Na temat

Dzieci vs egoizm własny

Czytałam ostatnio artykuł o posiadaniu dzieci i poświęceniach oraz kosztach z tym związanych. Teza artykułu była następująca: Polacy nie chcą mieć dzieci, coraz więcej rodaków decyduje się na życie bez potomstwa co tłumaczą swoją wygodą i niechęcią do maluchów. Autor artykułu wspomina też nieśmiało o względach ekonomicznych, ale bez jakiegoś zgłębienia tematu. Pod artykułem wywiązała się burzliwa dyskusja internautów. W szybkim tempie większość czytelników podzieliła się na dwa wrogie obozy – pro-dzieciowy i anty-bachorowy.

W dużym uproszczeniu zwolennicy obozu pro – dzieciowego rozpisują się o tym jak cudownie jest mieć dzieci, te wszystkie wzruszenia, pierwsze słowa, uśmiechy, satysfakcja gdy dziecko się rozwija, gdy możemy mu pokazywać nasz świat, pomagać stawiać pierwsze kroki w życiu. Oczywiście ceną za to wszystko jest notoryczne zmęczenie, brak czasu dla siebie, brak kasy, bo latorośle pochłaniają jej dużo, oraz totalna rozwałka w mieszkaniu, ale „uśmiech dziecka ci wszystko wynagrodzi”.
Anty – bachorowi na to, że przecież nie każdy musi mieć takie same priorytety w życiu. Bardzo pedantyczna i minimalistyczna osoba mogłaby porządnie cierpieć z powodu masy gadżetów do obsługi dziecka – kojce, maty, krzesełka do karmienia, klocki porozwalane po całym domu, stosy maskotek, chrupeczki, itepe. Porządku za cholerę nie da się utrzymać, a ilość przedmiotów rośnie w zastraszającym tempie. Dziewczyna uwielbiająca zabiegi pielęgnacyjne może być nieszczęśliwa, gdy okaże się, że ledwo ma czas umyć włosy 2 razy w tygodniu, a o maseczce z alg i francuskim manicure raczej nie ma co marzyć. Imprezowicz lub bywalec kin/ teatrów/ wernisaży, albo na przykład podróżnik może się czuć ograniczony, gdy nagle trzeba być w domu na 19, bo czas na kąpiel niemowlęcia.

Rodzice mogą pisać, że dziecko wcale nie ogranicza, że wszystko zależy od nastawienia, ale prawda jest taka, że dziecko ogranicza i sęk w tym, czy nam to przeszkadza, czy nie.

Anty – bachorowi próbują udowodnić, że nie wszyscy będą szczęśliwsi mając dzieci. Każdy z nas jest inny, jedna osoba będzie spełniona jako rodzic, inna będzie się czuła sfrustrowana i zmieniając pieluchy będzie dumać o tych wszystkich fajnych rzeczach, które mogłaby robić w tym czasie.
Pro – dzieciowi odpowiadają mądrym tonem, że oczywiście, nie każdy jest gotowy. Ja też tak miałam/miałem, lubiłem chodzić na imprezy, zjeździłem całą Europę stopem, no ale teraz dorosłem, dojrzałem, a dzieci to najlepsze co mnie spotkało w życiu. Spróbuj, a sam się przekonasz. Mówisz, że nigdy nie chcesz mieć potomstwa, bo po prostu nie wiesz jakie to jest zaje..iste:)
Antybachorowi oburzają się na tę myśl. Wiemy jakie to jest, dość już wiemy z obserwacji uczestniczącej, po prostu nas to nie kręci, oglądanie kupek, całowanie stópek, i ta cała dziecinna gadka, człowiek się normalnie cofa w rozwoju. Po prostu nas to nie bawi i tyle. Dojrzałość nie ma tu nic do rzeczy – takie mamy przekonania i za 50 lat będziemy myśleć tak samo.
Poczytałam i pomyślałam sobie. Tak szczerze. Mam 30 lat, przed ciążą prowadziłam intensywne życie towarzyskie, nie potrafiłam usiedzieć w miejscu. Na dziecko zdecydowaliśmy się świadomie, po wielu wielu latach razem. Nigdy jakoś specjalnie o tym nie marzyliśmy, ja nie miałam wielkiego instynktu macierzyńskiego, ale w pewnym momencie uznałam, że już czas. Obecnie uważam, że macierzyństwo to najlepsze co mnie w życiu spotkało, a duma z posiadania wspaniałego synka mnie wprost rozpiera. Można powiedzieć, że znam i rozumiem oba punkty widzenia, gdyż przed ciążą również byłam spełnioną osobą, w inny sposób, ale spełnioną. Mąż akurat nie musiał iść na nockę do pracy, więc napuściłam wody do wanny i zrobiłam sobie długą odprężającą kąpiel. Tak rzadko się to zdarza..

Egoizm – pomyślałam – kluczem do tej całej dyskusji jest słowo ‚egoizm’.

