Styl życia

Na Zachód Słońca

Kelnerka przyniosła trzy wysokie szklanki z kawą i postawiła je na stoliku. Dziewczyny sięgnęły po torebeczki z cukrem i łyżeczki. Mierzyły się wzrokiem uprzejmie, lecz niepewnie. Rozmowa rozwijała się powoli, trzymając się konwencjonalnych torów, co było raczej zrozumiałe.

Spotkały się tutaj głównie dlatego, że ich potomstwo zaprzyjaźniło się ze sobą w przedszkolu.

Tematy ślizgały się kolejno przez miejsca organizacji urodzin dla pięciolatków, place zabaw, parki rozrywki, parki trampolin, parki miniatur, dinozaurów i laserów, baseny ze zjeżdżalniami, zjeżdżalnie z piłeczkami i wszelkie inne atrakcje, które w jakiś sposób mogą zainteresować małych ludzi. Mamy były świetnie zorientowane w tych miejscach i gdy przychodziło do wyboru lokalizacji na rodzinną rozrywkę zapewne właśnie tam kierowały swoje kroki.

Co jakiś czas przybiegało któreś z dzieci. Buzie miały wymalowane kolorowo przez panie animatorki. Popijały soki, pożerały frytki w sąsiedniej sali, a potem ruszały z przeraźliwym okrzykiem przed siebie. Na liny! Na zjeżdżalnie! Na wspinaczkę!! Wykończone już trochę, i nieco przebodźcowane, ale szczęśliwe, z błyszczącym okiem.

Rozrywki dla dzieci.

Można je wyszukać w gąszczu ofert, liczyć na efekt wow, zastanawiać się, czy kolejne urozmaicenia będą wystarczająco ciekawe, czy dzieci znajdą coś dla siebie, czy się faktycznie zainteresują?  A może znudzą się miejscem, może nie będzie ono dostosowane do ich wieku? Za mało kolorów, dźwięków, za mało atrakcji i niespodzianek?

Pewnego dnia powiedziałam: zbierajcie się, jedziemy na zachód słońca.

Na zachód słońca!!

Ale wcale niedaleko.

Za wsią.

Wystarczy wyjechać w pole, zostawić auto przy drzewach i ruszyć dalej pieszo.

Dookoła zboże, falujące łany jęczmienne.

Młody pobiegł przodem z okrzykiem zachwytu na ustach.

Za nim ruszyła Kropka.

Lolek trochę potykał się na nierównościach polnej, szerokiej drogi, ale również parł do przodu z godną podziwu determinacją.

Szliśmy za nimi, złote słońce wisiało już nisko nad horyzontem. Dzieci zrywały kłosy, podnosiły ręce w górę i skakały podekscytowane wydając z siebie przerażające dźwięki.

Jakie to pole ogromne! Jak daleko widać! I tam dalej, tamto żółte to też jest zboże? Wow, mamo, jak tu jest pięknie! Mamo, ale przyjedziemy tu jeszcze kiedyś? To miejsce jest naprawdę super, mamo, wiesz?

Gdy spacer dobiegł końca naprawdę ciężko było ich zgarnąć z powrotem do auta. A przecież nie było kolorowych atrakcji, ani sklepiku z tandetnymi pamiątkami, nie było głośnej, pulsującej muzyki, pstrokatych gąbkowanych zjeżdżalni, tony grającego plastiku, malowania buziek, baloników, ani choćby frytek z nuggetsami. Tylko trochę kłosów jęczmiennych, które wcisnęli do samochodu. Tylko trochę polnych kwiatków, które ściskali w rączkach mocno zanim wręczyli je mamie, z tym konspiracyjnym, szeleszczącym szeptem słyszanym zapewne na drugim końcu pola, mówiącym, że „mamo to niespodzianka dla ciebie..”

Ale to był fajny dzień. Mówili potem przed snem, już przytulając się do poduszek, przecierając bardzo zaspane oczy. Ale to miejsce było ładne! Może kiedyś znowu tam pojedziemy, dobrze?

Tyle mam do powiedzenia w kwestii „miejsc dla dzieci”.

Niemal każde miejsce jest dla dzieci – jeśli tylko się dzieciom podoba, jeśli trafia w ich wrażliwość.

A gdy przy okazji jest ładne, nie tandetne, nie pstrokate i nie hałaśliwe, to tym bardziej fajnie. Bo wtedy jest prawdziwie wspólna rozrywka, z której radość czerpią wszyscy członkowie rodziny. Tak właśnie było tam.

Na Zachodzie Słońca.

P.S. Ten wpis nie ma na celu zdyskredytowania typowych miejsc zabaw dla dzieci. Ja wiem, że one są potrzebne i wartościowe, jednak dość często na rodzinną rozrywkę wolimy wybrać park, plażę, pojechać na zamek, generalnie niekoniecznie tam, gdzie najgłośniej i najbardziej kolorowo. Ale bez obaw, place zabaw też zwykle trafiają się po drodze i nasze dzieci nie cierpią z powodu ich braku :).

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

4 komentarze

  • Reply Zuzi 20/08/2017 at 22:27

    Ach jaki klimat <3 <3 <3

  • Reply Marta 21/08/2017 at 14:19

    uwielbiam takie miejsca :)

  • Reply Algo 25/08/2017 at 13:42

    Och ja też mam taki klimat i chce go córce pokazać. Mieszkam u podnóż Dorotki, ale widzę ja z drugiej strony. Ciekawi mnie skąd dokładnie te zdjęcia.

    • Reply Agata / Ruby Times 25/08/2017 at 14:24

      Napiszę Ci na priv :)

    Napisz, co o tym sądzisz