Czytelnia, Książki dla dzieci

Książki o lesie.. lub przynajmniej o drzewach

W dzisiejszych czasach książki kupujemy rzadko. Nie czaimy się na nowości, nie przebieramy nogami na myśl o wydawniczych premierach. Zdarza się, że zainteresuje nas jakiś tytuł, ale to już nie te czasy hurtowych zakupów w internetowych księgarniach, jak wówczas gdy Młody był bardzo młody.

Jest jeden powód: Stwory mają dużo książek, naprawdę dużo. Codziennie wymagają od nas dość długich sesji czytelniczych, co oczywiście bardzo mnie cieszy i napawa dumą, chociaż przyznam, że czasem również męczy.

Wszak doba nie jest z gumy, a ileż można czytać o tym drzewie, czy łosiu? Zamiast nowości książkowych przydałoby się tylko więcej czasu, albo jakaś dobra cierpliwa duszyczka do monotonnego czytania każdego dnia, podczas gdy ja rozwieszam pranie i obieram ziemniaki. Bo nasz wysiłek najwidoczniej dzieciakom nie wystarcza, wyobraźcie sobie, że po przyjściu do Dziadków też natychmiast żądają czytania! „A to Stwory, westchnął seler”, że aż sparafrazuję klasyka.

Tymczasem blogowa zakładka literacka ma spore zaległości. Od wakacji już czytamy książkę o drzewie, zachwycamy się francuskojęzycznym albumem o lesie, przytulamy się wraz z niedźwiedziami i zastanawiamy czy Łoś powinien zostać królem lasu.

Dzisiaj więc zbiorczy wpis tematyczny – cztery piękne książki o drzewach, lasach i leśnych zwierzakach.

IMGP3971 IMGP3973

Jest taka książka o niedźwiedziach, dość znana dzięki rysunkom bardzo modnej obecnie ilustratorki Emilii Dziubak. Co tylko zilustruje ta pani, natychmiast staje się hitem wśród mam, polujących na ciekawe lektury, jak chociażby rozchwytywany ostatnio „Rok w lesie”, którego nakład w sklepach wyczerpał się błyskawicznie. Jakiś czas temu trafiła do nas piękna pozycja „Proszę mnie przytulić” z ilustracjami wspomnianej pani Dziubak oraz z tekstem Przemysława Wechterowicza. Przyznam, że mam co do tej książki mieszane uczucia. Zasadniczo uważam, że jest bardzo ładna. Urocza taka. No sami zobaczcie:

IMGP3922 IMGP3925

Niedźwiedzie są tak krągło i słodko namalowane, na wielkiej brązowej powierzchni taty niedźwiedzia widzimy delikatną strukturę futerka. Charakterystyczne gałki oczne i ogólna sympatyczność postaci – to na plus. Do tego ta precyzja w rysunku lasu: ornamenty niemal z liści, z kwiatów i warzyw. Piękne, zachwycające ilustracje! Ale zawsze musi być jakieś „ale”. Lubię oglądać tę książkę, ale nie cierpię jej czytać. Tekst jest irytujący – dwa niedźwiedzie które wyruszają na przytulanie zwierząt w lesie, nienaturalny entuzjazm i fabuła jakaś taka wydumana. Idą te niedźwiedzie przez las takie szczęśliwe, co najmniej jakby zjadły jakieś podejrzane rośliny halucynogenne i ściskają po kolei wszystkie anakondy i zające. Nooo, nie wiem, ten tekst po prostu do mnie nie trafia. Może trafi do Was, może to kwestia gustu.

IMGP3926 IMGP3928 IMGP3931

Kolejna ksiażka nie ma zbyt wiele tekstu, a i ten który mamy do dyspozycji jest w języku bardzo obcym (bo francuskim:). „Ma petite forét” Katrin Wiehle to część pięknej serii, którą niestrudzenie przemyca dla nas w swoim podróżnym bagażu kochana ciocia K. Książki na papierze z recyklingu, malowane farbami pochodzenia naturalnego. Delikatne, stonowane obrazy, pięknie przedstawione leśne zwierzaki, grzyby, rośliny.. Mistrzostwo świata!

