Na temat

2 a.m.

Prawda jest taka, że budzę się ostatnio niemal codziennie o drugiej w nocy. Druga jest idealna metaforycznie – taka nijaka, już nie wczoraj, ale jeszcze nie dzisiaj. Zupełnie niepoetyczna godzina! To nie czwarta nad ranem opiewana przez artystów, ale umówmy się, że ona nie dla mnie. Z hukiem spadam przecież z piedestału tworzenia czegokolwiek, brutalnie zwrócona szarudze i hiperrealizmowi życia.

Budzę się więc na niezbyt wygodnej kanapie, rozczarowana przebiegiem wieczoru, który po raz kolejny ograniczył się do przeczytania dzieciom o zdobywaniu twierdzy warownej, a potem do klasycznego uśnięcia na pluszowej biedronce. Wreszcie z mozołem udało mi się doczołgać do sofy, która w tamtym momencie wydawała się taka kusząca i ciepła, z seksownie puchatymi poduszkami. O drugiej w nocy odlepiam się od niej z lekką niechęcią – „w amoku zaspania byłaś jednak zdecydowanie atrakcyjniejsza” – wyrzucam jej.

Wstaję jak połamana, poduszki wcale nie były puchate.

Serial mojego życia mógłby lecieć na jedynce po teleekspresie, do odgrzanego kotleta lub rosołu. Jest ostatnio tak nijaki, że podczas jego odtwarzania można by spokojnie rozmawiać przez telefon, konsumować swój późny obiad i jeszcze zerkać w gazetę.

Gdy już ogarnę domowy chlewik (w tym sformuowaniu zawiera się wszystko i chyba nie muszę szczegółowo zdawać sprawy co dokładnie mam na myśli), to siadam czasem przed monitorem, z kawą bądź herbatą w pogotowiu, z dziećmi w jakiś sposób unieszkodliwionymi i.. wpatruję się tępo w ekran. Wpatruję się wnikliwie, licząc na nagłą błyskawicę muzy, która rozjaśni mi w głowie, a spod mych palców popłynie natychmiast muzyka słowa pisanego. Ale to nigdy nie następuje, więc z rezygnacją odpalam Allegro lub Zalando by sprawdzić czy pojawiły się jakieś nowe opcje w dziale obuwia zimowego.

Na tym się zazwyczaj kończy mój przelotny romans z muzą – na spojrzeniach.

Czasem patrzę na moje siedem zaczętych tekstów, których zapewne nigdy nie opublikuję, spoglądam na moje blogowe dziecko, które jest mi drogie, a jednocześnie zaniedbane chodzi i głodne. Próbuję zdobyć się na jakąkolwiek sensowną myśl, którą mogłabym zapisać, ale wychodzi mi mniej więcej to samo, co Kasi Nosowskiej w „Teksańskim”: słoma.

Może to przez atmosferę w domu, może natarczywe „bzyczymy sobie tu z Bzyczkieeeeeem” lecące w tle za bardzo wbija śrubę w mózg i nie pozwala na jakąkolwiek głębszą myśl, a może po prostu świadomość, że ..

( i tu pojawia się ten moment, gdy zastygam nad klawiaturą gimnastykując palce)

Świadomość, że w internecie jest już wszystko.

Onieśmielić może ten ogrom, skarbnica wiedzy i śmietnik wymieszane razem. Zniechęcić.

Skończyłam właśnie kolejny rok mojego życia i coraz częściej dopada mnie pokora i paląca myśl.. Czy ja naprawdę mam coś do przekazania? Krytycznie patrzę na świat blogów lifestyle, gdzie niemal każdy.. no cóż, nie ma nic ciekawego do powiedzenia, ale jednak nie przestaje mówić. W związku z tym coraz częściej uważam za stosowne zamknąć się, zostawić swoje myśli dla siebie.

Duszę się w oparach tęczy i retuszu płynących z Instagrama, gdzie wystarczy mieć hajs na nowe kolekcje na dziale damskim, kobiecym i „home”, by być uznanym za „ikonę stylu”. Gdzie ludzie mylą aktualne gazetki reklamowe i natarczywy product placement z czyimś życiem.

Coraz więcej pięknych obrazków powstaje tylko dla zachwytów i nie ma w sobie ani krztyny spontaniczności – jest czyjąś pracą, stylizowaniem rzeczywistości, zajęciem na miarę dekoratora świątecznej wystawy sklepowej. Nastawionym na sukces, pozbawionym pierwiastka prawdy. Z kolei obserwatorzy nie nauczeni zapewne weryfikacji źródeł, a może po prostu spragnieni pięknych kłamstw, zachwycają się fikcją, karmią przeestetyzowanym światem i chcą wierzyć, że to wszystko rzeczywistość Trochę trudno mi znaleźć sobie miejsce w tym świecie „dyktatury retuszu”.

