Codzienność, Na temat

Czy jestem złą mamą?

Czy zadajecie sobie czasem to pytanie? Bo ja bardzo często! I sama nie wiem, jak jest naprawdę, bo z jednej strony staram się być dobrą mamą, ale czasem mam słomiany zapał, brakuje mi sił. Wtedy najchętniej rzuciłabym wszystko, wręczyła dziecko mężowi/dziadkom i zajęła się czymś innym. Spaniem. Czytaniem. Bezmyślnym przeglądaniem stron internetowych. Nicnierobieniem. Wyszłabym z domu, by nacieszyć się samotnością, zebrać myśli. A kiedy to zrobię, to wcale nie tęsknię.

Jest dobrze, kocham moje dziecko, wzruszam się na widok jego długich rzęs i pięknych oczu we mnie wpatrzonych. Robi mi się ciepło na serduchu, gdy on wybucha śmiechem, gdy ma figlarny nastrój, wymyśla różne zabawy i wreszcie, gdy przychodzi się przytulić i nadstawia buzię do pocałunku. Nie wyobrażam sobie życia bez tego Małego Człowieka. Codziennie (jeśli akurat nie zapomnę) dziękuje losowi, że go mam, że jest zdrowy, że jest taki mądry i taki piękny! Gdy usypia wpatruję się w jego buzię i nieustannie się wzruszam. Ale, ale! Moje życie z Maluchem nie polega jedynie na wzruszaniu, przytulaniu i uśmiechaniu.

Bycie mamą jest bardzo wyczerpujące. Wszystkie radości, które dostajemy w pakiecie z dzieckiem równoważy monotonia sprzątania, prania, zamiatania, powtarzania „nie wolno” i „uważaj” setki razy na dobę, nieustannego biegania za maluchem, by nic sobie nie zrobił, nie strącił czegoś niebezpiecznego, by nie upadł.. Dodatkowo trzeba poczynić nadludzkie wysiłki, by wyglądać jak człowiek a nie potwór z lasu. Bo przecież umycie zębów, nałożenie kremiku na twarz i przebranie się z piżamy w ubranie codzienne wymaga umiejętności negocjacji, uporu i dużej dozy samozaparcia.

Czasem miewam gorszy dzień, po ciężkiej nocy, z radosnym budzeniem o szóstej rano.. W taki dzień nie zmuszę się do żadnej inicjatywy – wlokę się bez przekonania do pokoju Młodego, gdzie on entuzjastycznie dokazuje. Opadam ciężko na kanapę i tak siedzę osowiała, podczas gdy on biega dookoła. W głowie mam uporczywą, mądrą myśl z jakiejś książki, czy gazety, że „to rodzic powinien inicjować zabawę, prowadzić ją na konstruktywne, rozwojowe tory”. A tymczasem moje dziecko dwoi się i troi, przynosi mi klocki, pokazuje maskotki, zadaje pytania. A ja siedzę i odpowiadam mu machinalnie, albo gorzej – zamykam nas w pokoju, by nigdzie nie umknął, przykrywam się kocykiem i próbuję dospać trochę na tej kanapie. To takie czujne dosypianie z jednym okiem otwartym, niemniej jednak z pewnością dalekie jest od inicjowania zabawy i prowadzenia jej na konstruktywne tory!

Zmęczenie jest najgorszym wrogiem relacji rodzic – dziecko. Widzę to, gdy tylko się wyśpię, wówczas pojawia się energia, by się bawić i dokazywać z synem. On też to odczuwa – jest radośniejszy i bardziej odprężony, a ja bardziej pomysłowa w wymyślaniu różnych zabaw. I wtedy jest fajnie. Ale te gorsze dni występują wcale nie rzadko – wówczas jedyny wysiłek, który jestem w stanie podjąć to wspólne czytanie, które poza wszystkimi edukacyjnymi aspektami ma jedną wielką zaletę – dziecko przez chwilę siedzi w miejscu! A rodzic może przez chwilę po prostu siedzieć obok, wtulić się w malucha i wspólnie robić przegląd prasowy:)

Czy jestem złą mamą? Dość często myślę sobie: niech już mąż wróci, niech rodzice przyjdą z odsieczą, niech ktoś mi pomoże po prostu! Spędzam z Młodym całe dnie i marzę, by wyjść na kawę, pojechać na zakupy lub spacer. Chcę czasem od niego odpocząć i nie miałabym nic przeciwko, by codziennie wyrwać się na 2-3 godziny i spędzić czas w inny sposób niż układając klocki i wycierając zasmarkany nosek. Mam ten komfort, że mój mąż jest świetnym opiekunem naszego synka, dziadkowie też są pod ręką i Młody uwielbia z nimi spędzać czas, więc zupełnie się nie stresuję jego samopoczuciem, gdy go zostawiam. Gdy wracam jest zwykle rozbawiony i szczęśliwy.

