Codzienność

Kontrola

„Mamo, mamusiu, zobac! Tu tez jest mjówka!” – zawołał Młody przeżuwając kanapkę – „o zobac, schowała się w scelinę. Mamo, powiec jej, by posła sobie stąd do swojego mjowiska!” – dodał pochłaniając pomidora. „Tak, kochanie, już jej mówię” – odparła matka łapiąc mrówkę ostrożnie w dwa palce – „Słyszałaś? Wracaj do mrowiska! I powiedz królowej, że macie się tu więcej nie pokazywać!!” – powiedziała groźnie udając, że wypuszcza mrówkę z powrotem na kuchenny blat. Młody zajął się niedojedzonym śniadaniem, a matka dyskretnie pozbyła się insekta, upewniając się, że już nigdy nic nie powie swojej królowej.

Jak co wiosnę, mimo znacznej wysokości (nasze poddasze to jak drugie piętro w bloku) mrówki wciskają się do kuchni wszelkimi możliwymi drogami, anektują parapet, wprowadzają się do kwiatków doniczkowych, kombinując czy to będzie dobre miejsce na mrowisko, albo chociaż zacną wyżerkę. My z kolei jak co roku odpieramy ataki. „Może wreszcie zrozumiecie, że nie jesteście tutaj mile widziane” – wycedziła matka przez zęby, zaklejając szczelinę pod oknem grubą taśmą klejącą. „Suki!” – dodała po cichu, by nikt z domowników nie słyszał. Ogólny chaos, towarzyszący bohaterce tragicznej „siedzącej” w domu z dziećmi zostaje niniejszym wzbogacony o nowe, fascynujące wątki. Już nie tylko sterty nieumytych garów i obiad zrobiony na tak zwane „odwal się”. Teraz są jeszcze mrówki, które widzę na parapecie, ale chwilowo nie mam czasu, by zająć się nimi na poważnie. No, ręce opadają!

Najbardziej bolesnym skutkiem ubocznym posiadania dzieci przez zorganizowaną osobę jest utrata kontroli.

Tak ogólnie – nad swoim czasem (zrobienie czegoś co normalnie zajmuje 15 minut rozwleka się czasem na pół dnia), nad życiem (mówcie co chcecie – nie wszystko da się zrobić z dziećmi), a nawet nad własną przestrzenią mieszkalną. Wiecie co mam na myśli? Od tygodnia szukam kapcia perfidnie schowanego gdzieś w domu przez dzieciaki. No nie poradzisz, możesz sobie być nawet Marthą Steward, ale w zetknięciu z żywiołem stada niknącego gdzieś na horyzoncie z jakimś istotnym elementem Twojej własności zazwyczaj po prostu nie masz szans na szybkie odnalezienie zguby.

Patrzę na nadgryzione zębem kurzu i przyprószone siwizną okruchów panele i biorę trzy głębokie oddechy.

Moja nowa mantra brzmi: „czysta podłoga nie uczyni mnie szczęśliwszą” – zajmie kolejne 20 minut z życia przy akompaniamencie wrzasków i przepychanek Stworów. Wolę więc przeznaczyć te 20 minut na pokrojenie gruszek na ćwiartki, na umycie winogron i spakowanie bakalii. Wrzucam czapeczki, apaszki i setki innych drobiazgów do toreb, by żadne zaskoczenie nie wytrąciło nas ze spokojnego wypoczynku w ogrodzie. No dobra – by było bardziej realistycznie powinnam była dodać cudzysłów do „spokojnego”, ale w ogrodzie naprawdę oddycham swobodniej. Stwory biegają, ja wystawiam twarz do słońca. Chrzanić kontrolę i to, co zostawiłam za sobą w domu. Naprawdę, niczym Scarlet O’Hara pomyślę o tym jutro. Czego i Wam życzę – odpowiednie mantry dobrze robią na perfekcjonizm. Najlepiej się go wyzbyć i żyć szczęśliwiej. Krótkowidzom polecam też chodzenie po domu bez okularów. Powodzenia!