Bezinteresowna przyjemność z uwieczniania świata nie jest najwyraźniej atrakcyjna dla ogółu. Widzę to po wielu niewielkich, wartościowych miejscach w sieci, które docenia tylko garstka ludzi. Lubię wydobywać  je z czeluści internetu i przechowywać w zakładkach niczym najcenniejsze perły.

I tak sobie rozważam o trzeciej w nocy, która przyszła niepostrzeżenie, a jest odrobinę bardziej poetycka niż druga. W domu dalej cisza, ktoś przewraca się z łomotem w pościeli, to już czas teleportować się bezszelestnie do łóżka, myślę.

Zamykam wieko komputera z rezygnacją. Wygląda na to, że błyskawica muzy walnęła dziś gdzieś indziej.

P.S. Zdjęcia zrobione zostały we wrześniu na zamku w Będzinie (o którym pisałam dawno temu – tutaj). Są może średnio aktualne jeśli chodzi o aurę, ale symbolicznie niezgorsze – zwłaszcza to, na którym patrzę w mur, albo te na których wspinam się po schodach z trójką dzieci. Ot, życie!

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

21 komentarzy

  • Reply e-milka 20/10/2017 at 07:05

    Droga Agato, wiem, jak dobrze wiem, jak moze zniechecac ogrom internetu i asortyment ksiegarn. Wszystko juz bylo? Tak, ale ludzie ciagle sa zadni nowych, choc przeciez starych historii. Kilka lat temu tez odwiesilam wszelkie ambicje literackie na kolku, bo zmeczenie nie pozwalalo mi na zadne tworcze akcje. Ponadto rzeczywiscie popelnilam kiedys powiesc, ale nie znalazlam wydawcy, postanowilam wiec dac sobie spokoj „z mrzonkami”. Ale dobry rok temu odkrylam polska blogosfere (w tym Ciebie) i zaczelam po prostu pisac komentarze, czasami traktujac je jako etiudy literackie. :) Uwazam, ze masz cos do powiedzenia i rowniez Twoj blog jest taka mala perelka. Polawiaczka perel. :)

    • Reply Agata / Ruby Times 21/10/2017 at 01:49

      Dziękuję :*

  • Reply MoKa 20/10/2017 at 07:55

    Widzę, że ty po prostu potrzebujesz pochwalenia! No to chwalę i chciałoby się podsumować twój tekst tylko tym: RÓBMY SWOJE!

    • Reply Agata / Ruby Times 21/10/2017 at 01:49

      Ejże, pochwalenia potrzebuję zawsze. I jeszcze snu. Snu też zawsze :)

  • Reply jola 20/10/2017 at 09:48

    Pani Agato,
    fatastyczny tekst-a okreslenie „dyktatura retuszu” trafia w samo sedno.
    B.lubię czytać Pani teksty i regularnie odwiedzam bloga- bo mimo róznicy wieku( dośc znacznej niestety) wyczuwam pokrewną duszę.
    Czekam na dlasze publikacje-prosze wiec sie nie dać zniechęceniu.

    • Reply Agata / Ruby Times 21/10/2017 at 01:50

      Dziękuję serdecznie, i jednak wolę bez „pani” – bez względu na różnicę wieku.
      Pozdrawiam cieplutko!
      Agata

  • Reply Pola-odpoczywalnia 20/10/2017 at 10:45

    Smutne to co piszesz, a jednocześnie bardzo mi bliskie. Blogów i treści w internecie są nieprzebrane ilości, a jednocześnie coraz trudniej znaleźć coś, żeby było zarówno autentyczne jak i estetyczne i dobrze napisane.
    Te ułożone zdjęcia na insta trochę mmie śmieszą, bo nijak nie wiem, jak kubek z kawą na łóżku, z rozsypanymi wokół liśćmi, i ulozonymu gadżetami ma się do „lapania chwili” (do czego chyba pierwotnie mial ig służyć)
    Aha, nawet jak Cię muza opuszcza, to dobrze sie czyta, nie przestawaj przypadkiem

    • Reply Agata / Ruby Times 21/10/2017 at 01:52

      Mnie najbardziej śmieszą te rozsypane piwonie lub tulipany w śnieżnobiałej, idealnie wykrochmalnej pościeli, bo to przecież zupełnie normalne rzucać te mokre łodygi na łóżko i obok stawiać kawę na dodatek. Nigdy nie zrozumiem :) :) :)

  • Reply Magda 20/10/2017 at 11:10

    Agato, smutno tak jakoś i jesiennie się zrobiło… a dziś taka cudna mgła i nie wierzę, że oparlaś się pokusie zrobienia chociaż kilku fotek tej rosie na pajeczynach, tym wciąż jeszcze kolorowym listkom ścielącym się na mokrej trawie i oparom mgły nad polami… Uwielbiam Twoje naturalne zdjęcia i są dla mnie o niebo lepsze niż te wyretuszowane z instagrama właśnie dlatego że są PRAWDZIWE i na tyle piękne, że nie wymagają retuszu. A swoją drogą Twój blog jest mi bardzo bliski, obie mieszkamy na Śląsku, domyślam się że jesteśmy w tym samym wielu (wiem to z jednego z wpisów) , tak samo jak nasze najmłodsze Stwory:-). Mamy też podobne spojrzenie na wiele tematów dlatego proszę nie przestawaj pisać bo ja z niecierpliwością czekam na każdy Twój tekst i zdjęcie. Ściskam wirtualnie Ciebie i Twoje kochane Stwory i życzę żeby Szanowna Muza jeszcze długo Ci nie odpuszczała.

