Codzienność, Dziecko

Po nocy

Podnoszę głowę z poduszki i widzę, że idzie w moją stronę. „Mamo, mamo! Wiesz, miałem taki sen..” – zaczyna opowieść pakując mi się pod łokieć. Nie zadając zbędnych pytań robi sobie miejsce na mojej poduszce, wsuwa chude, długie nogi pod kołdrę. Ciepłe, miłe ciałko przysuwa się do mnie, a wielkie zielonkawe oczy, ozdobione firaną dramatycznych rzęs wpatrują się we mnie rozmarzonym wzrokiem.

Czytaj dalej

Codzienność

Pomidor!

Deszcz bębni o parapety, wyciągam ciepłe koce z szuflad, a zużycie herbaty wzrosło w ciągu ostatniego tygodnia o jakieś dwieście procent. Tymczasem na zdjęciach wciąż lato, pikniki, wystawianie buzi do słońca i piękne czarne pomidory z naszego warzywnego ogródka.

Czytaj dalej

Codzienność

Koniec lata

Pędząc za Lolkiem po ogrodowych chaszczach wpadłam dziś prosto w babie lato. Zdarłam z siebie smugi srebrzystych nitek i westchnęłam. To już ten czas! Urzędując z tym samym potomkiem w piaskownicy (i wykonując niezmiernie odpowiedzialne zajęcia w stylu grabienia piasku i mielenia go plastikowym młynkiem) zobaczyłam czerwony liść, który sfrunął bezceremonialnie z drzewa brzoskwiniowego.

Czytaj dalej

Styl życia

Na Zachód Słońca

Kelnerka przyniosła trzy wysokie szklanki z kawą i postawiła je na stoliku. Dziewczyny sięgnęły po torebeczki z cukrem i łyżeczki. Mierzyły się wzrokiem uprzejmie, lecz niepewnie. Rozmowa rozwijała się powoli, trzymając się konwencjonalnych torów, co było raczej zrozumiałe.

Czytaj dalej

Na temat, Styl życia, Zdrowie i bezpieczeństwo

I Can Feel The Burn~!

Codziennie wstaję wraz z Lolkiem w okolicach siódmej rano. Przewijam, przytulam, całuję, ubieram, szykuję butelkę z mlekiem, przytulam jeszcze trochę. W końcu pakuję dziecię do kojca, a do rogu dyskretnie dorzucam całe stado pomocy naukowych, książek odpornych na zęby, klocków Duplo i innych atrakcji, które mają zająć małego człowieka przez najbliższą godzinę, gdy już mleko się skończy.

Czytaj dalej

Retrospekcje

Żyto

Żyto miało kolor starego złota, powietrze było gorące. Trzydzieści stopni w cieniu, żar z nieba, samo południe. Pola rozciągały się aż po horyzont na rozległej równinie, pozbawionej choćby niewielkiego wzniesienia. W tym monotonnym krajobrazie pojawiała się gdzieniegdzie zielona plamka samotnego drzewa. W oddali linia lasu, do którego prowadziła wąska miedza, porośnięta kępkami wysuszonej trawy, polnych kwiatków i ostów.

Czytaj dalej