Czytelnia, Książki dla dzieci

Czytelnia – „1001 drobiazgów”. Na wsi i w mieście.

Zacznijmy od wsi. Od czegoś musimy bowiem zacząć, a mamy dziś w planach recenzje dwóch książeczek. Są to powszechnie znane i lubiane dziełka Ali Mitgutsch, zapełnione szczegółami i tłumami ludzi na każdej stronie. Zaczynamy więc, a przed Wami „1001 drobiazgów. Na wsi.”

Jeśli jesteście fanami „Ulicy Czereśniowej” i tym podobnych zatłoczonych książeczek, to seria „1001 drobiazgów” również powinna przypaść Wam do gustu. Książki są pięknie wydane w formacie A4, błyszczące i – co istotne – w całości kartonowe. „Na wsi” pokazuje nam typową niemiecką wieś z nieodległej przeszłości i pełno detali z nią związanych. Oryginalne wydanie pochodzi z lat 70, stąd taki trochę retro klimat ilustracji, specyfika ubiorów i kanciastość pojazdów. Poza scenkami rodzajowymi, bogatymi w zabawne historie, mamy tu również plansze z ilustracjami zwierząt i sprzętów rolniczych wraz z podpisami.
81 IMGP0486 IMGP0487 IMGP0493
Niektóre doprawdy intrygują i rozśmieszają.
IMGP0495 IMGP0499 IMGP0496 IMGP0488 IMGP0491
Na kolejnych stronach mamy ilustracje tartaku, budowy, sadu, a na końcu książki piękny, iście brueghel’owski obrazek zimowy. Śnieżna sceneria, tłumy ludzi, umiejscowienie w małym miasteczku – zupełnie jak na płótnach holenderskiego mistrza – to wszystko spowodowało moje niecodzienne skojarzenie..
IMGP0505 IMGP0507 IMGP0504
Druga książka z tej serii to „1001 drobiazgów. W mieście”. Wiele można się tutaj nauczyć. No bo czego nie ma w tej książeczce – mamy lotnisko, i sklep, i pływalnię, i pchli targ, nawet zoo!
10 IMGP0451 IMGP0449 IMGP0443 IMGP0464 IMGP0456 IMGP0465 IMGP0446 IMGP0471 IMGP0460
 A wszystko to oczywiście napakowane szczegółami do niemożliwości! Tutaj również można dostrzec, że ilustracje przedstawiają minione czasy: ubiory, fryzury, pojazdy.. wszystko klimatycznie niedzisiejsze. Na końcu książki znajdują się fajne ilustracje pokazujące rozżarzone neonami centrum miasta nocą oraz to samo centrum, przykryte warstwą śniegu – tak dla kontrastu. Podoba mi się neon „Czytanie ma przyszłość” – tak a’propos blogowej akcji czytelniczej.
IMGP0477
poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

18 komentarzy

  • Reply Instytut Doświadczeń 25/02/2014 at 14:48

    Jako dyplomowany krytyk literacki czuję się uprawniona do pogratulowania Ci świetnych recenzji wydawniczych :) Dobrze, że to robisz, bo na rynku TYYYYLE wszystkiego, że nie wiadomo, co warto dzieciom kupować. Sama chętnie pobawiłabym się takimi książeczkami i już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła zając się edukacją literacką (pre-literacką) mojej małej.

    • Reply Ruby Soho 25/02/2014 at 15:24

      Dziękuję bardzo za „dyplomowany” komplement :))) Zobaczysz, ani się obejrzysz, a już będziesz musiała zacząć dostarczać lektury małej Polce. Młody zaczął „czytać” w wieku ok. 8-10 miesięcy, więc aż tak wiele czasu na rozeznanie rynku wydawniczego to nie masz :))

    • Reply Instytut Doświadczeń 26/02/2014 at 11:23

      Już kupiłam jej karty z serii „Oczami maluszka” i zamówiłam od siostry kilka książeczek kontrastowych. Mam zamiar jej pokazywać od początku. Byłam kilka dni temu w Złej Buce na Rondzie w Katowicach i zakochałam się w połowie tych książek. Znajoma opowiadała mi ostatnio o książeczce o kolorach opartej na wierszu Rilkego. To musi być niesamowite wyzwanie dostosować niemiecką poezję do świata niemowlęco-dziecięcego :) To chyba to: http://www.zlabuka.pl/products/item/1404 („Dźwięki kolorów”). Może dla młodego za wcześnie, ale spójrz na to przy okazji, wydaje się niezłe.

