofyrtane dyrechtory, prezesy, posły, ministry i synatory? Dyć to som podciepy i tela.”

Marek Szołtysek, felieton „Podciepy”, źródło: slask.onet.pl

Wszystko jasne. Czasem mam wrażenie, że musiałam kiedyś odejść za daleko od kołyski ;).

A jak jest u Was? Macie czasami podciepa w domu?

Zdjęcia zostały zrobione wczesną wiosną/późną zimą (czyli ostatnio permanentną porą roku) w pięknym nowym gmachu Muzeum Śląskiego w Katowicach, o którym już kiedyś pisałam (tutaj).

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

7 komentarzy

  • Reply Marta 02/05/2017 at 10:03

    Hm, wydaje mi się, że mój młodszy urodził się już z takim nerwem, co oznajmij mega głośnym krzykiem tuż po wyciągnięciu z brzucha. Każdy, kto słyszy go pierwszy raz dziwi się, skąd w takim maluchu taki power ;) To wszystko jednak idealnie umie przykryć anielskim spojrzeniem i uśmiechem w stylu „mamo, jesteś cudowna”. Starszy natomiast załapał jakiegoś nerwo-stwora rok temu, kiedy młodszy brat rozpoczął ekspansję po terytorium zajętym przez zabawki starszaka.
    Tak, mam podciepa ;)

    • Reply Agata / Ruby Times 04/05/2017 at 19:29

      Co zrobisz! Jak już jest, to trzeba podciepa wychować :D

  • Reply e-milka 04/05/2017 at 17:13

    A to dlatego tak sie darla, jak chcialam sie wymknac na chwilke, dokad krol chadza piechota. Myslalam, ze HNB, wroc, nie myslalam, pojecia nie znawszy, ale myslalam, ze ciezki taki egzemplarz, a ono po prostu bronilo sie przed podciepem. Ale jednak sie nie obronilo. Tak – czasem mogloby byc tak milo – tryb przypuszczajacy. ;)

    • Reply Agata / Ruby Times 04/05/2017 at 19:30

      U mnie podobnie :)

  • Reply Beata 05/05/2017 at 11:08

    Mój siostrzeniec czasami ma takiego nerwa. wtedy klękajcie narody. Jest nie do wytrzymania.

  • Reply radoSHE 21/05/2017 at 21:23

    Podciepy <3 No uwielbiam, uwielbiam ten tekst!

    • Reply Agata / Ruby Times 21/05/2017 at 21:49

      :D

    Napisz, co o tym sądzisz