Retrospekcje

„A pamiętasz, jak..”

Niektóre z tych rozmów odbyły się naprawdę. Jedne gdzieś na niewygodnych krzesłach w poślednim barze, inne na kanapie w staromodnym salonie, jeszcze inne na ławie z widokiem na góry albo przy ognisku, pod ciemnym niebem z niewiarygodnie jasnymi gwiazdami.

Były takie w pomieszczeniu głośnym, wypełnionym dudniącą muzyką, zagłuszane śmiechem ludzi, podczas picia soku, względnie wódki, co kto mógł. A inne w domu, wśród gwaru dziecięcego żywiołu, przy jakimś cudem wciąż ciepłej kawie. Niektóre z rozmów nie mogły się odbyć z różnych przyczyn, czasem już zwyczajnie nie ma z kim tych wspomnień poskładać do kupy. A inne rozmowy.. dopiero przede mną.

0_ (461)

Niektóre odbyły się wirtualnie, bo ludzie rozjechali się po świecie. Coś nagle tknęło po latach, pojawiło się pierwsze pozdrowienie, że „cześć, co tam u ciebie?”, a potem rozsupłał się worek, a wysypały się wspomnienia całą rzeką. Trochę to dziwne, że taki w nas urósł sentymentalizm. Czy to już oznaka starości, że nie wstydzimy się go wcale? Że nie kryjemy wzruszenia i drobiazgowo rozpamiętujemy dawne dzieje?

Mam ich dużo, tych wspomnień. Są.. dziwne. Nietypowe dość. Bywało, że niebezpieczne. Pełne wiatru we włosach, wina we krwi, wolności w sensie dosłownym.

Wszystkie zaczynają się od tych słów.

„A pamiętasz jak..”

0_ (274) 0_ (285)

A pamiętasz jak powiedziałyśmy sobie, że chcemy się nagle znaleźć nad morzem? A przecież morze było wówczas na dokładnie drugim końcu Polski!

A pamiętasz jak dwa dni później wysiadłyśmy z ostatniego samochodu i z głośnym krzykiem pobiegłyśmy na plażę? Nie patrząc na ludzi, a zdziwionych tam było trochę. A my całe w podskokach i radości rzuciłyśmy się na ten piasek.

A pamiętasz jak na Mazurach włóczyłyśmy się bez pieniędzy i noclegów? Już było dramatycznie i ławka przy marinie miała być naszym łóżkiem tej nocy, a potem nagle trafiliśmy na Twoich przyjaciół żeglarzy, którzy akurat przypadkiem byli w tym samym miasteczku!

Pamiętasz jak nocą szliśmy przez mazurską wieś na to ich pole namiotowe, gdzieś daleko strasznie. A rano zobaczyłam jeden z najpiękniejszych, lirycznych widoczków w życiu. To jezioro we mgle i zroszona łąka, krowy gdzieś w oddali, pięknie.

A pamiętasz festiwal jakieś piętnaście lat temu? Mieliśmy się tam spotkać w tłumie. Pojechałam sama pociągiem, oczywiście bez namiotu. W tłumie kilkudziesięciotysięcznym, a może większym. A przecież nikt z nas nie miał wtedy telefonu!

IMG (433) IMG (445)

A pamiętasz ten stary pociąg, gdzieś w Czeskiej Republice, który miał drzwi otwarte na oścież, a my w tych drzwiach z włosem rozwianym jak głupie siedziałyśmy?

A potem, potem ten zachód słońca nad dziwnym squotem w górach. I rumu trochę za dużo.

A pamiętasz jak potem postanowiłyśmy jechać jak najdalej się da.. aż dotarłyśmy do ..

Suwałk.

Pamiętasz ten nasz pokój w akademiku? Rety, jak to możliwe, w takiej klitce mieszkać we dwie osoby, gotować tam, jeść, bawić się, tańczyć!

Pamiętasz jaka Ty byłaś wyrozumiała dla mnie! Przecież nigdy nie sprzątałam, ani razu nie ruszyłam palcem. Tylko imprezy organizowałam i spraszałam ludzi!

A pamiętasz jak w środku zimy przyniosłam do tego naszego pokoju ..kołpak? Dziwnie brzmi, że czarny od śniegu, ale tak. Od takiego przydrożnego, samochodowego śniegu czarny.  Umyłam go pod prysznicem i namalowałam na nim czerwono – złotą mandalę, która potem ozdabiała nasze lokum.

A pamiętasz jak ręce całe umalowane mieliśmy pisakami? W misterne wzory, niczym henna całe dłonie, nadgarstki, przedramiona. I tak chodziliśmy po ulicach! Pamiętasz pomalowane twarze, przebieranie się na codzień i chodzenie z taką nonszalancją po kampusie.

