Na temat, Styl życia

Między ciastem, a poczuciem winy

Deser to istotny element mojego życia. Prawie codziennie, jeśli tylko znajdę czas, chęci i wspólników, celebruję małe chwile przy kawałku czegoś słodkiego i świeżo zmielonej kawie ze spienionym mlekiem. W obecnym, nieznośnie stacjonarnym trybie życia, deser to mój substytut wyszumienia się: wdrapania na Kilimandżaro, skakania na koncercie rockowym, czy wystawienia kciuka gdzieś na trasie, z mapą i wielkim plecakiem na grzbiecie.

Ludzie wspinają się, skaczą, szumią ile wlezie. Ja też kiedyś szumiałam. A teraz? Teraz jem ciasto.

IMGP4235 IMGP4250

Na przekór dziwnym, sterylnym czasom, w jakich żyjemy bardzo często piekę pełnokaloryczne ciasta.

Posłodzone czym? Otóż cukrem. Najzwyklejszym białym, niemodnym, niezdrowym. Czy mam poczucie winy? Nie, nie mam. Czy czuję, że zawiodłam moją rodzinę? Też nie! Dziś zdradzę Wam główną prawdę objawioną dotyczącą jedzenia. Dla mnie to oczywistość nad oczywistościami, ale gdy widzę ilu ludzi się miota w żywieniowych sidłach, zmaga z wyrzutami sumienia po zjedzeniu serniczka i katuje kolejnymi morderczymi dietami-cud, to jednak myślę, że trzeba to napisać wprost. Zasada jest banalna – w codziennym życiu rozpieszczaj się dobrym jedzeniem. Kupuj produkty wysokiej jakości, jak najmniej przetworzone, jak najprostsze. Szykuj z nich apetyczne, zdrowe, nieskomplikowane posiłki, na widok których będziesz przebierać nogami. Wówczas zjedzenie kalorycznego deseru nie będzie żadnym przestępstwem. Ani nawet wykroczeniem – będzie po prostu małym wytchnieniem od codzienności, nie obarczonym poczuciem winy.

IMGP4290 IMGP4305

Gdy mam ochotę na coś słodkiego, to wyciągam mąkę, jajka, cukier.. i po prostu piekę. Że mój deser nie jest fit, light czy guiltfree? Nie przeszkadza mi to, bo poza tym deserem jem jak należy.

W naszej codzienności są kolorowe warzywa, góry owoców i woda do picia. Piszecie mi czasem, że te moje śniadania z Instagrama muszę pewnie ze trzy godzinę szykować, ale przecież najprostsze z nich to żadna filozofia – pokroić trzy pomidory, posypać zieleniną, ułożyć na talerzu. Robiąc zwykłe kanapki wykonujecie prawdopodobnie tę samą ilość czynności. Nie robię też pokazówek pod bloga, eksponowanie posiłków wyniosłam z rodzinnego domu. Pamiętam ten obrazek niedzielnego śniadania z lat dziewięćdziesiątych – dekady jajka z majonezem i groszkiem – w bloku z wielkiej płyty, w tak zwanym „dużym pokoju”. Mama zawsze podawała cudowne śniadania dbając o kolory, o detale takie jak ładne filiżanki i serwetki. Wprawdzie czasy były inne i jedzenie cięższe, ale też zawsze kolorowe i ozdobione dużą porcją zieleniny. Przesiąkłam tym, tak po prostu miałam w domu. I tak było, before instagram, before it was cool.

IMGP4325

Dziwi mnie ta moda na hashtag „#guiltfree”, która opanowała internet. Dzielenie się przepisami „wolnymi od winy”.

Samo zjawisko dzielenia się zdrowymi przepisami jest bardzo pozytywne. Tak dużo ludzi ma nadwagę – pomyślałam ostatnio na placu zabaw obserwując młode mamy, trochę starsze babcie i najmłodsze dzieci. A ta nadwaga jest najczęściej spowodowana niezdrowym stylem życia, jedzeniem „kiepskiego jedzonka” jak to określa Młody. Dzielenie się zdrowymi patentami na szykowanie posiłków jest bardzo fajne, ale nazewnictwo już nie, bo zakłada, że posiłek może/powinien w nas wzbudzać poczucie winy. A jedzenie nie powinno przecież powodować tego uczucia!