IMGP1437 IMGP1452 IMGP1439 IMGP5701 IMGP5702 IMGP5738 IMGP5734 IMGP5713 IMGP5717 IMGP5721 IMGP5723 IMGP5731 IMGP5705 IMGP5703

logo

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

7 komentarzy

  • Reply radoSHE 13/05/2015 at 22:22

    Uff. Tego mi było trzeba. Usłyszeć, że nie tylko u mnie się rzeczywistość rozjeżdża. Kiedyś nie wyszłam z domu, zanim wszystkiego nie zostawiłam na tiptop. Teraz boję się do niego wracać, bo wiem jaki chaos zaraz za drzwiami na mnie spadnie ;) Ps. Musisz wstawiać zdjęcia tych leżaków ogrodowych? Musisz? ;)

    • Reply Ruby Soho 14/05/2015 at 01:18

      Jesteśmy już zdrowi. Możesz wpadać na leżaki kiedy tylko zechcesz :)

  • Reply KLUSCKA 13/05/2015 at 22:55

    Hehe. To znów moje myśli Ruby. Zajrzałam ostatnio do ogródka Przyjaciółki – świeżo zasadzone kwiaty, skalniaczki, krasnalki plus impreza urodzinowa z dzisięciu dań – pozazdrościłam Jej świetnej ogranizacji. U mnie trawnik – płaski jak deska i chuśtawki, obiad na 15:00 i to bez finezji – zapłakałam Mężowi w ramie „Jak Ona to robi” – dwójka dzieci, dom z hektarem podwórka… Następnego dnia doszła do mnie wiadomość: Synek Przyjaciółki wykręcił nogę na skalniaku, gdy sadziła kolejne kwiaty i teraz ona pozazdrościła mi nudnego trawnika. Zgadzam się, że nie da się niektórych czynności robić z dziećmi. Na moje smutki Mąż zakupił mi mop parowy i żelazko bezprzewodowe oraz otwierany stoliczek SAND&WATER KETER – zamiast gotować sama się z Córką bawiłam – podobnie jak Ty żeby nie widzieć bałaganu w domu;) Ps. Nowy kącik magnetyczny u maluchów – świetny pomysł!

    • Reply Ruby Soho 14/05/2015 at 01:18

      Marzę o prostym trawniku, obsadzonym gdzieniegdzie tujami, by sąsiedztwo nie zapuszczało żurawia. Nasz ogród jest bardzo ładny – urządzony ręką moich rodziców, pełno róż, kwitnących drzewek, altanki.. żwirek.. pełno wspaniałości, których dzieci nie powinny ruszać. Czasem jednak wolałabym prostotę, by puścić stado w samopas i niczym się nie przejmować. Chyba zbuduję im outdoorowy kojec ;P

  • Reply KLUSCKA 14/05/2015 at 09:52

    Nie masz pojęcia ile walki było o taki ogród – ile mam doradców gdzie co posadzić. Moi kochani Teściowie /bo naprawdę mi się świetnie trafili i uwielbiam Ich/ urządzanie swojej działki za miastem dla Wnuczek rozpoczęli od… sadzenia berberysów … Wasze róże mają tylko kolce, berberysy mają CIERNIE!!! A tujki też mam – sąsiad zasadził – mają już z 4 metry, ale wiesz dzisiaj dla ciekawskich nic trudnego – „wystarczy kuzyn z dronem”.

  • Reply Pola - Odpoczywalnia 18/05/2015 at 15:16

    Boski tekst Ruby! Trafiłaś w punkt i pięknie to zrobiłaś:)
    A Kropka jak fajnie czyta lalkom książki:D

    My też mieliśmy najazd mrówek, ale pomogła broń chemiczna;)

    • Reply Ruby Soho 19/05/2015 at 00:36

      Kropka zazwyczaj ignoruje swoje lalki. Cud, że udało mi się uchwycić coś takiego. Dużo łatwiej ją sfotografować z koparką :)

    Napisz, co o tym sądzisz