I że nie było w tym nic dziwnego, że nagle ktoś wpada do pokoju w środku nocy przebrany za Bin Ladena. Że chłopcy w naszych sukienkach chodzą, a my im malujemy paznokcie. Że Sylwestra urządzamy w listopadzie, bo taki mamy kaprys, a i tak przychodzi komplet osób. Tak! Do tej klitki co ma kilka metrów dosłownie i kształt tramwaju tyle osób się pcha!

A pamiętasz jak zrobiliśmy imprezę, a dym na niej był tak wielki, że na każdym zdjęciu widać całe zawijasy siwego dymu!

Pamiętasz moją zniszczoną kartonową tabliczkę z napisem „Katowice”, która zawsze czekała obok tapczanu, wraz z kolorowym workiem i trochę połamaną laminowaną mapą Polski, by w każdym momencie móc wyruszyć?

Pamiętacie tę półkę z butelkami do wymiany? Zawsze się na niej pyszniły butle po Brackim i każdy nowy gość od razu wiedział dokąd trafił..

Pamiętasz ten magnetofon na kasety, który nie działał, i zawsze trzeba było go przytrzymywać spinką i słownikiem do czeskiego?

0_ (233) 0_ (259)

A pamiętasz te szczeniackie wakacje w czasach liceum? Niepozorny trójkątny domek nad jeziorem, w nim dzień zaczynałyśmy drąc się na cały głos, cały repertuar T.Love wyśpiewując sąsiadom. Jak raz włosy sobie spaliłam tam świeczką, a ty ukruszyłaś zęba. I to jedynkę!

A pamiętasz jak z tego hałasu sąsiedzi kiedyś wezwali policję? Bo myśleli, że ten domek ktoś okupuje, że jacyś złodzieje się włamali. Jakież było zdziwienie policjantów, którzy wkroczyli do domu o świcie. I zastali tam cztery nieletnie w piżamach.. jedzące płatki z mlekiem.

A jak napadłam na bar w z pistoletem od Playstation, z kablem obwiązanym wokół nadgarstka, bo się założyłam o 10 złotych? Wpadłam tam krzycząc „to jest napad, wszyscy pod ścianę!!”, po czym jakiś flegmatyczny jegomość zapytał pod którą ścianę..

A pamiętasz, gdy szliśmy tą drogą pośród pól, na zupełnym końcu świata. I wszędzie dookoła gruszki leżały. I tak szliśmy i szliśmy, a jak ktoś zgłodniał to po prostu podnosił z rowu gruszkę i się w nią wgryzał.

A pamiętasz, gdy pontonem w głowę dostałam, bo akurat na koncercie ni z tego ni z owego w morzu rąk pojawił się ten ponton..

Pamiętasz jak błądziliśmy po ciemku z latarką po zaśnieżonych Beskidach? A potem noc w maleńkiej drewnianej izbie, gdzie z sześciu gardeł moc pieśni ludowych, biesiadnych, a na końcu to nawet patriotycznych..

A rano przed tą chatką cisza. Daleko od świata, naprawdę w górach. Śnieg jak puch, świerki pod czapami białymi, dolina spadzista, i wychodek za domkiem, z tym spektakularnym widokiem na dolinę. Bo drzwi nie miał, ten wychodek..

Pamiętasz jak codziennie ruszaliśmy z akademika na uczelnię, z mocnym postanowieniem uczestniczenia w zajęciach, a po drodze był ten trawnik, gdzie siedzieli wszyscy, i tak trudno było przebrnąć dalej, dotrzeć na zajęcia, chociaż do pokonania mieliśmy może z 300 metrów?

A jak pojechaliśmy do Zalipia, by podziwiać malowane w kolorowe kwiaty chałupy, cały dzień jazdy w zimnie, przedwiośniu, jak potem prosiliśmy księdza, by nas przenocował na wycieraczce w kościele i się skubany nie zgodził.

0_ (260)

A ten prom z samego rana, taki kawałek tratwy i my o poranku na nim, ten widok na rozwidlające się rzeki..

Jak na hali wieczorem zasypialiśmy z widokiem na światła miasta daleko w dole, utuleni rumem i nie tylko rumem..

Pamiętasz jak w tym domu niewykończonym zamieszkiwałyśmy przez kilka dni, a tam pełno zabawek po dzieciakach gospodarzy. Jak wychodziłyśmy na wieś kupić jedzenie i piwo zaopatrzone w wielkie sombrera i kałasznikowy!

Pamiętasz jak pod mostem w Gnieźnie zagubiłyśmy się w czasoprzestrzeni i już nie wiedziałyśmy w którą stronę mamy dalej jechać?

A pamiętasz jak dotarłyśmy do Biskupina? Jak z mieczami i w hełmach pozowałyśmy do zdjęć, oburzone, że żadne z nas księżniczki, że my chcemy wojownicze przebrania! A obie na krótko obcięte, włosy postawione na sztorc.

Pamiętasz, gdy jadłyśmy chleb i  pasztet sojowy na poboczu, a ty miałaś krótką koszulkę i nowy piękny tatuaż. A teraz mi go nawet nie chcesz pokazać, że niby się zdezaktualizował!

