Na temat

O najlepszym Kumplu

Młody ma swojego „wózkowego” kumpla, z którym zna się niemal od zawsze. No cóż, dwumiesięczna różnica wieku to w końcu niezbyt duża różnica. Pamiętam ich pierwsze interakcje, kiedy to wkładaliśmy ich razem do kojca, gdy byli zupełnie mali. Pamiętam jak tak leżeli obok siebie na brzuszkach (ruszyć z miejsca jeszcze nie potrafili), zdziwieni zaistniałą sytuacją, i już wtedy rysowały się ich odmienne charaktery. Kumpel zerkał przyjaźnie na Młodego gaworząc. Młody gapił się w drugą stronę licząc na to, że intruz jest wytworem jego wyobraźni i zaraz sam zniknie :).

Teraz chłopaki są już całkiem spore, widują się niestety nie za często (średnio raz na miesiąc), więc ciężko ich relacje nazwać zażyłymi. Jednak rozumieją się coraz lepiej, coraz częściej razem się bawią i porozumiewają jakimś własnym kodem, niedostępnym dla nas, dorosłych. Różnica charakterów jest widoczna coraz bardziej – Młody przy pierwszym kontakcie jest zawsze wycofany i niepewny, potrzebuje czasu na oswojenie. Kumpel wychodzi z inicjatywą, uśmiecha się, rozmawia, próbuje przełamać pierwsze lody. Cudownie jest móc obserwować ich podczas zabawy.. bo za każdym razem są inni, przeobrażają się w niesamowitym tempie.

IMGP4982Czerwiec 2013

IMGP6889 IMGP6891Sierpień 2013
IMGP8694-93- IMGP8694-99-Październik 2013
O Kumplu pisałam już kiedyś (a konkretnie tutaj), bo wiecie.. ten mały chłopczyk potrzebuje pomocy: urodził się z obustronnym rozszczepem wargi i podniebienia. Piotrek, zwany przez wszystkich przyjaciół „Kaziutkiem”, przeszedł w swoim krótkim życiu już dwie poważne operacje, ale wciąż czekają go następne.Rodzice Kaziutka, a nasi najlepsi przyjaciele, zamieścili na Facebooku taki apel:
„Kochani! Dokładnie rok temu publikowaliśmy naszą pierwszą ulotkę i prosiliśmy o wsparcie leczenia i rehabilitacji naszego Kaziutka. Czas szybko leci, tak wiele już za nami. Synek miał już dwie operacje, udało się pięknie zespolić wargę. Z podniebieniem mamy większe problemy, ciągle robią się przetoki, które tak trudno zszyć. Kaziutek ma również założone dreny w uszkach, ponieważ zbierający się w nich płyn uniemożliwia prawidłową naukę mowy. Przed nami jeszcze przynajmniej trzy poważne operacje. Dzięki Waszemu wsparciu i rozgłosowi jaki nadaliście sprawie naszego Syneczka, udało nam się zebrać z 1% aż 30 000 zł na koncie Fundacji. To absolutnie fenomenalny wynik i to wszystko dzięki Wam! Nie ma słów by wyrazić naszą wdzięczność. Dzięki zebranym pieniądzom mogliśmy drugą operacje wykonać prywatnie. W tym roku też pragniemy prosić Was o wsparcie. Pamiętajcie o nas podczas rozliczeń.”
Fundacja „Rozszczepowe Marzenia”
Organizacja Pożytku Publicznego
ul. Dembego 10 lok. 220
02-796 Warszawa
KRS: 0000248920
nr konta: 57 1020 1097 0000 7302 0117 8920z dopiskiem „Na leczenie i rehabilitację Piotra Młyńskiego”kontakt z nami: tatakazika020812@gazeta.pl
Styczeń 2013
Wiadomo, że operacje są kosztowne, kosztowne są też dojazdy i nieustanne konsultacje lekarskie. Operacje można wprawdzie przeprowadzać również w ramach NFZ, ale terminy są bardzo odległe, co w przypadku tak małych dzieci jak Kaziutek ma olbrzymie znaczenie. Ważne, by maluch miał możliwość nauki jedzenia, mówienia tak szybko jak to możliwe, a nie za kilka lat tylko dlatego, że na operację trzeba było czekać. Druga ważna kwestia, która mnie zresztą niezmiernie bulwersuje – z zupełnie niewiadomych dla mnie powodów w publicznej placówce, wykonującej operacje rozszczepów, rodzic nie może być przy dziecku po zabiegu. Wyobraźcie sobie te maluchy budzące się w nocy z narkozy, niespokojne, ogłuszone lekarstwami, rozglądające się po obcym nieprzyjaznym miejscu. Same.

Kaziutek przeżył jedną taką traumatyczną operację i samotną noc na oddziale. Miał wówczas około 8 miesięcy i przez kolejny miesiąc nie mógł się pozbierać, nie uśmiechał się i nie robił żadnych postępów rozwojowych. Wówczas jego Mama postanowiła sobie, że nie pozwoli już na coś takiego, nie zostawi dziecka samego w szpitalu. Ubiegłoroczna listopadowa operacja Kaziutka odbyła się w prywatnej placówce, gdzie Mama mogła czuwać nad dzieckiem przez całą niespokojną noc. I nawet, gdy budził się z płaczem, to ona była obok. Ale to niestety nie koniec: wkrótce Kaziutka czekają kolejne zabiegi. Dlatego też dołączam się do apelu rodziców i proszę Was o wsparcie – może Wasz 1% nie został jeszcze zagospodarowany? A może moglibyście udostępnić podlinkowany plakat na swoim blogu lub na Facebooku? W imieniu własnym oraz w imieniu naszych przyjaciół serdecznie Wam dziękuję za okazaną pomoc!

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

4 komentarze

  • Reply mama silesia 05/02/2014 at 10:50

    Zamieszczam plakat u siebie, mam nadzieję, że Kaziutek szybko przejdzie potrzebne zabiegi i pięknie będzie się rozwijał.

  • Reply agn_k 05/02/2014 at 15:58

    „z zupełnie niewiadomych dla mnie powodów w publicznej placówce, wykonującej operacje rozszczepów, rodzic nie może być przy dziecku po zabiegu. Wyobraźcie sobie te maluchy budzące się w nocy z narkozy, niespokojne, ogłuszone lekarstwami, rozglądające się po obcym nieprzyjaznym miejscu. Same.”

    Brak słów… Myślałam, że to już standard w Polsce, łóżko rodzica obok łóżka malucha… :-(

    • Reply Ruby Soho 05/02/2014 at 16:30

      Pal licho łóżko.. żeby chociaż rodzicom pozwolili krzesełko postawić obok łóżeczka dziecka, albo karimatę rozłożyć, to pewnie i tak nie kręciliby nosem. Naprawdę brak słów!

    Napisz, co o tym sądzisz