Codzienność

Ogrzejmy się

Krople jak oszalałe biją o blachodachówkę. Moskitiery w oknach ozdobione mokrymi perłami przysłaniają całkowicie widok. Może to i dobrze – widok ten szary i nieprzyjemny zapewne, wypełniony kałużami, błockiem i pierwszymi jaskółkami jesieni w postaci pióropuszów dymu z kominów sąsiednich.

Doprawdy, po co patrzeć przez okno?

W domowych pieleszach potrafię odnaleźć małe sposoby na jesienny spleen. To oczywiście będzie wielkie cliché, gdy zdradzę, że aktualnie siedzę opatulona w wielki koc, że obok stoi dzbanek z herbatą i marokańska szklanka do której co chwila nalewam parujący napitek. W tle subtelnie plumka jazz, który niedawno zaczął mi się cudownie komponować z deszczem. I tak właśnie próbuję przetrwać ten nieprzyjazny czas.

Ale na szczęście są jeszcze letnie zdjęcia!

Dawno, dawno temu, przed porą szarugi i dżdżu, mniej więcej przed trzydziestym pierwszym sierpnia, dni bywały gorące i długie, nikt się wówczas nie przejmował tak nudnymi czynnościami do jakich należy przeglądanie zdjęć, zgrywanie ich na komputery, obróbka i segregowanie w albumikach. Wtedy był tylko czas na to, by szybko chwycić koc i torbę z przekąskami i jak najszybciej pędzić do parku lub na plażę.

Albo do ogrodu, bo wieczór nęcił cudowną oprawą kolorystyczną z pogranicza różu, fioletu i różnych złoto-pomarańczowych refleksów. Trzeba było usiąść na trawie, już nieco wilgotnej od wieczornej rosy, jeszcze nacieszyć oko grą świateł na parkanach, cieniami drzew ścielącymi się po trawie, coraz dłuższymi, coraz bardziej rozpłaszczającymi się po kocu.

To nic, że w ręce kromka chleba, ser z folii, jakiś pomidor tępym nożem na szybko pokrojony na plastikowym talerzyku. Kto by się przejmował, gdy dookoła taka aura, kto by zajmował się niuansami, gdy trzeba szybko organizować, by tego nie przegapić! Wreszcie robiło się chłodniej, koce zarzucaliśmy na ramiona i odganialiśmy coraz bardziej nachalne komary, rozochocone brakiem słonecznych promieni. Aż do całkowitej kapitulacji i karkołomnej ucieczki do domu, z trójką potomstwa pod pachą, resztkami uczty i kocem, zapewne ufajdanym od pomidorowego soku, wrzucanym prosto do pralki.

W ten sposób mogliśmy wykorzystać skrawki naszego wolnego czasu do maksimum, właśnie po to, by wraz z nadejściem jesieni mieć poczucie dobrze wykonanego obowiązku. Dobrze wykorzystanego lata! Wprawdzie bez urlopu daleko od domu, za to z mnóstwem małych wycieczek, dziesiątkami pikników, z codziennym celebrowaniem wspólnych chwil.

A potem przyszła jesień, odkurzyłam komputer, przez lato używany.. powiedzmy to głośno, głównie do przeglądania Allegro. Teraz wreszcie mogłam sprawdzić co się czai w jego czeluściach, wszystkie te letnie fotografie, przy których teraz właśnie można się ogrzać.

Przeglądam więc, wybieram. Przygotowuję, doklejam do nowych wpisów. Powoli, stopniowo wdrażam się z powrotem w pisanie, chociaż – możecie wierzyć, lub nie – zaległości mam nie tylko w pracy ze zdjęciami, ale przede wszystkim w słowie pisanym. W umiejętności sklecania zdań, składania myśli do kupy. Jak się okazuje nie ćwiczona umiejętność w tym wypadku również zanika. Poproszę więc Was o odrobinę zachęty. Napiszcie jakiś komentarz. Najlepiej napiszcie co u Was słychać, żebym też miała lekturę do kawy, a co. Interakcję z Odbiorcą, która zawsze motywuje i budzi chęci do dalszej pracy.