Czasem czytam na blogach zapewnienia innych mam, że niby chciałyby wyjechać hen, daleko bez swoich latorośli, ale wiedzą, że gdy tylko wyjdą za drzwi, to już za nimi zatęsknią. Ja tuż za drzwiami wcale nie tęsknię! Wręcz przeciwnie – cieszę się z chwili dla siebie, delektuję spokojem, samotną wyprawą bez baterii pieluszek, bidoników, wózków i kocyków. Cieszę się chwilową niezależnością. Oczywiście łapię się na tym, że będąc sama myślę o Młodym i uśmiecham się mimowolnie do tych myśli. Albo oglądając bluzki na przecenie zaczynam nucić naszą piosenkę:) Ale nie chcę od razu wsiadać w auto i jechać z powrotem do domu, jest mi dobrze podczas takich samotnych eskapad.

Czasem mam wrażenie, że niektóre matki mają poczucie winy i nie chcą się przyznać przed światem do tego, że cholernie lubią wyrwać się z domu bez dziecka. Jest jakieś tabu wśród mam, które każe zapewniać cały świat, że nie możemy wytrzymać bez dzieci ani chwili, a jak już wylecimy na chwilę z naszej klatki to sprawdzamy komórę co pięć minut i tęsknimy niemiłosiernie. No więc, drogie mamy, jak to z Wami jest?

IMGP6868

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

25 komentarzy

  • Reply Margot 12/09/2013 at 06:15

    Masz rację. Ja mam wyrzuty sumienia, że chciałabym, żeby ktoś inny Zosią się zajął przez jakiś czas. Myślę sobie wtedy: przecież to Twoje ukochane dziecko, bardzo go chciałaś a teraz co? znudziło ci się czy co?
    I tak szukam sobie w głowie racjonalnych argumentów, że nie jestem złą matką, gdy chcę się wyrwać z domu choć na godzinę. Na razie mam jeden przekonujący mnie: Zosia też potrzebuje odmiany i nie musi cały czas tylko mnie widzieć, bo to nudne.

    • Reply Margot 12/09/2013 at 06:21

      a! jeszcze o tęsknocie: jak się już wyrwę, to też nie tęsknię. Ale nie mam wyrzutów sumienia z tego powodu, bo wiem, że zostawiam Zosię w dobrych rękach.

    • Reply Ruby Soho 12/09/2013 at 08:43

      No właśnie, dziecku też dobrze robi, gdy spędza czas w zróżnicowanym towarzystwie. Często zauważam, że Mały zaskakuje mnie wiedzą, którą na pewno nie ja mu wpoiłam. Dziadkowie i Tata też podsuwają mu książeczki i tłumaczą różne zjawiska na spacerze, robią to w inny sposób, ale dzięki temu dziecko uczy się odmiennej perspektywy. Dobry argument!

  • Reply Paula G. 12/09/2013 at 07:01

    Zabawnym i dziwnym jest fakt, że czytając Twój wpis myślę sobie: „hmmm… mądrze babeczka pisze, u mnie jest podobnie, choć Szymek ma 3 miechy, podobna filozofia, podobne odczucia” i podpisuję się pod Twoim tekstem czterema kończynami… ale. Ale to mówi rozum, a serce budzi wyrzuty że nie zawsze jest różowo i słodko do obrzydzenia, że odważyłam się narzekać, wkurzać i użalać się nad swoim losem. Choć nie mam oporów by mówić że mam dość i wysiadam, to zawsze później zastanawiam się: „cholerka. czy ze mną coś nie tak?”

    • Reply Ruby Soho 12/09/2013 at 08:45

      Myślę, że wszystkie tak mamy, tylko że jakoś nie wypada o tym mówić. Więc wolimy opowiadać o pozytywnych stronach macierzyństwa, a nasze znużenie i frustrację przemycamy czasem w rozmowie stwierdzając że „jesteśmy trochę zmęczone” :))

  • Reply Magda R 12/09/2013 at 07:09

    Czytając to co napisałaś czułam sie jakbym czytała o sobie :) Nie wstydzę sie przyznać że czasami mam ochotę wyjść gdzieś sama i trochę odpocząć. Nie mam też z tego powodu wyrzutów sumienia. Uważam to za całkowicie normalne. Bycie mamą to nie tylko przyjemność ale też ciężka praca i czasami po prostu konieczny jest odpoczynek żeby nie zwariować. Dziecku jest potrzebna uśmiechnięta i radosna mama a nie taka wiecznie zmęczona :)

    • Reply Ruby Soho 12/09/2013 at 08:45

      Też tak myślę:) Co komu po matce-frustratce!

