Codzienność, Dziecko

Charakterystyka bohatera. Młody 19 – miesięczny

My tu gadu-gadu, a tymczasem Młody rośnie. Mężnieje. Zaskakuje. Wzrusza. Lub wkurza. I to wszystko codziennie, naraz lub z osobna, w zależności od okoliczności. Dziś kilka słów o tym, co u Niego słychać, to trochę wpis z gatunku „matka przynudza”, więc jeśli nie macie dzieci w podobnym wieku możecie spokojnie go pominąć.

Młody zadziwia głównie manualnymi zdolnościami, które znacznie się ostatnio rozwinęły. Z klocków Duplo, które dostał od dziadków pod choinkę, układa skomplikowane konstrukcje i potrafi zapomnieć przy nich o bożym świecie. Przegapiłam ten moment, kiedy nauczył się w ogóle składać dwa klocki ze sobą.. a tu taki postęp:) Podobnie jest z drewnianymi klockami: to już nie tylko proste wieże – teraz tworzone są całe bramy, portale, zwieńczone zwykle trójkątnym elementem lub łuczkiem, na który Młody tryumfalnie woła: „dach!”.

Zaczyna się też naprawdę „bawić”: ostatnio przyniósł nam konstrukcję z kilku klocków w kolorze zielonym, z wystającym przodem (pyskiem?), zaczął machać tym czymś, wydając przy tym odgłos „grrrr!!!” (czyli dinozaura) .. i nas straszyć. Innym razem łaził za nami z dziwną kombinacją klocków w dłoni i taką łobuzerską iskierką w oku wołając „psiiii” (co oznacza oblewanie wodą). A to już przecież myślenie abstrakcyjne pełną gębą! Zaczyna też dostrzegać możliwości zabaw z pluszakami – od niedawna obserwuję jak je karmi, kładzie do snu, a ostatnio posadził swojego kota Klamkowca na nocniku.

IMGP0601

Książki dalej są na topie, chociaż przez pierwszy tydzień po Świętach zdecydowanie przegrywały z Duplo w walce o uwagę dziecka. Teraz jednak wszystko wróciło do normy i prasówki znów są  w naszym codziennym rytuale. Inną częścią rytuału jest poranne oglądanie bajek, które stało się ostatnio dużo bardziej żywiołowe. Młody komentuje, śmieje się głośno, gdy dzieje się coś fajnego (zwłaszcza skakanie), a czasem irytuje się tak mocno, że mam wrażenie, że skończy się to płaczem (jak wtedy, kiedy Krecik przykleił się do gumy do żucia.. no, ale każdy by się wkurzył:).

W ogóle to nasz syn potrafi się nieźle zdenerwować, gdy coś idzie nie po jego myśli, pojawiają się wtedy wrzaski i tupanie, a Młody ze słodkiego chłopczyka zamienia się w małego potwora. To już chyba słynny „bunt dwulatka” – dziecko ma własne zdanie i niekoniecznie chce robić to, co zaplanowali rodzice. Ale przede wszystkim jest jednak tym słodkim chłopczykiem, który roztapia ze wzruszenia rodziców i dziadków przynajmniej sto razy dziennie (jego główne narzędzia rozmiękczania opiekunów to: przytulanie się, głaskanie, promienne uśmiechy, buziaczki i spojrzenia głęboko w oczy..).

Wydawałoby się, że społeczny rozwój Młodego przebiega świetnie, bo przy najbliższej rodzinie nasz maluch jest wyluzowany, pogodny i kontaktowy. Niestety rzadko spotyka inne dzieci i nie wie za bardzo jak reagować na ich obecność. Nagle znika mały urwis i odkrywca, nagle zamienia się w wystraszonego chłopczyka, który chce się wtulić w rodzica i dla pewności trzymać z daleka od intruza. Pewnie nasz styl życia trochę tu jest winny – do placu zabaw musielibyśmy jeździć autem, więc najłatwiej jest wyjść do ogródka, połazić za dzieciakiem, pobawić się patykami.. znajomi z dziećmi mieszkają na tyle daleko, że każde spotkanie trzeba zaaranżować z wyprzedzeniem. To wszystko nie sprzyja regularnym kontaktom z innymi maluchami.

Ale ostatnio w naszym domu pojawił się kumpel Młodego. Taki, z którym znają się niemal od urodzenia (kolega jest o dwa miesiące młodszy), urocze i bardzo kontaktowe dziecko, które do każdego podchodzi z wielkim radosnym uśmiechem. Trochę Młodemu zajęło by przyzwyczaić się do faktu, że ktoś bezceremonialnie bierze jego zabawki i się nimi po prostu bawi! Był straszny ryk, były łzy, był foch. I ta mina z gatunku „Aj łil kil ju ol”. Pomyślałam sobie, że mały samolub nam rośnie.. ale z drugiej strony gdzie się miał nauczyć, że można się bawić razem, i że teraz ty udostępniasz swoją zabawkę, a potem ktoś pożyczy ci swoją.. Najlepiej się tego uczy w praktyce, prawda? Po jakimś czasie chłopcy zaczęli współpracować, a z oblicza naszego syna zniknęło to podejrzliwe spojrzenie, przeszywające kumpla na wskroś, za każdym razem, gdy tylko wziął do ręki jakąkolwiek rzecz w jego pokoiku. A następnego dnia po śniadaniu chłopcy bawili się ze już sobą w najlepsze. Fajnie by było, gdyby częściej miał okazję do takich spotkań.