IMGP3977 IMGP3979 IMGP3980 IMGP3981 IMGP3982

A teraz coś naprawdę smakowitego. Zanim kupiłam tę książkę przejrzałam cały wielki asortyment cudownej sopockiej księgarni „Ambelucja”. Postanowiłam kupić tam małą nadmorską pamiątkę dla dzieciaków (a niekoniecznie musi to być kiczowata pluszowa foka z napisem „Sopot”, nieprawdaż?), przeglądałam kolejne lektury, porównywałam, niespiesznie czytając fragmenty ksiąg. Aż wreszcie trafiłam na „Bajki” Elizy Piotrowskiej i zachwyciłam się praktycznie wszystkim.

IMGP3984 IMGP3985 IMGP3986

Zarówno ilustracje, tempo, w jakim dzieje się historia drzewa, zwroty akcji, zmiany kolorów na kolejnych stronach, bohaterowie – to wszystko jest tak umiejętnie skonstruowane, że dzieci zawsze, naprawdę zawsze, chętnie siedzą i słuchają tej książki. Gdy dostały ją w pociągu (tak, podczas letnich upałów) podczas podróży z nad morza musiałam ją czytać wielokrotnie. Ja i Tata, i Babcia i Dziadek. Kilka dni później Młody już sam cytował fragmenty.

IMGP3945 IMGP3944

Pory roków zmieniają się dynamicznie, podobnie jak ilustracje, a za tym idzie przepiękny, soczysty, niebanalny język. Lisy mają gorące futra, albo przemakają im łapy, liście wiercą się w pąkach, a drzew korony zielenieją nie na żarty. To wszystko czyta się z przyjemnością, poziom poezji na naprawdę wysoki, rodzic nie cierpi katuszy i nie ma wrażenia uwstecznienia, gdy obcuje z taką lekturą.

IMGP3947 IMGP3949 IMGP3993

Ostatnia książka jest o Łosiu. Ta fajna skandynawska grafika z pewnością jest Wam znana, podobnie jak sprawdzony duet Ulf Stark i Ann-Cathrine Sigrid-Stahlberg. „Łoś – król lasu” jest kolejną z leśnych książek wydanych przez Ikeę. Mamy też część o perypetiach jeża (tutaj), a w sklepie widziałam jeszcze jakąś nowość o sowach. Ale ta jedna część jest dość wyjątkowa..

IMGP3994 IMGP3996

Strona z odchodami zwierząt leśnych ujęła Stwory. Zgadują z wielką ochotą która kupa pochodzi od którego zwierza. Cytując mysz polną z poprzedniej książki „może nie jest to najbardziej potrzebna wiedza, ale dobrze jest to wiedzieć”.

IMGP4000 IMGP4003

Ja osobiście bardzo lubię język, jakim jest napisana, Młody zresztą też. Zawsze rozśmiesza go fragment, w którym świnka spogląda na księżyc, wiszący na niebie „niczym wielki, srebrny, podniebny ziemniak”.

IMGP4425

Więcej pięknych książek dla dzieci znajdziecie w górnym menu, w zakładce „Czytelnia”. Koniecznie dajcie znać, co u Was jest obecnie na tapecie. Wszak wszyscy wiemy, że jak dziecko się uprze na jedną książkę to nie ma zmiłuj, nie ma alternatyw, aż się rodzic nauczy tekstu na pamięć :).

1

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

6 komentarzy

  • Reply Sylwia 06/12/2015 at 21:31

    Ech, miałam nie kupować żadnych książek dla dzieci, ale dla „Bajki o drzewie” chyba zrobię wyjątek ;) Kupiłabym o łosiu, ale wizja słuchania cały dzień o zwierzęcych kupach (a jestem pewna, że to by było najciekawsze) jakoś mnie powstrzymuje w zapędach.