  • Reply tynka 12/09/2013 at 07:15

    Kochana masz zdolności czytania w myślach, czy co?
    U nas do opieki nad Z. i A. zostaje tylko mój mąż…i trwają „pertraktacje” na temat mojego wyjścia :)
    mi się marzy „wolne” popołudnie…
    ha…2-3 godziny dziennie to byłby zbytni luksus, nie wiedziałabym co z czasem zrobic , ahaha
    ŻARTUJĘ oczywiście…wiedziałabym…
    a TO pytanie zadaję sobie dośc często także…
    Pozdrawiam :)
    ps. ciasto jogurtowe sprawdza się także w wersji z kakao i czekoladą! a na to masa serowa jak na sernik-mniam!
    :* dla Młodego i „dwupaka”

    • Reply Ruby Soho 12/09/2013 at 08:47

      Noo, to powodzenia w pertraktacjach – u mnie długo nie trzeba negocjować, bardziej problemem jest to, że mąż ma często nocne zmiany więc wówczas ja zajmuję się maluchem i wieczorem i z rana też muszę być ogarnięta -bo mąż śpi. Ale gdy tylko ma czas, to złego słowa nie powie w sprawie moich wyjść :) Wersja z kakao i czekoladą brzmi idealnie na jesień.. i z serem.. kusisz! Pozdrawiam cieplutko :)))

  • Reply lucy - and in between 12/09/2013 at 08:14

    Gdy już wyjdę sama to czuję taką przyjemną nostalgią tęsknotkę , która wcale nie kieruje mnie w stronę domu. Nie uważam, że to objaw bycia złą matką, a raczej tego, że nie sfiksowałam na punkcie dziecka

    • Reply Ruby Soho 12/09/2013 at 08:49

      Czuję coś bardzo podobnego – gdy się już wyrwę, to uśmiecham się na myśl o synku, przypominają mi się jakieś zabawne sytuacje, które ostatnio miały miejsce. I z radością kontynuuję moją wyprawę, wiedząc, że za kilka godzin go przecież zobaczę. I że będzie radosny, pełen wrażeń i zupełnie nie będzie się czuł pokrzywdzony tym, że się bawił z kimś innym w tym czasie.

  • Reply anluna 12/09/2013 at 10:44

    Jakże prawdziwy tekst. Spokojnie mogłabym się pod nim podpisać.
    Spędzając dnie cały czas z moim dzieckiem, nie raz nie dwa marzę by po prostu uciec w cholerę zamykając dom na cztery spusty, żeby przypadkiem Maja mnie jakimś cudem nie dogoniła. I myślę, że każda z nas ma takie chwile i coraz więcej mam potrafi się do tego otwarcie przyznać. Każdy ma lepsze i gorsze dni. Zarówno my, jak i nasze dzieci nie raz potrafią skutecznie wyprowadzić nas z równowagi.
    Mi osobiście marzy się taki weekend (tak cały weekend!) tylko z mężem, żebyśmy choć przez chwilę mogli poczuć się tak jak z okresów przed dziećmi, bo już zupełnie nie pamiętam jak to jest.
    Czy tęskniłabym? Nie wiem. Na pewno nie od razu. A wyrzuty sumienia? Może troszkę, ale przecież dzieci na pewno zostały by pod dobrą opieką.
    I napisze jeszcze na koniec, tak z własnego doświadczenia, im starsze dziecko, tym łatwiej :)

    • Reply Ruby Soho 12/09/2013 at 18:01

      Ja też chętnie wyjechałabym z mężem na weekend, powłóczyć się nocami, pobawić, spędzić czas tylko razem. I też myślę, że nie od razu zaczęłabym tęsknić. Na dłuższy urlop wolałabym jechać z dziećmi, bo nie chciałabym przegapić tej euforii odkrywania nowych miejsc – pierwsze zobaczenie morza, itp. Ale weekend? Bardzo, ale to bardzo chętnie:)))

  • Reply Zojka Mama 12/09/2013 at 11:30

    Ja sobie bez przerwy zadaję to pytanie. Moja głowa podsuwa mi różne odpowiedzi, zapewne zależne od nastroju. Ale fakt, że sprawia mi przyjemność chwila dla siebie i nie udaję, że nie mogę spędzić sekundy bez swojego maleństwa jest chyba ostatnim powodem, który powoduje takie myśli. Dziecko najwięcej uczy się podpatrując rodziców. Jak będzie miało mamę, która jest szczęśliwa, spokojna i cieszy się życiem, to taki stan uzna za pożądany i naturalny. A jak będzie miało mamę, która jest ciągle zmęczona i sfrustrowana… Nie chcę, żeby moje dziecko myślało, że tak wygląda świat:).