    • Reply Agata / Ruby Times 21/10/2017 at 01:53

      Mój wiek to żadna tajemnica. Właśnie skończyłam 35 :)
      Dzięki serdeczne za miłe słowa!
      Pozdrawiam

  • Reply DonnaL 20/10/2017 at 16:34

    Swietny wpis. Nie mam czasu napisać więcej przemyśleń, które we mnie zrodził, ale ogromnie się cieszę, że go napisałaś.

    • Reply Agata / Ruby Times 21/10/2017 at 01:53

      Dziękuję :**

  • Reply Kasia od Bliźniaków 20/10/2017 at 21:26

    Agatko masz nadal bardzo wiele do przekazania :) uwierz mi :) czekam cały czas na nowe teksty! I doceniam każdy domyslajac się jak wielkim jest okupiony trudem… Ściskam Kasia

    • Reply Agata / Ruby Times 21/10/2017 at 01:54

      No niestety, doba dalej nie chce być z gumy :) :)
      Dzięki wielkie!
      Ściskam również

  • Reply Justyna 21/10/2017 at 12:28

    hmn… a może podzieliłabyś się swoimi perełkami internetowymi? bo człowiek może szukać i szukać kilka miesięcy, a nic sensownego nie znajduje, (nie obrażając oczywiście nikogo – może po prostu mam pecha, albo nie potrafię szukać.) Póki co Tylko twój blog czytam bardzo regularnie, czekając na każdy nowy wpis. Pozdrawiam cieplutko:)

    • Reply Agata / Ruby Times 21/10/2017 at 16:28

      Tutaj miałam akurat miałam na myśli konta na instagramie, które wyszukuję czasem. Zupełnie nieznane, zwyczajne, nie obliczone na sukces. Jeśli chodzi o blogi to moimi ulubionymi dzieliłam się jakiś czas temu tutaj: http://rubytimes.pl/share-week-2017-najlepsze-blogi/
      NIestety niewiele się od czasu nie zmieniło, bo czasu na ekplorowanie sieci brak :)

  • Reply Ola 23/10/2017 at 14:20

    Śledzę twój blog odkąd pojawił się Młody czyli jakieś dwa dziecka temu 🙂 Nieustannie lubię zaglądać do waszego świata i czytać twoje przemyślenia. Nie przestawaj pisać. Właśnie dlatego, że jesteś autentyczna. Również albo właśnie dlatego że nie koloryzujesz już wystarczająco pstrokatego świata. Podstawowe wartości nigdy się nie znudzą. To głównie dzięki Tobie założyłam IG, żeby łapać w swojej codzienności chwile/myśli warte zapamiętania. Ty to robisz zawodowo!

    • Reply Agata / Ruby Times 24/10/2017 at 00:35

      Kochana jesteś <3

  • Reply Algo 23/10/2017 at 19:51

    Agata ale Ty jesteś taką perełką internetową :) Kolory natury to coś co najlepiej się ogląda na zdjęciach. A śniadania to w ogóle osobna wybitna kategoria. A teksty zawsze mnie w jakiś taki spokój wprawiają.
    Ps. Poznałam właśnie Twój wiek i wiem już że w liceum się minęłyśmy. Ty wyszłaś ja przyszłam. Widziałaś już na FB akcję „Murem za profesorem”?

    • Reply Agata / Ruby Times 24/10/2017 at 00:34

      Widziałam! Udostępniłam u siebie na fan page, i w takich sytuacjach żałuję, że nie mam większych zasięgów, jedyne co mogę zrobić to powiedzieć znajomym i samemu zrobić mały przelew (jakby ktoś nie wiedział – dla naszego szkolnego profesora historii, wspaniałego Człowieka chorego na raka)
      Zapraszam o tutaj: https://www.facebook.com/muremzaprofesorem/

  • Reply Asia W. 01/11/2017 at 22:46

    Lubię Twoje teksty i lubię też podlądać Waszą codzienność na insta. Trochę się inspiruję, trochę urozmaicam swoją domową codzienność z małymi potworami. Najbardziej mi się podoba ta normalność. Nie wpędzasz mnie w kompleksy (może czasami jeśli chodzi o czytanie książek dla dorosłych) i jedno też jest super u Ciebie. Nie rzygasz tęczą na temat macierzyństwa, małżeństwa i domowej codzienności. Wystilizowane życie na insta męczy okropnie.

  • Napisz, co o tym sądzisz