Czytelnia, Książki dla dzieci

Oglądamy. Przez łzy.

Siedział na dywanie przeglądając wielkie staromodne karty, najwidoczniej szukał jakiejś bardzo ważnej strony. Wertował w tę i we w tę, drapał się po głowie, rozkładał coraz bardziej horyzontalnie swe szczupłe, długie cztero- i pół letnie ciałko na powierzchni dywanu.  Przy tym mruczał sobie pod nosem mniej-więcej tak:

„Gąbki… Nie! Owady uskrzydlone?… Nie! Pajęczaki…. Nie! Ssaki naczelne?.. Nie!” 

imgp3279 imgp3280

Obok siedziała młodsza siostra. Spoglądała przed siebie, jakby zawiesiła się trochę w czasoprzestrzeni. To rodzinne – jej matka ma tę samą właściwość. Dziewczynka prezentowała mimo to godną pochwały podzielność uwagi, bo jednocześnie usiłowała ściągnąć ze swej głowy wszystkie liczne spinki i gumki, które wcześniej na tej głowie własnoręcznie zamontowała. Chyba  nikt jej jeszcze nie uświadomił, że Coco Chanel mawiała, że mniej znaczy więcej i tyle spinek na jednej małej głowie to zdrowa przesada. Kropka usypała już spory kopczyk z akcesoriów fryzjerskich, po czym łypnęła okiem na brata ślęczącego przy otwartej książce i powiedziała z radością:

„O, pac! Jiby! (ryby – przyp. tłum.) Ja tez jestem tatą jibą! A wies, jiby lubią wodę. Pjawda, ze jiby lubią wodę? A ludzie lubią mięso. I hejbatę!”

***

Wieczorem w wannie bawili się w rekiny, pluskali tak, że aż z sufitu ściekało. Ale nie zgadniecie czym zajmowały się te dwa bladoróżowe rekiny w atmosferze białego rezerwuaru z wodą – otóż.. zjadaniem omułków jadalnych. W pewnym momencie Młody zapytał. „Mamooo, zrobisz kiedyś na obiad omułki jadalne?”

CO jadalne?” – zapytała matka z totalnym osłupieniem, bo akurat nie zdążyła się dokształcić, a na obiad miała prozaiczny rosół.

***

„Ja chcem zieloną sutientę!” – Kropka tupnęła nogą patrząc na szafę.

„Ale nie masz żadnej zielonej, kochanie” – matka rozłożyła ręce – „A nie może być czerwona? Zobacz, tu masz też szarą i niebieską.”

„Ale.. ale… ALEEEEE…” – każde kolejne >ale< Kropki robiło się jakby głośniejsze, w oczach pojawiły się łzy i wielka determinacja – „Ale ja jestem RZETOTTA SZMAJADDOWA!! (rzekotka szmaradgowa – przyp. tłum.) A rzetotta szmajaddowa..” – mówiła dalej niemal łkając – „to jest.. to jest najpiętniejsza zaba. A ona jest tata zielona!”

W ostateczności osiągnięto pewien kompromis i Kropka przyodziała sukienkę czerwoną. Pięknisk Pomidorowy też jest przecież całkiem ładną żabą, no i nazwę ma taką zabawną.

***

Kiedyś bawiliśmy się w zgadywanie.
„Jaka to ryba wydziela śmierdzący śluz, by jej nikt nie zaatakował?” – zapytałam.. ale prawdę mówiąc sama nie pamiętałam odpowiedzi. Oni pamiętali! Oboje pamiętali, że to Mandaryn Wspaniały. Tak Kropka również!

imgp3281 imgp3282

Wiele razy pisałam o tym, że dzieciom warto czasem sprezentować poważniejsze książki, niżby na to wskazywał ich wiek. I niemal codziennie przekonuję się, że to słuszne podejście. Znacie „Animalium” z ilustracjami Katie Scott i opisami Jenny Broom? Ta książka to prawdziwe dzieło sztuki opowiadające o bogatej faunie świata, dzieło wypełnione staromodnymi rycinami, które zajmują dzieciaki na długie godziny. Z tej samej serii jest jeszcze piękna (ponoć nawet piękniejsza) książka o florze –„Botanicum”. Jest na mojej pilnej liście zakupowej, ale do grudniowego budżetu już jej raczej nie wcisnę.

imgp3276 imgp3285 imgp3286 imgp7065 imgp7068

Najmłodszy Lolek chcąc niechcąc od najmłodszych miesięcy również nasiąka wiedzą. Czasem zostaje mianowany jakąś szczególną żabą lub rybą. Dzieci wybierają dla niego takie wyjątkowo maleńkie sztuki.

