Codzienność, Pasje, Zdrowie i bezpieczeństwo

Ćwiczyyyyć!

Jako, że wiosna zbliża się wielkimi krokami (albo małymi – trudno określić patrząc za okno) postanowiłam wreszcie wziąć się w garść i zacząć ćwiczyć. Wprawdzie nie mam jakiejś monstrualnej nadwagi, ledwie 5-6 kg ponad moją normę, ale czuję się z tym nadmiarem źle. Cała smukłość i gibkość sprzed ciąży zniknęła, a ze spodni wystają boczki, których kiedyś nie było.

Na domiar złego jakoś starzej przez to wyglądam! Prawie dziesięć miesięcy od porodu minęło, więc się ciążą zasłaniać nie wypada – trzeba zacząć działać! Cel: odzyskanie szczupłej sylwetki na wiosnę, zmieszczenie się w stare dżinsy (nie tylko te ze streczem – również te prawdziwe dżinsy:). „Ćwiczę cztery dni, źle z oczu patrzy mi” – parafrazując piosenkę Sekcji. Początki jak zwykle bolesne, ale już czuję ten pozytywny przypływ energii, który zawsze się pojawia wraz ze zdrowym wysiłkiem fizycznym. Zamiast ciężko opadać na fotel przed komputerem, wieczór spędzam na karimacie ćwicząc z filmami Mel B. Ćwiczenia proste i nie odstraszą nawet bardzo początkujących. Początkującą wprawdzie nie jestem – było się kiedyś stałą bywalczynią siłowni, starym wyjadaczem na sprzętach kardio i atlasach:). W emigracyjnej przeszłości wyładowywałam w ten sposób korporacyjne stresy. Teraz jestem mamą, mieszkam na wsi, do korporacji i siłki mam daleko. Zostają więc okazjonalne wypady na basen i Mel B na YouTube, nęcąca kalifornijskim słońcem.

Do rozpoczęcia ćwiczeń naprawdę niewiele trzeba: karimata, butelka z wodą, wygodny strój, a przede wszystkim chęci! Zapytacie – kiedy znaleźć czas na ćwiczenia – wszak wiadomo, że matki bywają dość zarobione. Ja jestem hardkorem i postanowiłam ćwiczyć codziennie po 23-ej – na karimacie, w skarpetkach antypoślizgowych, by nie obudzić potomka. Wyglądam komicznie w moim profesjonalnym sportowym ubranku i tych skarpetkach, ale przynajmniej nikomu nie przeszkadzam.

Pierwszego dnia było ciężko, mięśnie takie zbite i nieporozciągane, ale z każdym dniem czuję się lepiej. Zauważyłam też, że jestem w stanie zrobić dużo więcej ćwiczeń, nawet te, na widok których pierwszego dnia ostro klęłam. Mięśnie są bardziej elastyczne, więc motywacja również rośnie proporcjonalnie. A to przecież dopiero cztery dni! Fajna jest ta energia, którą generuje wysiłek fizyczny, na pewno się przyda – w końcu trafił mi się wyjątkowo ruchliwy i wszędobylski egzemplarz niemowlęcia.

Póki co ograniczam się do ćwiczenia z Mel, bardzo odpowiadają mi te nieskomplikowane ćwiczenia. Mordercze treningi np. Ewy Chodakowskiej  to nie dla mnie – zbyt duże tempo i intensywność treningu totalnie mnie zniechęcają. Wolę dawkować sobie ćwiczenia stopniowo, bo bardziej zależy mi na zdrowych nawykach niż na szybkim efekcie. Myślę, że to kwestia gustu i indywidualnych potrzeb.

A skoro już jesteśmy przy nawykach, to postanowiłam przy okazji zmienić swoje codzienne przyzwyczajenia: przede wszystkim mniej komputera! Użytkowanie rozsądne, pisanie bloga, internetowe zakupy (w granicach rozsądku), odpisywanie na e-maile i czytanie wartościowych i inspirujących artykułów – oczywiście jak najbardziej dozwolone. Całkowity zakaz tzw. marnowania czasu w sieci i bezmyślnego przeglądania byle czego. Musimy przecież być wzorem dla naszego synka, by wiedział, że są interesujące alternatywy od codziennego lampienia się w komputer (lub telewizor, ale tego sprzętu i tak nie posiadamy).

W planach mam więcej wieczorów spędzonych razem z bliskimi na robieniu fajnych rzeczy, zamiast zaszywania się każdy w swoim kąciku ze swoim laptopem. Ostatnio taką wspólną rozrywką jest np. oglądanie książki „Mapy” Mizielińskich. I wspólne gotowanie, albo rozmowa po prostu. I moje wieczorne ponowne czytanie całej „Jeżycjady” Musierowicz. Potrzebuję czegoś lekkiego i optymistycznego na te krótkie momenty wytchnienia po zaśnięciu Młodego. Małż od niedawna jest w tym czasie zajęty swoim kursem chińskiego:). Kompa wyłączam więc. I Wam radzę to samo:)

 

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

4 komentarze

  • Reply Mamiczka 23/03/2013 at 19:10

    Ćwiczenia to nie dla mnie :))

  • Reply Mamade 23/03/2013 at 21:43

    Uwielbiam ćwiczyć z Mel B:D Ćwiczę także z Ewą, ale najczęściej z Mel B:))
    Ja również walczę z zabieraczami czasu, dlatego ostatnio ograniczyłam do minimum komputer i nagle czasu mi przybyło na inne sprawy. Poza tym pomaga mi planowanie dnia:)
    Trzymam kciuku za Twoje odchudzanie:))

    • Reply Ruby Soho 24/03/2013 at 13:00

      Dzięki! Twój post po miesiącu ćwiczeń zmobilizował mnie, by wreszcie zacząć! :)

    Napisz, co o tym sądzisz