    • Reply Ruby Soho 26/02/2014 at 13:15

      Kontrastowe książeczki też muszę zakupić, bo Młody akurat takich nie miał – tylko zabawki czarno – białe.Ta książka o której piszesz.. czytałam o niej na blogu u Olgi: http://www.otymze.pl/2012/12/jednak-bardziej-ja-niz-ewka.html i bardzo mi się podoba.. zresztą jeśli chcesz wpaść w dziecięco – książkowy nałóg, to najlepiej zrobić mocny research tego właśnie bloga :) Tam sa same skarby :))) Ostrzegam, kończy się pustym portfelem ;)

    • Reply Instytut Doświadczeń 26/02/2014 at 17:52

      Dodałam sobie do ulubionych :)

  • Reply M PA 25/02/2014 at 14:50

    oj, strasznie mi się podobają te książeczki o wsi i mieście i też koniecznie chcę je kupić małej :) założyłam nowego bloga , zapraszam! Marysia z Apetytu na książki

  • Reply Hubisiowa mama 25/02/2014 at 22:28

    Ależ śliczne te książeczki!!!! A „kuzyn z miasta” po prostu wymiata :-)

  • Reply Eko Ubranka 26/02/2014 at 07:58

    Twojego Elmera czytam codziennie przed snem:) Ostatnio doszła jeszcze książka „obrazkowy słownik języka angielskiego”. Nie uczę dziecka angielskiego, ale tam jest dużo fajnych obrazków:). Dlatego ją lubimy. A tak poza tym to książki „na wsi” i „w mieście” wyglądają na bardzo fajne! Bez tekstu, sporo się dzieje. Dziękuję!

    • Reply Instytut Doświadczeń 26/02/2014 at 11:27

      Bez tekstu jest też świetna „Mapy” (dostępna w Empikach itp.). Każdy kraj opisany jest w formie obrazków z podpisami (http://www.empik.com/mapy-mizielinska-aleksandra-mizielinski-daniel,p1059466744,ksiazka-p). Kiedy dziecko wskazuje na absurdalne zwierzątko, którego nigdy w życiu nie widziałaś, a Ty niczym znawca od razu podajesz jego nazwę (zgodnie z podpisem obok) – satysfakcja jest ogromna. A dzieciak jest przekonany, że wiesz wszystko! :) Obdarowałam tym sporo maluchów w mojej rodzinie w przedziale wiekowym 3-7. Sprawdza się nawet, kiedy dzieciaki umieją już czytać.

    • Reply Ruby Soho 26/02/2014 at 13:12

      „Mapy” z rysunkami Mizielińskich też mamy :) Jak na razie to my z mężem jaramy się tą książką, Młody musi jeszcze poczekać. Zresztą.. takich schowanych przed nim książek dla dzieci mamy całkiem sporo ;)

    • Reply Ruby Soho 26/02/2014 at 13:13

      Natalko, bardzo się cieszę, że Elmer podoba się maluchowi :)) Pozdrawiamy!

    • Reply tynka 28/02/2014 at 15:23

      haha my z mężęm (notabene niepracującym w zawodzie – nauczycielem geografii) też uwielbiamy Mapy Mizielińskich!

  • Reply Mama Dudusiów 26/02/2014 at 08:40

    W mieście mamy i jest w codziennym stosiku do „czytania”. Nasz maluszek uwielbie książki obrazkowe. „Na wsi” kusi, bo jeszcze nie mamy

  • Reply tynka 26/02/2014 at 10:52

    dobijesz mnie ;) już dawno zbankrutowałam przez/dzięki książkom ;)
    uwielbiam Waszą biblioteczkę!
    ja raczej nie „estetka” a matka jak dziecko co przyjemnośc sprawia mi samo oglądanie takich książek i wyszukiwanie w nich szczegółów :) razem z Z. UWIELBIAMY to…
    u nas na tapecie ostatnio wyszukiwanie we wszystkich naszych książeczkach obrazów NOCY ;p
    taka faza się mojej Z. włączyła…na NOC ;) podpowiesz coś ciekawego? (co robią mrówki-obrazek nocny jest ;) noc na ul. Czereśniowej też…hmm?)
    pozdrowienia dla Młodego i Kropki :)

    • Reply Ruby Soho 26/02/2014 at 13:24

      Oj tak, od razu pomyślałam o „Nocy na ul. Czereśniowej” – tam noc jest na każdej stronie..w „mamoko na litery” jest noc, i „jest tam kto?” też jest, ale to zwykle tylko jeden mały obrazek. Hmmmm.. muszę pomyśleć, czy znamy jeszcze jakąś książkę o nocy!

    • Reply tynka 28/02/2014 at 15:21

      „mamoko-litery” FAKTYCZNIE…a „jest tam kto?” to kolejna z serii książek co my chyba mamy „Gdzie idziemy?”nie? (tam też noc na ostatniej stronie ;p
      ostatnio w księgarni wypatrzyłam kilka nocnych obrazkowo książek ze świetnymi ilustracjami, ale jakoś w portfelu się tak pusto zrobiło hehe ;) noc bym rzekła ;) ciemna i głęboka ;p

  • Reply Zuzi Clowes 26/02/2014 at 20:20

    O rety, niby temat książeczek dla dzieci mnie jeszcze (już?) kompletnie nie dotyczy, ale mamoooo, jakie one cudneeee…

  • Napisz, co o tym sądzisz