Czytelnia, Książki dla dzieci

Książki o zwierzętach w szponach cywilizacji

Jest Panda, Żyrafa i Tygrys. Każde z nich uwikłane w kulturowe normy, ale każde na swój unikalny sposób. Dziś bierzemy na ząb aż trzy bardzo fajne książeczki dla dzieci – wszystkie o dzikich zwierzętach w cywilizowanym świecie.

IMGP6348 IMGP6349

Pierwsza lektura jest Wam zapewne znana (była hitem wydawnictwa „Dwie Siostry” jakieś dwa lata temu). Narysowana i napisana przez Olę Cieślak „Co wypanda, a co nie wypanda” to tak naprawdę pierwszy podręcznik dobrego wychowania dla dzieci, w którym po świecie ogłady oprowadza nas Miś Panda. Przyznam, że dość rzadko daję się naciągnąć na kolejną kartonową książkę, mamy tego całe stosy, ale tym razem urzekła mnie uniwersalność.

„Dziecięca” i jakby niedbała kreska, wyraziste kolory, więc jest szansa, że lektura zainteresuje już roczne maluchy, dopiero zaczynające przygodę z „czytaniem”. Dwulatek doceni śmieszne, łatwo wpadające w ucho rymy, a starsze dziecko (w wieku przedszkolnym) rozumie już po prostu treść i uczy się przy okazji, czym jest „bon ton”, a czym „savoir – vivre”. Większość dzieci ucieszą radosne wierszyki w stylu „puszczanie bąków w salonie nie mieści się w dobrym tonie”. Takie rzeczy wchodzą do domowego kanonu i są potem przytaczane przez domowników przy odpowiednich okazjach.

IMGP6351 IMGP6353 IMGP6354 IMGP6356 IMGP6357

Druga książka to „Odwiedziła mnie żyrafa” Stanisława Wygodzkiego z cudownymi ilustracjami Mirosława Pokory. Ta lektura ma w sobie dyskretny urok dawnych czasów, kiedy to gentlemanowi nie wypadało wyprosić przypadkowej żyrafy z domu. Skoro już przyjechała do Warszawy trzeba ją było ugościć jak najlepiej! A Żyrafa – trzeba jej przyznać – była wyjątkowo cywilizowana.

Stukała delikatnie kopytkami, subtelnie popijała herbatę z pięknej porcelany, a gdy robiła się głodna trzeba było wysłać gońca do garmażerii po.. długie jedzenie. Bo przecież żyrafa nie je żadnych okrągłych potraw! Darzę tę książkę dużą sympatią, chociaż muszę przyznać, że moje dzieci nie zwracają na nią większej uwagi. Może jeszcze muszą dorosnąć do serii „Mistrzowie Ilustracji”.

IMGP6359 IMGP6360 IMGP6361 IMGP6362 IMGP6363 IMGP6364

Za to „Pan Tygrys dziczeje” Petera Browna to w naszym domu prawdziwy hit. Nie wiem, czy jest to zasługą samej książki, czy ogólnej sympatii, jaką nasze dzieci darzą tygrysy (Tygrysek z „Kubusia Puchatka”, wiadomo!).

Lubię te oryginalne ilustracje, miasto i obyczaje jego mieszkańców, które  przywodzą na myśl anglosaskie klimaty. Rzędy kamiennych domków, meloniki, cylindry, muszki i zapięte pod samą szyję kreacje pań. Koronki, eleganckie toczki i dzikie zwierzęta upominające swoje dzieci: „Nie zachowujcie się jak dzikie zwierzęta!”. Trudno się dziwić, że Pan Tygrys w końcu porządnie się wkurzył, odrzucił wszelkie konwenanse i rozpoczął małą rewolucję obyczajową. Jak się ona skończy? Nie będę Wam serwować spoilerów, ale powiem, że o Tygrysie czytamy regularnie. Stwory uwielbiają tego bohatera i jego zawadiacki uśmiech.

IMGP6369 IMGP6371 IMGP6372 IMGP6375 IMGP6378 IMGP6380 IMGP6382 IMGP6385 IMGP6386 IMGP6387

Alfabetyczny spis naszych ulubionych książek dziecięcych znajdziecie tutaj, a najnowsze prezentacje lektur są w tym miejscu. Serdecznie polecam!

1

 

 

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

4 komentarze

  • Reply Pola-Odpoczywalnia 08/05/2016 at 20:18

    Nie znamy żadnej z tych książeczek, ale przekonalaś mnie do tygrysa:)

    • Reply Agata / Ruby Times 09/05/2016 at 23:51

      A widzisz, a mnie się zawsze wydaje, że te książki już wszyscy znają!
      W Tygrysa koniecznie się zaopatrz, rewelacyjna lektura :)

  • Reply Sylwia 12/05/2016 at 21:14

    „O pandzie-wypandzie” (tytuł roboczy nadany przez córkę) czytamy od dłuższego czasu, ale ani „Tygrysa”, ani „Żyrafy” nie znałam. Moja lista zakładek z folderu „książki do kupienia” ciągnie się już po horyzont, a tu co i rusz coś nowego. Czuję, że obie mogłyby się spodobać, zwierzęta są na topie, choć ostatnio głównie „Zoologia” Joëlle Jolivet. Notabene pięknie wydana książka. I taka edukacyjna dla rodziców ;) Córka mnie teraz dokształca „To jest zeneta, a to fenek, a to likałon, a to kukawka” ;)

    • Reply Agata / Ruby Times 13/05/2016 at 00:58

      Likałon.. kukawka <3
      Uwielbiam dziecięce wersje słów :)

    Napisz, co o tym sądzisz