Żyjemy w czasach, w których wygląd jest niezwykle istotny, półbogowie z reklam i rozkładówek eksponują nienaturalnie idealne ciała hojnie okraszone retuszem przez grafika. Stąd frustracje i kompleksy u zwykłych śmiertelników.

Na Instagramie ludzie popadają w skrajności – bo czymże innym jest prezentowanie płaskiego wysportowanego brzucha dwa tygodnie po porodzie. Powiedzcie mi – jak? Jakim kosztem się to odbywa? Przecież w początkowej fazie połogu tam nawet nie ma mięśni, muszą się dopiero „zejść” z powrotem. Ja w trzy miesiące po porodzie dopiero rozważam jakieś ćwiczenia, bo ważniejsze w tym momencie jest dla mnie to, by się wyspać. Albo te super-hiper diety, jakieś domowej roboty ciastka, proteinowe, z niby zdrowych proszków, aromatów, polepszaczy smaku. I obiady, na widok których chce mi się płakać. Omlet białkowy z listkiem mięty. No serio! Jak cieszyć się życiem w takich warunkach, nic dziwnego, że chwilę później pojawia się ochota na #cheatmeal.

Oszukany posiłek.

Bo jeśli zrobisz wspaniały makaron z sosem ze świeżych pomidorów i posypiesz go parmezanem, to właśnie będzie.. „oszukany posiłek”. Jeśli wbijesz do miski jajka, wsypiesz mąkę, cukier, dodasz jogurt naturalny, oliwę i posypiesz świeżymi owocami przed wrzuceniem do piekarnika to też będzie „oszukany posiłek”.  A blady omlet z samego białka, z suchej patelni ściągnięty to ten „prawdziwy posiłek”. Można się pogubić, prawda? Dla mnie w żywieniu najważniejsze są harmonia i przyjemność. W zgodzie ze sobą, bez popadania w skrajności, liczenie kalorii i tym podobne kurioza. Bo przecież jedzenie ma mieć kalorie, dobre kalorie, ma mieć porządne, pełnowartościowe składniki.

IMGP4328

Roeline Kuijer i Jessica Boyce z University of Canterbury w Nowej Zelandii zajmowały się badaniem kwestii związanych z wyrzutami sumienia spowodowanymi jedzeniem. Ja wiem, że tak już jest, że jeśli ma się jakąś tezę, to zawsze znajdą się naukowcy, którzy są skłonni ją potwierdzić i inni, którzy bez problemu ją obalą, ale ta wyjątkowo mi się podoba i mam zamiar się jej trzymać. Wyniki badań są następujące:

Kojarzenie słodyczy z poczuciem winy może mieć wpływ na przyrost masy ciała.

Osoby, które nie mają poczucia winy zjadając deser, osiągają zwykle lepsze efekty w utrzymaniu diety i spadku kilogramów. Badaczki zauważyły, że są ludzie, którym czekoladowe ciasto od razu kojarzy się z wyrzutem sumienia. I są też tacy, którym widok tego smakołyku naturalnie kojarzy się z przyjemnością, z czymś fajnym, z celebrowaniem chwili (pełny tekst BBC tutaj). Mówię Wam moi drodzy,  zdecydowanie lepiej być ludźmi z tej drugiej grupy – nie dość, że są oni szczęśliwsi i bardziej spełnieni, to najczęściej są też.. szczuplejsi!

Sport, zbilansowana dieta – to wszystko bardzo ważne, ale nie dajmy się zwariować i wpędzić w niezdrową frustrację, jeśli przypadkiem zdarzy nam się odstępstwo. My na przykład ostatnio spędzaliśmy czas w parku, gdzie ciężko było zdobyć jakiekolwiek inne jedzenie niż kebaby i frytki. Kupiliśmy więc kebaby i frytki dla całej rodziny. Młody pochwalił, że dawno nie zrobiłam takiego dobrego obiadu! Nie będę rozdzierać szat z tego powodu.

