Na temat, Produkty dla dzieci

Dlaczego obuwie dla dzieci jest koszmarnie brzydkie?

Gdy jeszcze nie miałam dzieci zastanawiało mnie dlaczego maluchy w naszym kraju są zawsze tak tandetnie ubrane, a najbardziej bulwersowały mnie szpetne buty noszone przez zdecydowaną większość z nich. Czyżby poscy rodzice faktycznie nie mieli za grosz gustu?

Blogosfera pęka w szwach od pięknych markowych butów, minimalistycznych ubranek, oryginalnych „hend-mejdów” i już oklepanej szarej dresówki. Większość blogerskich dzieci wygląda fajnie – ubrane są bez zbytniej przesady, bez horror – vacui wzorów, piętnastu odcieni różu w jednej kreacji (dziewczynki), piłki nożnej / misia / autka / samolotu na każdym elemencie ubrania (chłopcy) lub disney’owskich bohaterów na spodniach, koszulce oraz bluzie – oczywiście noszonych w tym samym momencie (chłopcy i dziewczynki). Słowem: w „internetach” jest całkiem harmonijnie i estetycznie, na ulicach polskiej prowincji jednak zdecydowanie gorzej. Czy chodzi o pieniądze, czy po prostu mamy narodowy problem z ubieraniem dzieci?
Uważam, że naprawdę można ubrać dziecko niedrogo i ładnie, jeśli poświęci się na to trochę czasu – nie uznaję tutaj argumentu o braku kasy. W sieciówkach, a nawet lumpeksach można dostać estetyczne proste ubrania, można się obejść bez przesadnie drogiego „hend-mejdu”, który jakościowo nie zawsze okazuje się taki świetny. Dobrym wyjściem jest też zakup gotowych paczek porządnych ciuchów na Allegro, co sami praktykowaliśmy gdy Młody był bardzo młody. Gorzej jest niestety z obuwiem – tutaj ciężko o kompromis, bo buty są albo drogie, porządne i ładne, albo tanie i brzydkie. Poszukując pierwszych bucików dla Kropki obeszliśmy dwa wielkie centra handlowe. To, co ukazało się naszym oczom przeszło moje oczekiwania – rodzic bez odpowiednich funduszy po prostu nie jest w stanie wybrać estetycznych butów dla dziecka, bo w sieciowych sklepach obuwniczych najzwyczajniej czegoś takiego nie ma. Oto próbka prosto ze sklepowych półek, nie musiałam nic kadrować, po prostu sfotografowałam pierwsze lepsze sztuki.
DSC_0145 DSC_0136 DSC_0135 DSC_0137 DSC_0138 DSC_0139 DSC_0140 DSC_0142 DSC_0143 DSC_0144 DSC_0149 DSC_0150 DSC_0151
Brzydota aż wyłazi z półek. Infantylna i przeładowana wzorami, ociekająca różem, kokardami, wzorami, królewnami, lalkami barbie, brokatem i heloł kitty. Pomyślałam, że może dobrym kompromisem będzie wybranie czegoś na dziale dla chłopców, ale okazało się, że tam jest równie brzydko: w kolorze granatu i brązu z licznymi naszywkami o charakterze motoryzacyjno – lotniczo – sportowo – marynarskim. A najgorsze jest to, że owe buty nie nadają się do chodzenia. Duża część z nich nie jest wyprofilowana, nie ma usztywnionej pięty i wykonana jest z podejrzanych nieoddychających materiałów. Niestety większość dzieci w naszym kraju używa takich właśnie butów.
DSC_0146 DSC_0147 DSC_0148
Powodem są oczywiście pieniądze. W internecie wprawdzie wszyscy są przy kasie i nie wypada mówić o takich błahostkach jak cena – wszak chodzi o bezpieczeństwo i zdrowie najmłodszych! Widzę oczami wyobraźni tych wszystkich rodziców, którzy bez mrugnięcia okiem płacą 200 zł za PRZECENIONE buciki dla rocznego dziecka tylko po to, by za 2 miesiące wrócić po większy rozmiar, ja jednak wciąż mrugam oczami intensywnie i z wielkim zdziwieniem odczytuję ceny na metkach. „Te buciki są tańsze” – mówi pani w sklepie Bartek – „przecenione na 179 zł, bo to drugi gatunek skóry”. Drugi gatunek? Serio, serio? To jaki procent domowego budżetu muszę przeznaczyć na obuwie dla dzieci wciąż mocno mnie bulwersuje, przeszłam już jednak od fazy negacji do fazy akceptacji.. a przynajmniej tolerancji tego faktu. Biję się w pierś, bo do niedawna H&M był głównym dostarczycielem butów dla Młodego – to jedyne miejsce, gdzie byłam w stanie znaleźć coś o przyzwoitym wyglądzie poniżej 100 zł. Na oko trampki z H&M-u nie wyglądają jak ostatnia taniocha, ale wykonane są z nieoddychających materiałów, nie trzymają też pięty jak należy. W końcu doszliśmy więc do wniosku, że czas zacząć kupować dzieciakom obuwie dobrej jakości. Czyli.. drogie, niestety. Przyjmuję do wiadomości argument, że wyprodukowanie w Polsce mikroskopijnych butów ze skóry, przy użyciu bezpiecznych barwników i precyzyjnej jednoigłowej maszyny, z antybakteryjną wkładką, sztywną piętą i elastycznym spodem.. domyślam się, że to musi sporo kosztować. Teraz z przerażeniem zastanawiam się z czego w azjatyckich fabrykach powstają buty sprzedawane u nas za 40 zł – rakotwórcze barwniki, sztuczne tworzywa, styropian oblany plastikiem zamiast podeszwy. I już, gotowe! Można założyć na nieukształtowaną jeszcze stópkę malucha.
Nie będę chyba odkrywcza stwierdzając, że to nie ceny są problemem, ale relacja tych cen do zarobków. Przeciętny budżet polskiej rodziny jest zdecydowanie zbyt niski, by móc zapewnić dzieciom to co najlepsze i najbezpieczniejsze, chyba że robimy to kosztem innych (równie istotnych) potrzeb życiowych. Mimo to polscy rodzice są nieustannie wpędzani w poczucie winy – słuchamy ekspertów, którzy namawiają nas na bezpieczne buty droższe niż to, co sami nosimy na stopach, foteliki samochodowe w kwocie niejednej pensji, szczepionki za .. sami wiecie ile. Za każdym razem argument jest ten sam – na zdrowiu i bezpieczeństwie dziecka nie warto oszczędzać. Jasne że nie warto! Każdy rozsądny rodzic o tym wie, tylko.. cóż ta wiedza daje, gdy na początku miesiąca przychodzi nam taki przelew pod tytułem „pensja”, który wygląda dobrze jedynie oglądany pod mikroskopem?
P.S. Wkrótce napiszę o butach, jakie kupiliśmy dla naszych stworów na wiosnę. Postanowiliśmy wziąć kredyt, sprzedać auto i przez cały marzec odżywiać się tylko ziemniakami i kaszą. Dzięki temu mogliśmy kupić aż trzy pary ;-). Stay tuned.
Pozdrawiam,
Ruby Soho
poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

