Codzienność

Młody & Kropka Catch Up

Jakby to powiedzieli w korpo. Czyli co słychać u dzieciaków:

Powiem tak: DZIEJE SIĘ. Kropka powoli przeistacza się z malutkiego bezbronnego dzidziusia w bardzo ciekawskie stworzenie, które porusza się samodzielnie po domu. To niepozorne, zaledwie półroczne, niemowlę przemieszcza się dookoła własnej osi, turla, staje na czworakach oraz na wyprostowanych nogach. Kropka wykombinowała cały system logistyczny, dzięki któremu dociera do obranych sobie celów, na przykład dzisiaj dobrych kilka razy odrywałam ją od „zabawy” plastikową farmą brata, na którą jest stanowczo za mała. Uparta Kropka postanowiła zjeść plastikowego farmera, stojącego dumnie przed swoim gospodarstwem i kilka razy musiałam ją od niego oderwać siłą, a następnie przełożyć dziewczynkę na drugi, bezpieczny koniec maty. Ale ona chyłkiem-chyłkiem, boczkiem-boczkiem i tak bezbłędnie trafiała z powrotem do nieszczęsnego rolnika.

Przypuszczam, że niebezpieczne zabawki mogą niedługo stać się dla nas sporym problemem. Mając w domu jedno dziecko dość łatwo można zadbać o to, by przestrzeń wokół niego była bezpieczna i pozbawiona elementów niedostosowanych do wieku. Przy dwójce jest dużo ciężej… no bo jak? Nie zabiorę przecież Młodemu klocków, czy kredek tylko dlatego, że siostra do nich nie dorosła! Póki co dbamy by jej otoczenie było wolne od młotków, pałeczek do bębenka i ogólnie wszystkiego, czym mogłaby sobie zrobić krzywdę, ale czasem nie nadążamy, bo synek rozprowadza swoje skarby po całym mieszkaniu z dużo większą szybkością, niż my zbieramy.

Dziś znalazłam kredki w łóżeczku małej Kropki, która wprawdzie przebywała wtedy gdzie indziej.. ale.. co jakbym nie zauważyła? Wiadomo, że kredka w rękach półroczniaka to nie jest dobry pomysł! Tym bardziej martwi mnie co to będzie, gdy dziewczynka zacznie się faktycznie przemieszczać po całym domu, a my nie damy rady non stop kontrolować sytuacji i stanu rozprzestrzenienia zabawek przez jej brata (bo to nie takie proste jest.. to trochę tak jak kontrolować ładunek wybuchowy:). Chyba trzeba będzie schować część potencjalnie niebezpiecznych przedmiotów na parę miesięcy i poczekać, aż mała podrośnie. A drewniany pociąg, ukryty głęboko w szafie, będzie sobie chyba musiał poczekać do trzecich urodzin. Za dużo tam drobiazgów!

Zabawek, których póki co wolałabym nie zobaczyć w rękach niemowlęcia u nas nie brakuje. Weźmy taki młotek – może do super bezpiecznych sprzętów nie należy, ale za to ile zastosowań! Ostatnio matka tłukła schabowe.. więc teraz syn ze swoim młotkiem AKA tłuczkiem do mięsa również robi kotlety. Gdybyście widzieli jak przekonywująco je obtacza w jajku, mące i bułce! I potem przynosi te kotlety. Ile? „trzi!” – dla siebie, mamy i siostry.

Młody robi schabowe:)

Poza tym dużo się u niego zmieniło.. gramatycznie że tak powiem. Zdań wprawdzie dalej nie składa, ale za to jak odmienia! Wie, że on jest „mały”, a ona „mała”, używa dużo słówek typu „ten”, „to”, „tego”, „tu”, „taki”, „jaki”, „takie”.. wie, że coś jest „mamy”, a coś jest „taty”, zaczyna coraz lepiej znajdować się w chaosie polskich przypadków. Z nowych słówek najbardziej cieszy mnie piękne słówko: „kocha”, inne są dużo bardziej prozaiczne: „dżem”, „olej”, „leje”, „szukać”, „czytać”, „cień”, „łapa”. Ostatnio pojawiają się hurtowo, po kilka dziennie, właśnie jak powyższy zestaw. Przy posiłku Młody stwierdza oczywistą oczywistość jednym celnym komentarzem: „JEM”, w wolnych chwilach kombinuje nad liczbą mnogą znanych sobie słówek, a gdy jest w humorze to intonuje „aaa, ko-ty-dwa!”.

Nauczył się też poprawnie wypowiadać swoje imię oraz imię siostry, co bardzo nas ucieszyło. Kropka skoczyła w jego rankingu popularności o kilka punktów i coraz częściej traktuje ją jak pełnoprawnego członka rodziny. Zaczyna pokazywać jej książeczki, jakby już czuł tą szczególną misję objaśnienia jej świata, bo przecież on już to wszystko wie, a ona zupełnie nic nie kuma. Czasem, gdy bawi się na piankowej macie, prosi by położyć siostrę obok, nie żeby mogła dotykać klocki – ooo nie! – ale przecież może tak sobie obok leżeć i patrzeć. Raźniej jakoś we dwoje.