20140106_102307

Słowo pisane fascynuje naszego syna niezmiernie, i to o wiele bardziej niż słowo mówione – literki znajduje dosłownie wszędzie: na książkach, na ubraniach, na przedmiotach codziennego użytku. Z całą pewnością rozpoznaje litery – „M”, „O” oraz „A”, wierzcie lub nie, ale pokazuje i wymawia daną literę! Ostatnio zainteresował się pisaniem liter na piasku. Patykiem. Rysuje dwie krzywe kreski i mówi że to „A”. Fakt, kreski łączą się w jednym punkcie, chociaż nigdy nie pomyślelibyście, że mają cokolwiek wspólnego z „A”. Zastanawiam się nad zakupem kredek, może to już ten wiek, że Młody ma potrzebę przelania swej twórczości na papier?

Odnośnie matczynego ciążowego brzucha, którego nie sposób nie zauważyć. Zaakceptował fakt, że jest tam jakaś dziewczynka i często pokazuje na mój brzuch, a potem na brzuch taty stwierdzając: „babum!” co znaczy że u taty nie ma dziewczynki. Poza tym wie, że nowe łóżeczko należy do siostrzyczki, a gdy wymawiamy jej imię wskazuje na brzuch. A ostatnio to nawet zaczął całować brzuch, co jest bardzo słodkie.. chociaż z drugiej strony kiedyś zarzucił mi, że „mniam, mniam” (że zjadłam siostrę?:). Nie mam pojęcia, co ten mały skołowany procesor sobie myśli.

20140106_124823

A’ propos jedzenia. Już raczej nie zasłużyłby sobie na ksywę „Stomach-on-legs”, jaką nadał mu kiedyś zagraniczny wujek, zadziwiony faktem, że taka mała istotka pałaszowała wszystko w zasięgu rączek. To przecież było tylko pół roku temu. A teraz? Młody spożywa posiłki bardzo wybiórczo, ma taki dziwny stosunek do dodatków, że postanawia je uczynić główną treścią posiłku. W zasadzie, to mógłby się odżywiać dżemem, miodem, ogórkami, suszonymi pomidorami, ewentualnie keczupem. Ja wiem, że pora roku nie sprzyja kreatywnym śniadaniom, więc dziecko ma dość wędlin, chleba i sera. Ja też mam dość, ale mimo wszystko ręce opadają, gdy je samego ogórka na śniadanie.

IMGP9751 IMGP0626
Poza tym, jak widzicie, wydłużył się nam ten młody człowiek, i to znacznie się wydłużył! Ze zdumieniem oglądam zdjęcia sprzed kilku miesięcy.. kiedy on się tak zmienił? Gdzie się podział mój mały dzidziuś? Ale najważniejsza sprawa która mnie nurtuje to.. jak on sobie poradzi z nową sytuacją? W końcu najdalej za miesiąc pojawi się w naszym domu mała istotka, wymagająca dużo, dużo uwagi..

 

poprzedni wpis następny wpis

Przeczytaj koniecznie

6 komentarzy

  • Reply joanna a 13/01/2014 at 16:15

    ależ urósł i niech rośnie chłopak na chwałę a nowa sytuacja hmm ? będzie dobrze zobaczysz na szczescie taki noworodek jest mało potrzebujący i jak bedzie najedzony i sucho to bedzie spał tak było u nas potem się zrobiły lekkie schody :) no i powodzenia zycze

  • Reply Ola Fefkunia 13/01/2014 at 17:45

    Spory chłopiec !

  • Reply mama synka 13/01/2014 at 17:54

    fotka z kimą w zupie- wymiata:) ale jest słodki :*

  • Reply mama silesia 13/01/2014 at 20:10

    wow, to już taki fajny chłopczyk! Ależ miło się czytało o Jego postępach i zainteresowaniach, a jak zasypia przy obiedzie, to już słodziak na maxa :D

  • Reply Hubisiowa mama 13/01/2014 at 21:22

    Zadziwia mnie i rozczula to jego zasypianie w trakcie posiłku :-). Niesamowite postępy robi! Możesz być z niego dumna :-).

    • Reply Ruby Soho 14/01/2014 at 08:41

      Zasypianie przy talerzu pojawiło się jakieś 2 miesiące temu, ale przynajmniej ustabilizowała nam się pora drzemki na ok.14stą. Nawet jak maluch zje i nie uśnie, to wystarczy go chwilę ponosić i już odpada :) Słodko wygląda, gdy tak nagle oczka zaczynają mu się kleić:)

    Napisz, co o tym sądzisz