17 komentarzy

  • Reply Matko Zabawko 25/02/2015 at 17:56

    Haha pokaż te trzy pary na kredyt :D
    Ja miałam szczęście głupiego i kupiłam w ciąży Młodemu buty skórzane w Tkmaxx po przecenie za niecałe 30 zł. Teraz w nich śmiga.

    • Reply Ruby Soho 25/02/2015 at 21:37

      Już niedługo, cierpliwości :)

  • Reply radoSHE 25/02/2015 at 18:54

    Och tak! Tyle w ramach komentarzu, bo temat butów dla dziecka przyprawia mnie niemal o torsje. Ale ciekawa jestem jakie wybrałaś, i czy te same co my ;):):) Muszę to napisać. To najbrzydsze zdjęcia jak ukazały się na Twoim blogu ;)

  • Reply WSZYSTKO SIĘ DA ! 25/02/2015 at 20:20

    u mnie też temat pierwszych butów na tapecie. Kupiłam jedną parę, skòrzane na vibramie za 135 PLN made in pl, ciekawa jestem co wybrałaś :)

  • Reply Instytut Doświadczeń 25/02/2015 at 20:41

    Wiesz, ale przy tym wszystkim ja się zwyczajnie NIE ZGADZAM na buty dla dziecka za 300zł. No nie. Już 170 uważam za przesadę, bo przecież za pół roku zmiana rozmiaru! Ale na tandetkę też się nie zgadzam… Niestety mamy jedne z zaprezentowanych. Pola w wózku nie usiedziała i na zimę musiała jakieś mieć, z niemowlęcych powyrastała. Z ciężkim sercem nabyłam kozaki (ta nazwa w tym przypadku to eufemizm) z Cool Club. Były przecenione, ale po cenie rynkowej (170) bym nie kupiła, co to, to nie. Dziś (co za timing) kupiłam malutkiej śliczne, wiosenne buciki w ZARA Kids i jestem zadowolona z relacji jakość-cena. Wybrałam te różowe, choć białe w lizaczki były urzekające i o wiele ładniejsze (no ale biel + dziecko ledwo-chodzące?). Inne butki mamy z firmy Emel i uważam, że wzory mają cudne, a jakość na serio rewelacyjna. Podejrzewam, że i tak kupię właśnie takie do biegania po dworze, a ZARA skończy jako papucie (bo Ekotuptusie jednak nam nie spasowały).

