Codzienność

Oczekiwanie, czyli wiosna

Nie była to żadna jaskółka, tylko zwyczajna, ordynarna mucha, która wpadła znienacka przez kuchenne okno. Wpadła i zatoczyła kilka bezczelnych kółek po naszej przestrzeni powietrznej oznajmiając głośnym brzęczeniem nastanie wiosny. Wkrótce za jej przykładem pójdą brygady mrówek, które co roku naruszają nasze granice, oraz inne insekty, nie mające szacunku do cudzej własności. Wiosna.

Wkrótce, jeśli okoliczności brzucha w trzydziestym dziewiątym tygodniu ciąży pozwolą, uwolnimy balkonowe balustrady spod warstw sadzy i powiesimy doniczki z nudnymi pelargoniami. Z naszym zapałem do podlewania nic innego się tam nie uchowa, nie mam co do tego złudzeń. Gdy skończymy (i w międzyczasie wciąż nie urodzę), to może nawet wypijemy na balkonie pierwszą tegoroczną kawę. Wiosna!

IMGP9584 IMGP9588

Kwiecień oznacza nieuchronny finisz mojej dziewięciomiesięcznej kulistości. Nieuchronny, wcale nie oczekiwany w spokoju, z wychuchanym łóżeczkiem, obleczonym w nowe pościele i baldachimy, z kolorystycznie zgraną zasłoną i imieniem na ścianie. Na Instagramie takie rzeczy widuję z  podpisami,  że to już dwudziesty, czy trzydziesty tydzień ciąży i wszystko gotowe czeka na różne dzidziusie.

Potykając się o deski w sypialni myślę z niepokojem o łóżeczku dla noworodka, w którym w dalszym ciągu mieszka lokatorka, zupełnie nieświadoma czekającej ją eksmisji.  Myślę o niesprzedanym samochodzie, o niekupionym większym. O łóżku dla starszaka, które buduje się powoli, o niepomalowanej sypialni, do której mamy się przenieść. I coraz wyraźniej widzę, że.. nie zdążymy tego wszystkiego zrobić przed rozwiązaniem.

IMGP9622 IMGP9589 IMGP9611

Zamykam zeszyt z listą potrzeb. Deski, materac, dno łóżka, regał, farby układają się w równiutkie linijki, a przy każdej linijce liczby atakują, przynajmniej trzycyfrowe. Czy to wszystko jest takie drogie, czy to my tacy biedni? – myślę sobie. Zamykam jednak ten zeszyt, smaruję Kropkową buzię kremem przeciwsłonecznym  i ruszamy razem do ogrodu, podczas gdy mąż piłuje deski, wkręca śruby i odmierza coś tam z bardzo skupioną miną.

Nieśmiało zdejmujemy apaszki, a czapki zastępujemy kapeluszami z dużym rondem, ze zdziwieniem zauważamy, że sweterki wcale nam nie są potrzebne. Kropka zapamiętale wyrywa kępki trawy i grzebie patykami w ziemi. Układa szyszki w równym rządku, a z piasku lepi piękne ciasta, które przynosi mi mówiąc słodziutkim głosikiem: „pjosę, kochana cójeczto, dla ciebie upietłam ciasto!”

IMGP9595 IMGP9598 IMGP9601 IMGP9619

Potem zachwyca się prawdziwą biedronką znalezioną w altanie. Z radością chwyta ją w ręce, zanim zdążę cokolwiek zrobić. „Jata piętna biedjonta!” – cieszy się, gdy ja dyskretnie wyciągam lekko ściśniętego owada z jej paluszków. „Tak, kochanie. Piękna. Tylko.. ona teraz sobie idzie odpocząć” – mówię pozbywając się tego, co zostało z nieszczęsnej biedronki. „Ona nie leci do nieba?” – pyta dziewczynka. Nie Kropko. Ona już chyba nigdzie nie poleci.

Gdy przez chwilę spoglądam w jeden punkt na zmęczonej trawie dostrzegam coraz więcej życia. Jakieś robaczki wędrują sobie po wciąż burej ziemi, jakieś mrówki. Nad nimi brzęczą włochate, czarno – złote bąki, które absolutnie zachwycają moją dwulatkę.

IMGP9624 IMGP9626

Oddycham. Chłonę moje małe chwile wytchnienia. Pobieram tyle energii ze słońca ile tylko się da. Rejestruję pąki na drzewach, nieśmiałe forsycje, powoli wychylające się ze swoich kryjówek kwiaty wiśni i jabłoni, które szykują się do wielkiej eksplozji koloru. Uwielbiam ten czas, mój najukochańszy w całym roku, bardzo możliwe, że tym razem przegapię największy ogrodowy rozkwit. Zamiast na kocu, czy na spacerze spędzę go w szpitalu wraz z Nowym Człowiekiem. Czekam więc, co postanowi Najmłodszy. W ogrodowym fotelu, z jedną przeczytaną stroną książki, z niedopitą herbatą i ukrytym przed wzrokiem córki ciastkiem. Czekam.

