Codzienność

Euforia z powodu..

Ojcowie i matki małych dzieci wpadają w euforię z różnych dziwnych powodów, które dla ludzi nie posiadających potomstwa są zupełnie z kosmosu wzięte. Słuchają tacy bezdzietni naszych historii dnia codziennego i patrzą z mieszaniną wzgardy, zdumienia i pobłażania. Co sobie myślą? „To przecież kiedyś byli inteligentni ludzie! Jak to przy dzieciach człowiek się stacza intelektualnie..” albo „Kiedyś chodzili na koncerty, a teraz nic tylko pieluchy i pieluchy!”.

Pewnie tak by zareagowali owi bezdzietni, gdyby znaleźli się dziś przypadkiem w naszym domu i natrafili na mój wybuch radości. A było to tak: bawię się z maluchem w jego pokoiku, a on nagle spogląda na mnie i mówi: „psi, psi!”. Patrzę się na niego z uwagą, bo w odróżnieniu od wszystkich perfekcyjnych matek w większości przypadków poza „mniam, mniam” i „pić” totalnie nie wiem o co Młodemu chodzi. A on powtarza: „psi, psi!”. – „Chcesz psi psi?” – pytam. – „Yyyyy!!” – odpowiada entuzjastycznie maluch. No więc biorę nocnik, który dotychczas służył głównie jako siedzonko do czytania książeczek na golasa (ludzie mają różne ekstrawagancje..) i sadzam nań maluszka.

Młody siedzi chwilę, rozgląda się za książeczką, drapie w rzadko oglądane miejsce po czym…. siusia! Siusia sobie jak gdyby nigdy nic do nocniczka! No więc ja oczywiście staram się wyciągnąć maksymalnie dużo edukacyjnych walorów z zaistniałej sytuacji i pokazuję mu – że tak powiem – proces siusiania w jego trakcie („Popatrz synku, ty siusiasz!!!”). Młody sama nie wiem, czy łapie o co chodzi, bo może przypadkiem mu się nasiusiało, ale wygląda na bardzo zadowolonego i lekko zdumionego moją radosną reakcją.

A co robi matka? Matka bije brawo, ściska zaskoczone dziecko (Młody pewnie sobie myśli: „Mamo, jak ci się tak podoba mogę siusiać częściej”), budzi śpiącego po nocnej zmianie ojca, by mu natychmiast zdać relację z doniosłego wydarzenia. Więcej: dzwoni do swoich rodziców, którym ze szczegółami opowiada przebieg sytuacji, włącznie z dialogami, z „psi, psi”, ze wszystkim. A potem jeszcze opisuje to na blogu. Myślę, że bezdzietni znajomi mieliby dzisiaj niezłą pożywkę.

 

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

7 komentarzy

  • Reply Ola Fefkunia 19/07/2013 at 20:14

    Super :) gratulacje dla Młodego :)

  • Reply TEATR MARZEŃ 19/07/2013 at 20:15

    oj tak !!! no zwariowała !!! żeby z powodu takich pierdoł posta pisać… (:
    pozdrawiam i idę intelektualizować się gdzieś indziej … (;

    • Reply Ruby Soho 19/07/2013 at 20:23

      hehe :) słusznie, intelektualizmu tu za wiele nie uświadczysz :)

  • Reply Matka się nie nudzi 19/07/2013 at 21:26

    Gratulation! :)

    Oj chciałabym zdążyć posadzić Kalinę na nocniku jak zaczyna robić „numer 2”, bo jak na razie nie udało mi się wygrać z czasem albo wybijałam Ją ze stanu skupienia ;)

  • Reply joanna a 20/07/2013 at 09:25

    gratulacje :)) i ty o mnie tu napisałaś tej zwariowanej o mnie notka buhahahaaa

  • Reply Mamotata 15/08/2013 at 11:24

    Hahaha uśmiałam się po pachy:):)
    Ja tez się cieszę z takich „drobnostek”.
    Ostatnio jak Mała zrobiła JEDEN samodzielny krok to wzięĺam ją w ramiona i zaczęłam tanczyc;)No. Matka wariatka:)

  • Napisz, co o tym sądzisz