Aranżacje wnętrz, Nasze mieszkanie

Home Office – zorganizuj się na wiosnę!

Nadchodzi moja ulubiona pora roku. Powietrze ma już w sobie te wiosenne ingrediencje, kręci w nosie, dodaje sił, i energii. Wprawdzie wciąż zmagamy się z depresyjnym przedwiośniem, wszystko dookoła niedoskonałe i odrapane, lecz może właśnie dlatego pojawia się przemożna chęć, by coś zmienić!

Zaczynam od swojego domu. Mój mąż się śmieje, że zawsze używam takich dramatycznych, wręcz wojennych określeń, gdy mówię o czymś tak prozaicznym jak porządki. „Muszę ODGRUZOWAĆ te szafki”. „Szuflady są ZAWALONE rzeczami!” Ale ja naprawdę właśnie tak to czuję. Gdy dom jest ZAGRUZOWANY, mam poczucie, że nad nim nie panuję. A jeśli nie panuję nad domem to oznacza, że nie panuję nad swoim życiem! Porządek w szufladach i szafkach jakoś dziwnie przekłada się na porządek w głowie, wszystko staje się jasne i klarowne, otrzepuję wówczas z siebie te wojenne gruzy i nagle staję się leciutka jak piórko. Lepiej mi się myśli, lepiej pracuje.

Porządki zaczęłam od tego, że postanowiłam stworzyć sobie miejsce do pracy. Przed komputerem spędzam dość dużo czasu, w związku z tym potrzebuję odpowiedniego kąta, by zebrać myśli. W duchu czytanej ostatnio, szalenie inspirującej książki „Mniej” Marty Sapały postanowiłam że zorganizuję swój mały biurowy kącik bezgotówkowo, wykorzystując to, co znajdę w domu. Przyznam że było to stosunkowo łatwe, bo wszystko, łącznie z biurkiem już tu było, wystarczyła mała zmiana w aranżacji. Biurko stało w rogu, nieużywane przez nikogo, zastawione wielką drukarką, maszyną do szycia, zawalone książkami, pudełkami z nićmi i wieloma innymi rzeczami.

Tuż obok znajdował się mój mini- kącik do pracy – na wygodnym fotelu, przy przenośnym stoliku laptopowym. Kącik nie był zły, ale stolik zdecydowanie za mały do pracy, a fotel.. zbyt wygodny. Nader często usypiałam w nim zamiast pracować – stąd też pomysł na nowe miejsce – schludne, proste, sprzyjające kreatywności twórczej. Wystarczyło odkopać biurko, przestawić drukarkę na niewielką szafkę, zmienić ustawienie mebli.. i kupić tulipany. Żeby trochę rozjaśnić ten kąt przyniosłam jedno z salonowych krzeseł Eames, a czarne, proste krzesełko biurowe wyniosłam do kuchni. Eames jednak pasuje do wszystkiego, w każdym miejscu dorzuca swoje trzy grosze klasy i elegancji. Taaak, wiem, że jest oklepany. Taaak, też widuję Eames’y wszędzie – od banków po świetlice. Tak to już jest z klasyką, że każdy chce ją mieć (ale ja chciałam before it was cool, ma się rozumieć;). Ramkę pożyczyłam od mamy, obrazek wydrukowałam z internetów.. i tak powstało moje nowe miejsce, w którym właśnie piszę dla Was ten tekst. I wiecie co, świetnie mi się tutaj pracuje!

IMGP9128 IMGP9144 IMGP9149 IMGP9151 IMGP9152 IMGP9153 IMGP9157 IMGP9162 IMGP9168 IMGP9172 IMGP9188 IMGP9196 IMGP9198 IMGP9209 IMGP9210 IMGP9213 IMGP9214 IMGP9218 IMGP9219 IMGP9221 IMGP9226 IMGP9228 IMGP9230 IMGP9237 IMGP9278 IMGP9281

Na zdjęciach widoczna jest wersja sauté, tuż po przemeblowaniu, a ja tymczasem już kombinuję nad wersją ulepszoną – na przykład powieszeniem trzech grafik w białych prostych ramkach tuż nad biurkiem. Ach, i celowo nie schowałam kabli do zdjęć. Kreacja przestrzeni kreacją przestrzeni, ale nie będę Wam ściemniać, że kabli u mnie w domu nie widać. Widać, widać! Wszak to nie magazyn wnętrzarski, tylko blog, więc naturalistycznie tymi kablami epatuję, a wrażliwych przepraszam za dysonans estetyczny. Napiszcie koniecznie jak przebiega Wasze odgruzowanie wiosennej przestrzeni. I – oczywiście – dajcie znać co myślicie o moim „home office”.