IMGP9629 IMGP9630 IMGP9631 IMGP9632 IMGP9633 IMGP9636 IMGP9638 IMGP9640 IMGP9644 IMGP9646 IMGP9660 IMGP9662 IMGP9664 IMGP9666

1

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

16 komentarzy

  • Reply Fantazzja 08/04/2016 at 14:26

    Martwe biedronki plus ukrywanie ciacha = bardzo fajny tekst :)

    • Reply Agata / Ruby Times 08/04/2016 at 16:10

      Samo życie :) Dzięki!

  • Reply Donna L. 08/04/2016 at 16:45

    Mnie urzeka opowieść o zachwycie dziecka nad robactwem. Jak to jest – pewnie większość z nas jako dzieci z zainteresowaniem przyglądała się robalom, w dorosłości zaś – z obrzydzeniem. Mam wrażenie, że ciekawość dziecka wygrywa ze wstrętem. A może wstręt pojawia się dużo później?

    • Reply Agata / Ruby Times 08/04/2016 at 18:24

      Przypuszczam, że dość często to dorośli „obrzydzają” dzieciom robale.
      Biedronka, ślimak, czy gąsienica to jeszcze spoko, ale nie wiem jakbym zareagowała na widok mojego dziecka z pająkiem w dłoni.
      Brrr!
      Przypuszczam, że nie powstrzymałabym się od negatywnego wartościowania, mimo całego szacunku dla małych naukowców i ich niczym nie skażonych zainteresowań :)

    • Reply Agata / Ruby Times 08/04/2016 at 18:27

      A miłość Kropki do biedronek wynika też z zainteresowania serią bajek Minuscule.
      https://www.youtube.com/watch?v=3bC922d7R-Q
      Nie ma tam słów, ani infantylnych rysunków, insekty nie mają cech antropomorficznych, a jednak dzieci siedzą i oglądają z zachwytem :)

  • Reply Koleżanka z Liceum :) 08/04/2016 at 16:49

    Aaaaaa, jak to cudownie, że nie tylko ja żrem słodkości w ukryciu :) Świetny blog, świetne Stwory, świetne zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie i zazdroszczę (pozytywnie) bo ja chciałam dobić do trójki ale raczej poprzestanę na singlu i pozytywnym zazdroszczu.

    • Reply Agata / Ruby Times 08/04/2016 at 18:27

      Teraz będę myśleć która koleżanka z liceum, no! :)

  • Reply Zuzi Clowes 08/04/2016 at 17:08

    Kochana, przecież wiosna nie trwa dwa-trzy dni, które (nieuchronnie raczej) spędzisz w szpitalu. Świeże powietrze dzieci nie zabija, jak mawia moja najukochańsza z położnych, więc nic się nie martw, jeszcze się zdążysz nacieszyć wiosną, moją, swoją drogą, też najulubieńszą. A że z resztą nie zdążysz… Cóż. Świat się nie zawali. Serio:) Trzymaj się tam :) Xxxxx

    • Reply Agata / Ruby Times 08/04/2016 at 18:28

      Ja to wszystko wiem, tyle że to mój najukochańszy fragment wiosny. Gdy się wszystko zaczyna. W dużej mierze spędzę go pewnie na karmieniu i przewijaniu, ale cóż, taki lajf, nie będę narzekać :)

  • Reply Krasawica 08/04/2016 at 20:08

    Ruby, lubię lubię czytać Twoje teksty – blisko o życiu i jakoś prawdziwie aż mi się w oku zakręciło – mogę to trochę przypisać hormonom ciążowym turlającym się w dowolną stronę – ale bardzo serdecznie pozdrawiamy! Kilka wątków jak: wiosna mrówki kępy odważna biedronka na zielonym tle Młoda Kobieta w twarzowej chusteczce…
    Mnie czeka cała lista zadań ogrodowych – rośnie w drożdżowym tempie i się nie zatrzymuje – to chyba tak ma;)

    • Reply Agata / Ruby Times 08/04/2016 at 22:50

      Ach tak, te hormony ciążowe właśnie tak robią człowiekowi :) Pozdrawiam!

  • Reply lucy es 08/04/2016 at 20:43

    A ja nie mam ciastek. I zimno. Ale czekam tak samo. Taka ta wiosna… życiodajna:)

    • Reply Agata / Ruby Times 08/04/2016 at 22:51

      Ach, to przytulam. Jak to tak.. bez ciastek?

  • Reply Mamuszka 08/04/2016 at 21:06

    Lekko Ci się pisze! ) czekam na Wasze rozwiązanie, balkon, sypialnię… och!

    Powiem Ci tak: nie musi być perfekcyjnie, dobrze, że w ogóle jest :)

    :*

  • Reply Edyta 08/04/2016 at 22:20

    Ale Cię natchnęło.. Świetnie napisane, tak lekko :)
    I tylko biedronki szkoda !

  • Reply Marika 11/04/2016 at 09:36

    U mnie wiosna zaczyna się z chwilą, gdy zakręcam wszystkie grzejniki :) Zrobiłam to na święta wielkanocne – było na prawdę cieplutko. Obecnie zrobiło się trochę chłodniej, ale nie ulegam i nie odkręcam ogrzewania :D

  • Napisz, co o tym sądzisz