imgp7070

Zastanawiam się czasem, czy prezentować Wam dalej ten nasz księgozbiór, czy nie. Czy to ma sens, zważywszy na to, że raczej nie ślęczę na fanpage’ach wydawnictw, nie przebieram nogami przy przedsprzedażach, nie poluję na nowości. Książki kupuję, gdy akurat mnie zaintrygują i wcale nie zasiadam od razu do klawiatury, by o nich pisać. Czekam. Czasem długo, nawet rok, czy dwa, więc nic odkrywczego tu raczej nie będzie. Wolę poobserwować, czy dana książka to faktycznie taki hit. Czy sprawdzi się przy dzieciach moich. Tak było z „Mapami” Mizielińskich.

imgp1001 imgp1000 imgp3297

Wielki świat.

Kupiłam je, gdy Młody był naprawdę Młody i tak leżały te „Mapy” i czekały na swój wielki dzień. Aż wreszcie trafiły do biblioteczki Stworów, zostały zignorowane, położone na półce, zapomniane.. a potem.. a potem nagle zrobiły furorę. Bo na Islandii tyle wulkanów i wszystkie ich nazwy trzeba przeczytać (tak, również tego kozaka, który parę lat temu narobił dymu nad Europą).

I narodowe potrawy z wszystkich krajów trzeba powyjadać z kartek (najlepiej belgijskie, bo jest czekolada i frytki), na polskiej stronie z żurku żółtka wydłubać! W Azji można poszukać wojowników i kolesi uprawiających różne sztuki walki, w Tajlandii zawsze wyszukujemy bokserów, a w Japonii jednego ninję. W morzach też można znaleźć różne ciekawe rzeczy, na przykład ogromną meduzę, lub ogórka morskiego.

imgp3300 imgp3303 imgp3304 imgp3308 imgp5553

Album idealnie nadaje się.. w zasadzie to dla ludzi w każdym wieku, gdy już minie im etap żująco-destrukcyjny. Dorosły również może czerpać z tej księgi garściami. Dużo wiedzy zostało rzucone na kartki „Map” w formie lekkiej, wesołej, trochę stereotypowej, ale w sumie dobrze, bo jak inaczej mamy przyswoić taki ogrom informacji. Patrzę na Nepal, przyglądam się Ekwadorowi, spoglądam na popularne dania z Australii. Naprawdę, siedzę w pokoju dziecięcym.. i uczę się nowych rzeczy. Rysunkowo.

imgp3309 imgp3311 imgp3314 imgp3319 imgp3322 imgp3323 imgp3325 imgp5023

Jazda zaczyna się w Ameryce. Dzieci, które niezmiennie kochają wszystkich jankeskich superbohaterów, uwielbiają otwierać stronę przedstawiającą USA. Bo tam naprawdę dużo się dzieje. Jest King-Kong, i Superman, i znaczek Batmana. Są kosmici! Jest niezdrowe żarcie, no rety, czego tu nie ma! Dzieci prezentują swoje własne interpretacje wydarzeń – wyrokują, że łoś obwąchuje Supermana, a Superman zaraz zje hot-doga. A agenci z FBI skradają się do grilla, bo chcą wyjeść całe mięcho.

Naprawdę często, a nawet bardzo często potrzebuję chusteczki, przez łzy objaśniam kolejne rysunki, i jednocześnie duszę się ze śmiechu słysząc nowe pomysły tej dwójki. Naprawdę często!

imgp5557 imgp5558 imgp5561 imgp5564

W górnym menu bloga znajdziecie całkiem obszerny dział książkowy oraz alfabetyczny spis naszych lektur wraz z linkami do tekstów. Częstujcie się, dużo fajnych książek przed Wami.

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

8 komentarzy

  • Reply Kasia od Bliźniaków 03/12/2016 at 12:21

    Agatko. Uśmiałam się. U nas właśnie powoli mija okres żująco-destrukcyjny :) niestety nie wiem jak oduczyć moje niespełna 2,5letnie blizniaki wyrywania sobie książek w przypływie nagłego gniewu/ zazdrości itp. Moze masz jakąś radę? Na pewno skorzystam w przyszłości z Twoich podpowiedzi. Tym bardziej że widzę zqinteresowanie książkami. Teraz jesteśmy na etapie Miasteczka Mamoko z kartonowymi stronami i Dzieciaki świetnie się bawią więc tym bardziej uważam że dobrze się bawić będą przy lekturach typu „Mapy”. :)