Dziękuję losowi za to, że nigdy nie miałam problemów z wagą.. poza krótkim niechlubnym epizodem na pierwszym roku studiów, gdy odżywiałam się głównie płynami, wysokokalorycznymi i wysokoprocentowymi. Nigdy nie miałam też wyrzutów typu: „czuję się winna, bo zjadłam sernik”. Wręcz przeciwnie – sernik zawsze powodował, że czułam się lepiej, i życzę takiego podejścia każdej/każdemu z Was. Z poczucia winy biorą się same złe rzeczy, począwszy od niskiego poczucia własnej wartości, po choroby związane z zaburzeniami żywienia. Dlatego warto pomyśleć o sobie.. ale też o swoich dzieciach. O tym, że one na nas patrzą, wyciągają wnioski, naśladują. Widzą jak matki się spinają przy tych sernikach, widzą ich wyrzuty sumienia i brak akceptacji siebie. Wszelkie badania pokazuja, że małe dziewczynki przejmują zaburzenia odżywiania od swoich mam! Bulimia, anoreksja, zajadanie stresów, chorobliwe kompleksy i depresje. Nie chcemy tego, prawda?

Dlatego jedzmy nasze serniki z podniesionymi głowami!

IMGP4332 IMGP4333 IMGP4343 IMGP4357

A żeby uczcić wspaniałą ideę zawartą we wpisie szykuję dla Was szaleństwo istne. Przepis na to cudo poniżej :) Napiszcie tylko, czy chcecie!

IMGP4187

1

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

30 komentarzy

  • Reply Pola - Odpoczywalnia 08/07/2016 at 07:58

    Świetny, mądry tekst!
    W zalewie dzisiejszych dań bezglutenowych, bezcukrowych, beztłuszczowych i w ogóle bez, to błogosławiony głos rozsądku.
    Totalnie, absolutnie się zgadzam – najlepsze i najzdrowsze jest proste, naturalnie kolorowe, świeże, przyrządzane z miłością i jedzone z radością.

    • Reply Agata / Ruby Times 08/07/2016 at 09:52

      Prawda, chociaż z tym bezglutenowym to zależy. Mamy Przyjaciół, którzy robią bezglutenowe cuda, torty, ciasta, wspaniałości! No ale to ze względu na alergię w rodzinie. Pewnie się kiedyś przełamię i sama spróbuję przygotować zdrowsze wersje słodkości, ale generalnie uważam, że moje owsiane ciastka z bakaliami i placki z sezonowymi owocami to nie jest aż takie zło jak gotowe słodycze. Uznaję je po prostu za jeden z posiłków w ciągu dnia.

      • Reply Pola - Odpoczywalnia 08/07/2016 at 12:07

        No jasne, są sytuacje typu alergie, cukrzyce itp.
        Ja sama lubię zdrowe jedzenie, ograniczam biały cukier (zastępuje go często trzcinowym, albo syropem z agawy. Ale też nie zawsze), jem jaglanki, awokado i kwinoę, ale jemy też pierogi, ciasta i steki:) Trzeba mieć po prostu rozsądek i nie popadać w skrajności:)

        • Reply Agata / Ruby Times 08/07/2016 at 12:26

          Właśnie! Równowaga, harmonia, te sprawy :)
          Ja wiem, że się zgadzamy. Siostro! :)

  • Reply kasia od Blizniakow 08/07/2016 at 09:15

    Jeszcze nie czytalam na razie przejrzalam fotki… Ale Ty ładna :)