    • Reply Ruby Soho 12/09/2013 at 18:03

      Słowem – lepiej się od czasu do czasu wyrwać i odprężyć niż żyć jak frustrat i niechcący wyładowywać na dziecku!

  • Reply Mamade 12/09/2013 at 14:48

    Lubię czas z moim Maluchem, ale choć raz w tygodniu mam kilka dłuższych chwil tylko dla siebie. Ustaliliśmy to z mężem wiele miesięcy temu. Wyjście na spacer z koleżanką czy na zakupy traktuję jak reset. Wracam do domu uśmiechnięta do rozbawionych facetów. A taki odpoczynek od codzienności jest potrzebny, żeby nabrać dystansu. Nie uważam, że takie postępowanie czyni z matki wyrodną, wręcz przeciwnie taki odpoczynek pozwala jej być spokojniejszą i bardziej cierpliwą:) Poza tym Maluch w pewnym momencie swego życia potrzebuje towarzystwa także innych ludzi, nie tylko matki:))

    • Reply Ruby Soho 12/09/2013 at 18:07

      Oczywiście, towarzystwo innych ludzi jest Maluchowi potrzebne i z pewnością wzbogaca jego doświadczenia – każdy człowiek przekazuje wiedzę w inny sposób, dziecko ma możliwość porównania sobie wizji mamy i np. taty lub babci. Każdy opowiada inne historie, inne wierszyki, inaczej organizuje zabawę. Dla dziecka to cenna nauka, spędzając czas z jedną osobą nie widzi tej różnorodności. A to, że masz czas na „reset” to bardzo dobry zwyczaj i tak właśnie powinno być w każdej rodzinie – Matka też człowiek :))))

  • Reply Mamiczka 12/09/2013 at 20:14

    Jakbym czytała o sobie :D Też się zamykam z małym w pokoju, jak chcę dospać :D W tygodniu u nas jest trochę inaczej, bo pracuję i Maluch często zostaje z nianią, ale w weekendy to dokładnie tak, jak u Was. I nie mam wyrzutów, kiedy wychodzę z koleżanką na drinka albo dwa ;)

    • Reply Ruby Soho 12/09/2013 at 23:53

      Wyjście z koleżanką jest potrzebne. Ja wprawdzie na drinka nie mogę, bo notorycznie albo jestem w ciąży, albo karmię (tak, wiem, nie mamy kontroli, haha:) i już zapomniałam jak alk smakuje, ale zamiast tego dobra kawa, ciacho, albo wyjście na dobre jedzonko. Czemu nie? :) Właśnie się umawiam na poniedziałek z dwoma koleżankami w bardzo fajnym lokalu i już się nie mogę doczekać na to spotkanko!

  • Reply joanna a 13/09/2013 at 07:12

    he normalny objaw kochającej matki i śmiało zostaw czasem dziecko pod dobrą opieką i się wyrywaj co raz się odstresować, odpocząć to potrzebny by dobrze funkcjonować by ciągle mieć uśmiech i być w pełni szczęśliwym bez głębiących się myśli

    i przy pierwszym dziecku będziesz miała wyrzuty sumienia a już jak masz dwa to każdą okazję wykorzystasz by gdzieś tam wyjść samej – ja na przykład tak mam nie dała bym rady na dłuższą metę inaczej funkcjonować kocham swych syneczków ale też chcę żyć normalnie a nie zamykać się w domu o nie to nie dla mnie

    • Reply Ruby Soho 15/09/2013 at 16:32

      Nic się nie martw, śmiało zostawiam dziecko – i to nawet dość często odkąd potrafię jeździć i mam pretekst, by się wyrwać z domu :))

  • Reply Alicja Wegner 13/09/2013 at 10:43

    No ja się narazie nie wypowiem, póki co dopiero 4 msc ciąży… Będę odwiedzać i dołączam do blogujących mam :) Pozdrawiam!

  • Reply Bigosstud 14/09/2013 at 17:12

    Boże, co za ulga, że nie tylko ja mam takie myśli :-)! Twój post wrzucę sobie do ulubionych i będę czytać, gdy przez zmęczenie, dopadną mnie wątpliwości i wyrzuty sumienia :-)

    • Reply Ruby Soho 15/09/2013 at 16:34

      Haha, to dobrze, że mój post tak działa, musimy sobie robić terapię i pisać o takich rzeczach, w przeciwnym razie będzie nam się wydawało, że tylko u nas jest szaro, a u wsystkich innych mam tęczowo:))

    Napisz, co o tym sądzisz