logo

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

13 komentarzy

  • Reply Zuzi 14/03/2015 at 20:30

    Ja nawet nie zauważyłam tych kabli!!!! To co, mogę przyjść do Ciebie popracować? Potrzebuję takiej przestrzeni, zdecydowanie! Póki co pracuję przy kuchennym stole, siedząc po turecku na jadalnianym krześle, pijąc gorącą czekoladę i marząc o minimalistycznym i posprzątanym biurku zamiast chaosu takiego że blatu nie widzę :/

    • Reply Ruby Soho 15/03/2015 at 17:19

      Zawsze możesz wpaść popracować :)

  • Reply radoSHE 14/03/2015 at 21:06

    Bardzo! Przejrzyście, minimalistycznie, klarownie. Pracujemy na tym samym sprzęcie, ale ja najczęściej w łóżku…i teraz już wiem czemu zwykle zasypiam! I może sobie być to krzesło oklepane do granic możliwości, ale taki klasyk zawsze i wszędzie się obroni. Kiedyś kupię taki Matikowi w wersji dziecięcej.

  • Reply Matko Zabawko 14/03/2015 at 22:51

    Trzeba było sięnie przyznawac z tymi kablami. za drugim razem dopiero je zauwazylam ;)
    A biuro wygląda super! Prosto i przytulnie.
    Zmotywowalas mnie do porządków! Jutro biorę się za odgruzowanie naszego domku.

    • Reply Ruby Soho 15/03/2015 at 17:18

      Taaak, odgruzowanie czas zacząć!

  • Reply Zuzanna Szulist 15/03/2015 at 11:19

    Specjalnie przeleciałam jeszcze raz przez zdjęcia, żeby dopatrzyć się kabli. :) U mnie kable przez środek pokoju, w różnych kłębach i węzłach to norma. Ale ja jestem w tym względzie Twoim przeciwieństwem i najlepiej opisuje mnie tekst „będę się czasem potykał ale nie muszę sprzątać” i „zapuściłem się to zdrowo,
    coraz wyżej piętrzą się graty, kiedyś wszystko poukładam, teraz się położę na tym”. :) W ogóle nie przeszkadza mi bałagan i tylko mój mąż załamujący ręce wszystko ogarnia. A jedyne akceptowane miejsce do pracy, miejsce idealne, w którym napisałam już dwie magisterki i gdzie spędziłam większość swojego życia to łóżko. :D

    • Reply Ruby Soho 15/03/2015 at 17:17

      No tak, kultowa piosenka Elektrycznych Gitar, to było motto moje i siostry w młodym wieku. Na „starość” nasiąkłyśmy jednak naukami mamy i lubimy mieć wszystko uporządkowane:)

  • Reply Kluscka 16/03/2015 at 02:20

    Witam czytam blog od miesiaca co jakis czas podsylajac Mezowi maila z linkami z tytulem „to co mysle, ale nie mam odwagi Ci powiedziec”. Mysle tu o tekscie”ten czlowiek sprzed kilku lat”. Chyba uratowal mnie od glebokiej depresji. Jestem tez typem porzadek w szafie porzadek w glowie, uwielbiam zmiany, ikee, boje sie gosci z prezentami, ktorych nie chce, w domu tez ciagle cos przestawiam dowieszam. Maz – kiedy pytam jaki ma plan dzialan na weekend robi sie blady, bo wie ze czeka go wiercenie albo szpachlowanie starych otworow po polkach, ktore kiedy je wieszal ja przysiegalam, ze to ostateczna wersja. Mam dwie Coreczki w wieku 7mscy i 3 lat. Sa cudowne, ale kiedy dom pachnie obiadem, podloga lsni po setnym zmywaniu kakalka i mysle sobie Nobel dla mnie – Maz staje w drzwiach witam go z usmiechem i ta duma w oku, a On rzuca tekst: no nie! Znow nie wysuszylas glowy. I setny raz blaga mnie zebym spojrzala w lustro, ze dom jest czysty wspaniale, ale mam znalezc czas dla siebie. A ja na to kiedy? Skanuje w glowie dzien co wydarzylo sie rano, ze nie znalazlam kolejny raz czasu dla siebie i lzy staja mi w oczach mam ochote wyc wsiasc do samochodu i uciec chociaz na chwile sie zresetowac. Albo moment wyjazdu do znajomych. Samochod, a w nim dwa cuda nie placza, nie zdazyly sie pobrudzic – Nobel dla mnie mysle. Maz do mnie – wysiadamy nigdzie nie jedziemy. Znow czar pryska – co znowu! ruszamy, bo zaczna byc glodne lub nastapi awaria pieluchy u mlodszej. Maz pyta co mam na nogach, w co ja jestem ubrana? Na nogach zakopianskie kapcie stroj lekko zmietolony. Nobla nie bedzie… A kacik sliczny. Zazdroszcze tej maszyny do szycia. U mnie tez juz w wazonie tulipany. Dziekuje za bloga. Jest swietny.