Tymczasem mozolnie zbieram myśli i zatapiam się w pokaźnym archiwum upalnych zdjęć, które ogrzewają i pocieszają prawie dobrze jak koc, parująca herbata i jazz.

 

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

6 komentarzy

  • Reply Karolina 22/09/2017 at 16:06

    A ja lubię takie jesienne dni… 😊 Gdy wchodzisz zmarznięta do ciepłego domu, pod kocyk, z gorącą herbatką, książką, gdy można rozpalić w kominku i wpatrywać się w strzelające drewno… I nawet lubię ten deszcz jak spływa powoli po szybach… Jestem w połowie ciąży, chłonę każdy dzień najlepiej jak potrafię, mój 4-latek spędza w przedszkolu tylko kilka godzin, a nie cały dzień jak w zeszłym roku, gdy pracowałam. Staram się spędzać z nim jak najwięcej czasu, bo wiem, że za kilka miesięcy będę musiała ten czas rozciągnąć pomiędzy dwójkę. Tak, wiem, dwójka to pikuś😉 W zeszłym roku pisałam Ci o przyjaciółce, która zamiast wrócić do pracy, zaszła w trzecią ciążę w ciągu 4 lat, nie ukrywa, że czasem jest ciężko, ale za nic w świecie nie zmieniłaby nic w swoim życiu. Cieszę się, że mogę teraz w pełni poświęcić się rodzinie, nie stresować się z kim zostanie mój kaszlący syn, gdy razem z mężem musimy pędzić do pracy. Chłonę każdą chwilę, nadrabiam zaległości i mimo tych szarych chmur za oknem mój nastrój jest bardzo pozytywny😊 Czekam na nowe wpisy z niecierpliwością, uwielbiam Cię czytać 😘
    Karolina

    • Reply Agata / Ruby Times 22/09/2017 at 16:11

      Cześć Karolina! Miło wiedzieć co u Ciebie słychać :) I u Przyjaciółki! Ja przecież wiedziałam, że tak będzie, dokładnie tak – nie lekko, ale cudownie, z jeszcze większą dawką miłości. Pozdrów Ją serdecznie.
      I wiesz, ja również lubię to jesienne plumkanie deszczu, oczywiście wtedy, gdy nie muszę opuszczać domu :))
      Pozdrawiam i ściskam!

  • Reply Magda Z. 23/09/2017 at 21:41

    Nie wiem, czy moje słowa natchną Cię do nowych wpisów (mam nadzieję, że tak!), ale musisz wiedzieć, że ilekroć włączam neta, pierwszym miejscem, na które zaglądam, są Twój blog i Instagram.:)

    • Reply Agata / Ruby Times 24/09/2017 at 23:54

      Dzięki, dzięki, to szalenie miłe <3

  • Reply Algo 24/09/2017 at 19:44

    Bez zimy nie milibyśmy przecież takiej frajdy z wiosny i lata. W tym roku nawet trochę cieszę się z nadejścia tych długich wieczorów. Latem moją dwulatkę ciężko było wieczorem do domu zaciągnąć, a człowiek po pracy by sobie chciał w domu pomieszkać. Tym bardziej że znalazłam niedawno coś co mnie wciągnęło i śni mi się po nocach. Uczę się szyć i liczę, że w te zimowe wieczory będę mogła czasem popróbować swoich sił :) Ps. Uwielbiam te kolory na Twoich zdjęciach. Styl pisania też msz niezwykły, więc czekamy na więcej.

    • Reply Agata / Ruby Times 24/09/2017 at 23:54

      Też mam nadzieję, że zabiorę się za szycie i robótki ręczne. O tak, chłodniejsze pory roku mają swoje zalety :)
      Pozdrawiam!

    Napisz, co o tym sądzisz