    • Reply Agata / Ruby Times 08/07/2016 at 09:59

      Ach, Kasiu <3

  • Reply e-milka 08/07/2016 at 09:42

    Wiesz co, ja tez chetnie gotuje, kroje i pieke. I tez robilam to jeszcze w dobie przedinstagramwej. Co wiecej, robilam to nawet wtedy, kiedy to bylo absolutnie out i kazda szanujaca dziewczyna z ambicjami oswiadczala z duma, ze ona nawet wode potrafi przypalic. Odkrylam gotowanie stosunkowo pozno, bo gdy bylam w domu, mama, wiadomo, potrafila zrobic szybciej i bez marnowania skladnikow. Nawet nie sadzilam, ze umiem i ze tak dobrze mi to wychodzi. Maz tez gotuje swietnie, wiec jemy swiezo przyrzadzone posilki, chociaz dzieci niestety wola pizze z Lidla niz robiona samemu. A jesli chodzi o wage i kanony urody –nie mieszcze sie w tym lansowanym od jakiegos czasu ideale i to w sensie jak najbardziej doslownym, ale… Ostatnie badania wyszly z dobrymi wynikami, jestem aktywna, dziewczyny zazdroszcza mi wlosow i skory. Nadwaga nie oznacza zawsze klopotow ze zdrowiem, co wiecej, ludzie z lekka nadwaga zyja dluzej i lepiej przechodza niektore choroby (obesity paradox), sa dyskusje, czy nie przesunac wagi zalecanej. Ale tak czy siak – wole jesc swiadomie to, co przyrzadze, niz papierosa przegryzac gotowymi daniami z mikrofali. Co do cukru – znamy go najlepiej, znamy ryzyko, natomiast skutki slodzikow dopiero teraz wychodza, a stevia, czy inne zamienniki chyba jeszcze nie byly poddane dlugofalowym badaniom. I spojrzmy tez na tych znanych, ktorzy mieli obsesje na punkcie zdrowia – ilu z nich wcale nie doczekalo poznej starosci: Steve Jobs (weganin), August Engelhardt (wierzyl, ze jedzenie kokosa zapewni mu niesmiertelnosc), Michael Jackson (obsesja na punkcie mikrobow), Dave Goldberg (wypadek na silowni) itd. Paradoksalnie wielu stulatkow pali(lo) i nie stosowalo zadnej diety. Jak piszesz – zbilansowana dieta, ruch i wiecej pozytywnych mysli.

    • Reply Agata / Ruby Times 08/07/2016 at 09:58

      Wiesz, mówiąc „nadwaga” mam na myśli faktyczną nadwagę i wylewające się brzuchy, a nie osoby, które noszą rozmiar „L”, czy „XL” ale wyglądają sprawnie i jędrnie, są po prostu trochę większe, a przecież takich nie brakuje. Kanony urodowe robią ludziom dużo krzywdy. O to właśnie chodzi producentom i reklamodawcom – byśmy czuli się nieszczęśliwi, bo wtedy chcemy coś poprawiać, więcej kupujemy, wsmarowujemy w siebie jakieś balsamy, zapisujemy na kursy, cuda, terapie, masaże. Nikomu to nie jest na rękę, byśmy byli po prostu zadowoleni z siebie – z tego przecież nie ma zarobku!
      Pozdrawiam!

  • Reply Dominika 08/07/2016 at 10:09

    Świetny tekst:) Zazdroszczę tego nawyku przygotowywania „ładnych” śniadań, bo przyznaję, że mi się nie chce;) Ale coraz bardziej przekonuję się do zdrowego jedzenia – jest po prostu smaczniejsze! – tylko właśnie nad jego prezencją muszę popracować, zwłaszcza skoro córka lada dzień dołącza do naszego rodzinnego stołu – akurat kończy w przyszłym tygodniu sześć miesięcy:)

    I poproszę o przepis na ten smakołyk z owocami:)

    • Reply Agata / Ruby Times 08/07/2016 at 12:30

      Dzięki!
      Nawyk, nawykiem, ale nie spinam się przesadnie, dzisiaj za późno wstaliśmy (rzadkość), ser żółty był podany w plastiku, no cóż, nie codziennie akurat masz cheć i siły na wielką celebrację (zwłaszcza przy trójce dzieci!), ale fakt, że jestem szczęśliwsza gdy ładnie jemy i dlatego często tak jest :)
      Przepis będzie. Jak tylko uda mi się go wstukać w komputer :)

  • Reply Joaleks 08/07/2016 at 10:28

    No co mogę napisać (btw znów jedną ręką przy śpiącej córce:)), znowu się zgadzam, mam tak samo… Odżywiamy się – w moim przekonaniu – zdrowo: wybieramy jedzenie nie konserwowane chemicznie, pieczywo bez polepszaczy, jaja z wolnego wybiegu, owoce i warzywa zwykle ekologiczne. Mimo to zupełnie nie czuję wyrzutów, że zdarzy nam się zjeść frytki z McD czy wypić puszkę coli, jesli mam na nią ochotę. No a domowe desery to już w ogóle – przeciez często mają całkiem przyzwoity skład (co może byc niezdrowego w dobrym, domowym serniku?), nie są to puste kalorie! A przepis jak najbardziej chcę!!! Mniam!!!

