Codzienność, Na temat

Jak sobie z tym radzicie?

Mój macierzyński właśnie się skończył. Wydawało się, że mam tyle czasu, że urlop będzie trwał i trwał, a minął sama nie wiem kiedy. W normalnej sytuacji wróciłabym do pracy, ale korporacyjne godziny robocze są średnio przyjazne dla rodzin z dziećmi. Wygląda na to że musiałabym spędzać w pracy i dojazdach ok. 12 godzin dziennie, a otrzymywana kasa akurat pokryłaby koszty żłobka i dojazdów.

Zostaje więc wychowawczy. Bezpłatny. No i pojawia się problem przez który pewnie przechodziło lub przechodzi wiele z Was: jak utrzymać się z jednej mężowskiej pensji? Mieszkamy w Polsce, a większość z nas – tu mieszkających – pieniędzmi śmierdzi niespecjalnie. Mówiąc bardzo oględnie :) W naszym wypadku jedna pensja równa się ograniczenie wszelakich wydatków, a najlepiej kupowanie tylko jedzenia.
Jak to pogodzić z moim niezdiagnozowanym zakupoholizmem? Z marzeniami o podróżach? Z miłością do ciuchów, książek? Albo chociaż z nieśmiałym pragnieniem, by czasem wyskoczyć na miasto do knajpki? Jak w ogóle przetrwać ten czas, gdy ktoś inny zarabia zamiast Ciebie i czujesz się tak trochę.. hmm.. niezbyt wartościowo? A Twoje małe zachcianki jak fryzjer, czy nowa bluzka nagle wydają się być jakoś nie na miejscu? Pytanie do Was: jak sobie z tym radzicie?
No i to siedzenie w domu. Neverending story sprzątania, prania, potykania się o zabawki, wyciągania garów ze zmywarki. I mój mały króliczek Duracell, który niemal nie śpi, cały czas ćwiczy, bawi się do upadłego:) Ma tyle energii, że jego matka po prostu nie wyrabia i najzwyczajniej w świecie jest zmęczona. Jakimi Wy jesteście mamami? Czy takimi, które nigdy nie są znudzone, zawsze chętne do kolejnych edukacyjnych wyzwań? Bawiące się z dziećmi do upadłego? Mówiące do maluszków pięknymi całymi zdaniami przez pół dnia, by im się siatki językowe dobrze budowały? Ja naprawdę się staram, ale czasem po prostu nie mam siły i nie jestem taką zajebistą mamą, jaką chciałabym być. A poza tym potrzebuję też innych wyzwań, by się jakoś realizować, także poza domem. Nic na to nie poradzę.
Więc działam. Ponieważ mieszkam na peryferiach (czytaj: na wsi w strefie podmiejskiej) ostro uczę się jeździć autem. Średnio mi to idzie, ale jeżdżę, dziękując w duchu opatrzności za automatyczną skrzynię biegów. Zaczęłam pisać bloga. Szyć na maszynie. Uczyć dorosłych i młodzież angielskiego, indywidualnie i w szkole językowej. To tylko kilka godzin w tygodniu, ale cieszę się, że będę sobie mogła coś wpisać do CV w trakcie wychowawczego. Rozważam rozpoczęcie jakiegoś kursu pedagogicznego, bo nie jestem dyplomowanym nauczycielem, a mimo to zaproponowano mi taką pracę. Ale nie oszukujmy się, wszystkie dodatkowe aktywności zajmują dużo czasu kosztem czegoś lub kogoś. Ja ślęczę nad podręcznikami, bo muszę się o rzetelniej przygotowywać do zajęć niż „prawdziwy” nauczyciel, a tymczasem Młody płacze, a dom leży odłogiem. A na jakiekolwiek skromne rozrywki to już w ogóle czasu już nie starcza. A wy jak sobie radzicie z domowym znużeniem, potrzebą kreatywnego działania oraz dziurami budżetowymi?
poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

14 komentarzy

  • Reply anluna 15/02/2013 at 15:01

    Jak my sobie radzimy. Napiszę szczerze, że różnie.
    Ja też jestem zakupoholiczką. Uwielbiam kupować różne rzeczy zwłaszcza dla dzieci. Niestety ostatnio mam mocno ograniczony budżet, właśnie dzięki temu, że jestem na wychowawczym. Chciałabym wiele, a po przeliczeniu wypłaty męża okazuje się, że starcza tylko na to minimum, dlatego od września wracam do pracy a Maja idzie do żłobka. Będzie miała wtedy prawie 2 lata.
    Z drugiej strony jednak jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić, że będę musiała ją zostawić z obcymi paniami na ponad pół dnia. Oj czuję, że będzie ciężko…:)

    • Reply Ruby Soho 15/02/2013 at 17:24

      Też trudno mi sobie wyobrazić oddanie malucha do żłobka. Z drugiej strony Maja ma prawie dwa latka, więc da sobie radę. Słyszałam od znajomych historie, że ich dzieci (w tym wieku) kochają swoje żłobki i fajnie się rozwijają podpatrując co już umieją rówieśnicy. Głowa do góry, będzie dobrze!