0_ (438)

A pamiętasz jak jechaliśmy do Chorwacji z namiotem i chińskimi zupkami? A jak nam zupełnie brakło pieniędzy na frytki i piwo w knajpie, to na dziko spaliśmy w pięknym amfiteatrze ze skał z widokiem na morze, zapierającym dech?

A jak w nocy latarkami nam świecili w namiot, a my już przerażeni, że to policja, mandaty.. a tu nagle ten głos, po polsku: „eee, tu już też nie ma miejsca!”

 A pamiętasz chodzenie na kamieniołom na Podgórzu, by oglądać zachody słońca nad Krakowem? Z nieodłącznym rumem tuzemskim z Czeskiego Cieszyna, z podejrzanych dziupli? Rumem wymieszanym z coca colą dla niepoznaki!

Pamiętasz jak w pięknych letnich sukienkach i koralach szłyśmy pewnego letniego dnia oglądać muzealne zbiory, a zabłądziłyśmy i trafiłyśmy do takich slumsów, że bałyśmy się, czy wyjdziemy stamtąd cało?

Pamiętasz naszą podróż autostopem przez całą Irlandię, z południa na samą górę? Gdy słyszę „Under the bridge” RHCP zawsze widzę nas, jak idziemy przez jakąś mieścinę, z „Bally” w nazwie. Idziemy i nucimy sobie po drodze.

Pamiętasz jak ukradkiem fotografowałam starych ludzi? Ciekawe ilu z nich jeszcze na tym świecie..

Pamiętasz walkę z czasem, by zobaczyć jak najwięcej, chociaż perspektywa spania w rowie przydrożnym majaczyła złowrogo przed nami? Ale byłyśmy w drodze. Tylko to było ważne.

Niezliczone podróże koleją. Niezliczone godziny na dworcach.. Koncerty.. kilometry w trasie.. Droga jako cel..

Jakie to życie było..

Inne.

0_ (460) 0_ (483) 0_ (490) 0_ (492) 0_ (498) 0_ (506) 0_ (534) 100_4505 100_4508 100_4692 100_4742 100_4770 100_4783 100_4868

1

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

10 komentarzy

  • Reply Indicativusitd. 14/09/2016 at 20:43

    Słownik czeskiego? :o

    • Reply Agata / Ruby Times 14/09/2016 at 23:04

      Na serio! :)

      • Reply Indicativusitd. 15/09/2016 at 08:26

        No bo ja studiowałam czeski… I skończyłam nawet. :)

        • Reply Agata / Ruby Times 15/09/2016 at 08:38

          A ja.. Ja umiem tylko obiad zamówić w knajpie, nie że tylko hranolky, smažený sýr ..i dvě piva:), całe czeskie menu nie ma przede mną tajemnic!

          Ale czeskiego uczyłam się krótko, w programie studiów mieliśmy podstawy slawistyki po prostu.

  • Reply e-milka 14/09/2016 at 22:49

    Kapitalne. Kurcze, wiesz ze nie pamietam ;), a chetnie bym z Toba powspominala. A po tym napadzie albo po tym absurdalnym pontonie na koncercie smialabym sie tak, ze nie mialabym sily isc. A pamietasz, jak sie smialysmy w najmniej stosownych momentach, a zawsze tak, ze nie moglysmy sie za nic uspokoic? Nie, nie mozesz przeciez pamietac… Dzieki za ten wpis.

    • Reply Agata / Ruby Times 14/09/2016 at 23:05

      A wiesz, że pamiętam? Też się śmiałam w tych właśnie momentach. Może to było zupełnie gdzieś indziej, ale tak – pamiętam! :)

      • Reply e-milka 16/09/2016 at 12:37

        :)))

  • Reply FrenchKate 15/09/2016 at 00:34

    No dzięki mnie masz sporo zdjęć starych ludzi :) słownik też pamiętam. A pamiętasz jak nagrywałyśmy na kasecie jedną piosenkę kilka razy, tak żeby nie trzeba było jej przewijać? I te Twoje składanki z autorskimi okładkami. To były czasy…

  • Reply Magda Z. 15/09/2016 at 12:11

    No proszę, ktoś mógłby pomyśleć, że jesteś stateczną, spokojną, przewidywalną Matką trójki Dzieci, a tymczasem poziom krejzolowatości sięga u Ciebie wyżyn!:) A zdradzisz, co studiowałaś? Bo już nie raz się nad tym zastanawiałam i mi pasowałyby do Ciebie etnografia, kulturoznawstwo albo historia sztuki… ewentualnie jakaś filologia.:)
    PS. Świetne, klimatyczne zdjęcia.

    • Reply Agata / Ruby Times 15/09/2016 at 12:32

      Bingo, trafiłaś za pierwszym razem!
      Chociaż dla zasady studia nazywały się „Etnologia” :)

    Napisz, co o tym sądzisz