  • Reply Ruby Soho 25/02/2015 at 21:36

    To nie to, że trzymam Was w niepewności tak sobie – po prostu jedne butki są w drodze do nas, a pozostałe dwie pary jeszcze nie obfotografowane. W każdym razie pierwsze trzewiki Kropki to będą wspomniane przez Was Emele. Mierzyliśmy je w sklepie i były świetne, ale zamówiliśmy jednak w internecie, bo lepsza cena i większy wybór kolorów.

  • Reply Karolina 26/02/2015 at 09:48

    Brzydota jest wszędobylska, czai się wszędzie, w pokojach dzieci, w przedszkolach, a co najgorsze, w głowach . Chciałabym się wypowiedzieć na jej temat ale w sprawie zabawek i książek. Przywiązuję dużą wagę do zabawek , którymi bawi się mój syn. Kupuję tylko te , które są edukacyjne, ładne, ciekawe, rozwijające moje dziecko , żadnych głupot, żadnych plastików bezwartościowych. Starannie wybieram książki dla syna, wydawnictwa takie jak Dwie siostry, zakamarki, bona, tatarak, tako, ene due rabe, hokus pokus , nisza i wiele, wiele innych są nam bardzo dobrze znane. Książki tych wydawnictw są ambitne, piękne, rozwijające, po prostu mądre ,A tymczasem mój syn poszedł do przedszkola…a tam wszechobecny kicz, byle jakie książki, byle jakie zabawki w większości używane – podarowane od ludzi , z których dzieci wyrosły . Mieszkam w małej miejscowości, aktualna sytuacja materialna i rodzinna nie pozwala by zmienić przedszkole .Póki syn ma dostęp do świetnych książek , gier, zabawek z domu póty przymykam oko. Porządne tąpnięcie nastąpiło w grudniu, kiedy to dzieci miały otrzymać od mikołaja paczki, ponieważ jestem w trójce klasowej zaproponowałam książkę i owoc, ktoś inny opowiedział się o konieczności zakupu słodyczy. Dzieci dostały paczki i po kilku tygodniach dowiedziałam się od matek , że prezent był zły, wręcz tragiczny, dzieci zamiast się cieszyc były smutne, pozostałe dzieci – z drugiej grupy otrzymały cos innego, „zabaweczkę”, ” bo wie Pani dziecko musi się cieszyć z otrzymanego prezentu, to nie musi być nic drogiego, zabaweczka, cos świecącego, grającego, a pani podeszła zbyt ambitnie” . Ręce mi opadły, poradzono mi by następnym razem pójść do sklepu chińskiego albo do innego taniego i kupić cos błyszczącego. Nie poddałam się przygotowałam ankietę dla rodziców, gdyż wcześniej wypowiedziały się tylko 4 osoby a chciałam znać zdanie reszty. Na ankietę nie raczyła odpowiedzieć nawet połowa rodziców. Wynikiem ankiety jest to , że tylko 4 rodziców opowiedziało się za prezentem edukacyjnym, książką, figurką zwierzęcia, czymś co rozwija. Wkrótce święta wielkanocne, a co się z tym wiąże zając, koszmar. Nie zgadzam się na kupowanie podejrzanych, bezwartościowych plastików ale większość rodziców tego właśnie chce dla swoich dzieci :-( jestem bezsilna

    • Reply Ruby Soho 26/02/2015 at 09:59

      To straszne co piszesz! Mam podobne podejście do literatury dziecięcej (o czym świadczy spora zakładka „Czytelnia” u góry bloga) oraz do zabawek. nie mam nic przeciwko, jeśli dziecko pobawi się „byle czym” poza domem, ale u siebie byle czego nie chcę. Wkrótce i u nas zacznie się era przedszkolna. Już nieraz słyszałam o tych problemach – kinderki na każdą okazję, chemiczne soczki, plastikowe badziewie, a na pamiątkę zdjęcie od fotografa z zaawansowanym fotoszopem i kiczowatymi stworami domalowanymi tu i ówdzie. Nie mam pojęcia jak sobie z tym poradzę, bo wszystko przede mną. Przerażające jest jednak to, że większość rodziców lubi byle jakość i nic im nie przeszkadza,że dziecko ma dużo kiepskich rzeczy zamiast np. jednej dobrej jakości. A jeśli chodzi o tanią chińszczyznę, to już nawet nie ważna ta estetyka, tylko bezpieczeństwo. Bo z czego toto jest zrobione, to ja nie chcę wiedzieć. I jeszcze to podejście, że już w momencie zakupu wiesz, że kupujesz śmieć, ale i tak kupujesz, bo to tanie, bo na chwilę..