Każdy z nas jest egoistą, każdy koncentruje się na sobie.. Gdy pojawia się dziecko nasz egoizm dostaje nieźle w kość. Odpada czytanie książek, wieczorne seanse filmowe, popijanie drineczków z małżonem, bo przy niemowlęciu nie można, opiekunowie muszą być na chodzie. Odpadają nasze pasje, albo aspiracje, by się uczyć np. nowego języka obcego. Może generalizuję, ale moje doświadczenie jest dopiero 7-miesięczne. W każdym razie musimy się z tym pogodzić, że nasza energia idzie teraz w zupełnie innym kierunku. Jeśli jesteśmy gotowi na to poświęcenie, i jesteśmy w stanie poradzić sobie z tym, że pojawiła się osoba, która jest ważniejsza od nas, to wszystko gra – jesteśmy spełnionymi rodzicami. Ale jeśli nasz egoizm własny – i absolutnie nie mam tu na myśli nic pejoratywnego – jest silniejszy, to może lepiej sobie darować zabawę w rodzicielstwo.

Bycie rodzicem to prawdziwy hardcore, wyżyny poświęcenia, góry odpowiedzialności. Może faktycznie nie każdy się do tego nadaje, może nie ma sensu uszczęśliwiać innych ludzi na siłę i wmawiać im, że koniecznie muszą robić w życiu to co nam się wydaje słuszne.

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

7 komentarzy

  • Reply Mamiczka 12/01/2013 at 23:46

    Podpisuję się pod tym, co napisałaś :))

  • Reply Ruby Soho 12/01/2013 at 23:59

    rozpisałam się nieco.. a później będę żałować, że nie spałam, gdy Młody spał:)

  • Reply sajdi 13/01/2013 at 17:17

    Mały Jaś ma 1,5 roku i póki co mam wrażenie, że jest dużo lepiej niż na początku. Z jednej strony my już nabraliśmy doświadczenia i przywykliśmy do sytuacji, że jest z nami ten mały człowiek a z drugiej on nie jest już tak absorbujący jak za czasów ‚niemowlęcych’. Piszę to, aby Cię w pewnym sensie podnieść na duchu, bo będzie lepiej! Jaś o 21 już śpi a my mamy czas na winko wieczorem, na seans filmowy a i z dzieckiem jest łatwiej się ruszyć bez ogromu gadżetów (mleka, butelek, smoczków itp.), bo zje wszystko, bo kupisz mu soczek i jest ok. W dodatku nie jestem wieczorem tak zmęczona jak kiedyś i (zniknęło to poczucie, żeby łapać każdą chwilę snu, jak dziecko śpi) mam jeszcze siłę, żeby poczytać, poszyć, bo wiem ze dziecko prześpi noc. No a poza tym rodzice też muszą mieć coś od życia, wtedy i maluch będzie szczęśliwszy.

    pozdrawiam!

  • Reply Ruby Soho 13/01/2013 at 17:33

    Dzięki za słowa otuchy :)) Zgadzam się że gdy rodzic jest szczęśliwy i spełniony, to dziecko również jest szczęśliwsze. Mam nadzieję, że z czasem będzie tak jak piszesz: rodzice też będą mieli jakieś skrawki własnego życia. Z drugiej strony marzę o drugim dziecku :)))) Pozdrawiam!

  • Reply anluna 14/01/2013 at 12:29

    Myślę, że przy dobrej organizacji i odrobinie wsparcia rodziny można pogodzić swoje pasje z wychowaniem dziecka. Albo co lepsze może i zarazić nimi potomka. Nie warto rezygnować ze wszystkiego, bo przecież dziecko kiedyś dorośnie i stopniowo będzie coraz bardziej samodzielne i my będziemy mieli coraz więcej czasu dla siebie.
    Wiem, że kiedy ma się w domu niemowlę, wydaje się, że ono zawsze, albo jeszcze długo, będzie potrzebować nas non stop. Ja mam w domu 6 latka i mogę Ci napisać, że nawet nie wiem kiedy on tak szybko urósł. Teraz chodzi do kolegów na urodziny i wygląda to tak, że ja go tylko odstawiam pod drzwi i odbieram, jeździ na długie weekendy do babci, a z przedszkola siłą go nie można wyciągnąć.
    Małe dziecko potrzebuje dużo dużo uwagi, opieki i poświęcenia przez pierwszy rok- dwa. Dla mnie jest to nie tylko obowiązek ale przede wszystkim masa radości i szczęścia, że można samemu od początku kształtować małego człowieka :)

  • Reply Olga 14/01/2013 at 12:34

    oj tak, w moim konkretnie przypadku mogę powiedzieć, że mój egoizm został wyparty przez EWOizm. cena jest wysoka, bywa ciężko, ale satysfakcja też ogromna :) pozdrawiam!

  • Reply Ruby Soho 14/01/2013 at 14:10

    Zgadzam się z Wami dziewczyny, to jest olbrzymia satysfakcja pokazywać małemu człowiekowi swój świat i patrzeć jak się wspaniale rozwija :) Pozdrawiam!

  • Napisz, co o tym sądzisz