    U nas obecnie w modzie – u córki młodszej (8 miesięcy) bez zmian, wszystko, co nie razi dziąseł (lektury wręcz pożera ;), u starszej (w wieku Kropkowym) głównie przygody kota „Fijemona” ze zbiorczego wydania „Poczytaj mi, mamo”. I jeszcze książeczki z serii „Bardzo mądry maluch”, proste, ale koniecznie wzbogacane córczynym komentarzem „To jes agjest. Agjest niedobjy, bo kwaśny. A to ajbuz. Dobjy. Mama kupi ajbuza w sklepje. A to nazywa.. yyyy ananas nazywa”. Każda strona jest tak komentowana, więc lektura trochę trwa, mimo że ma 3 czy 4 strony ;)

    Ps. Ha, mój komentarz o posta na Twoim fejsbuku – jakbym miała konto, to mogłabym polubić :)

    • Reply Agata / Ruby Times 06/12/2015 at 21:52

      „Bajka o drzewie” to naprawdę najlepsza z najlepszych książka, bardzo ją lubię. I jak miałam nikogo do zakupów nie zachęcać, to dla tej jednej książki z przyjemnością zrobię wyjątek – Tak, kup! :)
      A komentarze podczas czytania są u nas równie rozbudowane, czasem wręcz uniemożliwiają czytanie, bo dzieci i tak wiedzą lepiej :)

  • Reply Pola - Odpoczywalnia 07/12/2015 at 15:02

    Mamy proszę mnie przytulic (ja nawet lubię ten tekst, chociaż dość długo podczas czytania, trochę go upraszczałam, bo język wybitnie nie „dzieciowy”. A historyjka moim zdaniem sympatyczna, może ten miód wrzosowy ma jakies właściwości euforyzujące;) ) i łosia, dwóch pozostałych nie znałam, ale na Bajkę o drzewie mnie namówiłaś, zdecydowanie, idę szukać na arosie:)

    • Reply Agata / Ruby Times 07/12/2015 at 15:34

      No wieeem, że sympatyczne są te niedźwiedzie, ale mnie jakoś działają na nerwy. No cóż, tak to bywa z gustami :)
      A w tym miodzie wrzosowym faktycznie coś musi być (czas spróbować ;)

  • Reply magma 11/12/2015 at 13:05

    Cześć, zaglądam do Ciebie od jakiegoś czasu, bardzo tu przyjemnie :)
    Też mamy niedźwiedzie na książkowej półce i też nie zachwycają tekstowo. Kupiłam, bo ilustracje piękne i wszyscy tak polecali.. Ale w praktyce jakoś ta książka u nas nie działa, Potomek nie chce słuchać, nudzi się. I nie wiem, czy to kwestia języka, tempa akcji, czy może po prostu fabuła nie dla nas. Czasem biorę ją do ręki, żeby nacieszyć oko i to tyle. Może przyjdzie na nią czas..
    Pierwszy raz widzę wnętrze Bajki o drzewie i wygląda bardzo zachęcająco.. zwłaszcza tekst, takie nienachalne te rymy. Zazwyczaj nie przepadam za wierszowanymi tekstami, bo albo niezrozumiałe i zbyt wyszukane albo zupełnie infantylne – w myśl zasady, że nieważne czy ma sens, ważne się się rymuje. A te fragmenty, które pokazałaś po prostu podobają mi się, bez zastrzeżeń :) ech, chyba trzeba będzie kupić.. zwłaszcza, że ostatnio utknęliśmy w odpieluszkowywaniu i literaturze okołonocnikowej i moja subtelna dusza błaga już o zmiłowanie ;)

    • Reply Agata / Ruby Times 11/12/2015 at 14:21

      Dokładnie takie same mam odczucia odnośnie obu książek! W bajce o drzewie właśnie to mi się podoba – ta nienachalność rymów, są po prostu niebanalne, ciekawe, a to duża rzadkość. Nawet w fajnych książeczkach dla dzieci często mamy do czynienia z pięknymi ilustracjami i byle jakimi rymowankami (tu przychodzi mi na myśl lubiana przez moje dzieciaki „Opowiem Ci mamo co robią mrówki”)
      Pozdrawiam!

    Napisz, co o tym sądzisz