  • Reply Iza Damsé 27/02/2015 at 21:01

    O taaak. Wzory w tańszych sklepach są okropne. Polecam sklepy internetowe. Ja zawsze mierzę Poli buty w normalnym sklepie, aby z danej marki dopasować jej rozmiar. A później kupuję przez neta. Polecam mivo.pl, można złapać fajne promocje

  • Reply Domi Z 01/03/2015 at 13:02

    Ooo pięknie to wszystko przedstawiłaś i opisałaś !
    Ja znam piękne i nie aż tak drogie buciki dla małych w cenach zaczynających się od 100 zł do nawet 250, nie oglądam nawet tych w sieciówkach typu ccc, deichmann,( hm ma często śliczne i tanie ale właśnie niezdrowe :( ) Kupuję jedną parę na rozmiar i nie ma wyjścia, śmiga w jednych aż z nich wyrośnie ;) To właśnie Emel albo Mrugała i też wszystko przez neta bo stacjonarnie nic nie ma w moich miastach

  • Reply Kaczka 01/03/2015 at 13:40

    Alez tu fajnie. Pozwolisz, ze przysiade?
    Zdjecia tych butow wroca nocnym koszmarem. Tuz za produkcjami wydawniczymi dla dzieci ilustrowanymi (chyba?) przez zolnierzy wychodzacych do rezerwy. Oraz po zabawkach z przeceny w sklepie ‚wszystko za jeden ojro’

    • Reply Ruby Soho 01/03/2015 at 21:15

      Oczywiście, zapraszam serdecznie :)
      Oj tak, te zabawki też mi się śnią po nocach.
      Obiecuję, że więcej takich drastycznych zdjęć nie będę zamieszczać.
      Źle trafiłaś akurat, na artykuł nie dla estetów :)

  • Reply yduuu 20/03/2015 at 09:40

    My wierni Guciom. Proste..dla niektórych paskudne. Emele można dorwać za sto pare zł. To co pokazałaś koszmar. Jak żyć?

  • Reply szurszur 23/08/2015 at 22:50

    Moje zachłyśnięcie emelami minęło po kilku miesiącach na trzeciej parze. Niestety okazało się że w sandałach najmniejszy palec wychodzi bokiem przez dziurkę. A poprzednie dwie pary spowodowały że wróciła jej skłonność do stawiania stóp do środka (co wcześniej minęło na wiele miesięcy po chińszczyźnie kupionej na allegro za to z naprawdę elastyczną podeszwą-niestety już teraz niedostępne ).Teraz to już nie wiem co kupować. Trudno jest coś sensownego kupić nawet bez względu na cenę.

  • Reply Ola 07/06/2016 at 20:01

    Dzieci lubią kolorowe rzeczy z błyskotkami i postaciami z bajek. Najważniejsze żeby but był dobrej jakości i ze skóry. Moja córka jeszcze zdąży w życiu się na nosić brzydkich ponurych butów , teraz kiedy jest malutka może nosić różowe buciki takie jak jej się podobają. A to, że kupowałaś buty w beznadziejnym jakościowo h&m bo modne to jakaś kpina. 179 za buty dobrej jakości to nie wygórowana cena.

    • Reply Agata / Ruby Times 08/06/2016 at 01:05

      But powinien być ze skóry i dobrej jakości – tu się zgadzam, ale nie musi być kiczowato-różowy i z błyskotkami, by być uroczy i dziewczęcy. Nie rozumiem też dlaczego dorosła kobieta powinna nosić brzydkie i ponure buty.
      To, czy cena jest wygórowana czy nie , zależy tylko od budżetu danej rodziny. O tym właśnie jest ten tekst – o tym, że jesteśmy wszyscy wpędzani w poczucie winy, bo powinniśmy dostarczyć naszym dzieciom wszystko najlepszej jakości, ale nie jesteśmy w stanie przeskoczyć ograniczeń finansowych, które mamy. Jeśli ich nie masz, to super, pogratulować :)

    Napisz, co o tym sądzisz