    • Reply Agata / Ruby Times 08/07/2016 at 12:28

      Przepis będzie, na dniach, obiecuję :)

  • Reply Zosia 08/07/2016 at 11:03

    Świetny i mądry tekst. Podpisuję się pod nim rękami i nogami…..Nie zawsze udaje mi się ładnie przygotować stół np. do śniadania, co oczywiście wynika z pośpiechu, ale teraz kiedy są wakacje i tempo życia spadło staram się celebrować posiłki, jeść zdrowe i jak najmniej przetworzone produkty, kolorowo przede wszystkim…i wiesz co? to się sprawdza…jedzą najpierw oczy, dzieci chętniej sięgają po nowości, jeśli nie od razu, to po jakimś czasie przekonują się, że kalarepka czy rukola są dobre :-). Moim sukcesem jest przekonanie do owsianki z owocami. Jak? bez żadnego namawiania…po prostu widziały jak mama codziennie rano na śniadanie przygotowuje owsiankę, posypuje przeróżnymi owocami, bakaliami…..a mój talerz wyglądał kolorowo :-) (uwielbiam to jeść) i po pół roku zdecydowały się spróbować ….juhuuu!!!! Pozdrawiam serdecznie !

    • Reply Agata / Ruby Times 08/07/2016 at 12:27

      Pozdrawiam również :)

  • Reply e-milka 08/07/2016 at 16:49

    Jeszcze pragne nadmienic, ze trafilam tu wlasnie po nitce poprzez dysk do Ciebie, juz wczesniej zauwazylam Twoj graficzny symbol w komentarzach, ale teraz dopiero zaczelam czytac i… Swietnie sie czyta, a robie to w godzinach pracy w korpo, wiec jakby co, to przyjade juz bezrobotna ogrodek przekopac, tfu, chcialam powiedziec dzieci ponianczyc. To tak w temacie psychofana (jakie fajne nie znane mi okreslenie :)) Zostaję do środy, 2076 tydzien kalendarzowy 35! Taka imprezka!

    • Reply Agata / Ruby Times 08/07/2016 at 19:23

      Jasne, przyjeżdżaj! Dla każdej niańki Stworów chętnie ten sernik upiekę :))

      • Reply e-milka 08/07/2016 at 21:08

        Dzieki. Przemyslalam to sobie i wiesz co: mam taka rezolutna osmiolatke na skladzie. I drugie, rocznik jak Twoj pierworodny. Osmiolatke zagonimy do opieki. Jest typowym dzieckiem malo autorytarnych rodzicow, czyli bardzo zasadnicza, maly control freak. I podczas gdy ona pokaze im szkole zycia, my otworzymy wreszcie to wino. Tez masz takie zapasy? Przez ciaze, dlugie karmienia i fakt, ze czesto jestem sama, zebralam cala kolekcje popularnego polskiego trunku. Goscie przywoza, podobno lubilismy kiedys. ;)

        • Reply Agata / Ruby Times 08/07/2016 at 22:00

          Taaaak! Najdłużej czeka butelka prawdziwego szampana, ostatnio dołączyło prosecco i jakieś włoskie limoncello i kilka zwyczajnych flaszek wina. Na razie zbierają kurz te butle i czekają na lepsze czasy. Doczekają się w końcu, nie? :D

          • e-milka 09/07/2016 at 06:54

            Mam nadzieje! Chociaz gosciom juz powiedzialam, zeby sie wstrzymali. Boje sie bowiem, ze rozpijemy sie na stare lata. ;) Opuszczone gniazdo bedziemy zalewac.