  • Reply Mamiczka 15/02/2013 at 16:57

    No ja to już zupełnie jestem walnięta na punkcie zakupów. Zwłaszcza zabawek i książek :D
    Oczywiście, że mam takie dni, że nie chce mi się bawić z Maluchem i myślę o tym, żeby wyskoczyć sobie z koleżankami na drinka. I wyskakuję :) A Maluch zostaje z tatą i świetnie się razem bawią, ja się świetnie bawię z koleżankami i wszyscy są zadowoleni. I jestem bałaganiarą, więc często jest krótko mówiąc sajgon :D

    • Reply Ruby Soho 15/02/2013 at 17:27

      To bardzo zdrowy układ macie :) U nas też by tak było, ale Tata malucha często pracuje na nocki. Więc wyskoczenie na drina odpada, chyba że się uśmiechnę do dziadków. A oni już mi się zajmują dzieckiem, gdy udzielam lekcji, więc buntują się, że mi się szlajać po barach zachciewa:) Poza tym..chciałabym być bałaganiarą. niestety sajgon mnie denerwuje i źle się czuje dopóki znów wszystko nie jest na swoim miejscu. Przez to na pewno tracę kupę czasu ;0

    • Reply Mamiczka 15/02/2013 at 18:17

      Ja mam ten komfort, że bez problemu czas na sprzątanie przeznaczam na bloga :D Ale raz w tygodniu ogarniam co trzeba :)

    • Reply Ruby Soho 15/02/2013 at 21:00

      Bardzo rozsądne podejście :) Niestety (lub też „stety”:) mojego mieszkania nie da się szybko ogarnąć, bo dość spore jest. Zawsze schodzi na to kupa czasu. A są w nim miejsca, w którym nie byłam już chyba z miesiąc :) Aż się boję co tam zastanę, hihi :P

  • Reply Rossnett 15/02/2013 at 17:23

    ja tez sie zastanawiam czy z 1 pensji wyzyjemy.. zapraszam na rozdanie z NUK http://madziakowo.blogspot.com/2013/02/rozdanie-z-nuk.html

  • Reply Mamade 15/02/2013 at 21:36

    U mnie jest podobnie. Jakoś dajemy radę. Ale czasem bywa ciężko…
    Również mam schizę ze sprzątaniem. Nie umiem żyć w bałaganie, nie umiem wtedy zebrać myśli i w miarę normalnie funkcjonować. Najważniejsze to nie stać w miejscu i stawiać sobie wyzwania, bo najgorsze w tym „siedzeniu w domu” to pozostanie w marazmie. Dlatego im więcej człowiek działa tym mniej odczuwa skutki tej sytuacji. Fajnie, że tyle rzeczy robisz i masz takie cele.
    Trzymam kciuki:))

    • Reply Ruby Soho 16/02/2013 at 09:23

      Masz rację, trzeba działać, by czuć się lepiej. Dzięki i pozdrawiam

  • Reply Rossnett 17/02/2013 at 17:34

    napisz koniecznie jak sobie dajecie rade na wychwawczym

    • Reply Ruby Soho 17/02/2013 at 20:41

      będę pisać, póki co żyjemy z rozpędu i nie widzę jeszcze różnicy. Muszę zacząć uważać na domowy budżet, bo jestem w tych sprawach wyjątkowo niefrasobliwa :)

  • Reply Mamajaga 17/02/2013 at 21:42

    Też niedługo czeka mnie powrót do pracy.Nie chcę, ale musze. Z jednej pensji byłoby ciężko.
    A blog jest dla mnie odskocznią i nie tylko. Bdzie pamiatka , tego co przezyłam sama czy z dziećmi, czułam, ich rozmowy, moje dialogi z mężem. Takie chwile warto zapisywać.
    MOże uda mi się z tą gryzakową biżuterią:)
    Poza tym sprzątam na szybko czyli ogarniam mieszkanie przy synku – on lubi jak biegam po mieszkaniu:)
    Nie na błysk, ale wariackich papierów nie ma.
    Synek czy córka śpi – to nie sprzątam, tylko zajmuje się blogiem i innymi pożytecznymi dla mnie sprawami.

    • Reply Ruby Soho 18/02/2013 at 22:54

      życzę powodzenia z gryzakową biżuterią! Ja też już nie sprzątam „na błysk” – ważne, że na pierwszy rzut oka wygląda porządnie :)

    Napisz, co o tym sądzisz