Albo w kojcu razem siedzą, Młody życzy sobie, by zamknąć drzwiczki i wrzucić do środka dużo pluszowego żarcia z Ikei. To wrzucam, w końcu ono jest bezpieczne dla maluchów, ale i tak wspólne przebywanie w kojcu jest możliwe tylko pod ścisłym rodzicielskim nadzorem. Zabawy w karmienie Kropki bez takiego nadzoru mogłyby się szybko skończyć płaczem.. w najlepszym wypadku: „JE!” – rozkazuje Młody przyciskając głową siostry do podłoża pełnego pluszowych arbuzów i jabłek – taką sielską scenę przerwałam kiedyś rodzeństwu i myślę, że jednak mam spokojniejszą głowę, gdy tylko jedno z nich jest w kojcu:).
Coraz częściej widzę też jak dzieciaki tworzą wspólny front, jak pojawia się między nimi nić porozumienia, wiadomo: na razie bardzo prosta nić, oparta na najprostszej wspólnej zabawie, czyli naśladowaniu. Gdy jedno z nich zaczyna głośno piszczeć, dość szybko włącza się drugie, i tak patrzą na siebie, piszczą i śmieją się w najlepsze, drą się tak głośno, że uszy puchną. Moje protesty kwitują porozumiewawczymi uśmieszkami, a ja już przeczuwam, już wiem, przeciwko komu ten ich wspólny front będzie kiedyś skierowany.. My tu gadu-gadu, a tymczasem Kropka taakie rzeczy robi! 
Pół roku dopiero ma! Normalnie.. genialne niemowlę :).

A wracając do mówiącego synka: wygląda na to, że mówiące dziecko dostarcza jeszcze więcej uciechy rodzicom niż niemówiące. Wraz z rozwojem komunikacji werbalnej syna obserwujemy nową jakość w naszym domowym humorze sytuacyjnym. Wkrótce chyba będziemy sypali jak z rękawa monologami, dialogami i anegdotkami z przemawiającym Młodym w roli głównej.

Taka sytuacja. Siedzimy w salonie, Młody gotuje w swojej kuchence. Nagle bierze dwie pluszowe zabawki i mówi: „Jaja, jaja, jaja!!!!”. Rodzice nie odrywają się od swoich zajęć. „Jaja, jajaaaa!!!!” – nie daje za wygraną Młody. „MAM JAJA!” – krzyczy tonem odkrywcy. Mąż parska śmiechem, podczas gdy Młody kontynuuje i prowadzi nas prosto do puenty:

„MAM JAJA!! 

DWA!”.

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

10 komentarzy

  • Reply Zuzi Clowes 15/08/2014 at 22:06

    Hahahhahha!!!! Pękłam ze śmiechu przy jajach dwóch! Poczucie humoru to on ma, oj ma…. I jeśli o to chodzi, i o słówka, to chciałam tylko przypomnieć że umknął Ci Zygrfryd:) a kropka to JEST genialne niemowlę i nie wiem jak to możliwe że ona tak zaiwaniamy po całym mieszkaniu i staje na czterech i w ogóle robi wszystko – no wow, serio, wow!!!!

    • Reply Ruby Soho 15/08/2014 at 22:13

      No tak, oczywiście jak mogłam zapomnieć! Dla niewtajemniczonych: Młody zapytany o to jak jego siostra ma na imię powiedział „ZYGFRYD” właśnie, Zuzia świadkiem. Dla jeszcze bardziej niewtajemniczonych: Kropka nie ma na imię Zygfryd :).
      A, że ona wszystko feest szybko robi to prawda, mam porównanie do brata, też ruchliwy był, ale ta mała ma niezłe tempo. Dziś widziałam jak raczkuje na wstecznym, i przesuwa się do przodu dziwnymi skokami:).

    • Reply Ruby Soho 15/08/2014 at 22:14

      no i oczywiście – co robią matki po godzinie 00:00 :)

  • Reply Ola Fefkunia 16/08/2014 at 06:24

    Kropka jest niebywale mobilna. Gdzie Ona się tak spieszy?

    • Reply Ruby Soho 16/08/2014 at 20:22

      no właśnie – nie mam pojęcia:)

  • Reply Anula Majula 16/08/2014 at 07:01

    Cudowna jest i naprawdę wszystko pieronem chwyta:) Geniusz mały:) Fantastyczna sprawa…rodzeństwo achh rodzeństwo. Pozdrawiam.

  • Reply Mordoklejka Ewelina 16/08/2014 at 07:44

    Dobrze, niech się tworzy front. W rodzeństwie siła!
    :)

  • Reply radoSHE 16/08/2014 at 10:28

    No geniusz, mały geniusz!:) Muszę te zdjęcia pokazać Matyldzie, jako lekcję poglądowo-instruktażową:P
    A Młody to co post, to gotuje, albo porusza kulinarno-żywieniowe zagadnienia:) Rośnie Wam masterchef, fajowo:)

  • Reply kejt 16/08/2014 at 11:56

    Ale masz ubaw z tymi dzieciakami. Wspaniale, że masz bloga i to wszystko zapisujesz, za parę lat te historyjki to będzie hit. A Kropka miszcz- dziewczynki, a szczególnie te szczupłe i lekkie podobno bardzo szybko się rozwijają motorycznie- źródło: moja matka psycholog, przykład ja, która chodziłam już w wieku miesięcy dziesięciu:)

  • Reply Domi Z 20/08/2014 at 18:59

    Hihihihi :D niesamowici są ! Superrr ! Aż mi się chce ! A dopiero co postanowiłam że jednak z rok albo dwa poczekam ;)) ale poczekam !
    Schabowe i jaja to mój hit !

  • Napisz, co o tym sądzisz