    • Reply Ruby Soho 16/03/2015 at 10:38

      Dziękuję. DZIĘKUJĘ! Naprawdę taki motywujący tekst to mogę czytać codziennie, zwłaszcza gdy wątpię, że to co robię ma jakikolwiek sens i trafia gdzieś tam na podatny grunt. Ale wiesz, pocieszę Cię. Mój mąż nie zwróci uwagi nawet jeśli sobie wetrę cały obiad we włosy. Taki typ. Ostatnio założyłam dwa różne kolczyki przed wyjściem i zapytałam czy dobrze wyglądam. Omiótł mnie tylko niewidzącym spojrzeniem i rzekł: bardzo ładnie :)
      Więc wiesz.. nie wiem co gorsze!
      Ściskam mocno!

  • Reply KLUSCKA 16/03/2015 at 22:12

    Pisz pisz, bo ja będę czytać na pewno. A znalazłam się tu całkiem przypadkiem, bo urządzałam starszej Córce kącik kuchenny z szafek tutemo i już brakowało miejsca na pluszowe jedzenie stąd pomysł na lodówke, ale te drewniane mega drogie i wygooglowałam kuchenkę Waszego Synka. Ikee mamy blisko – lodówka już stoi. Zabawy nie ma konca i to dzięki Tobie. I tak od wpisu do wpisu się wciągnęłam w to co piszesz, czytam i w końcu mam to poczucie, że nie jestem już taka samotna. Co jakiś czas rozsyłam znajomym linki do Twoich wpisów – o korporacjach – świetny, bo właśnie ktoś mi bliski przechodzi depreche czy tego nie rzucic, drugiej koleżance tekst o powrocie do Polski, bo planuje wyjechac, trzecia szuka kołderki do łóżeczka, czwarta kreatywnych prezentów, piąta ma wyrzuty, że kupiła dwuletniemu synkowi na gwiazdkę kuchenkę, co nie znalazło uznania w oczach rodziny. Wszystkie porady w pigułkce na Twoim blogu. Szkoda, że jestem tylko szarą księgową z uczelni, a nie redaktorką pism kobiecych, bo dałabym Ci wolną rękę w pisaniu i rzucała do druku wszystko co piszesz bez poprawek. A co do Męża to myślę, że nadaje się do sklonowania. Ciągle docieka dlaczego jestem zmęczona, jak ma mi pomóc, co kupić żebym była weselsza. Przykład. Po ciąży udałam się na zakupy rzeczy matujących jeszcze zamazane moje kształty po ciąży. Zdenerwowana wróciłam do domu. Z gondolą nie da się jeździć między regałami i wieszakami, wejście do kabiny to już w ogóle niemożliwa sprawa. Mąż zakupił mi spacerówkę parasolkę. Niemowle w parasolce – dziwnie, ale co tam – walka trwa – uderzamy na galerię – niestety tam gdzie chce coś przymierzyć parasolka też się nie mieści. Maż sadza mnie przed komputerem – zamawiaj co chcesz, jedynie oddamy – odtąd moją garderobę kolekcjonuje online. Do garderoby i figury Beckham jeszcze mi daleko, ale pracuje nad tym. Mam nadzieję, że odniesiesz sukces z tym pisaniem na facebooku, a jeśli nie to na pewno pomogłaś już mi. Ściskam

    • Reply Ruby Soho 17/03/2015 at 01:44

      Nie wiem czy Czytelnicy (ogólnie mówiąc) mają pojęcie jakiego pozytywnego kopa dają takie komentarze. Czasem człowiek siada do komputera, zarywa noce, pisze zamiast na przykład obejrzeć z mężem film, czy książkę poczytać. Potem dostaje zerowy ‚feedback’ i zastanawia się.. czy to w ogóle komuś do szczęścia potrzebne, czy nie trafia w próżnię. A każda taka historia (a ta Twoja tak fajnie jest opisana!) sprawia że rosną skrzydła. Cóż mogę powiedzieć – odzywaj się częściej :):)

  • Reply Endorfinka 02/04/2015 at 11:32

    Marzę o tym krześle :)
    A cytaty w ramkach to i mój niezbędnik na biurku :)

    • Reply Ruby Soho 02/04/2015 at 17:40

      To takie.. BLOGERSKIE, c’nie? :)

    Napisz, co o tym sądzisz