Retrospekcje

Żyto

Żyto miało kolor starego złota, powietrze było gorące. Trzydzieści stopni w cieniu, żar z nieba, samo południe. Pola rozciągały się aż po horyzont na rozległej równinie, pozbawionej choćby niewielkiego wzniesienia. W tym monotonnym krajobrazie pojawiała się gdzieniegdzie zielona plamka samotnego drzewa. W oddali linia lasu, do którego prowadziła wąska miedza, porośnięta kępkami wysuszonej trawy, polnych kwiatków i ostów.

Czytaj dalej

Codzienność

Stepy. Impresja.

Dzieci moje w kolorze sepii, w barwach pustyni. Ramiona zarumienione złotem, gładkie, ciepłe od słońca. Twarze oprószone szarym pyłem, rzęsy inkrustowane ziarnkami piasku. Moje złote dzieci, spójne kolorem ze stepowym tłem ogródka.

Czytaj dalej

Codzienność

Tenemos Los Momentos

Że życie na co dzień raczej nie rozpieszcza to chyba wiecie. Przykłady można przecież mnożyć! Że praca, choćby najmilsza generuje nie tylko satysfakcję, ale również stanie w korkach i nerwy przy ważnym projekcie. A studia, choćby wymarzone, idealne i poszerzające horyzonty implikują poranne wstawanie i okazjonalne nudne wykłady.

Czytaj dalej

Codzienność

Mamo, a co to jest wszechświat?

Siedzieli przy stole malując słodycze, co jest ostatnio jednym z ich ulubionych zajęć. Codziennie doskonalą się w technice odwzorowania na papierze ciasteczek maślanych z dżemem („Wystarczy zrobić dużą żółtą kropę, a na niej mniejszą czerwoną” – wyjaśnia Młody), szklanek z koktajlem, wielowarstwowych tortów z masą świeczek oraz wszelkiego rodzaju cukierków i lodów.

Czytaj dalej

Retrospekcje

Murawa

Dom stał prawie na końcu wsi. Był drewniany, zbudowany z pociemniałych desek, a jakby się mu przyjrzeć z bliska to można było zobaczyć miliony malutkich dziurek w drewnie, dziurek pieczołowicie wierconych przez niewielkie żyjątka zwane kołatkami (wbrew powszechnemu przekonaniu to nie korniki – one stołują się jedynie na żywych drzewach).

Czytaj dalej

Czytelnia, Książki dla dzieci

Vojtěch Kubašta. Książki z magią.

Hamuję moje książkoholiczne i zakupoholiczne zapędy jak tylko mogę. Jak mantrę powtarzam samej sobie frazę, że moje dzieci nie potrzebują nowych książek – one potrzebują dorosłego lektora, który siądzie wraz z nimi na dywanie i przeczyta więcej niż jedną lekturę na dobranoc, nie padając po tym na twarz bez życia (jak to cyklicznie mamy w zwyczaju robić – ja lub mąż).

Czytaj dalej