    • Reply Agata / Ruby Times 03/12/2016 at 14:09

      Jak oduczyć od wyrywania? Hmm, hmmm.. no wiesz. Myślisz, że wiem? Moi czasem pięknie współpracują i oglądają, ale jak się zacznie wyścig zbrojeń, to nie ma przebacz. Też sobie wyrywają. Ty wiesz, że żaden ze mnie spec od dzieci, wychowuję na zasadzie poligonu doświadczalnego :)

  • Reply Asia 03/12/2016 at 20:46

    Moja dwulatka jest teraz zbzikowana na punkcie Czereśniowej. Wałkujemy ją non stop. Dosłownie. Non. Stop. I nie jest to tylko zwykłe opowiadanie ale np. ludziki z Duplo chodzą do centrum handlowego po zakupy. Zimą kupują łyżwy i idą na następną stronę ślizgać się po zamarzniętym stawie. Latem biorą udział w przyjęciu urodzinowym Kasi w parku. Najbardziej żenujące jest jak ja muszę się pochylić na książką z pytanie „Dzień dobry, czy są łyżwy? Tak? To poproszę.” Albo składać życzenia Kasi, śpiewać jej sto lat i dawać urodzinowego buziaka.

  • Reply Asia W. 04/12/2016 at 22:56

    Mam dzięki Tobie Animalium :-) Cudne, Piluś uwielbia a jest niewiele młodszy od Kropki. Do Map jeszcze nie dorósł chyba i czekają na swój czas. Skusiłam się też na nowość Pod ziemią Pod wodą Mizielińskich. No genalna. Tyle ciekawostek, że wujek google wysiada. I jak ładnie podane.

  • Reply e-milka 05/12/2016 at 11:10

    „Animalium” tez mamy na liscie, „Mapy” na polce i rowniez podarowalismy niemieckie wydanie, szerzac tym samym polska kulture. :) Podobnie jak „D.O.M.E.K”. U nas hitem, ale przed rokiem, bylo Miasteczko Mamoko (zielone), pozyczalismy z biblioteki, oddawalismy i pozyczalismy znowu, az w koncu syn dostal. Tak w ogole widze rozne tendencje – corka od poczatku stawiala na roznorodnosc (jak ja), nigdy sie z nia nie nudzilam czytajac, bo codziennie bylo to cos innego, plus ksiazki z biblioteki, a syn rzeczywiscie mial te swoje raz dodane do Ulubionych, ktore trzeba bylo znowu i znowu „walkowac” (a z biblioteki wypozyczane ponownie, kazde oddawanie bylo dramatem). Corka to prawdziwy mol ksiazkowy, a syn woli bawic sie do „upadlego” i zasypia po kilku stronach. Pocieszam sie, ze chociaz slucha tego, co czytam siostrze. U mnie i brata bylo podobnie – rodzice kupowali mu komiksy, byc choc w ten sposob go zachecic. :)
    Natomiast widze u nas tendencje, ktora mnie martwi – mamy tyle fajnych ksiazek i gier, a nie mamy czasu. No nic – niedlugo zmieniam ürace i mam nadzieje, ze z moja wieksza obecnoscia w domu i to zmieni sie na lepsze.

  • Reply e-milka 06/12/2016 at 06:22

    A tak w ogole pragne dodac. ze niesamowite te Twoje Stwory sa. To musi bosko brzmiec, jak nonszalancko rzucaja tymi fachowymi pojeciami z zakresu zoologii. :) A wlasciwie czemu przez lzy – przez ta zabke i brak odpowiedniej sukienki, czy Cie wkurzyli na maksa, zanim tak pokojowo zasiedli do ksiazek. ;)

    • Reply Agata / Ruby Times 06/12/2016 at 08:46

      Te łzy to ze śmiechu :) Jak już zobaczyłam tego łosia obwąchującego supermana i agentów skradających się do grilla.. a Młody z Kropką siedzieli, oglądali i komentowali dalej co raz to nowe ilustracje :) No naprawdę wycieram czasem oczy :D

  • Reply Pola - Odpoczywalnia 06/12/2016 at 22:10

    Też łzy otarłam:)
    Animalium oglądaliśmy ostatnio u znajomych i też mi dzieci porwało.
    A mapy Wilczek potrafi oglądać naprawdę długo i serio jestem pod wrażeniem jego wiedzy geograficzno – przyrodniczej:) Niesamowite jest to, jakie dzieciaki mają wspaniałe umysły, jak uwielbiają się uczyć… szkoda że potem wpadają do ponurego systemu szkolnictwa

  • Napisz, co o tym sądzisz