  • Reply basiaho 08/07/2016 at 18:22

    No i pięknie! Śledzę twojego instagrama i zazdroszczę tych serników i pysznych sniadan 😊 mąka cukier i jajka to najlepszy słodycz. Tez myślę, ze lepiej wyrabiać w dzieciach nawyk jedzenia domowego ciasta niz słodyczy ze sklepu 😒
    Zazdroszczę figury po 3 ciążach! Ja na razie po jednej mam +4kg (i tak się cieszę ze bez dramatu 😊) ale tez nigdy nie bylo jakos u mnie świetnie w tym temacie.
    Pozdrawiam i podziwiam 😊

    • Reply Agata / Ruby Times 08/07/2016 at 23:37

      No jasne, że 4 na plusie to bez dramatu :)
      Pozdrawiam również :)

  • Reply K. K. 08/07/2016 at 22:09

    To ja tylko dodam link do piosenki na temat ;) https://www.youtube.com/watch?v=DyJIz7vDUnA

    • Reply Agata / Ruby Times 08/07/2016 at 23:15

      Dobre, faktycznie z przekazem :)

  • Reply kejt 09/07/2016 at 09:34

    O! Mam tak samo, choć nie piekę aż tak regularnie i nie jestem tak szczupła jak Ty! :)

  • Reply Kasia 09/07/2016 at 16:46

    Chcemy, chcemy… najlepiej od razu kawałek albo dwa

  • Reply Aleksandra Bohojło / Esencja 10/07/2016 at 21:44

    Tak bardzo Agata z Tobą się zgadzam. Dość mielenia tego samego w kółko, dość diet i frustracji o kilogram w niewłaściwą stronę. Celebrujmy życie, smakujmy jedzenie, cieszmy się drobiazgami, ot, chociażby kawałkiem pysznego, domowego ciasta. Od dawna wyznaję zasadę, że regularna aktywność sportowa w połączeniu ze zdrowym, racjonalnym, zbilansowanym jedzeniem to klucz do sukcesu, choć wierzę też w genetyczne skłonności niektórych osób do gromadzenia zbędnych kilogramów.
    Gdybyśmy mieszkały blisko siebie, byłabym częstym gościem u Ciebie. I do śniadań i do Stworów, a nawet do ciasta ;-)

  • Reply Mag 11/07/2016 at 00:41

    Świetny tekst :) Ja też uważam, że nie można dać się zwariować. Oboje z mężem uwielbiamy jeść smaczne dania, a deser to nasza ulubiona pora dnia ;) Lubię wypróbowywać nowe przepisy i często „odchudzam” np. ciasta, ale nie dlatego, że mam wyrzuty sumienia, tylko dlatego, że chcę coś urozmaicić, ulepszyć, poprawić bilans wartości odżywczych :) Wiem, że jedzenie może być zarówno pyszne jak i wartościowe :) Pozdrawiam serdecznie!

  • Reply Marta 12/07/2016 at 09:48

    świetny wpis, czasami mam wrażenie, że czytasz mi w myślach :) zawsze lubiłam jeść i czerpałam z tego niesamowitą przyjemność, nie umiem liczyć kalorii ani stosować diet. zdrowe jedzenie to podstawa a deser musi być, bo cóż to za życie bez odrobiny słodyczy? A domowe ciasta są o niebo zdrowsze niż wszystkie te kupowane, idealnie wyglądające słodycze.
    Sama teraz nie piekę zbyt często, ale to z braku czasu, lenistwa… Pewnie na jesieni to zmienię, jak zawsze :)

    Marzę o serniku ale nie dlatego, że mam poczucie winy. Marzę, bo od kilku miesięcy jestem na diecie bezmlecznej, potrwa ona dopóki nie skończę karmić młodszego, a na to jakoś się nie zanosi :( Pocieszam się, że do 18-tki na pewno uda się odstawić ;)

    Pozdrawiam gorąco

  • Reply lilka 05/08/2016 at 11:28

    Co bym nie czytała na Twoim blogu to zawsze mam ochotę krzyknąć „przybij piątkę kobieto”. Miałybyśmy o czym pogadać przy domowym ciastku:)
    Zgadzam się jak zwykle w całej rozciągłości, nic dodać nic ująć.
    Pozdrawiam,
    Lilka, mama trójki:)

    • Reply Agata / Ruby Times 05/08/2016 at 14:33

      Piąteczka :)

    Napisz, co o tym sądzisz